Numer 408 - Powrót Piotrka


Piotrek zadzwonił do nas, że już wraca ze zgrupowania i że za godzinę będzie w Zakopanem. Po jakiś 40 minutach niecierpliwienia się, wysłałam Kamila, aby pojechał po Piotrka
- On nawet jeszcze w mieście nie jest - powiedział Kamil, chcąc mnie uspokoić
- Jedź już po niego - powiedziałam do męża - Jak przyjedzie wcześniej, to nie może czekać
- To tylko stłuczone ramię, a zachowujesz się tak, jakby miał złamane 4 kończyny i wszystkie pary żeber. - prychnął mąż
- Jedź! - wrzasnęłam
- No dobra, jadę, jadę...
Kamil wyjechał po Piotrka pod jego klub. Wrócił z naszym synem dopiero po jakiś 40 minutach.
- Dobrze, że jesteś - przytuliłam syna
- Mamo - powiedział Piotrek - Tata miał rację, że naprawdę jesteś przewrażliwiona
- Wcale nie jestem
- Jesteś, jesteś - potwierdziła Wiktoria - Pokaż swoje paznokcie, już dwa z nich obgryzłaś, czekając na nich
Kamil spojrzał na moją dłoń
- Nie przejmuj się.... Ja bywałem w gipsach  - zaśmiał się - I co? I żyję!

Posadziłam Piotrka na kanapie
- Mamo, nie rób ze mnie kaleki.
- Dobrze... - westchnęłam
Piotrek wziął w prawą rękę torbę sportową i udał się do swojego pokoju.

*Piotrek*

Położyłem się na łóżku. Nie denerwowałem Patrycji. Nie chciałem, aby się mną przejmowała, tak jak i mama, bo to ona robiła, to było.... lekką przesadą. Napisałem do niej tylko wiadomość, że już wróciłem i jestem w domu. Odpisała mi zaraz po chwili, czy  jeśli nie jestem zmęczony, to czy się nie spotkamy. Nie chciałem wychodzić zaraz z domu i denerwować mamy. Odpisałem jej, że jestem trochę zmęczony i czy nie spotkamy się następnego dnia. Odpowiedziała mi krótkie "Ok"


Nie mogłem spać całą noc. Bardzo bolał mnie bark. Następnego dnia mama postanowiła zabrać mnie do lekarza. Ten przepisał mi tylko maść na stłuczenie. Miałem odpoczywać. Jednak aby unieruchomić mój bark, miałem założony temblak.

- Jestem umówiony - powiedziałem do mamy, wychodząc z gabinetu
- A z kim? Masz odpoczywać, nie możesz nadwyrężać barku
- Umówiłem się z Patrycją na Krupówkach. Zaprosiłem ją na lody, dawno się nie widzieliśmy.
- Dobrze, ale jakby coś się działo, to dzwoń
- Ok.

Wsiadłem w miejski autobus i podjechałem na Krupówki.
Patrycja czekała już na mnie pod umówioną lodziarnią. Gdy mnie zobaczyła, podbiegła do mnie z uśmiechem... Jak ja dawno nie widziałem jej cudownych zielonych oczu... Jednak stanęła..... Spojrzała na mój temblak i powiedziała
- Co ci się stało?! - była gorzej zdenerwowana niż moja mama, gdy się dowiedziała
- Mały wypadek na skoczni. Upadłem....
- Przy lądowaniu?
- Niestety tak...
- Boli?
- Trochę
- Zwichnięte, złamane?
- Mocno stłuczone.
- Biedny... - dotknęła mojego ramienia - Ale jestem na ciebie zła
- Dlaczego?
- Nie powiedziałeś mi, że coś ci się stało... - spuścił głowę
- Przepraszam
- To dlatego nie chciałeś się wczoraj spotkać?
- Tak. Wiesz, jaka jest moja mama. Bardzo przewrażliwiona.
- Chyba nie aż tak bardzo jak ja - uśmiechnęła się

Patrycja nie chciała jednak iść na lody. Zaprosiłem więc ją do jednej z góralskich knajpek.
Usiedliśmy przy drewnianym stoliku.
Kapela grała w rogu knajpy. Popatrzyłem się na Patrycję. Jej fale z włosów opadały lekko na twarz. Uśmiechała się do mnie. Złożyliśmy zamówienie i gdy na nie czekaliśmy, Patrycja podparła twarz dłońmi. Nadal się uśmiechając. Kapela wtedy zaczęła grać


Z czerwonym sercem stanę u Twoich drzwi
I zacznę śpiewać, zanim otworzysz mi
Ty i tylko Ty, jesteś mi przeznaczona
Ty i tylko Ty, do końca moich dni  
(jak to usłyszałem, spojrzałem się prosto w zielone oczy Patrycji... Te właśnie słowa piosenki sprawiały, że jakbym ja je śpiewał... do mojej Patrycji.... Co ja mówię.. "mojej"... Piotrek, wypluj to słowo - mówiłem w myślach.... Ale to chyba prawda....)


Nadeszła chwila bym padł do Twoich stóp
Jak lodołamacz rozkruszył serca lód
Ty i tylko Ty, jesteś mi przeznaczona
Ty i tylko Ty, do końca moich dni


I tak mi mówi moje serce, tak mi mówią sny
Dla Ciebie jestem ja, a dla mnie Ty (x4)


Ty i tylko Ty, jesteś mi przeznaczona
Ty i tylko Ty, do końca moich dni
Mój biały konik pod oknem będzie stał
A cygan romans na skrzypcach będzie grał
Ty i tylko Ty, jesteś mi przeznaczona
Ty i tylko Ty, do końca moich dni


I tak mi mówi moje serce, tak mi mówią sny
Dla Ciebie jestem ja, a dla mnie Ty (x4)


Dla Ciebie słowa ułożę w cudny rym
Chociaż z polskiego nie zawsze wiodłem prym
Ty i tylko Ty, jesteś mi przeznaczona
Ty i tylko Ty, do końca moich dni


I tak mi mówi moje serce, tak mi mówią sny
Dla Ciebie jestem ja, a dla mnie Ty (x4)
 
 
Gdy piosenka się skończyła, dalej nie mogłem oderwać wzroku od Patrycji.
- Piękne..... - powiedziała, lecz naszą "romantyczną" chwilę przewał kelner z jedzeniem
Patrycja poopowiadała mi, jak tam było na wakacjach w Grecji, pokazywała mi pełno zdjęć, a także zdjęcie ze swoimi rodzicami
- Prawie na kolanach mnie prosili, abym zrobiła sobie z nimi zdjęcie. - uśmiechnęła się - Ale tylko jedno, więcej z nimi nie chcę mieć zdjęć.
- Ale za to swoich zdjęć masz mnóstwo - uśmiechnąłem się
Patrycja podała mi telefon i sam przeglądałem zdjęcia, gdy nagle dostała wiadomość z messengera. Na zdjęciu profilowym pokazał się jakiś chłopak, a wiadomość brzmiała "Hejka!" a po chwili "Jakie masz plany na dzisiaj?"
I w tym momencie cały mój świat runął w gruzach...
- Coś ci przyszło - oddałem jej telefon ze skwaszoną miną.
Patrycja spojrzała się na ekran i uśmiechnęła. Szybko odpisała i po chwili dostała  kolejne powiadomienie . Uśmiechając się odpisała i podała mi telefon spowrotem
- Przepraszam cię, tam jeszcze zostało kilka zdjęć...
Niechętnie już je obejrzałem. Byłem zły... Czy Patrycja... Ma chłopaka? Nie wiedziałem, co mam zrobić..
- Piotrek, coś się stało? - spytała Patrycja
- A co? - burknąłem
- Już się nie uśmiechasz
- Trochę boli mnie ramię... - zacząłem ściemniać - Przepraszam cię bardzo, ale chyba wrócę do domu, muszę się położyć
Wyszliśmy więc z knajpki i gdy chciałem odejść, Patrycja złapała mnie za "zdrową" rękę , przyciągnęła delikatnie i... pocałowała w policzek
- Do zobaczenia - uśmiechnęła sie
- Hej.... - odpowiedziałem i rozeszliśmy się  każde w swoją stronę..

Gdy wróciłem do domu, zobaczyłem, że drzwi na taras są otwarte. Akurat na jednym z drewnianych leżaków leżała Wika. Usiadłem obok niej
- I jak tam randka? - zaśmiała się
- Żadna randka
- To wy jeszcze nic? - spytała
- Ona chyba kogoś ma... - westchnąłem i położyłem prawą rękę na twarzy...
- Skąd takie spekulacje?
Opowiedziałem Wice całą sytuację
- Może bym to zrozumiał, ale on się jej zapytał o plany.... Ona się uśmiechała...
- Może to tylko kolega...
- Może.... Ale wiesz co jest najgorsze?
- Co?
- Że jak kapela grała tę piosenkę "Ty i tylko ty jesteś mi przeznaczona", to.... ja naprawdę straciłem dla niej głowę.... Ja się chyba... Ja się chyba w niej ZAKOCHAŁEM! ZAKOCHAŁEM SIĘ! - wstałem z leżaka i zacząłem krzyczeć! Kopnąłem nogą nawet leżak, który się przewrócił. Wika patrzyła się na mnie jak na wariata... A ja w końcu... uroniłem jedną łzę.. I wróciłem do swojego pokoju...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                          kiki2000

Komentarze