Numer 395 - Święta

Przyszedł okres świąt, ja już od kilku dni przygotowywałam potrawy na Wigilię i Święta.
Piotrek miał wrócić do domu dopiero 22 grudnia. Był na zawodach na Oberstdorfie. Podczas pierwszego dnia był na 3. miejscu, zaś drugiego dnia był 5.

*Piotrek*
Wracałem z zawodów, chciałem spotkać się z Patrycją, ponieważ od czasu Mikołajek nie widzieliśmy się w ogóle.
Przywiozłem rzeczy do domu, przywitałem się z rodzicami i rodzeństwem i wyruszyłem na Krupówki, aby spotkać się z Patrycją. Napisałem do niej wcześniej wiadomość. Odpisała mi, że będzie o 14:00.
Była 13:50 i zauważyłem ją w oddali ubraną w błękitny płaszczyk. Wyglądała tak.... naturalnie, cudownie. Gdy mnie zobaczyła, podbiegła i .... rzuciła mi się na szyję.... Objąłem ją w pasie i zupełnie zatraciłem się w zapachu jej włosów..... Gdy się od siebie oderwaliśmy... Jej włosy przylepiły się do mojego policzka... Odgarnęła je dłonią
- Przepraszam - powiedziała - To.... dlatego, że.... dawno cię nie widziałam..
- Nic się nie stało... Miło cię widzieć - palnąłem największą głupotę na świecie
- Ciebie też... Trochę czasu minęło od naszych Mikołajek
Zaimek "naszych" wypowiadany przez nią brzmiał magicznie
- Wiesz... Nie mam za wiele czasu - powiedziała - Powiedziałam rodzicom, że nie mam już szamponu i przyjechałam po niego. Mamy tylko chwilę.
- Chciałbym zaprosić cię na moje urodziny.... Mam nadzieję, że będziesz..
- Wiesz.... To.... To Boże Narodzenie.... Spędzamy święta w domu, tylko..... nie wiem, jaką wymówkę mam wymyślić.
- Urodziny koleżanki z klasy...
- Mój tata będzie chciał podwieźć mnie pod sam dom i wejść ze mną do środka, nie znasz go.
- Urodziny Mai?
- W sumie.... Będę musiała im to jakoś powiedzieć
- Ale że co?
-Że przyjaźnię się z Mają i teraz pierwszy raz będę na jej urodzinach? Akurat w Boże Narodzenie?
- Patrycja.... Coś wymyślisz... Wierzę w ciebie... Ważne jest tylko to... abyś była wtedy ze mną...
- Ktoś jeszcze będzie?
- Moi rodzice, rodzeństwo, dziadkowie.... rodzeństwo moich rodziców.... Pewnie też i moi rodzice chrzestni..
- Jacyś znajomi, koledzy?
- Tak.... Dwóch kolegów z kadry
- Czyli będę z tobą i twoimi dwoma kolegami, cudownie.
- Jeśli nie podoba ci się, to mogę ich..
- Nie... To są twoje urodziny i gdybym była tylko jako twoja znajoma, żadnych kolegów... Twoja rodzina mogłaby coś podejrzewać, ale..
- Ale co?
- Nie wiem, czy jestem gotowa poznać wielką rodzinę Stochów. Mój tata bardzo uwielbiał twojego tatę.... Ma nawet jego autograf
- Naprawdę? - uśmiechnąłem się
- Tak... Wysłał list.... Był bardzo podniecony, jak przyszedł listonosz, trzyma go w szafce przy łóżku
- Nie zdawałem sobie sprawy, że....
- Że większość ludzi, którymi się otaczasz.... Znają twoją rodzinę zbyt dobrze, mają zdjęcia z twoimi rodzicami, autografy twojego ojca?
- Tak....  Jak byłem mały... Wydawało się to fajne, ale teraz...
Spuściłem głowę
- Przepraszam cię, ale... muszę już wracać... Do twoich urodzin - uśmiechnęła się i odeszła

Gdy wróciłem do domu, powiedziałem mamie i tacie
- Będę miał jeszcze jednego gościa na urodzinach
- Kogo? Maję? - spytał tata
- Nie...
- A kogo?
- Kogoś wyjątkowego - po czym zaszyłem się w swoim pokoju.


*Kasia*
Nadeszła Wigilia. Rano , po wspólnym śniadaniu Kamil poszedł z Piotrkiem wieszać lampki wokół domu, a ja z Karolkiem, Izabelką, Olusiem i Mateuszkiem ubieraliśmy choinkę. Wiktoria zaś sprzątała swój pokój.

Po ubraniu choinki , z pomocą Wiktorii przyrządzałam rybę i gotowałyśmy barszcz. Pierogi ulepiłyśmy już dzień wcześniej.

Jak co roku wieczerzę wigilijną zaczynamy o godzinie 18:00. Już o 16:00 nakryłam do stołu i poszłam na górę, aby przyszykować siebie, jak i dzieci.
W tym roku na Wigilię miał wpaść tylko Bronisław, a reszta naszej rodziny następnego dnia na urodziny Piotrka.

Wiktoria założyła granatową sukienkę, Kamil białą koszulę i spodnie, Karolkowi, Olusiowi i Mateuszkowi również założyłam koszulę, zaś Izabelce białą spódniczkę i szarą bluzkę.
Ja zaś założyłam

O 18:00 przyjechał Bronisław ubrany w czarny garnitur i białą koszulę.  Na początku przełamaliśmy się opłatkiem, złożyliśmy sobie życzenia i zaczęliśmy jeść.
Po wieczerzy usiedliśmy w salonie i śpiewaliśmy kolędy, a po nich robiliśmy sobie pamiątkowe, świąteczne zdjęcia. Najpierw tylko ja z Kamilem, potem dołączyły do nas dzieci, następnie selfie dodatkowo z Bronisławem, potem zrobiłam sobie zdjęcie z Wiktorią, bo dobrałyśmy się pod kolor, a na koniec Kamil zrobił sobie zdjęcie ze swoim tatą i Piotrkiem. Wiktoria zrobiła sobie jeszcze selfie z Karolkiem i już na sam koniec zrobiłam zdjęcie całego rodzeństwa - Piotrek, Wiktoria, Karolek, Izabelka, Oluś i Mateuszek.


Po wieczerzy wigilijnej i wspólnych zdjęciach, Bronisław wrócił do domu, ja wsadziłam naczynia do zmywarki, po czym poszłam wziąć kąpiel.

Następnego dnia obchodziliśmy 15 urodziny naszego syna - Piotrka. Tort zrobiłam już dzień wcześniej, był w lodówce.
Rano zaśpiewaliśmy "sto lat" dla Piotrka i wręczyliśmy my mu prezent - kupiliśmy mu nowe słuchawki bezprzewodowe
- Dziękuję - powiedział, po czym nas uścisnął.

Po śniadaniu założyłam

Piotrek postawił na błękitną koszulę i granatowe spodnie. Kamil założył również błękitną koszulę, a u Karolka, Olusia i Mateuszka postawiłam na biel. Wiktoria założyła czarną spódnicę i białą bluzkę, a Izabelce założyłam granatową sukienkę.
Pojechaliśmy do kościoła, a gdy z niego wróciliśmy, zaczęłam przygotowywać wszystko na urodziny Piotrka.
- Gdzie będziesz ze swoimi gośćmi? - spytałam Piotrka
- Myślałem, że trochę tutaj, wiesz... mamo... na tort, a potem zaproszę ich do siebie.
Dałam więc Piotrkowi talerzyki, sztućce i szklanki, aby zaniósł sobie do pokoju, a następnie wrócił i podałam mu jakieś przekąski
- Posprzątałeś chociaż? - spytałam
- Tak... Jest błysk
Nakryłam zatem do stołu.

Po kilku minutach zaczęli zjawiać się goście. Był Bronisław, moja mama, moja babcia, Julka, Kornelia z dziećmi, Michał z Natalią i dwójką dzieci , mojego brata Piotrka nie było, bo te święta spędzali u rodziny Karoliny oraz Stefan Hula z Marceliną i dziećmi.
Po chwili do drzwi zadzwonił dzwonek, akurat poszłam otworzyć. Stało w nich dwóch chłopaków z torebeczką prezentową
- Dzień dobry - powiedzieli
- Dzień dobry - odpowiedzieli
Zaprosiłam ich do środka, chłopcy wręczyli prezent Piotrkowi i usiedli przy stole
- Już zaczynamy? - spytała moja babcia
- Nie - odpowiedział Piotrek
- Czekamy na kogoś? - spytał Kamil
- Tak
- Piotrek zaprosił sobie jeszcze jedną osobę - powiedziałam, aby uspokoić sytuację

Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi
*Piotrek*
Wstałem szybko z krzesła i pobiegłem do drzwi. Otworzyłem je i powiedziałem w myślach głośne "wow"
Przede mną stała Patrycja w czarnym płaszczyku i czarnych jeansach, włosy jak zwykle rozpuszczone i zrobione lekkie fale, do tego okulary i małe, kolczyki wkrętki. W ręku trzymała granatową torebeczkę prezentową
- Hej... - powiedziałem
- Cześć
Pomogłem zdjąć jej płaszcz i mogłem zobaczyć Patrycję w całej okazałości.
Miała na sobie koszulę.
 I jeszcze ta kokardka u spodni dodawała jej uroku.
Zaprosiłem Patrycję do środka.

*Kasia*
Nagle zauważyłam, że do jadalni wchodzi Piotrek, a za nim.... Patrycja.... Tak.... to ta sama Patrycja, moja uczennica. Ubrana w materiałowe spodnie i białą koszulę z długim rękawem w czerwone serduszka. Do tego rozpuszczone blond włosy z lekkimi falami.
- To jest moja koleżanka - Patrycja - przedstawił ją nasz syn
Patrycja przywitała się z każdym, po czym podała Piotrkowi prezent.
- Wszystkiego najlepszego - powiedziała Patrycja
- Dziękuję.
Usiedli wszyscy do stołu, a ja poszłam do kuchni po tort, w który wbiłam 15 świeczek.
- Sto lat, sto lat - zaczęłam śpiewać, wchodząc do jadalni, po czym wszyscy goście zaczęli śpiewać ze mną
- Pomyśl najpierw życzenie - powiedziałam do syna

*Piotrek*
Spojrzałem się na Patrycję.
-Pomyśl najpierw życzenie - powiedziała do mnie mama
Mój wzrok był dalej skupiony na Patrycji.
-Pragnę cię... - pomyślałem i zdmuchnąłem świeczki
Zaczęli bić mi brawo, a mama zaczęła kroić tort
Patrycja siedziała obok mnie, nie mogłem się na niczym skupić
-Nie opowiadałeś nic, jak tam w szkole - spytała się babcia Ania
-Normalnie.. 2 stycznia jadę na kolejne zawody, ciągle mnie w szkole nie ma
-Jeśli mogę spytać - wtrąciła się prababcia Maria - Znacie się ze szkoły? - spojrzała się na mnie i Patrycję
-Nie - odpowiedziała blondynka - Poznaliśmy się przez wspólną znajomą.
- Długo się znacie?
-Od września - odpowiedziałem
-Gdzie chodzisz do szkoły?
-Tam gdzie ja pracuję - odezwała się mama - Uczę Patrycję, jest w klasie 1f
- To ci się trafiła teściowa - skwitowała prababcia Marysia, po czym szybko przeprosiła
-Nic się nie stało. Każdemu życzę takiej teściowej - odpowiedziała Patrycja
Po zjedzeniu tortu chciałem udać się na górę z chłopakami i Patrycją, lecz jej najwyraźniej spodobało się towarzystwo mojej rodziny
Po jakiś 30 minutach udało mi się wyciągnąć ich na górę
Graliśmy w fifę. Udało mi się namówić Patrycję.
-Tylko.. Jak w to się gra?
Dałem jej joysticka i pokazywałem
-Tym kopiesz, tymi biegasz... - wskazywałem i w pewnym momencie dotknąłem jej dłoni... Aż zrobiło mi się gorąco.
Graliśmy we czwórkę.. Jak się okazało... Patrycja strzelała najwięcej bramek i wszystkie bramki były cudowne
-Oj.. Chyba musimy więcej takich rozgrywek - powiedział jeden z moich kolegów
Po 2 godzinach chłopaki zebrali się do domu, złożyli mi jeszcze raz życzenia i odprowadziłem ich do drzwi.
Gdy wróciłem do pokoju, Patrycja stała przy komodzie i patrzyła się na jedno ze zdjęć, które było w ramce. Akurat to byłem ja, podczas mojej komunii wraz z rodzicami i rodzeństwem, a kolejnym zdjęciem było, jak miałem roczek i uczyłem się chodzić
-Byłeś ładnym dzieckiem - powiedziała
-A teraz nie jestem? - pomyślałem, jednak tego nie powiedziałem
-Wiesz co, chyba ja też będę się zbierała niedługo do domu... Rodzice zaczną coś podejrzewać...
Patrycja usiadła na brzegu łóżka, a ja usiadłem obok niej.
Przybliżyłem się do niej trochę bardziej.
-Nie chcesz zobaczyć, co dostałeś ode mnie za prezent? - spytała
-Chcę, chcę.
Wziąłem do ręki torebeczkę. Były w niej męskie, mocne perfumy oraz ramka na zdjęcie. Była w niej nasza ostatnia fotografia. Nasza podróbka Titanica.
-Wyjmij zdjęcie - uśmiechnęła się
Wyjąłem zdjęcie z ramki i spojrzałem na to, co było napisane na odwrocie
"Dla mojego Jacka, twoja Rose... 25.12.2032r."
- Dziękuję.. - powiedziałem, po czym włożyłem zdjęcie do ramki i położyłem ją na środku komody...
Patrycja uśmiechała się do mnie, ja do niej też... Czułem jej ciepło... Jednak wiedziałem że jest ona dla mnie.. Niedostępna? Nie wiedziałem, co robić.
 Ja miałem dopiero 15 lat... A ja już... No sam nie wiem, co o tym myśleć...
Przysunęła się do mnie bliżej i...
- Nitka ci wystaje..
-Skąd?
- Tutaj.. - wskazała guzik przy koszuli.
Chciałem ja oderwać, lecz dorwała się do niej Patrycja. Rękami nie mogła tego zrobić, lecz po chwili nachyliła się i ugryzła ją zębami.
-Już po wszystkim - uśmiechnęła się
Po chwili wyciągnęła telefon i zrobiliśmy sobie kilka wspólnych selfie. Uśmiechaliśmy się i robiliśmy mnóstwo głupich min.
-Wiesz co... Ja już się będę zbierać
-Ok.

Zeszliśmy na dół. Cioci Kornelii z chłopcami już nie było, tak samo wujka Michała z ciocią Natalią i chłopakami
-Już pojechali? - spytałem taty
-Tak
W tym momencie do jadalni weszła moja mama
-Dajcie telefon, to zrobię wam zdjęcie
Jak już wiedziałem, Patrycja uwielbia zdjęcia
- Stańcie na tle choinki - powiedziała mama
Ustawiłem się z Patrycją na tle choinki, stanęła delikatnie bokiem, uśmiechając się szeroko.  Mama zrobiła nam zdjęcia moim telefonem
Następnie odprowadziłem Patrycję do drzwi. Podałem jej płaszczyk
-Dziękuję za zaproszenie - powiedziała - Fajne urodziny... Tylko nie zapomnij przesłać mi naszych zdjęć z choinką - uśmiechnęła się
-A ty wyślij mi nasze dzisiejsze zdjęcia
-Wyślę, wyślę... - uśmiechnęła się i po raz kolejny wspięła się na palcach, aby dosięgnąć mojego policzka. Pocałowała mnie w mój prawy policzek
-Do zobaczenia - pomachała mi na pożegnanie i wyszła z domu.

Po godzinie dostałem wiadomość od Patrycji. Wysłała mi nasze zdjęcia, więc po chwili ja wysłałem jej zdjęcia z choinką. Mógłbym na te zdjęcia patrzeć godzinami, a przede wszystkim na Patrycję.
Wieczorem do pokoju weszła mama
-Pochwal się, co dostałeś?
Pokazałem od chłopaków rękawice do skakania i różowy krawat oraz góralskie skarpety
-A od Patrycji?
Pokazałem więc perfumy.
-Ładne - powiedziała mama, wąchając je
-Tylko perfumy?
-Nie.
Wstałem i podałem mamie ramkę ze zdjęciem
-To wy? - uśmiechnęła się - Duże dzieci.. Jak w Titanicu
Po czym wyszła z pokoju

*Kasia*
Następnego dnia po śniadaniu poszłam na górę i przebrałam się z piżamy w



Następnie pojechaliśmy do kościoła, a potem prosto do Wisły, by odwiedzić mojego chrześniaka Macieja, a wieczorem poszliśmy do Kotów, gdzie czekał na mnie mój drugi chrześniak - kolejny Maciek



---------------------------------------------------------------------------


                           kiki2000

Komentarze