Przyszedł kwiecień. Nasz syn - Karol obchodził swoje 8. urodziny. Akurat dzień ten przypadał w sobotę. Zorganizowaliśmy więc naszemu synowi bajkowe urodziny.
Rano pojechałam jeszcze na wykład, po którym miałam egzamin i o 11:30 byłam z powrotem w domu.
Wiktoria zniosła na dół swój sprzęt, Kamil rozwieszał niebieskie dekoracje.
Gości nie miało być dużo. Oczywiście moja mama, Julka, babcia, Bronisław i rodzice chrzestni Karolka - czyli mój brat Piotrek z żoną i synem oraz Iza z mężem i córką. Karolek zaprosił sobie również dwóch kolegów z klasy - Wiktora i Kacpra.
Założyłam Karolowi błękitną koszulę oraz granatowe spodnie. Na taki sam look postawił Kamil. Piotrek miał na sobie białą koszulkę polo i jeansy. Olusia z Mateuszkiem ubrałam również w koszulki polo, lecz granatowe.
Izie założyłam granatową sukienkę, zaś Wiktoria założyła białą bluzkę i błękitną spódnicę do kolan.
Ja postawiłam na
Do tego rozpuściłam swoje włosy i zrobiłam delikatny makijaż.
Czekaliśmy na gości.
Gdy wszyscy się zjawili, poszłam do kuchni po tort. Karolek stanął przed nim, a Wiktoria zasiadła do instrumentu i zaczęła grać "sto lat", a my śpiewaliśmy
Po wszystkim Karolek pomyślał nad życzeniem i zdmuchnął 8 świeczek. Ja zaś wzięłam nóż i pokroiłam tort. Potem nasz syn rozpakowywał prezenty z kolegami i bawił się zabawkami, które dostał
- Iza już od września idzie do zerówki? - spytał Piotrek, mój brat
- Tak- odpowiedziałam- Właśnie Kamil musi się wybrać, aby ją zapisać
Zauważyłam jednak, że mój brat tak jakby.... oddalił się od swojej żony - Karoliny. Gdy mały płakał, albo trzeba było go nakarmić i mój brat wyciągał do niego ręce, Karolina natychmiast brała małego Kubę i nie pozwoliła, aby nawet mój brat dotknął swojego syna.
Nie chciałam się wtrącać, ale wyraźnie widziałam, że moja mama i babcia też to zauważyły...
Po mile spędzonych urodzinach, rodzice kolegów Karola przyjechali, aby odebrać synów, a my zrobiliśmy sobie jeszcze kilka wspólnych zdjęć z jubilatem.
Gdy prawie wszyscy już się rozjechali, została tylko moja mama z babcią i Julką. Ja akurat zmywałam naczynia, a mama z babcią siedziały przy stole
- Widziałyście, jak Karolina nawet nie dała mu go dotknąć? - spytałam oburzona
- Piotrek mi mówił ostatnio, że pomiędzy nimi nie jest za ciekawie - oznajmiła mi mama
- Jak to nie jest za ciekawie? - spytałam
- Karolina ciągle strzela fochy, nikt nie może dotknąć syna, nawet Piotrek.
- Może jest przewrażliwiona? - spytałam
- Nie wiem, ale to dla mnie dziwne. Jakby miała depresję poporodową, to bym to zrozumiała, ale teraz? Przecież on już dawno ma roczek, a ona go nie chce prowadzać, aby zaczął chodzić. Jak raz byłam u nich i chciałam po prowadzać małego, niech sobie pochodzi, to się wydarła na mnie, że to jej dziecko, że nie mam prawa go dotykać, to powiedziałam, że to jest dziecko jej i mojego syna, czyli mój wnuk, to powiedziała mi, żebym brała inne wnuki, a nie jej Kubusia.
- Oj... dziwne... - odezwała się moja babcia - Oby nic poważnego się nie stało...
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Przerwałam zmywanie naczyń i odebrałam. Była to Agnieszka
- Halo?
- Hej, Kasiu, jesteście w domu, co nie?
- No tak..
- A możemy przyjść do Wiktorii?
- Tak, a coś się stało?
- Mamy do niej małą sprawę - uśmiechnęła się do telefonu
- Oczywiście - powiedziałam
Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Wiktoria otworzyła, a nasi sąsiedzi z naprzeciwka weszli do środka.
- Dzień dobry - powiedział mały Maciuś, jak zobaczył moją mamę i babcię w kuchni
- Dzień dobry - odpowiedziały mu.
Zaprosiłam wszystkich na taras i przyniosłam szklanki oraz sok
- A więc co to za sprawa? - spytałam
- Bo my do Wiktorii - powiedział Maciek, mąż Agi - Jak wiecie, 1 maja jest zaplanowany mój benefis w hotelu Mercury w Zakopanem. Tam będzie cała główna część wraz z telewizją i bardzo bym chciał, abyś... Wiktorio... była gwiazdą mojego benefisu. Telewizja proponowała mi wiele muzycznych gwiazd, ale... ja ... jeśli to nie problem... chciałbym ciebie, oczywiście za wszystko, co chcesz w zamian
Wiktoria bez zawahania się zgodziła, ale był jeden warunek
- Tak?
- Zabierasz mnie, wujek, na sushi, bo rodzice mnie nie chcą zabrać, bo im to nie smakuje
Uśmiechnęłam się
- Dobra - powiedział Maciek i oboje podali sobie ręce - To jesteśmy ugadani
Potem siedzieliśmy do późnego wieczora, moja mama z babcią i Julką również
- Pytałam się Justyny, jak tam przygotowania do ślubu - powiedziała Agnieszka
- I co ci odpowiedziała? - spytałam
- Że szkoda gadać
- Czyli nie przypadły sobie z synową do gustu
- No raczej nie
- Ale w sumie, nie wiemy, jaka ona tak naprawdę jest, widziałam ją może dwa razy i to tylko chwilę
- Ja tylko na zdjęciach na instagramie
- Może będą na twoim benefisie? - spytałam Maćka
- Mają zaproszenie, ale właśnie Kuba mi nie potwierdził, czy będzie
- Teraz to są pogrążeni przygotowaniami do ślubu, trzeba ich zrozumieć
- A właśnie... kiedy ten ślub? - spytał Maciek
- Justyna mówiła, że w czerwcu
- Tego roku? - zdziwiłam się
- Tak...
- Zorganizować ślub w pół roku? - zastanawiałam się
- Gdy ma się pieniądze, układy i jest się popularnym to się wszystko załatwi, pewnie nawet lokale, fotograf i orkiestra biły się, aby być na weselu syna Piotra Żyły - powiedziała moja mama
- A jak wy będzie Piotrka żenić - śmiała się moja babcia - To dopiero będzie
- No chyba na razie nie zamierasz? - spytałam syna i zaczęłam się śmiać
- Choćbym chciał, to wiek nie pozwala - powiedział nasz syn
Siedzieliśmy tak do około 22:00 , po czym wszyscy rozeszli się do domów.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Rano pojechałam jeszcze na wykład, po którym miałam egzamin i o 11:30 byłam z powrotem w domu.
Wiktoria zniosła na dół swój sprzęt, Kamil rozwieszał niebieskie dekoracje.
Gości nie miało być dużo. Oczywiście moja mama, Julka, babcia, Bronisław i rodzice chrzestni Karolka - czyli mój brat Piotrek z żoną i synem oraz Iza z mężem i córką. Karolek zaprosił sobie również dwóch kolegów z klasy - Wiktora i Kacpra.
Założyłam Karolowi błękitną koszulę oraz granatowe spodnie. Na taki sam look postawił Kamil. Piotrek miał na sobie białą koszulkę polo i jeansy. Olusia z Mateuszkiem ubrałam również w koszulki polo, lecz granatowe.
Izie założyłam granatową sukienkę, zaś Wiktoria założyła białą bluzkę i błękitną spódnicę do kolan.
Ja postawiłam na
Czekaliśmy na gości.
Gdy wszyscy się zjawili, poszłam do kuchni po tort. Karolek stanął przed nim, a Wiktoria zasiadła do instrumentu i zaczęła grać "sto lat", a my śpiewaliśmy
Po wszystkim Karolek pomyślał nad życzeniem i zdmuchnął 8 świeczek. Ja zaś wzięłam nóż i pokroiłam tort. Potem nasz syn rozpakowywał prezenty z kolegami i bawił się zabawkami, które dostał
- Iza już od września idzie do zerówki? - spytał Piotrek, mój brat
- Tak- odpowiedziałam- Właśnie Kamil musi się wybrać, aby ją zapisać
Zauważyłam jednak, że mój brat tak jakby.... oddalił się od swojej żony - Karoliny. Gdy mały płakał, albo trzeba było go nakarmić i mój brat wyciągał do niego ręce, Karolina natychmiast brała małego Kubę i nie pozwoliła, aby nawet mój brat dotknął swojego syna.
Nie chciałam się wtrącać, ale wyraźnie widziałam, że moja mama i babcia też to zauważyły...
Po mile spędzonych urodzinach, rodzice kolegów Karola przyjechali, aby odebrać synów, a my zrobiliśmy sobie jeszcze kilka wspólnych zdjęć z jubilatem.
Gdy prawie wszyscy już się rozjechali, została tylko moja mama z babcią i Julką. Ja akurat zmywałam naczynia, a mama z babcią siedziały przy stole
- Widziałyście, jak Karolina nawet nie dała mu go dotknąć? - spytałam oburzona
- Piotrek mi mówił ostatnio, że pomiędzy nimi nie jest za ciekawie - oznajmiła mi mama
- Jak to nie jest za ciekawie? - spytałam
- Karolina ciągle strzela fochy, nikt nie może dotknąć syna, nawet Piotrek.
- Może jest przewrażliwiona? - spytałam
- Nie wiem, ale to dla mnie dziwne. Jakby miała depresję poporodową, to bym to zrozumiała, ale teraz? Przecież on już dawno ma roczek, a ona go nie chce prowadzać, aby zaczął chodzić. Jak raz byłam u nich i chciałam po prowadzać małego, niech sobie pochodzi, to się wydarła na mnie, że to jej dziecko, że nie mam prawa go dotykać, to powiedziałam, że to jest dziecko jej i mojego syna, czyli mój wnuk, to powiedziała mi, żebym brała inne wnuki, a nie jej Kubusia.
- Oj... dziwne... - odezwała się moja babcia - Oby nic poważnego się nie stało...
W tym momencie zadzwonił mój telefon. Przerwałam zmywanie naczyń i odebrałam. Była to Agnieszka
- Halo?
- Hej, Kasiu, jesteście w domu, co nie?
- No tak..
- A możemy przyjść do Wiktorii?
- Tak, a coś się stało?
- Mamy do niej małą sprawę - uśmiechnęła się do telefonu
- Oczywiście - powiedziałam
Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Wiktoria otworzyła, a nasi sąsiedzi z naprzeciwka weszli do środka.
- Dzień dobry - powiedział mały Maciuś, jak zobaczył moją mamę i babcię w kuchni
- Dzień dobry - odpowiedziały mu.
Zaprosiłam wszystkich na taras i przyniosłam szklanki oraz sok
- A więc co to za sprawa? - spytałam
- Bo my do Wiktorii - powiedział Maciek, mąż Agi - Jak wiecie, 1 maja jest zaplanowany mój benefis w hotelu Mercury w Zakopanem. Tam będzie cała główna część wraz z telewizją i bardzo bym chciał, abyś... Wiktorio... była gwiazdą mojego benefisu. Telewizja proponowała mi wiele muzycznych gwiazd, ale... ja ... jeśli to nie problem... chciałbym ciebie, oczywiście za wszystko, co chcesz w zamian
Wiktoria bez zawahania się zgodziła, ale był jeden warunek
- Tak?
- Zabierasz mnie, wujek, na sushi, bo rodzice mnie nie chcą zabrać, bo im to nie smakuje
Uśmiechnęłam się
- Dobra - powiedział Maciek i oboje podali sobie ręce - To jesteśmy ugadani
Potem siedzieliśmy do późnego wieczora, moja mama z babcią i Julką również
- Pytałam się Justyny, jak tam przygotowania do ślubu - powiedziała Agnieszka
- I co ci odpowiedziała? - spytałam
- Że szkoda gadać
- Czyli nie przypadły sobie z synową do gustu
- No raczej nie
- Ale w sumie, nie wiemy, jaka ona tak naprawdę jest, widziałam ją może dwa razy i to tylko chwilę
- Ja tylko na zdjęciach na instagramie
- Może będą na twoim benefisie? - spytałam Maćka
- Mają zaproszenie, ale właśnie Kuba mi nie potwierdził, czy będzie
- Teraz to są pogrążeni przygotowaniami do ślubu, trzeba ich zrozumieć
- A właśnie... kiedy ten ślub? - spytał Maciek
- Justyna mówiła, że w czerwcu
- Tego roku? - zdziwiłam się
- Tak...
- Zorganizować ślub w pół roku? - zastanawiałam się
- Gdy ma się pieniądze, układy i jest się popularnym to się wszystko załatwi, pewnie nawet lokale, fotograf i orkiestra biły się, aby być na weselu syna Piotra Żyły - powiedziała moja mama
- A jak wy będzie Piotrka żenić - śmiała się moja babcia - To dopiero będzie
- No chyba na razie nie zamierasz? - spytałam syna i zaczęłam się śmiać
- Choćbym chciał, to wiek nie pozwala - powiedział nasz syn
Siedzieliśmy tak do około 22:00 , po czym wszyscy rozeszli się do domów.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz