Były małe zmiany dotyczące wyjazdu naszych podopiecznych do Planicy na dwa tygodnie. Ostatecznie wyjechaliśmy wszyscy 16 sierpnia o 6:00 rano. Jeszcze rano przed 5:00 sprawdziłam, czy w naszych czterech walizkach wszystko jest spakowane. W końcu był to wyjazd na dwa tygodnie.
Piotruś z Wiktorią spali jeszcze w autokarze, jak większość dzieciaków z naszego klubu. Była przed nami ponad 10-cio godzinna podróż. Stanęliśmy jednak w Słowacji, Austrii i na początku Słowenii na postój. Każdy z nich trwał ponad pół godziny. Dzieci miały czas, aby coś zjeść, odpocząć i wyprostować nogi. Piotruś już w Austrii pajał swoją radością i optymizmem.
W Planicy byliśmy dopiero po 19:00. Niestety, ale na drodze , którą jechaliśmy był wypadek, zderzenie trzech samochodów osobowych i ciężarówki, więc czekaliśmy niecałe 2 godziny, abyśmy mogli w spokoju przejechać.
Weszliśmy do naszego pensjonatu. Zameldowaliśmy się i każdy z nas miał chwilę dla siebie, bo już o 18:00 była kolacja.
Weszliśmy zatem do swojego pokoju, gdzie Kamil od razu położył się na łóżku.
- Zmęczony? - spytałam
- Zmordowany. Taka podróż mnie wykańcza
- Nie tylko ciebie - powiedziałam
Wiktoria położyła się obok Kamila na łóżku. Piotruś również. Ja zaś skoczyłam szybko do łazienki, a następnie wyszłam na balkon.
Balkon przy naszym pokoju był ogromny. Był wspólny wraz z innymi pokojami. Jednym z tych pokoi był pokój naszego trenera Maćka, a drugi to pokój Dominiki Sobczyk, która również z nami przyjechała.
Ja zaś wzięłam aparat i zrobiłam kilka zdjęć słońca na tle gór. Wstawiłam potem jedno z tych zdjęć na instagrama naszego klubu z dopiskiem "ZGRUPOWANIE - DZIEŃ 1 #witajplanico #góry #jużjutrotreningi #pracowite2tygodnie #planica #czasnakolację"
O 18:00 zeszliśmy wszyscy na kolację, a następnie Kamil zaprosił nas do piwnicy na turniej w bilarda.
Kamil znał podstawowe zasady, tak samo jak Maciej - trener naszego klubu. Dzieci szybko przyswoiły sobie reguły gry. Ja z Piotrusiem i Wiktorią przyglądaliśmy się grze chłopców i Dominiki.
Wieczorem, gdy wykąpałam z dziećmi, obejrzeliśmy sobie we czwórkę słoweńskie bajki. Kamil zrobił zdjęcie telewizorowi i wstawił je na swoje instastory z hasztagiem : #słoweńskiebajki
Przed 20:00 położyłam już dzieci spać. Następnie sama wzięłam prysznic i położyłam się na łóżku obok Kamila.
Następnego dnia rano wstałam przed 8:00. Piotruś już nie spał. Kamil również. Oboje siedzieli na brzegu łóżka i oglądali telewizor.
Gdy tylko wstałam z łóżka udałam się do łazienki. Następnie przebrałam Piotrusia z piżamy.
O 8:00 Wiktoria wstała. Przebrałam więc ją i zeszliśmy wszyscy razem na śniadanie. Ja niestety nie zdążyłam się przebrać i na śniadaniu byłam w piżamie i słodkich kapciach w króliczki.
Po zjedzonym śniadaniu daliśmy dzieciom chwilę wolnego, a o 8:45 zbiórka przed pensjonatem i wyruszamy na skocznię.
Wyszłam zatem z dziećmi na balkon. Jak na ranek, było strasznie gorąco.
Włosy związałam w koczka.
Ubrałam również dzieci i wyszłam z nimi na zbiórkę przed pensjonat. Gdy zgromadzili się nasi podopieczni, wraz z Dominiką policzyliśmy wszystkich, zabraliśmy sprzęt i wsiedliśmy do autokaru. Pojechaliśmy prosto pod skocznie .
Dzieciaki poszły wraz z Kamilem i trenerem na samą górą. Ja zaś stałam na samym dole skoczni z aparatem. Dominika stała ze swoim aparatem przy zeskoku , mając w ręku aparat.
Kibicowałam naszym dzieciakom z całego serca. Cieszyłam się z każdego ich skoku. Pierwsza skoczyła Zuzia. Mająca 6 lat. Następnie kolejne dziewczyny. Maria, Maja, Weronika i Izabela. Wszystkie dziewczynki z naszego klubu skoczyły po raz pierwszy dość daleko. Kolej na 15 naszych chłopców. Zaczęliśmy od Jasia, który skończył w kwietniu 5 lat. Kolejno skoczył Mateusz, a później Adaś, Maciej, Karol, Kacper, Emil, Michał, Błażej, Karol (starszy :)), Bartek , Kamil (jeden z najstarszych - 10 lat), Marcin, Jakub i Hubert (również 10 lat).
Każde z naszych podopiecznych oddało bardzo dalekie skoki. Byłam dumna z naszych dzieciaków, którym radość sprawiał każdy skok. To było coś cudownego, kiedy dzieci cieszyły się z całej siły, że oddały naprawdę daleki skok. Do serca również brały sobie rady Kamila.
Trening na skoczni skończył się o 14:00, następnie wróciliśmy na obiad, a później pojechaliśmy do centrum Planicy, gdzie był wielki plac, a na nim różne atrakcje. Różne zamki, plac zabaw,wiele atrakcji... Dzieci były wybawione i szczęśliwe.
Wróciliśmy do pensjonatu na godzinę 18:00. Idealnie na kolację.
Po kolacji każdy miał czas wolny tylko dla siebie.
Zauważyłam, że na balkonie stoi trener naszego klubu Maciej Dąbrowski. Palił sobie papierosy. Zaraz za nim ze swojego pokoju wyszła Dominika Sobczyk. Ja również zatem wyszłam z pokoju na balkon, a Kamil razem ze mną. Wiktoria z Piotrusiem siedzieli na łóżku i oglądali bajki. Co chwilę do nich zaglądaliśmy z Kamilem.
- Zapraszam wieczorem do mnie na karty - powiedziała Dominika
- A co? Przemyciłaś? - zaśmiałam się
- Wzięłam Oli z pokoju - powiedziała
- A Ola ma ile lat? - spytał Kamil
- 9 lat.
- A jeszcze masz Krzysia - powiedziałam
- Tak
- A Krzysiu ile? - spytał Maciek
- 5 lat.
- No to Grzesiu został sam z dziećmi - zaczęłam się śmiać
- Nie aż tak bardzo sam. Są z nim moje siostry i jego siostry, a także jego bratowa. Ma całe towarzystwo 6 kobiet i on - rodzynek, aby opiekować się dwójką dzieci, które nie są takie małe i nie trzeba na nie patrzeć 24 godziny na dobę - powiedziała Dominika - W dodatku Ola miała pojechać na 4 dni do koleżanki z klasy na noc, więc Grzesiek został tylko z samym Krzysiem.
- Będziesz miała do czego wracać? - zaśmiałam się
- Mam nadzieję - powiedziała Dominika, również się uśmiechając
- Jak coś, to zapraszamy do nas - powiedział Kamil
- Z chęcią skorzystam.
Wieczorem po kąpieli, udaliśmy się do pokoju Dominiki, gdzie graliśmy w karty. Wiktoria usnęła na łóżku Dominiki, a Piotruś siedział pomiędzy mną a Kamilem i bacznie się nam przyglądał.
Graliśmy prawie do 22:00, następnie Kamil zrobił "obchód" po pokojach dzieciaków. Sprawdził , czy nikt nie chodzi po pensjonacie i takie tam..
Następnego dnia rano zaczęło strasznie padać. Pogoda była brzydka.
Stwierdziliśmy, że ten dzień spędzimy przed południem na sali gimnastycznej w pensjonacie, a później na mini siłowni dla dzieci.
Po zjedzonym śniadaniu poszłam więc się ubrać.
Udaliśmy się wszyscy na salę gimnastyczną. Trening przeprowadził Maciek, a ja udokumentowałam to robiąc zdjęcia i nagrywając filmiki, które wrzuciłam na instagrama naszego klubu
"PLANICA - ZGRUPOWANIE DZIEŃ 2. Dzisiaj pogoda nie pozwoliła nam, abyśmy mogli wyjść na skocznię. Dzisiaj tylko trening na sali gimnastycznej. #planica #planicazgrupowanie #dzieńdrugi #pozdrowieniazplanicy #kamilstochteam"
Następną część treningu poprowadził Kamil .
Po obiedzie zrobiłam mały obchód po pokojach. Zatrzymałam się w pokoju trzech dziewczynek. Pokój, w który mieszkały Zuzia, Marysia i Maja. Jednak wszystkie dziewczyny zebrały się właśnie w ich pokoju. Były tam jeszcze Weronika i Izabela.
Wszystkie siedziały na łóżkach i słuchały muzyki w telewizorze, a także siedziały z nosem w telefonach.
Zapukałam grzecznie do dziewczyn, gdzie otworzyła mi Izabela
- Hej dziewczyny - powiedziałam
- Dzień dobry. - odpowiedziały
Weszłam do pokoju
- Chciała sprawdzić, czy wszystko u was dobrze.
- Tak - odpowiedziała Zuzia
- Niech pani siada - powiedziała Maja
Usiadłam więc na brzegu łóżka jednej z nich.
- I jak się dziewczyny czujecie?
- Dobrze
- Jutro jak pogoda dopisze, to jedziemy na skocznię i kolejne treningi
- A kiedy będą jakieś zawody?
- Klub istnieje za krótko, abyście jeszcze w tym roku mogły startować w zawodach, ale może już w przyszłym roku coś się uda... Albo my zorganizujemy, albo porozmawiam z innymi klubami.
- A my przez cały czas będziemy trenować? - spytała Weronika
- Nie... W czasie deszczu czy niepogody są przewidziane zajęcia tak jak dzisiaj na sali gimnastycznej, a za godzinę macie siłownię. Jak będziecie wszyscy grzeczni, to w niedzielę gdzieś was zabierzemy.
- A gdzie?
- Tajemnica - odpowiedziałam
- A kiedy przejdziemy na większą skocznię?
- Zobaczymy. Wiecie, że mamy przecież 5-cio letniego Janka , i ty Zuziu masz 6 lat, więc nie możemy robić tak wielkich przeskoków ze skoczni na skocznię. Myślimy wraz z Kamilem i trenerem, jak to zrobić, bo jeśli będzie dobrze sobie radzić na tej maleńkiej, to przejdziemy na tę większą.
- A kiedy będziemy skakać w Zakopanem?
- Obecnie mała i średnia krokiew są remontowane, ale jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze zimą tego roku oddacie skoki na maleńkiej krokwi.
- A moja mama mówiła, że ktoś musi coś zrobić z tymi skoczniami, bo ostatnio to nic panowie przy remoncie nie robią.
- Widzisz kochanie, jak nikt tego nie sprawdza, nie nadzoruje, to tak jest.
- A pani by tego nie mogła robić?
- Ale ja nie jestem jakoś wysoko postawione w Polskim Związku Narciarskim i nie mam takiej mocy
- Ale ostatnie pani wystąpienie dało skutek. Widać, że zna się pani na tym, co robi - powiedziała do mnie Izabela
- Staram się - odpowiedziałam - Ale wiecie kochane, jak nie skaczę na nartach. Nigdy nie miałam nart na nogach, więc nie mogę ciągle wypowiadać się w takich kwestiach.
- Ale może pani spróbuje - powiedziała Maja
- Warto próbować - poparła ją Weronika
- Kiedy jest kolejne spotkanie PZN? - spytała Izabela
- Nie jestem pewna, ale chyba 31 sierpnia we wtorek
- No to niech pani pójdzie - powiedziała Izabela
- Ale to nie jest takie proste. Ja muszę dostać zaproszenie.
- Niech się pani nie boi. Dostanie pani.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z dziewczynami, a następnie wróciłam do pokoju. Po kilkudziesięciu minutach zebraliśmy się na siłowni. Tam rozpoczął się trening. Zrobiłam kilka fotek i nakręciłam filmik, a później poszłam z dziećmi do pokoju. Nie chciałam naszym podopiecznym i Kamilowi przeszkadzać.
Następnego dnia z samego rana jeszcze przed śniadaniem była rozgrzewka na dworzu.
Tam odbył się bieg, a następnie ćwiczenia rozciągające. Później zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na skocznię. Po południu odbył się trening na sali gimnastycznej.
Kolejnego dnia również pojechaliśmy na skocznię. Tego dnia było strasznie gorąco.
Widziałam, że dzieci strasznie męczą się w upale, więc gdy każde z nich oddało po 4 skoki postanowiliśmy wrócić do pensjonatu. Po południu został zorganizowany trening na sali , a później na siłowni.
Gdy przyszła sobota, dzieci były bardzo zniecierpliwione, jaka niespodzianka będzie czekała ich w niedziele. Nie mogliśmy jednak im tego zdradzić.
Następnego dnia po 13:00 poszłam do pokoju się przebrać.
Następnie czekałam przed wejściem do pensjonatu na naszą niespodziankę.
Pod pensjonat swoim czarnym mercedesem podjechał Peter Prevc. To miała być ta niespodzianka. Powitałam go wraz z Kamilem. Następnie pobiegłam do pokoi dzieciaków i powiadomiłam ich, że za 20 minut mają się stawić na sali gimnastycznej. Podczas tych 20 minutach staliśmy wraz z Kamilem, Peterem i naszymi dzieciakami na sali.
Zrobiłam sobie nawet selfie z Peterem i wstawiłam je na swojego instagrama: "Co za spotkanie... Nie widzieliśmy się od marca, od Planicy @peterprevc_ofc "
Po 20 minutach na salę zaczęły wchodzić po kolei dzieciaki. Stawały w osłupieniu, gdy zobaczyły Petera.
- Chyba nie muszę przedstawiać wam naszego dzisiejszego gościa, który przeprowadzi z wami trening, a już jutro będzie wam towarzyszył podczas treningu na skoczni.
Peter również skierował do dzieciaków kilka słów, a następnie przeszedł z nimi do treningów. Nasz Piotruś również zaczął trenować z dzieciakami. Bardzo mu się podobało. Zrobiłam również kilka zdjęć, a Dominika nagrywała cały trening.
Peter złapał dobry kontakt z dzieciakami, a te bardzo go polubiły.
Trening trwał ponad 2 godziny. Po skończonym treningu Peter podziękował w języku polskim, a następnie każdy z nas rozszedł się w swoją stronę.
- Dzieciakom chyba bardzo się podobało - powiedziałam do Kamila w nocy, gdy leżeliśmy już na łóżku
- Widać było - powiedział Kamil - W końcu to jakaś mini rozrywka.
- Już się mnie pytały, gdzie jedziemy w przyszłym roku - powiedziałam
- Może też Planica, albo wyjedziemy do Austrii, bądź Niemiec.
- Może do Austrii - odpowiedziałam - Trening z Kraftem -powiedziałam
- Albo z Hayboeckiem
- Może też Manuel Fettner
- Jeszcze się dogadamy. Clemens Aigner, Daniel Huber.
-Ja bym była bardziej za Thomasem Morgensternem.
Następnego dnia z rana było trochę zimno.
Pojechaliśmy dopiero na trening po 11:00. Dopiero po 12:00 zaczęło robić się trochę cieplej. Peter przybył na trening dopiero po 11:00, ale gdy tylko się pojawił, to na twarzach dzieci pojawił się uśmiech. Były bardzo szczęśliwe, że mogły trenować pod okiem Petera Prevca. Na koniec bardzo ładnie podziękowały Peterowi, a ten powiedział nam, że jeśli planujemy jakiekolwiek zgrupowanie w Planicy, to Peter służy nam pomocą. To było bardzo miłe z jego strony.
Kolejnym naszym dniem był wtorek. Wtorek 24 sierpnia. Moja i Kamila druga rocznica ślubu.
Po śniadaniu wybraliśmy się wszyscy na trening. Choć świeciło słońce, to wiał wiatr, więc musiałam coś na siebie założyć.
Tego dnia dzieciaki po skończonym treningu na skoczni miały również trening na sali gimnastycznej przeprowadzony przez samego Maćka. W tym czasie Dominika została z naszymi dziećmi, a ja z Kamilem postanowiliśmy wybrać się na kolację do jednej z restauracji.
Byliśmy w jednej z restauracji, gdzie Kamil zamówił nam ... perliczki. Nigdy jeszcze nie jadłam, ale bardzo mi smakowały. Po wypiciu kieliszka wina.. Siedzieliśmy na przeciwko siebie i spoglądaliśmy się na siebie. Kamil złapał mnie za prawą rękę i zaczął bawić się moją obrączką.
- Jakie ja miałem szczęście, że ciebie spotkałem - powiedział
- A jakie ja miałam szczęście, ze ciebie spotkałam - odpowiedziałam Kamilowi
- Bawełniana rocznica - uśmiechnął się Kamil
- Czas na skórzaną - odpowiedziałam
- A co ty na to, abyśmy postarali się o trzecie dziecko?
- Ja już Kamil rozmawiałam z tobą na ten temat... Jeszcze nie...
- Ale czemu?
- Kamil, ja od października wracam na studia, nie mam zamiaru ich ponownie przerywać.
- No to w przyszłym roku
- W przyszłym roku to ja będę zaczynać ostatni 5 rok, praca magisterska, więc jeszcze bardziej nie będę miała czasu.
- Oj, nie przesadzaj. To zaraz, jak obronisz pracę magisterską
- A co ty masz takie parcie na trzecie dziecko?
- Tak po prostu
- To jeśli tak po prostu, to ja się zgadzam za dwa lata - uśmiechnęłam się
- Niech ci będzie.
Gdy wyszliśmy z restauracji, wracaliśmy wtuleni w siebie. Na dworze było rześko. Wracaliśmy zatem w cudowną pogodę.
Do pensjonatu wróciliśmy dopiero na 21:00. Odebraliśmy dzieci od Dominiki, a następnie wzięliśmy kąpiel i poszliśmy spać.
Nadeszła sobota. Rano pojechaliśmy jeszcze na ostatni trening.
Dzieciaki oddały jeszcze po 5 dobrych skokach. Następnie wróciliśmy na obiad. Później się spakowaliśmy i o 16:00 wsiedliśmy w autokar. Do Zakopanego dojechaliśmy dopiero po 4:00, ale dzieciaki były zadowolone z wyjazdu, z którego najbardziej zapamiętały twarz Petera Prevca.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Piotruś z Wiktorią spali jeszcze w autokarze, jak większość dzieciaków z naszego klubu. Była przed nami ponad 10-cio godzinna podróż. Stanęliśmy jednak w Słowacji, Austrii i na początku Słowenii na postój. Każdy z nich trwał ponad pół godziny. Dzieci miały czas, aby coś zjeść, odpocząć i wyprostować nogi. Piotruś już w Austrii pajał swoją radością i optymizmem.
W Planicy byliśmy dopiero po 19:00. Niestety, ale na drodze , którą jechaliśmy był wypadek, zderzenie trzech samochodów osobowych i ciężarówki, więc czekaliśmy niecałe 2 godziny, abyśmy mogli w spokoju przejechać.
Weszliśmy do naszego pensjonatu. Zameldowaliśmy się i każdy z nas miał chwilę dla siebie, bo już o 18:00 była kolacja.
Weszliśmy zatem do swojego pokoju, gdzie Kamil od razu położył się na łóżku.
- Zmęczony? - spytałam
- Zmordowany. Taka podróż mnie wykańcza
- Nie tylko ciebie - powiedziałam
Wiktoria położyła się obok Kamila na łóżku. Piotruś również. Ja zaś skoczyłam szybko do łazienki, a następnie wyszłam na balkon.
Balkon przy naszym pokoju był ogromny. Był wspólny wraz z innymi pokojami. Jednym z tych pokoi był pokój naszego trenera Maćka, a drugi to pokój Dominiki Sobczyk, która również z nami przyjechała.
Ja zaś wzięłam aparat i zrobiłam kilka zdjęć słońca na tle gór. Wstawiłam potem jedno z tych zdjęć na instagrama naszego klubu z dopiskiem "ZGRUPOWANIE - DZIEŃ 1 #witajplanico #góry #jużjutrotreningi #pracowite2tygodnie #planica #czasnakolację"
O 18:00 zeszliśmy wszyscy na kolację, a następnie Kamil zaprosił nas do piwnicy na turniej w bilarda.
Kamil znał podstawowe zasady, tak samo jak Maciej - trener naszego klubu. Dzieci szybko przyswoiły sobie reguły gry. Ja z Piotrusiem i Wiktorią przyglądaliśmy się grze chłopców i Dominiki.
Wieczorem, gdy wykąpałam z dziećmi, obejrzeliśmy sobie we czwórkę słoweńskie bajki. Kamil zrobił zdjęcie telewizorowi i wstawił je na swoje instastory z hasztagiem : #słoweńskiebajki
Przed 20:00 położyłam już dzieci spać. Następnie sama wzięłam prysznic i położyłam się na łóżku obok Kamila.
Następnego dnia rano wstałam przed 8:00. Piotruś już nie spał. Kamil również. Oboje siedzieli na brzegu łóżka i oglądali telewizor.
Gdy tylko wstałam z łóżka udałam się do łazienki. Następnie przebrałam Piotrusia z piżamy.
O 8:00 Wiktoria wstała. Przebrałam więc ją i zeszliśmy wszyscy razem na śniadanie. Ja niestety nie zdążyłam się przebrać i na śniadaniu byłam w piżamie i słodkich kapciach w króliczki.
Po zjedzonym śniadaniu daliśmy dzieciom chwilę wolnego, a o 8:45 zbiórka przed pensjonatem i wyruszamy na skocznię.
Wyszłam zatem z dziećmi na balkon. Jak na ranek, było strasznie gorąco.
Włosy związałam w koczka.
Ubrałam również dzieci i wyszłam z nimi na zbiórkę przed pensjonat. Gdy zgromadzili się nasi podopieczni, wraz z Dominiką policzyliśmy wszystkich, zabraliśmy sprzęt i wsiedliśmy do autokaru. Pojechaliśmy prosto pod skocznie .
Dzieciaki poszły wraz z Kamilem i trenerem na samą górą. Ja zaś stałam na samym dole skoczni z aparatem. Dominika stała ze swoim aparatem przy zeskoku , mając w ręku aparat.
Kibicowałam naszym dzieciakom z całego serca. Cieszyłam się z każdego ich skoku. Pierwsza skoczyła Zuzia. Mająca 6 lat. Następnie kolejne dziewczyny. Maria, Maja, Weronika i Izabela. Wszystkie dziewczynki z naszego klubu skoczyły po raz pierwszy dość daleko. Kolej na 15 naszych chłopców. Zaczęliśmy od Jasia, który skończył w kwietniu 5 lat. Kolejno skoczył Mateusz, a później Adaś, Maciej, Karol, Kacper, Emil, Michał, Błażej, Karol (starszy :)), Bartek , Kamil (jeden z najstarszych - 10 lat), Marcin, Jakub i Hubert (również 10 lat).
Każde z naszych podopiecznych oddało bardzo dalekie skoki. Byłam dumna z naszych dzieciaków, którym radość sprawiał każdy skok. To było coś cudownego, kiedy dzieci cieszyły się z całej siły, że oddały naprawdę daleki skok. Do serca również brały sobie rady Kamila.
Trening na skoczni skończył się o 14:00, następnie wróciliśmy na obiad, a później pojechaliśmy do centrum Planicy, gdzie był wielki plac, a na nim różne atrakcje. Różne zamki, plac zabaw,wiele atrakcji... Dzieci były wybawione i szczęśliwe.
Wróciliśmy do pensjonatu na godzinę 18:00. Idealnie na kolację.
Po kolacji każdy miał czas wolny tylko dla siebie.
Zauważyłam, że na balkonie stoi trener naszego klubu Maciej Dąbrowski. Palił sobie papierosy. Zaraz za nim ze swojego pokoju wyszła Dominika Sobczyk. Ja również zatem wyszłam z pokoju na balkon, a Kamil razem ze mną. Wiktoria z Piotrusiem siedzieli na łóżku i oglądali bajki. Co chwilę do nich zaglądaliśmy z Kamilem.
- Zapraszam wieczorem do mnie na karty - powiedziała Dominika
- A co? Przemyciłaś? - zaśmiałam się
- Wzięłam Oli z pokoju - powiedziała
- A Ola ma ile lat? - spytał Kamil
- 9 lat.
- A jeszcze masz Krzysia - powiedziałam
- Tak
- A Krzysiu ile? - spytał Maciek
- 5 lat.
- No to Grzesiu został sam z dziećmi - zaczęłam się śmiać
- Nie aż tak bardzo sam. Są z nim moje siostry i jego siostry, a także jego bratowa. Ma całe towarzystwo 6 kobiet i on - rodzynek, aby opiekować się dwójką dzieci, które nie są takie małe i nie trzeba na nie patrzeć 24 godziny na dobę - powiedziała Dominika - W dodatku Ola miała pojechać na 4 dni do koleżanki z klasy na noc, więc Grzesiek został tylko z samym Krzysiem.
- Będziesz miała do czego wracać? - zaśmiałam się
- Mam nadzieję - powiedziała Dominika, również się uśmiechając
- Jak coś, to zapraszamy do nas - powiedział Kamil
- Z chęcią skorzystam.
Wieczorem po kąpieli, udaliśmy się do pokoju Dominiki, gdzie graliśmy w karty. Wiktoria usnęła na łóżku Dominiki, a Piotruś siedział pomiędzy mną a Kamilem i bacznie się nam przyglądał.
Graliśmy prawie do 22:00, następnie Kamil zrobił "obchód" po pokojach dzieciaków. Sprawdził , czy nikt nie chodzi po pensjonacie i takie tam..
Następnego dnia rano zaczęło strasznie padać. Pogoda była brzydka.
Stwierdziliśmy, że ten dzień spędzimy przed południem na sali gimnastycznej w pensjonacie, a później na mini siłowni dla dzieci.
Po zjedzonym śniadaniu poszłam więc się ubrać.
Udaliśmy się wszyscy na salę gimnastyczną. Trening przeprowadził Maciek, a ja udokumentowałam to robiąc zdjęcia i nagrywając filmiki, które wrzuciłam na instagrama naszego klubu
"PLANICA - ZGRUPOWANIE DZIEŃ 2. Dzisiaj pogoda nie pozwoliła nam, abyśmy mogli wyjść na skocznię. Dzisiaj tylko trening na sali gimnastycznej. #planica #planicazgrupowanie #dzieńdrugi #pozdrowieniazplanicy #kamilstochteam"
Następną część treningu poprowadził Kamil .
Po obiedzie zrobiłam mały obchód po pokojach. Zatrzymałam się w pokoju trzech dziewczynek. Pokój, w który mieszkały Zuzia, Marysia i Maja. Jednak wszystkie dziewczyny zebrały się właśnie w ich pokoju. Były tam jeszcze Weronika i Izabela.
Wszystkie siedziały na łóżkach i słuchały muzyki w telewizorze, a także siedziały z nosem w telefonach.
Zapukałam grzecznie do dziewczyn, gdzie otworzyła mi Izabela
- Hej dziewczyny - powiedziałam
- Dzień dobry. - odpowiedziały
Weszłam do pokoju
- Chciała sprawdzić, czy wszystko u was dobrze.
- Tak - odpowiedziała Zuzia
- Niech pani siada - powiedziała Maja
Usiadłam więc na brzegu łóżka jednej z nich.
- I jak się dziewczyny czujecie?
- Dobrze
- Jutro jak pogoda dopisze, to jedziemy na skocznię i kolejne treningi
- A kiedy będą jakieś zawody?
- Klub istnieje za krótko, abyście jeszcze w tym roku mogły startować w zawodach, ale może już w przyszłym roku coś się uda... Albo my zorganizujemy, albo porozmawiam z innymi klubami.
- A my przez cały czas będziemy trenować? - spytała Weronika
- Nie... W czasie deszczu czy niepogody są przewidziane zajęcia tak jak dzisiaj na sali gimnastycznej, a za godzinę macie siłownię. Jak będziecie wszyscy grzeczni, to w niedzielę gdzieś was zabierzemy.
- A gdzie?
- Tajemnica - odpowiedziałam
- A kiedy przejdziemy na większą skocznię?
- Zobaczymy. Wiecie, że mamy przecież 5-cio letniego Janka , i ty Zuziu masz 6 lat, więc nie możemy robić tak wielkich przeskoków ze skoczni na skocznię. Myślimy wraz z Kamilem i trenerem, jak to zrobić, bo jeśli będzie dobrze sobie radzić na tej maleńkiej, to przejdziemy na tę większą.
- A kiedy będziemy skakać w Zakopanem?
- Obecnie mała i średnia krokiew są remontowane, ale jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze zimą tego roku oddacie skoki na maleńkiej krokwi.
- A moja mama mówiła, że ktoś musi coś zrobić z tymi skoczniami, bo ostatnio to nic panowie przy remoncie nie robią.
- Widzisz kochanie, jak nikt tego nie sprawdza, nie nadzoruje, to tak jest.
- A pani by tego nie mogła robić?
- Ale ja nie jestem jakoś wysoko postawione w Polskim Związku Narciarskim i nie mam takiej mocy
- Ale ostatnie pani wystąpienie dało skutek. Widać, że zna się pani na tym, co robi - powiedziała do mnie Izabela
- Staram się - odpowiedziałam - Ale wiecie kochane, jak nie skaczę na nartach. Nigdy nie miałam nart na nogach, więc nie mogę ciągle wypowiadać się w takich kwestiach.
- Ale może pani spróbuje - powiedziała Maja
- Warto próbować - poparła ją Weronika
- Kiedy jest kolejne spotkanie PZN? - spytała Izabela
- Nie jestem pewna, ale chyba 31 sierpnia we wtorek
- No to niech pani pójdzie - powiedziała Izabela
- Ale to nie jest takie proste. Ja muszę dostać zaproszenie.
- Niech się pani nie boi. Dostanie pani.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z dziewczynami, a następnie wróciłam do pokoju. Po kilkudziesięciu minutach zebraliśmy się na siłowni. Tam rozpoczął się trening. Zrobiłam kilka fotek i nakręciłam filmik, a później poszłam z dziećmi do pokoju. Nie chciałam naszym podopiecznym i Kamilowi przeszkadzać.
Następnego dnia z samego rana jeszcze przed śniadaniem była rozgrzewka na dworzu.
Tam odbył się bieg, a następnie ćwiczenia rozciągające. Później zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na skocznię. Po południu odbył się trening na sali gimnastycznej.
Kolejnego dnia również pojechaliśmy na skocznię. Tego dnia było strasznie gorąco.
Widziałam, że dzieci strasznie męczą się w upale, więc gdy każde z nich oddało po 4 skoki postanowiliśmy wrócić do pensjonatu. Po południu został zorganizowany trening na sali , a później na siłowni.
Gdy przyszła sobota, dzieci były bardzo zniecierpliwione, jaka niespodzianka będzie czekała ich w niedziele. Nie mogliśmy jednak im tego zdradzić.
Następnego dnia po 13:00 poszłam do pokoju się przebrać.
Następnie czekałam przed wejściem do pensjonatu na naszą niespodziankę.
Pod pensjonat swoim czarnym mercedesem podjechał Peter Prevc. To miała być ta niespodzianka. Powitałam go wraz z Kamilem. Następnie pobiegłam do pokoi dzieciaków i powiadomiłam ich, że za 20 minut mają się stawić na sali gimnastycznej. Podczas tych 20 minutach staliśmy wraz z Kamilem, Peterem i naszymi dzieciakami na sali.
Zrobiłam sobie nawet selfie z Peterem i wstawiłam je na swojego instagrama: "Co za spotkanie... Nie widzieliśmy się od marca, od Planicy @peterprevc_ofc "
Po 20 minutach na salę zaczęły wchodzić po kolei dzieciaki. Stawały w osłupieniu, gdy zobaczyły Petera.
- Chyba nie muszę przedstawiać wam naszego dzisiejszego gościa, który przeprowadzi z wami trening, a już jutro będzie wam towarzyszył podczas treningu na skoczni.
Peter również skierował do dzieciaków kilka słów, a następnie przeszedł z nimi do treningów. Nasz Piotruś również zaczął trenować z dzieciakami. Bardzo mu się podobało. Zrobiłam również kilka zdjęć, a Dominika nagrywała cały trening.
Peter złapał dobry kontakt z dzieciakami, a te bardzo go polubiły.
Trening trwał ponad 2 godziny. Po skończonym treningu Peter podziękował w języku polskim, a następnie każdy z nas rozszedł się w swoją stronę.
- Dzieciakom chyba bardzo się podobało - powiedziałam do Kamila w nocy, gdy leżeliśmy już na łóżku
- Widać było - powiedział Kamil - W końcu to jakaś mini rozrywka.
- Już się mnie pytały, gdzie jedziemy w przyszłym roku - powiedziałam
- Może też Planica, albo wyjedziemy do Austrii, bądź Niemiec.
- Może do Austrii - odpowiedziałam - Trening z Kraftem -powiedziałam
- Albo z Hayboeckiem
- Może też Manuel Fettner
- Jeszcze się dogadamy. Clemens Aigner, Daniel Huber.
-Ja bym była bardziej za Thomasem Morgensternem.
Następnego dnia z rana było trochę zimno.
Pojechaliśmy dopiero na trening po 11:00. Dopiero po 12:00 zaczęło robić się trochę cieplej. Peter przybył na trening dopiero po 11:00, ale gdy tylko się pojawił, to na twarzach dzieci pojawił się uśmiech. Były bardzo szczęśliwe, że mogły trenować pod okiem Petera Prevca. Na koniec bardzo ładnie podziękowały Peterowi, a ten powiedział nam, że jeśli planujemy jakiekolwiek zgrupowanie w Planicy, to Peter służy nam pomocą. To było bardzo miłe z jego strony.
Kolejnym naszym dniem był wtorek. Wtorek 24 sierpnia. Moja i Kamila druga rocznica ślubu.
Po śniadaniu wybraliśmy się wszyscy na trening. Choć świeciło słońce, to wiał wiatr, więc musiałam coś na siebie założyć.
Tego dnia dzieciaki po skończonym treningu na skoczni miały również trening na sali gimnastycznej przeprowadzony przez samego Maćka. W tym czasie Dominika została z naszymi dziećmi, a ja z Kamilem postanowiliśmy wybrać się na kolację do jednej z restauracji.
Byliśmy w jednej z restauracji, gdzie Kamil zamówił nam ... perliczki. Nigdy jeszcze nie jadłam, ale bardzo mi smakowały. Po wypiciu kieliszka wina.. Siedzieliśmy na przeciwko siebie i spoglądaliśmy się na siebie. Kamil złapał mnie za prawą rękę i zaczął bawić się moją obrączką.
- Jakie ja miałem szczęście, że ciebie spotkałem - powiedział
- A jakie ja miałam szczęście, ze ciebie spotkałam - odpowiedziałam Kamilowi
- Bawełniana rocznica - uśmiechnął się Kamil
- Czas na skórzaną - odpowiedziałam
- A co ty na to, abyśmy postarali się o trzecie dziecko?
- Ja już Kamil rozmawiałam z tobą na ten temat... Jeszcze nie...
- Ale czemu?
- Kamil, ja od października wracam na studia, nie mam zamiaru ich ponownie przerywać.
- No to w przyszłym roku
- W przyszłym roku to ja będę zaczynać ostatni 5 rok, praca magisterska, więc jeszcze bardziej nie będę miała czasu.
- Oj, nie przesadzaj. To zaraz, jak obronisz pracę magisterską
- A co ty masz takie parcie na trzecie dziecko?
- Tak po prostu
- To jeśli tak po prostu, to ja się zgadzam za dwa lata - uśmiechnęłam się
- Niech ci będzie.
Gdy wyszliśmy z restauracji, wracaliśmy wtuleni w siebie. Na dworze było rześko. Wracaliśmy zatem w cudowną pogodę.
Do pensjonatu wróciliśmy dopiero na 21:00. Odebraliśmy dzieci od Dominiki, a następnie wzięliśmy kąpiel i poszliśmy spać.
Nadeszła sobota. Rano pojechaliśmy jeszcze na ostatni trening.
Dzieciaki oddały jeszcze po 5 dobrych skokach. Następnie wróciliśmy na obiad. Później się spakowaliśmy i o 16:00 wsiedliśmy w autokar. Do Zakopanego dojechaliśmy dopiero po 4:00, ale dzieciaki były zadowolone z wyjazdu, z którego najbardziej zapamiętały twarz Petera Prevca.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000









Komentarze
Prześlij komentarz