Już zaraz po naszym powrocie z Planicy, Kamil w poniedziałek wyjechał na zgrupowanie kadry do Austrii. Wyjechał na dwa tygodnie.
Ja zaś w poniedziałek od samego rana wzięłam się za porządki w domu.
Skończyłam dopiero po 14:00 i wzięłam się za ugotowanie obiadu. Zaserwowałam dzieciom zupę ogórkową.
Gdy dzieci zjadły postanowiłam przejść się z nimi na spacer.
Na dworze było gorąco, więc przebrałam się w zwiewną sukienkę.
Wsadziłam Wiktorkę do wózeczka, a następnie wyszliśmy we trójkę z domu.
Ulica , na które mieszkaliśmy była bardzo pusta. Strasznie mało tam jest domów.. Na samym początku przy skrzyżowaniu raptem 4 domu, potem pół kilometra łąk.... Niektóre jeszcze zarośnięte, bo nikt o nie nie dba, dopiero później nasz dom i obok nasi sąsiedzi, którzy wprowadzają się już na dobre na Boże Narodzenie., a później dalej nic, trochę łąk, las i tablica z przekreślonym napisem "Zakopane". Tą drogą do końca można dojechać do Zębu, ale jak to mówią "z drugiej strony". Jest to wąska droga i prawie nikt tędy nie jeździ. Na samej tej ulicy, jest tylko 6 domów, w tym 5 zamieszkanych, więc okolica jest bardzo spokojna. Z jednej strony to dobrze, bo jesteśmy medialną rodziną, więc potrzebujemy wyciszenia, ale z drugiej strony.... Ja wychowywałam się na wsi, gdzie w każdym domu było dziecko. Wszyscy się spotykaliśmy u jednego na podwórku i tam bawiliśmy się do późnego wieczora. Najpierw przeszliśmy się w stronę skrzyżowania, czyli w stronę głównej drogi Zakopanego, a następnie zawróciliśmy i przeszliśmy się w stronę Zębu. Nagle zauważyliśmy, że przyjechali na swoją działkę nasi sąsiedzi, którzy mieli malować dom z zewnątrz. Poszliśmy zatem się przywitać. Piotruś przywitał się z Mają i małym Kamilem, ja również przywitałam się z dzieciakami i naszymi sąsiadami.
Porozmawiałam chwilę z nimi, a następnie zaprosiłam Maję i małego Kamilka do siebie, aby nasi sąsiedzi mogli sobie w spokoju popracować przy swoim domku.
Piotruś z Mają bawili się na dworze, a ja siedziałam w altance wraz z Wiktorią i Kamilkiem. Kamilek biegał również po podwórku i również dołączał do zabawy z Piotrkiem i Mają. Ja zaś zaczęłam chodzić z Wiktorią. Trzymałam ją za rączki i chodziłyśmy po całym podwórku.
W pewnym momencie usłyszałam, że dzwoni mi telefon. Poszłam więc do altanki, wzięłam telefon ze stołu i odebrałam go. Był to Kamil.
- Cześć kochanie - odebrałam telefon
- Hej kotku. Co tam słychać u ciebie?
- Nic takiego, byłam z dzieciakami na spacerze, a obecnie pilnuję czwórki dzieci. - uśmiechnęłam się
- A skąd ty masz czwórkę dzieci?
- Sąsiedzi przyjechali na działkę, postanowiłam, że wezmę ich dzieci do siebie, a oni na spokojnie będą malować swój dom z zewnątrz
- A to będą malować?
- Podobno, ale kłaść tynk. Nie wiem sama
- No właśnie, bo tak malować dom, rzadko się coś takiego spotyka.
- A co tam u ciebie?
- Wszystko dobrze, pierwsze skoki oddane, za chwilę idziemy na siłownię. A jutro jedziesz na to zebranie?
- Tak, jutro jadę, ale jadę z trenerem Maćkiem.
- A o której?
- O 15:00, jak zawsze.
- A dzieciaki z kim zostawiasz?
- Rozmawiałam już z twoim tatą, powiedział, że przyjedzie do nas, a to zejdzie dwie godziny, nie więcej.
- Aha... A jak twoja siostra, kiedy ona w ogóle ma rodzić?
- No właśnie miała w sierpniu.
- A ta ciocia Janina?
- Tak samo, końcem sierpnia, a tutaj nic...
- Jak rodzą się wcześniaki, to nie dobrze.
- Ale jak tak długo, to też nie dobrze.
Porozmawiałam jeszcze przez chwilę z Kamilem, a następnie się rozłączyłam. Odprowadziłam Maję i Kamilka do sąsiadów dopiero po 18:00. Dzieci były wybawione i szczęśliwe.
Następnego dnia rano zrobiłam śniadanie, nakarmiłam dzieci, ubrałam je, a później sama się przebrałam z piżamki.
Tego dnia w klubie mieliśmy robić zdjęcia. Spakowałam więc swój aparat do torby, zapięłam dzieci w foteliki i pojechałam z nimi do klubu.
Tam dzieci szykowały się do treningu.
- Mamy dla was akcję - powiedziałam - Dzisiaj weźmiemy wszyscy udział w mini sesji zdjęciowej. Zdjęcia te zostaną przesłane na naszą stronę internetową. Zostaniecie podpisani imieniem i nazwiskiem, a także ile macie lat. Rozmawiałam przed zgrupowaniem z rodzicami i mam podpisane oświadczenia, że wyrażają zgodę. Również i my będziemy na tych zdjęciach - powiedziałam
W tym momencie na salę weszła Agnieszka
- O! Coś mnie mnie ominęło? - spytała
- Nie. - odpowiedziałam, po czym kontynuowałam - Wybierzemy również najlepsze zdjęcia ze zgrupowania z Planicy. Zdjęcia te zostaną wykorzystane w kalendarzu na 2022 rok. Kalendarz ten będzie do kupienia, a pieniądze z zakupów będą przeznaczone na zakup koszulek , kurtek z logo naszego klubu, które otrzymacie wy. - odpowiedziałam
Dzieci ochoczo zaczęły nam pozować. Stawały na tle białej ściany. Albo samotnie, albo z towarzystwem, nart, a czasem kasków, googli i szalonych min. Następnie na "ściance" stanęła Agnieszka w swoim czarnym sportowym stroju i warkoczykami na głowie. Położyła ręce na biodrach. Później zapozowała nam Dominika Sobczyk ubrana w dopasowane jeansy i białą koszulkę z napisem "#skijumping". Kolejną osobą był trener Maciek. Ubrany na sportowo z gwizdkiem również uśmiechał się do mojego obiektywu. Na koniec to ja stanęłam do zapozowania. Stanęłam prosto, kładąc lewą rękę na swoje biodro.
Nie przeszkadzałam już dzieciakom z klubu, więc wróciłam z dziećmi do domu.
Tam zajęłam się dodaniem zdjęć. Najpierw wstawiłam zdjęcie Kamila ze zgrupowania w Planicy "Kamil STOCH założyciel klubu Kamil Stoch Team". Następnie wstawiłam swoje dzisiejsze zdjęcie "Katarzyna WITKOWSKA - STOCH założycielka klubu Kamil Stoch Team". Kolejną osobą był trener. "Maciej DĄBROWSKI - trener dzieciaków z klubu Kamil Stoch Team". "Agnieszka KOT - trenerka i prowadząca zajęcia z fitnessu". "Dominika SOBCZYK - prawa ręka trenera , odpowiedzialna za zajęcia z rytmiki i karate"
Pod spodem wyróżniłam napis "PODOPIECZNI KLUBU KAMIL STOCH TEAM"
Wstawiałam zdjęcia kolejnością od najmłodszego do najstarszego, np. "Jan SYMONOWICZ - 5 lat", "Zuzanna Majchrzak - 6 lat" itd... Wstawiłam zdjęcie pozostałej 18-stki.
Następnie ugotowałam obiad, pobawiłam się trochę z dziećmi i zaczęłam się szykować na zebranie PZN.
Przebrałam się z sukienki na spodnie, koszulę i marynarkę.
Włosy związałam w kucyka.
Po 14:00 pod dom podjechał Bronisław. Zrobiłam mu jeszcze kawę, zjadłam z nim ciasto, które przyniósł (piekła sama Krystyna) - bardzo dobre orzechowe.
Umówiłam się z samym trenerem, że przyjedzie po mnie pod dom i pojedziemy wspólnie.
O 14:30 pod dom podjechał Maciek, wsiadłam więc w samochód i pojechałam z nim na zebranie PZN.
Zostaliśmy zaproszeni na salę konferencyjną, gdzie zajęliśmy miejsca od brzegu w drugim rzędzie.
- Ja jestem pierwszy raz na czymś takim - wyszeptał do mnie Maciek
- Ja też się za pierwszym razem stresowałam, ale to mija.
- Ale dobre są takie spotkania, przede wszystkim dla skoczków, ale także dla klubów młodych adeptów skoków narciarskich.
- Czasami są poruszane ważne tematy, więc warto przychodzić - powiedziałam
O 15:00 rozpoczęto przywitaniem wszystkich gości , następnie podsumowano całe wakacje pracy związku.
Jako pierwszy do mównicy podszedł Apoloniusz Tajner - prezes PZN. Wygłosił swoją mowę na temat modernizacji małych skoczni w Zakopanem. Powiedział również o przygotowaniach skoczków kadry A i B do sezonu, a także o ich wystąpieniach w Letnim Grand Prix.
Kolejną osobą były różne osoby ze związku narciarskiego, później trener kadry C - juniorów. Później jeszcze inne osoby, aż przyszła ponownie kolej na mnie.
- Dzień dobry! Jakby ktoś nie wiedział, nazywam się Katarzyna Witkowska- Stoch i jestem współzałożycielką klubu Kamil Stoch Team. Chciałabym powiedzieć, że już dzieciaki z naszego klubu nie mogą się doczekać, aż w końcu mogą poskakać na skoczni w Zakopanem. Wiem, że prace będą jeszcze długo trwały, ale chciałabym podziękować Polskiemu Związkowi Narciarskiemu za to, że zabrali się za modernizację tych dwóch obiektów. Jest to wielka szansa dla wszystkich młodych adeptów skoków narciarskich i wiem, że skoki w miejscu, gdzie są one bardzo popularne przyniosą efekty. Chciałabym jeszcze złożyć propozycję rozegrania zawodów na zmodernizowanej maleńkiej krokwi z udziałem dzieciaków z wszystkich zakopiańskich klubów i okolic. Kamil i ja już od kilku tygodni nosimy się z tym pomysłem i w końcu chcemy go zrealizować początkiem lata tego roku. Mam nadzieję, że wraz z innymi klubami i PZN uda nam się tego dokonać. Dziękuję - powiedziałam, po czym usiadłam na swoim miejscu.
Po zebraniu wróciłam wraz z Maćkiem do domu. Zaprosiłam go na herbatę. Zgodził się. Maciek jeszcze nigdy nie był u nas w domu, więc miał okazję.
- Ale ładny, góralski dom - powiedział
- Dziękuję - odpowiedziałam
W tym momencie z pokoju na górze zszedł Bronisław, przywitał się z Maćkiem, a następnie podszedł do mnie i powiedział:
- Wiktoria coś śpiąca jest, więc położyłem ją spać
- A Piotruś?
W tej chwili zza kanapy wyskoczył Piotruś, krzycząc "Niespodzianka!"
Podeszłam do niego, wzięłam go na ręce i zakręciłam wokół.
- Ale zrobiłeś mi niespodziankę! - powiedziałam
- Wiem, to z dziadkiem zrobiłem
- Z dziadkiem?
- Tak! - wykrzyknął Piotruś
Przytuliłam mojego synka, a następnie postawiłam go na ziemi. Pożegnałam się z Bronisławem, a później włączyłam Piotrusiowi bajkę na telewizorze.
Usiadłam z Maćkiem przy stoliku w kuchni.
- Fajnie by było, jeśli udałoby się zorganizować te zawody już w przyszłym roku - powiedział Maciek
- Właśnie, to byłaby też frajda dla dzieciaków, w końcu ich pierwsze zawody z nagrodami.
- Jeśli PZN chciałby współpracować.
- Oczywiście można by było znaleźć sponsorów, ale też... wszystkie wyjazdy dzieciaki mają prawie za darmo, bo udaje mi się znaleźć pieniądze z umów sponsorskich. Nie chcę też za każdym razem wyciągać od nich pieniądze.
- A jeśli PZN chciałby współpracować?
- To byłoby najlepiej. W końcu PZN powinien dbać o młodych skoczków narciarskich.
- Jeśli potrzebowaliście sponsorów, to ja mam też pewien plan - powiedział Maciek - Moja siostra wraz z mężem produkują figurki ze szkła, porcelany, dobrze prosperująca firma, na rynku od ponad 10 lat i to właśnie oni m.in. przygotowują puchary za zdobyte miejsca w Wiśle i w Zakopanem.
- Fajny pomysł - powiedziałam
Porozmawiałam jeszcze z Maćkiem przez ponad pół godziny, a następnie, gdy tylko poszedł, pozmywałam naczynia. Usiadłam sobie na kanapie i włączyłam laptopa. Zauważyłam, że Kamil jest dostępny na SKYPE. Zadzwoniłam więc do niego
- I jak tam było dzisiaj? - spytał
- Bardzo fajnie. Powiedziałam też o tym naszym planie, aby zorganizować zawody
- I jak?
- Mam nadzieję, że PZN nam pomoże, a jeszcze nawet z Maćkiem chwilę pogadałam, bo zaprosiłam go na herbatkę i powiedział mi, że jakbyśmy szukali sponsorów, to jego siostra i mąż robią różne figurki z porcelany i szkła i to właśnie oni przygotowują te puchary, co dostajecie na podium w Wiśle czy w Zakopanem. A i jeszcze jedno... Już wstawiłam zdjęcia na stronę internetową, a jutro jestem umówiona z drukarnią w sprawie tych kalendarzy.
- A ja wpadłem na świetny pomysł - powiedział Kamil
- Jaki?
- Dzisiaj widziałem ludzi w takich fajnych czapkach zimowych.
- I?
- I wpadłem na pomysł, abyśmy założyli taką swoją firmę, projektującą czapki, może jakiś torebki materiałowe, takie fajne, co masz na zakupy.
- Pomysł świetny, ale czy mamy czas, aby go zrealizować?
- A czemu by nie? Jak wrócę ze zgrupowania, to od razu się za to weźmiemy.
- Powiem ci Kamil , że... zaskoczyłeś mnie... ale pozytywnie. Jestem za! - uśmiechnęłam się
W tym momencie zaczął dzwonić mi telefon. To moja mama, więc odebrałam
- Halo
- Córeczko, mam wspaniałą wiadomość - powiedziała uradowana moja mama
- Co się stało?
- Ciocia Janinka urodziła!
- Naprawdę?! Ale się cieszę? Chłopiec czy dziewczynka?
- Dziewczynka
- A jak na imię?
- Antonina .
- Ładnie - powiedziałam. - A jak duża?
- 52 centymetry.
- O! To tyle co Piotruś - uśmiechnęłam się - Wiktorka trochę mniejsza była, o 2 cetymetry
- Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę.
- A ile waży?
- Niecałe 4 kilogramy
- No to taka okej - powiedziałam
- Dobra kochanie, nie przeszkadzam ci - powiedziała do mnie , po czym rozłączyła się
Odłożyłam więc telefon
- Co się urodziło? - spytał żartobliwe Kamil
- Ciocia Janina urodziła dziewczynkę.
- Jak na imię?
- Antonina
- Ładne, ale... takie przestarzałe - powiedział Kamil
- Ale i tak ładniejsze, niż te wszystkie Władysławy, Stanisławy...
- Oj.. Takie to nie - powiedział Kamil
Po chwili jednak dodał
- Dostałem dzisiaj jeszcze jedną propozycję - powiedział
- A co takiego?
- Od mojego sponsora, dzwonili do mnie z Eurosportu i mają w planach nakręcić serial o ... mnie. - westchnął Kamil
- Naprawdę?!
- Tak, powiedziałem, że dam im odpowiedź jutro.
- Ale na czym miałoby to polegać?
- 6 albo 8 odcinków, po 30 minut każdy. Jeden byłby na przykład o treningach, drugi o Zębie, rodzinie, trzeci chyba o miłości... Takie tam...
- A pytałeś się kiedy, to by było?
- W przyszłe wakacje - powiedział Kamil
Porozmawiałam jeszcze z Kamilem przez ponad godzinę, a następnie wykąpałam dzieci, nakarmiłam Wiktorię, sama również wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Była 22:30, gdy dostałam SMS-a od Kornelii, a dokładnie zdjęcie prześlicznego bobaska w niebieskim ubranku.
"Dzisiaj o 21:00 na świat przyszedł Szymon Franciszek.. Mierzy 51 centymetrów i waży 3,8 kg..."
Odpisałam jej na początku emotikonką serduszka, a później tekst "Gratulacje siostra... Jaki śliczny... Podobny do mamusi , ma twoje rysy twarzy, twój zadarty nos... Mama do mnie dzwoniła, że ciocia Janina dzisiaj urodziła Antosię, 52 centymetry i niecałe 4 kilo.. A ty? Jak się czujesz? Jest przy tobie ten twój Bartek?"
Po chwili mi odpisała.
"Jest... I ..."
Nie wiedziałam, o co jej chodzi, jednak po chwili dostałam wiadomość ze zdjęciem. Wysłała mi zdjęcie pierścionka na swojej ręce.
"Oświadczył mi się"
"Przyjęłaś. :)"
"Oczywiście"
"Dobra, to już cię nie męczę, pogadamy jutro. Pa. Trzymaj się"
Byłam trochę zszokowana oświadczynami, bo przecież Bartosz nie chciał dziecka, ale... jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że Kornelia je przyjęła. Nie chciałam sobie jednak zawracać głowy. Jestem szczęśliwą ciocią Szymona Franciszka.
Wysłałam Kamilowi zdjęcie małego Szymonka z podpisem "Dzisiaj również Kornelia urodziła Szymona Franciszka, a także przyjęła oświadczyny od Bartka"
Kamil po chwili mi odpisał:
"Czyli dwóch nowych członków w rodzinie"
"Obecnie jest zadowolona z tego najmłodszego... Po raz pierwszy zostałam pełnoprawną ciocią :)"
"To czas, teraz na Michała"
"I Natalię :)"
"Zobaczymy :)"
Po SMS-ach z Kamilem położyłam się spać...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz