15 lipca mój chrześniak - Maciek Żyła obchodził swoje 13 urodziny. Długo się zastanawiałam, co kupić nastolatkowi na prezent urodzinowy. Razem z Kamilem oraz pomocą Wiktorki wpadliśmy na pomysł, aby kupić mu elektryczną opaskę na rękę. W sumie bardzo fajne i wręcz praktyczne. Kupiliśmy ją, spakowaliśmy w granatowe pudełko, a Wiktoria w domu obwiązała je białą wstążką.
15 lipca rano po śniadaniu zaczęliśmy się szykować do wyjazdu do Wisły.
Ja założyłam
Włosy zaś związałam w kucyka
Wiktoria założyła krótkie jeansowe spodenki i czarną koszulkę na ramiączkach.
Kamil postawił na koszulkę polo i jeansowe spodenki męskie do kolan
Gdy ubrałam Olusia i Mateuszka, wsiedliśmy wszyscy do samochodu i pojechaliśmy do Wisły.
Oluś, jak zawsze spokojny, tym razem rozgadał się nam w aucie niesamowicie.
Widziałam, że Wiktorka chciała zapanować nad całą sytuacją, ale jej też już brakło sił do młodszego rodzeństwa. Zauważyłam także, że złapała bardzo dobry kontakt z Piotrkiem. Jak zaczęli chodzić do szkoły, ten kontakt był bardzo.. ograniczony. Teraz musieli się przed sobą otworzyć, a wręcz wydorośleć.
W Wiśle byliśmy na miejscu już po 13:00. Gdy weszliśmy do środka, Maciek siedział w salonie ze swoimi kolegami. Wręczyłam więc mu prezent, a Justyna przyszła do salonu z tortem. Maciek zdmuchnął świeczki, a my biliśmy mu brawo i zaśpiewaliśmy "sto lat" Po zjedzeniu przepysznego tortu czekoladowego, zrobiłam sobie zdjęcie z chrześniakiem na pamiątkę, po czym poszedł ze swoimi kolegami do swojego pokoju, a my zostaliśmy w salonie.
Justyna zrobiła nam herbatę i zaprosiła na zewnątrz, gdzie usiedliśmy w drewnianej altanie.
Siedząc w altanie mieliśmy chwilę aby sobie poplotkować
-I jak tam Kuba w małżeństwie? - spytał Kamil
-Kuba ma zamiar budować dom - powiedziała Justyna bez jakiegoś entuzjazmu
-Nie za szybko? - stwierdziłam
-Ja też tak myślę - powiedział Piotrek - Przecież oni mają po 19 lat. My też wzięliśmy tak wcześnie ślub mieliśmy po tyle samo lat, ale... Byliśmy razem, mieszkaliśmy najpierw u rodziców Justyny potem u moich i jak Kuba miał ze 4 lata myśleliśmy aby dom budować... A teraz?
-Oni myślą, że sobie poradzą, a tak nie jest. - powiedziała Justyna - Wczoraj tutaj przyjechali, Jagoda bardzo chciała mi pomóc w domu. Powiedziałam jej, żeby wstawiła pranie. Proszek wsypała, pranie wsadziła i mówi do mnie, że się nie pierze. Ja podchodzę, a pralka nie była do kontaktu włączona...
-Chciała pokazać przed teściową, że wszystko umie, jest dorosła, odpowiedzialna - powiedziałam - Myślisz, że ja tak nie robiłam? Starałam się być poważna, umieć się zachować przy stole, ubrać się idealnie, kołnierzyk na dwa palce, spódnice nie za krótkie, aby się przed teściami pokazać, chociaż pierwszego spotkania nie wspominam zbyt mile..
- Ale.... Ja naprawdę nie byłam za tym, aby do tego ślubu doszło... Ale my nic nie możemy zrobić. Jak powiedziałam Kubie o moich spostrzeżeniach, to powiedział mi, żebym się nie wtrącała w jego życie... Więc co ja mogę zrobić? Rodzice Jagody są identyczni, jak ona... Ale.... nie zajmujmy się już nimi... Nie rozmawiałyśmy ostatnio... Jak tam twoje studia? Pierwszy rok skończony
- Już skończony, ale.... łatwo nie było... Czas teraz na drugi rok.
- Ale poradzisz sobie, spokojnie... Dzieci rosną...
W tym momencie spojrzałam się na Olusia i Mateuszka. Nasi chłopcy naprawdę już rosną.
- Czasami nie mogę ich rozróżnić - zaśmiał się Kamil
- To co my mamy powiedzieć - śmiał się Piotrek
Po 2 godzinach wróciliśmy do Zakopanego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
15 lipca rano po śniadaniu zaczęliśmy się szykować do wyjazdu do Wisły.
Ja założyłam
Włosy zaś związałam w kucyka
Wiktoria założyła krótkie jeansowe spodenki i czarną koszulkę na ramiączkach.
Kamil postawił na koszulkę polo i jeansowe spodenki męskie do kolan
Gdy ubrałam Olusia i Mateuszka, wsiedliśmy wszyscy do samochodu i pojechaliśmy do Wisły.
Oluś, jak zawsze spokojny, tym razem rozgadał się nam w aucie niesamowicie.
Widziałam, że Wiktorka chciała zapanować nad całą sytuacją, ale jej też już brakło sił do młodszego rodzeństwa. Zauważyłam także, że złapała bardzo dobry kontakt z Piotrkiem. Jak zaczęli chodzić do szkoły, ten kontakt był bardzo.. ograniczony. Teraz musieli się przed sobą otworzyć, a wręcz wydorośleć.
W Wiśle byliśmy na miejscu już po 13:00. Gdy weszliśmy do środka, Maciek siedział w salonie ze swoimi kolegami. Wręczyłam więc mu prezent, a Justyna przyszła do salonu z tortem. Maciek zdmuchnął świeczki, a my biliśmy mu brawo i zaśpiewaliśmy "sto lat" Po zjedzeniu przepysznego tortu czekoladowego, zrobiłam sobie zdjęcie z chrześniakiem na pamiątkę, po czym poszedł ze swoimi kolegami do swojego pokoju, a my zostaliśmy w salonie.
Justyna zrobiła nam herbatę i zaprosiła na zewnątrz, gdzie usiedliśmy w drewnianej altanie.
Siedząc w altanie mieliśmy chwilę aby sobie poplotkować
-I jak tam Kuba w małżeństwie? - spytał Kamil
-Kuba ma zamiar budować dom - powiedziała Justyna bez jakiegoś entuzjazmu
-Nie za szybko? - stwierdziłam
-Ja też tak myślę - powiedział Piotrek - Przecież oni mają po 19 lat. My też wzięliśmy tak wcześnie ślub mieliśmy po tyle samo lat, ale... Byliśmy razem, mieszkaliśmy najpierw u rodziców Justyny potem u moich i jak Kuba miał ze 4 lata myśleliśmy aby dom budować... A teraz?
-Oni myślą, że sobie poradzą, a tak nie jest. - powiedziała Justyna - Wczoraj tutaj przyjechali, Jagoda bardzo chciała mi pomóc w domu. Powiedziałam jej, żeby wstawiła pranie. Proszek wsypała, pranie wsadziła i mówi do mnie, że się nie pierze. Ja podchodzę, a pralka nie była do kontaktu włączona...
-Chciała pokazać przed teściową, że wszystko umie, jest dorosła, odpowiedzialna - powiedziałam - Myślisz, że ja tak nie robiłam? Starałam się być poważna, umieć się zachować przy stole, ubrać się idealnie, kołnierzyk na dwa palce, spódnice nie za krótkie, aby się przed teściami pokazać, chociaż pierwszego spotkania nie wspominam zbyt mile..
- Ale.... Ja naprawdę nie byłam za tym, aby do tego ślubu doszło... Ale my nic nie możemy zrobić. Jak powiedziałam Kubie o moich spostrzeżeniach, to powiedział mi, żebym się nie wtrącała w jego życie... Więc co ja mogę zrobić? Rodzice Jagody są identyczni, jak ona... Ale.... nie zajmujmy się już nimi... Nie rozmawiałyśmy ostatnio... Jak tam twoje studia? Pierwszy rok skończony
- Już skończony, ale.... łatwo nie było... Czas teraz na drugi rok.
- Ale poradzisz sobie, spokojnie... Dzieci rosną...
W tym momencie spojrzałam się na Olusia i Mateuszka. Nasi chłopcy naprawdę już rosną.
- Czasami nie mogę ich rozróżnić - zaśmiał się Kamil
- To co my mamy powiedzieć - śmiał się Piotrek
Po 2 godzinach wróciliśmy do Zakopanego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz