Numer 135 - Nowa firma, kalendarze, sesja zdjęciowa


Kamil wrócił do domu 13 września w poniedziałek. Pierwszy jego dzień pobytu w domu to odsypianie po podróży, dopiero następnego dnia Kamil normalnie funkcjonował. Po treningu wraz z Kamilem pojechałam do różnych urzędów, aby uzyskać wszystkie papiery, znaleźć jakiś magazyn, maszyny, szwaczki... To wszystko spłynęło na nas bardzo szybko. Kamil za szybko chciał wdrążyć swój plan w życie. Ja nie stawiałam mu żadnych barier. Pierwszy tydzień pobytu Kamila w domu to była trasa dom-urzędy-dom. Ja nie wszędzie mogłam jeździć z Kamilem. Dalej byłam w trakcie robienia kursów menadżerskim, więc nie mogłam tak po prostu odpuścić sobie zajęć.
W końcu po tygodniu, w niedzielę wieczorem mieliśmy czas, aby odetchnąć. Kamil kupił wino, który wypiliśmy późnym wieczorem, jak dzieci poszły spać.
- Nie wiedziałem, że to aż tyle papierów - powiedział Kamil
- Widzisz, człowiek całe życie się uczy - odpowiedziałam
- Znalazłem już miejsce na magazyn - odpowiedział mi Kamil
- Gdzie? - spytałam
- W tym budynku, gdzie nasz klub, obok po lewej stronie
- Ale tam był zakład fryzjerski.
- Ale firma splajtowała i szukają do wynajęcia albo na sprzedaż
- I..?
- Rozmawiałem z właścicielem. Jutro jestem umówiony na rozmowę.
- A ja jutro po 12:00 jadę do drukarni w sprawie kalendarzy - odpowiedziałam
- Zdjęcia już przesłałaś?
- Już w tamtym tygodniu.

Siedzieliśmy razem prawie do 23:00, a następnie poszliśmy spać. Rano Kamil pojechał na spotkanie w sprawie wykupienia pomieszczenia.
Wrócił po prawie dwóch godzinach bardzo uśmiechnięty.
- I jak? - spytałam
- Jest nawet lepiej niż się spodziewałem
- Czyli?
- Kupiłem... Pieniądze przeleję mu zaraz na konto. Obejrzałem i są tam nawet trzy pomieszczenia. Pierwsze to od razu z wejścia, takie średnie, na wprost łazienka, a po lewej korytarzyk i takie coś jak magazyn, coś takiego.
- Ale aż tak się tym cieszysz?
- Nie - odpowiedział - Mam coś jeszcze lepszego
- Czyli?
- Matka tego właściciela zajmuje się właśnie szyciem takich o to rzeczy, czapek, szalików, rękawiczek. Miała kiedyś swoją firmę wraz z przyjaciółkami. Obecnie wszystkie 4 są bezrobotne.
- A ile mają lat?
- Nie wiem, ale przed 50-tką
- No to jeszcze młode - uśmiechnęłam sie
- No właśnie, dlatego jutro jadę spotkać się z nimi, wytłumaczyć im, jak to wszystko będzie wyglądało...
- Ale czemu ty tak się śpieszysz?
- Bo bardzo mi na tym zależy.

Spojrzałam na zegarek. Była już 10:50. Poszłam więc zatem na górę, aby się przebrać i  pojechać do drukarni.

Pojechałam zatem  do drukarni, gdzie byłam umówiona z jednym z grafików. Usiadłam na miejscu obok jego komputera. Pokazał mi kilka projektów kalendarzy.
Nie mogłam się zdecydować, wiec zrobiłam zdjęcia i wysłałam je do Kamila. Ten pomógł mi podjąć decyzję i wybrałam jeden z nich. Był duży. Na pierwszej tytułowej stronie znajdowało się zdjęcie całej naszej "20" z logo naszego klubu i napisem "2022"
Każdy miesiąc zawierał kalendarz na dole strony, a 3/4 zajmowały zdjęcia. Pierwszy miesiąc zajmował zdjęcie trenera Maćka , a  drugie zdjęcie, to Kamil z Kryształową Kulą. Kolejne miesiące, to już zdjęcia naszych podopiecznych, ale osobno, ale parami, grupami, jest też zdjęcie z Peterem Prevcem (bodajże w miesiącu sierpniu).
Kalendarz bardzo mi się podobał. Dogadałam jeszcze ostatnie szczegóły z grafikiem i produkcja kalendarzy miała ruszyć już w przyszłym tygodniu.

Następnego dnia Kamil pojechał na spotkanie z przemiłymi paniami, które opowiedziały mu, jaką technikę stosują itd. Kamilowi bardzo się to wszystko spodobało, dlatego też dogadał się z nimi.
Gdy wrócił do domu, był strasznie zmęczony, jednak i tak namówił mnie, abyśmy pojechali do marketu budowlanego. Kupiliśmy panele i farby, aby odświeżyć pomieszczenia.

W środę pomogłam Kamilowi w malowaniu, a w czwartek układałam z nim panele.
Widziałam, że Kamil jest strasznie tym przemęczony. Nie mogłam znieść, że widzę go w takim stanie. Ciągle za czymś biega, za czymś jeździ... Chciałam, aby odetchnął sobie, znalazł ciche, spokojne miejsce. Dlatego też w piątek rano zawiozłam dzieciaki do teściów. Chciałam, abyśmy zostali sami i odstawili pracę na bok. Gdy Kamil wstał i zszedł na śniadanie, od razu zapytał o Piotrusia i Wiktorię.
- A gdzie dzieci?
- U twoich rodziców
- A dlaczego?
- Bo dzisiaj spędzamy dzień tylko we dwoje
- No ale.... ja muszę papiery zawieźć do urzędów.
- A jaki masz termin zawiezienia tych dokumentów?
- Dwa tygodnie.
- No więc jak zawieziesz w przyszłym tygodniu, to nic się nie stanie.
Podałam Kamilowi kawę w jego ulubionym kubku..
- A więc dzisiaj odpoczywamy i leżymy na kanapie? - spytał Kamil
- Niezupełnie.
- Czyli?
- Spędzimy ten czas tylko we dwoje, sam wiesz, że od momentu kiedy wróciłeś, nie mamy dla siebie w ogóle czasu.

Po zjedzonym śniadaniu pozmywałam naczynia, a Kamil zrobił "porządek" w kuchni. Wytarł blaty, umył kuchenkę...
Około południa zaproponowałam wspólne wyjście. Najpierw poszłam jednak do sypialni, aby się przebrać.

Kamil zaś założył jeansy, czarną koszulkę i na to ciemnozieloną koszulę w kratę.
Postanowiłam wybrać się z nim najpierw na spacer po Krupówkach, gdzie kupiliśmy sobie lody, a następnie wyciągnęłam Kamila na spacer po góralskich łąkach
- A po co ty mnie tutaj ciągniesz? - spytał Kamil
- Abyśmy sobie odpoczęli - uśmiechnęłam się, po czym usiadłam na trawie
Kamil usiadł obok mnie, a ja oparłam głowę na jego ramieniu.
- Wiesz co, brakowało mi takiego wyciszenia - powiedział  do mnie Kamil
- Widzisz... dlatego chciałam cię wyciągnąć z tego wiru pracy. Nie możesz się tak przemęczać. Ja wiem, że chcesz produkować te czapki i mieć taką swoją firmę i ja to popieram, ale nie róbmy niczego pochopnie, nie śpieszmy się.
W tym momencie wyciągnęłam ze swojej torebki aparat
- Oj nie... - powiedział od razu Kamil - Ja brzydko wychodzę na zdjęciach
- Wiesz co kochanie, nie przesadzaj... Jesteś najprzystojniejszym mężczyzną na całym świecie - po czym pocałowałam go w usta
- No dobra, niech ci będzie.
Najpierw zrobiłam zdjęcia Kamilowi , jak siedział obok mnie. Potem się oddaliłam i zrobiłam kilka ujęć z tyłu, wychwytując piękny, górski krajobraz.
Następnie Kamil wstał i zaczął robić dziwne miny, zaczął podskakiwać, śmiać się. Na koniec jeszcze zrobił przerzut bokiem, czyli tak zwaną gwiazdę.
Po wykonanych zdjęciach Kamilowi zszedł z twarzy ponury wzrok, a zagościł uśmiech
- Teraz kolej na ciebie - powiedział Kamil, chwytając za mój aparat.
Zerwałam zatem kwiatka, który rósł obok, najpierw trzymałam go w rękach, później włożyłam go sobie za ucho
Następnie wstałam z miejsca i zaczęłam ... tańczyć. Może wyglądało to trochę komicznie, ale jednak na naszych twarzach pojawiły się uśmiechy, a to było najważniejsze w tym momencie.

Następnie wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy prosto do Zębu, aby odebrać dzieciaki. Później wróciliśmy do Zakopanego.
Kamil był pełen energii i szczęścia i  nie myślał już nawet o swojej nowej firmie, którą już prawie założył.
Prawie do 22:00 bawił się z Piotrusiem.
- Piotruś, chodź,  idziemy spać. - powiedziałam
- Nie! - wykrzyknął, po czym wziął do ręki samochód i  zaczął jeździć po dywanie wraz z Kamilem
- Kamil! Powiedz mu coś - powiedziałam lekko zdenerwowana.
- Coś - powiedział Kamil, po czym wraz z Piotrusiem wybuchnęli śmiechem
- Jak tak, to jutro śniadanie robię tylko sobie i Wiktorii - powiedziałam
Ani Kamil, ani Piotrek nie przejęli się moimi słowami i dalej zaczęli się bawić. Myślałam, aby już siłą wziąć Piotrusia i położyć spać, ale z drugiej strony... był już wykąpany, a jakby był śpiący, to przecież Kamil by go położył. Poszłam zatem spać, jednak przebudziłam się po 1:00 w nocy. Obok mnie na łóżku nie było Kamila. Zeszłam zatem na dół, tam też ciemno, a zabawki sprzątnięte. Poszłam więc do pokoju Piotrusia, a tam zauważyłam śpiącego Piotrusia na łóżku, a obok na podłodze Kamila z książką w ręku... Książką z bajkami otwartą na "Czerwonym Kapturku". Wzięłam zatem kocyk i nakryłam Kamila, a następnie wróciłam do sypialni i położyłam się dalej spać.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                    kiki2000 

Komentarze