Numer 138 - Turniej Czterech Skoczni, Sylwester. Witaj 2022

27 grudnia pojechałam wraz z Kamilem do naszego sklepu. Tam spędziliśmy ponad dwie godziny, a następnie wróciliśmy do domu. Wyszliśmy z dzieciakami na dwór. Obiecaliśmy im, że tylko na godzinkę, ale jak poszliśmy o 11:00, to wróciliśmy dopiero po 14:00 do domu. Ja z Wiktorią lepiłam bałwana, a Kamil skakał z Piotrusiem na zbudowanej skoczni. Nagrałam nawet, jak Piotruś skacze na własnoręcznie zrobionej skoczni, a później zrobiłam zdjęcie Wiktorii przy bałwanie.

Następnego dnia wieczorem  Kamil spakował się już na wyjazd na Turniej Czterech Skoczni. Usiedliśmy sobie zatem w salonie, wyjęłam wino, włączyliśmy telewizor i oglądaliśmy wraz z Piotrusiem, który nie mógł usnąć świetną komedię "Kogel Mogel"
- Jeszcze tylko Sami Swoi - uśmiechnął się Kamil - I jestem w raju
- Ja bym jeszcze dorzuciła "Dzień świra" - powiedziałam
- Jak tatuś zrobi dzióbek, to nie ma ...... we wsi - zaczął śmiać się Kamil
- A ja to bym się wybrała na ten nowy film, co reklamują tak hucznie o II wojnie światowej - powiedziałam
- Jak wrócę z Turnieju, to pójdziemy do kina - powiedział do mnie Kamil
- Trzymam cię za słowo - uśmiechnęłam się
- Ale w odwecie po filmie pójdziemy na zakupy, muszę kupić sobie buty - powiedział Kamil
- Ty mnie wyciągasz na zakupy? - zaczęłam się śmiać - Zawsze to ja ciebie proszę i siłą cię wyciągam
- Oj, no nie przesadzaj. Tobie też coś kupię... Może jakiś szpilki?
- Szpilek mam dużo, więc nie trafiłeś - uśmiechnęłam się
Na ekranie telewizora pojawiła się czołówka filmu "Kogel Mogel"
- Tu jest taki niesforny Piotruś - powiedział Kamil do naszego syna
- Kto?
- Taki Piotruś.. Taki jak ty, tylko trochę starszy. - Kamil zaczął  się śmiać
Piotruś usiadł pomiędzy nami i oglądał z nami film.
Chociaż film ma ponad 30 lat, to pozostają kwestie, które nadal bawią.
" No przecież dla przyjemności nikt nie pije, tylko jak mus."
Kamil, jak zobaczył mamę głównej bohaterki - panią Solską, od razu zaczął się śmiać i zwracać do mnie:
- Oj, córciu, córciu, ty już długo panienką nie będziesz.
Scena z liczbą ludzi na weselu, również śmieszy nas do tej pory
"- To ile gości będzie?
- Kameralnie, 150.
 - No pewno, te huczne śluby, to już przeżytek"

- A ja mówiłam, że u nas było dużo  ludzi  - powiedziałam do Kamila
- A ile było u nas?
- 125 - odpowiedziałam mu
-  No to u nas było strasznie mało osób.. ... Jakby sama najbliższa rodzina

Po filmie położyłam Piotrusia spać. Następnie wzięłam kąpiel i poszłam do sypialni, aby się położyć. Niestety, ale nie mogłam usnąć. Sama nie wiedziałam dlaczego... Kamil też nie spał, więc postanowiłam się w niego wtulić... Kamil objął mnie swoim ramieniem, po czym nachylił się nade mną i pocałował mnie w czoło. Ja zaś podniosłam głowę i pocałowałam go w policzek. Kamil za to objął mnie w pasie, przybliżył do siebie i zaczął mnie całować w usta. Oddawałam jego pocałunki...
- Dzieci już śpią? - spytał Kamil
- Tak - odpowiedziałam.
- To może by tak.. - zaczął się do mnie uśmiechać
- Jeśli nalegasz - również odpowiedziałam szerokim uśmiechem.
Kamil objął mnie mocniej i przyciągnął do siebie, po czym ja położyłam się na plecach, a on górował nade mną... Najpierw zaczął całować mnie delikatnie. Tylko muskał moje wargi. Później zaczął delikatnie  ssać moją górną wargę, a ja jego dolną wargę.... Następnie włożył rękę pod moje plecy, a następnie pod halkę. Włożył swój język w moje rozchylone wargi i zaczął ssać mój język. Bardzo mnie to podniecało.... Kamila również. Jednym pociągnięciem ściągnął ze mnie moją czarną halkę, a ja jego koszulkę.  Gdy skończyliśmy nasze miłosne uniesienia i leżeliśmy nadzy na łóżku, zrozumiałam, że od dawna potrzebowałam wraz z Kamilem takiej bliskości. Nie pamiętałam, kiedy nawet ostatni raz się kochaliśmy, chyba po zakończonym sezonie, czyli ponad pół roku temu... Oboje żyjemy w wirze pracy i nie mamy dla siebie w ogóle czasu. Ta noc była magiczna dla nas obojga, ale niestety... Musiał nastąpić koniec sielanki, ponieważ następnego dnia o 7:00 rano Kamil wyjechał na Turniej Czterech Skoczni. Pożegnał się ze mną i dzieciakami, wsiadł w samochód i pojechał do Oberstdorfu.
Ja zaś trzymałam mocno za niego kciuki, aby ten Turniej Czterech Skoczni należał do jego udanych turniejów, choć.... poprzednie konkursy dawały nam dużo do myślenia.. Od Wisły aż do ostatniego konkursu przed TCS Kamil zajmował miejsca w pierwszej "10", ale nigdy nie stawał na podium. W Wiśle zabrakło mu jedynie 0,2 pkt do trzeciego Stefana Krafta.

30 grudnia w czwartek odbył się pierwszy konkurs w Oberstdorfie. Pierwsza seria została przeprowadzona według systemu KO. Kamil w kwalifikacjach zajął 10 miejsce. Skakał zatem w parze z Anze Laniskiem, który niestety, ale... zepsuł swój skok. Kamil mógł odetchnąć z ulgą. Jego skok dał mu 1 lokatę, a gdy skoczyło pozostałe 9 par, uplasował się na 8 pozycji po pierwszej serii. Konkurs w Oberstdorfie zakończył na 5 miejscu.

Następnego dnia świętowaliśmy Sylwester. Tym razem spotykałyśmy się wszystkie u Agnieszki, a dokładnie w domu rodzinnym Maćka.

Przygotowałam sałatkę  na naszego sylwestra. A o 16:00 porozmawiałam prawie godzinę z Kamilem przez SKYPE. Następnie zaczęłam szykować dzieci  i siebie.

Wiktorii założyłam granatową sukienkę w złote serduszka. Piotrusia ubrałam w  granatową koszulę, ja zaś założyłam sukienkę.
Założyłam do tej sukienki czarne rajstopy. Zrobiłam lekki makijaż.

Zrobiłam sobie zdjęcie w przedpokoju w lustrze  i wysłałam Kamilowi.
- I jak? - spytałam
- Bosko - odpowiedział, wysyłając mi pełno emotikonek buziaków i serduszek.
Po 19:00 wsiadłam z dzieciakami w samochód i pojechałam prosto do Agnieszki.
Aga już na nas czekała. Na razie ze swoją teściową, bo nikogo jeszcze nie było. Przywitałam się z nią i panią Małgorzatą. Stół był syto nastawiony. Telewizor był włączony na transmisji Sylwestra z Zakopanego.
- Ale są straszne korki przez tego Sylwestra - powiedziałam do Agi
- Nie dziwię się. Taka impreza.
Piotruś  poszedł ze swoimi zabawkami koło telewizora i tam bawił się z Wiktorią.
- Jak coś, to przygotowałam tobie i dzieciakom pokój - powiedziała Aga.
Zaraz zaczęły się zbierać kolejne dziewczyny. Najpierw Madzia, potem Justyna z dziećmi, Madzia Zniszczoł z Hanią, Marcelina z dziewczynkami i Karolina.
Agnieszka wyjęła na stół flaszkę.
- A więc co ,dziewczyny, która pije? Jak coś, to ja jestem przygotowana. Mam 3 wolne pokoje, dwie kanapy i fotel rozkładany. Możecie spać wszystkie, a jak coś, to podłoga jest wolna - zaczęła śmiać się Agnieszka
Aga wyjęła każdej z nas z szafki kieliszki.
- Sorry, ale ja nie piję - powiedziała Madzia Zniszczoł
- Oj... Wiem, że jesteś samochodem - powiedziała Aga
- Ale to nie to.
- A co?
- Jestem w ciąży - powiedziała Madzia
Wszystkie zaczęłyśmy jej gratulować.
- Który miesiąc? - spytałam
- Czwarty
- Naprawdę? - zdziwiła się Agnieszka.
- Tak.
- Ale czemu nic nie mówiłaś? - zdziwiła się Marcelina
- Nie chciałam jeszcze zdradzać.. - uśmiechnęła się do nas Madzia - Jak byłam w ciąży z Hanią, to dopiero powiedziałam rodzinie w trzecim miesiącu.  Potem koleżanką miesiąc później, a na instagramie, to jak byłam bodajże w 7 miesiącu ciąży.
- Ale kochana, widziałyśmy się w Wiśle , mogłaś wtedy powiedzieć - odezwała się Marcelina
- A znasz już płeć? - spytałam
- Tak, będzie dziewczynka...
- No to fajnie - odpowiedziałam - A na kiedy masz termin?
- Na maja.
- Wybraliście już imię? - spytała Aga
- Tak...
- I ...
-Aleksandra..
- Ładnie - powiedziałam.
- A więc czas na dzieci u was - powiedziała Justyna do Agnieszki
- Nie, no co ty... Jeszcze nie planujemy
- Jak nie teraz, to kiedy?
- Co najmniej za dwa lata
- Oj... To kiedy ja się doczekam, aż zostanę ciocią - powiedziałam
- No jeszcze dwa lata
- Oj.. Tak długo?
- No tak. Mam dopiero 23 lata, skończę zaraz 23 lata, zaczęłam 4 rok studiów, same rozumiecie, nie chcę od razu po studiach zostać mamą. Mamy w planach z Maćkiem dużo podróży, chęć samokształcenia się, ja chcę nadal pracować w waszym klubie, Maciej ma dużo planów związanych  karierą.
- Ale to wszystko da się pogodzić - powiedziała Justyna
- Właśnie - odpowiedziałam - Prowadzę z Kamilem klub, sklep, biorę udział w kursie menadżerskim, studiuję i do tego mam jeszcze dwójkę niesfornych dzieciaków na głowie i cały dom...
- A więc da się wszystko pogodzić - powiedziała Marcelina
- Wiem dziewczyny, ale my chcemy podróżować, a same wiecie jak to jest z dzieciakami
- Właśnie najlepsze podróże są z dziećmi - powiedziała Justyna - Poznają świat, są ciekawe..
Dzieciaki się bawiły, a my siedziałyśmy przy stole. W telewizji pojawił się Zenek Martyniuk i inni wykonawcy skocznej, tanecznej muzyki. Zatem wstałyśmy z miejsc i zaczęłyśmy tańczyć w ogromnym salonie. Najpierw tańczyłam z Justyną, później z Agnieszką, a potem z  jedną Madzią, drugą Madzią, Marceliną i Karoliną. Zaczęłyśmy także śpiewać piosenki z pamięci i w ogóle świetnie się bawiłyśmy.
- A kiedy ślub u was? - spytałam Karoliny , gdy zeszłyśmy z "parkietu"
- Na razie nic się nie szykuje. - odpowiedziała mi dziewczyna Kuby
- A u ciebie? - spytała Justyna Madzię - Jak tam Krzysiu?
- Nie najlepiej. Bardzo spięty, bo nawet nie występuje w PŚ, Puchar Kontynentalny mu nie służy i chyba w wieku 24 lat zakończy karierę - powiedziała smutna Madzia
- No nawet tak nie mów - powiedziałam - My go zaraz postawimy na nogi
- Nie odzywa  się do mnie, nie dzwoni, ogólnie... Czuję, że to koniec
- Nie możesz tak tego przekreślać - powiedziała Agnieszka
- Może to tylko chwilowy kryzys - odezwała się Marcelina
- Mam taką nadzieję
- Jak tam go dobrze w nocy wypieścisz, to nawet będzie dzwonić co 5 minut ! - powiedziała Justyna
-Wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem.

Przed samą północą zaczęłyśmy wszystko szykować. Marcelina wyjęła petardy i położyła je na murku przed domem, ja z Agnieszką rozlewałyśmy szampany. Justyna kupiła zimne ognie dla tych "starszych" dzieci.
Dwie minuty przed północą wyszłyśmy przed dom. Wszystko już było przyszykowane. Zaczęłyśmy odliczać do północy, a gdy dziewczyny wykrzyknęły "Zero". Ja z Marceliną zaczęłyśmy podpalać fajerwerki. Zrobiło się pięknie kolorowo, a ja uchwyciłam ten moment, nagrywając go telefonem.
Następnie zaczęłyśmy pić szampana, przytulać się i życzyć sobie szczęśliwego nowego 2022 roku.
- Wszystkiego najlepszego w nowym roku dziewczyny! - zaczęła krzyczeć Agnieszka
Ja zaś wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Kamila.
- Szczęśliwego Nowego Roku kochanie - powiedziałam do telefonu
- Nawzajem - powiedział Kamil  - Ile ja bym dał, aby cię teraz przytulić, pocałować...
- Ja też... - odpowiedziałam - Ale jeszcze tylko 6 dni.. Wytrzymamy - powiedziałam.
Rozłączyłam się po rozmowie z Kamilem i z dzieciakami wróciłam do dziewczyn, aby dalej się bawić. Na zakopiańską scenę wszedł Alvaro Soler - niespodzianka tegorocznego Sylwestra. Przy jego muzyce bawiłyśmy się przez ponad 10 minut. Tańczyłyśmy, śpiewałyśmy. Bawiłyśmy się bardzo fajnie.
- Ja nigdy nie zapomnę, jak na waszym weselu, Kamil zmodyfikował tekst "Miłości w Zakopanem" - powiedziała do mnie Marcelina
- Taką mi zrobił niespodziankę, o której ja sama nawet nie wiedziałam.

I tak na minął sylwester do 4:00... Dzieci już dawno spały, a my postanowiłyśmy posprzątać po imprezie. Sylwester Karolina skończyła już o 1:00, gdy zaczęła strasznie wymiotować, spała zatem na kanapie w salonie.
Ja umyłam wszystkie naczynia, Justyna posprzątała ze stołu, Marcelina pozamiatała, a Aga umyła podłogę. Następnie schowałam pozostałe jedzenie do lodówki i położyłam się spać w jednym z pokoików wraz z moimi ukochanymi dziećmi.
Wstałam dopiero po 12:00. Dziewczyny jeszcze spały, moje dzieci także. To było takie słodkie, jak Wiktoria wtuliła się w Piotrusia, a on ją objął, tak, aby czuła się bezpieczna. Zrobiłam im zatem zdjęcie i wysłałam do Kamila.

Po chwili do mojego pokoju weszła Justyna.
- Hej kochana... Jak cię czujesz? - spytała
- Dobrze, a ty?
- U mnie też wszystko ok.
Po chwili jednak dodała:
- I co? Dajemy jej to?
- A dziewczyny już wstały?
- Tak.
- No to tak. Zostawiłam dzieciakami, poszłam do łazienki, aby poprawić sobie trochę fryzurę i zeszłam na dół. Justyna poszła do samochodu  i przyniosła z samochodu ogromne pudło. Był tam prezent z okazji urodzin Agnieszki, które obchodziła następnego dnia - 2 stycznia. Kupiłyśmy jej... obraz, ale nie byle jaki obraz.
Kilka tygodni wcześniej pobrałyśmy z jej instagrama zdjęcie z Maćkiem, na którym się całują. Postanowiłyśmy to wykorzystać. Centralnym punktem obrazu było właśnie to zdjęcie, a obok nich były nasze wspólne zdjęcia z różnych imprez, m.in. sylwestra, urodzin, ślubów, konkursów skoków narciarskich. Agnieszka aż zaniemówiła, jak wręczyłyśmy jej obraz i zaczęłyśmy śpiewać "sto lat". Wzruszyła się... Po życzeniach urodzinowych Agnieszka wyjęła to, co pozostało po sylwestrze i zasiadłyśmy do wspólnego śniadania. Ja najpierw poszłam do dzieciaków, które już wstały. Przebrałam je, a potem zeszłam z nimi na dół na "śniadanie"
Potem posprzątałyśmy i usiadłyśmy przed telewizorem, aby obejrzeć skoki narciarskie w Ga-Pa.
- I co dziewczyny, wybieracie się na galę mistrzów sportu? - spytałam
- Ja raczej tak - powiedziała Aga
- Ja też dostałam zaproszenie i chyba pojadę - powiedziała Justyna
- W tym roku to może i tych naszych wyciągniemy - powiedziałam
- Właśnie, bo 6 stycznia to.... czwartek - powiedziała Aga
- Czyli weekend mają wolny - podsumowałam
- No to jedziemy bez dwóch zdań - oznajmiła Justyna.

Cała "7" Polaków zakwalifikowała się do konkursu, w tym Kamil, Maciek, Piotrek, Stefek, Kuba, Olek i Tomasz Pilch - młody zawodnik.
Tomasz skakał w parze właśnie z Kamile, Olek z Rosjaninem Klimovem, Kuba z Anze Semenicem, Stefek wraz z Danielem Andre Tande, Maciek z Noriakim Kasai, a Piotrek z jedynym Kanadyjczykiem.
Piotrek wygrał bezapelacyjnie, Maciek też wygrał, ale z małą przewagą. Stefek przegrał, lecz znalazł się gronie Lucky Loser, Kuba przegrał, tak samo jak i Tomek, Olek wygrał przewagą 0,1 pkt nad Klimovem, a Kamil wygrał w swojej parze.
Po pierwszej serii najwyżej był Piotrek - bo 4, a za nim Kamil 5. Maciej 9, Stefek 28, Olek 24.

Druga seria skończyła się dla nas bardzo szczęśliwie. Piotrek wskoczył na drugie miejsce, Kamil był trzeci. Maciek był 5, Stefek 24, a Olek 19.
Po zakończonym konkursie wróciłam z dzieciakami do domu.

W Innsbrucku Kamil zajął 3 miejsce, a w Bischofshofen  wygrał. Przez co w klasyfikacji generalnej zajął 2 miejsce.

Kamil wrócił do domu 7 stycznia - w piątek, a następnego dnia w Warszawie miała odbyć się gala mistrzów sportu. Kamil został nominowany jako najlepszy sportowiec, więc postanowiłam, że pojedziemy oboje do Warszawy. Na galę miała również wybrać się Agnieszka z Maćkiem i Justyna z Piotrkiem.

Od samego rana zaczynaliśmy przygotowania. Kamil wybrał sobie granatowy garnitur. Ja już sukienkę miałam dawno zakupioną, więc o to się nie martwiłam.
Gala miała rozpocząć się o 20:00, więc po 13:00 musieliśmy wyjechać z domu. Mieliśmy jechać spokojnie. Tak zarządziłam.
A więc po 11:00 po dzieciaki przyjechał Bronisław. Zabrał je do siebie na noc, a my mogliśmy się spokojnie przyszykować. Kamil założył wybrany wcześniej granatowy garnitur, a ja założyłam swą suknię.
Założyłam suknię.
Była bardzo delikatna i na tym mi zależało. Do tego delikatny makijaż i włosy.
Na głowie miałam warkocza.

Pojechaliśmy zatem do Warszawy.
Przed hotelem, spotkaliśmy się z Żyłami i Kotami.
Justyna miała założoną granatową suknię z rozcięciem, a do tego mocny makijaż i rozpuszczone włosy.
Piotrek ubrany był w czarny garnitur.

Agnieszka również miała założoną długą suknię, ale tym razem postawiła na odcień beżu. Również sukienka z rozcięciem.
Miała do tego delikatny makijaż i upięcie we włosach.
Maciek, podobnie jak Kamil również wybrał granatowy garnitur.


Weszliśmy do hotelu. Kamil wziął mnie pod rękę, ciągle się na mnie patrzył i uśmiechał się do mnie.
Najpierw poszliśmy zapozować na ścianki. Weszliśmy razem. Kamil objął mnie jedną ręką w pasie i przyciągnął do siebie. Potem każde z nas zapozowało osobno.
Po ściankach zostaliśmy zaproszeni na salę główną.

Usiedliśmy sobie razem. Ja z Kamilem, Piotrek z Justyną, Maciek z Agnieszką, Apoloniusz Tajner ze swoją partnerką, a po chwili dołączył do nas Stefan Horngacher ze swoją żoną.
Jego żona zaprezentowała się w długiej granatowej sukni  z długimi rękawami. Bardzo ładnie wyglądała.

Nie to co partnerka pana Apoloniusza, który założyła czarną sukienkę do połowy ud bez ramiączek, a do tego różowe, neonowe szpilki. Jeszcze ta jej opalenizna, która nie dodawała uroku, a wręcz jej przeszkadzała.

Na początku gali ogłoszono najlepszą dziesiątkę plebiscytu. W najlepszej "10" znalazł się Kamil i Maciek.
Pierwszą kategorią była "drużyna roku", którą zdobyła drużyna piłkarzy, którzy na awansowali na mundial, wygrywając każdy mecz w eliminacjach.
Trener roku został...Stefan Horngacher. Gdy wyszedł odebrać nagrodę, Kamil z Maćkiem  i Piotrkiem wstali, aby mu pogratulować zwycięstwa i zaczęli bić brawo. W ślad za nimi poszła cała publiczność, która również wstała.
Stefan Horngacher, mówił po polsku, ale z bardzo austriackim akcentem i nie odmieniał niektórych wyrazów, ale to można wybaczyć takiemu trenerowi.
- Dziękuję - powiedział Horngacher - Dziękuję wszystkim zawodnikom : Kamil, Piotrek, Maciek, Stefan, Kuba, Olek, to dzięki WAM. Chciałbym powiedzieć, że pracuję z polska kadra skoczków prawie 6 lat i jeszcze nigdy w mojej karierze trenerskiej, skoczkowie nie gratulowali mi tak i dziękowali, za to, co im zrobiłem niż Polacy. Jesteście wielcy! A do tego Polska ma wspaniałych kibiców, sportowców, a oni mają piękne żony i partnerki. Dziękuję! - powiedział Horngacher po odebraniu nagrody, po czym zszedł ze sceny i usiadł obok nas.
Kolejną kategorią był sportowiec niepełnosprawny. Nagrodę odebrała niewidoma biegaczka, która zdobyła mistrzostwo europy w biegu na 800 metrów.
Następnie przyszedł czas na przerwę, a po niej odbyła się piękna wizualizacja... Na głównej ścianie sceny zostało pokazane małe dziecko... Blondynek - chłopiec o kręconych włosach.
Na sali rozległ się głos lektora
"12 marca 1992 roku w Nowym Targu na świat przyszedł Dawidek, mały Dawidek"
Zrozumiałam, że będzie to wspomnienie o Dawidzie Kubackim i nie sposób był się nie wzruszyć.
"Dawid, mimo młodego wieku przeżył bardzo wiele, był znakomitym skoczkiem narciarskim, zdobywał medale, zazwyczaj drużynowe. Był podporą podczas konkursów drużynowych. Kiedyś Kamil Stoch powiedział : "Wiemy, że jeśli chłopakom w pierwszych dwóch rundach nie pójdzie, to zawsze możemy liczyć na Dawida, on przeskoczy wszystkich"
Na głównej ścianie zmieniały się co chwilę zdjęcia. Zdjęcia samego Dawida, z rodzicami, z innymi skoczkami, z Kamilem podczas jego ślubu....
"Taki był Mustafa - nasz polski Mustafa"
Wszystkie światła zgasły.. Cała publiczność wstała i oddała Dawidowi hołd na stojąco. Pierwszy wstał Kamil.. Widziałam w jego oczach, że dalej nie może się pozbierać po śmierci Dawida.
Na scenę wyszła królowa polskiej piosenki - Maryla Rodowicz, ubrana na czarno.
W naszych uszach rozbrzmiała jej piosenka "Łatwopalni"
"Znam ludzi z kamienia,
Co będą wiecznie trwać.
Znam ludzi z papieru,
Co rzucają się na wiatr."


Gdy usłyszeliśmy refren
"A my tak łatwopalni"
Kamil złapał mnie z całej siły za rękę , a ja nuciłam sobie pod nosem refren.
"A my, tak łatwopalni,
Biegniemy w ogień,
By mocniej żyć.
A my, tak łatwopalni,
Tak śmiesznie marni,
Dosłowni zbyt.


 Wiem, że można inaczej żyć,
Oszukać, okpić czas.
Wiem, jak zimno potrafi być,
Gdy wszystko jest ze szkła.

A my, tak łatwopalni,
Biegniemy w ogień,
By mocniej żyć.
A my, tak łatwopalni,
Tak śmiesznie marni,
Dosłowni zbyt.

Świat między wierszami
Największy ukrył skarb.
Wiesz - w to miejsce czasami
Odchodzi któryś z nas.

Odchodzi któryś z nas,
Odchodzi któryś z nas..."


Gdy pani Maryla zaczęła śpiewać słowa "Odchodzi któryś z nas", Kamil jeszcze mocniej złapał mnie za rękę i spuścił głowę... Pożegnaliśmy Dawida owacjami na stojąco...
Gdy usiedliśmy, Kamil szepnął mi na ucho
- Dopiero teraz do mnie dotarło, że on już nigdy nie wróci... Nigdy...





Prowadzący przypomnieli wszystkim najlepszą dziesiątkę Plebiscytu Przeglądu Sportowego i zaczęto od miejsca "10"
Zdobył je pewien żużlowiec.
Miejsce "9"  ogłosiła Maja Włoszczowska - zajmująca się kolarstwem górskim
- Wiem, że każdemu zdarzają się wzloty i upadki.. Każdemu. Jednak zawsze podnosimy się mocniejsi... Zwycięzca 9 miejsca mimo młodego wieku podnosił się wiele razy i wiem, że ten sezon będzie jego bardzo dobrym sezonem. Laureatem 9 miejsca zostaje... Maciej Kot!
Maciek wstał zatem z miejsca i udał się po nagrodę.
- Dziękuję wszystkim za to, że mogę osobiście być na tej wspaniałej gali.. Jestem pierwszy raz w życiu i bardzo się stresuję, ale... pragnę podziękować wszystkim ,którzy przyczynili się, że mogę stać w tym miejscu i odbierać nagrodę na 9 miejsce w tym najstarszym polskim plebiscycie na najlepszego sportowca Polski. Chciałbym podziękować przede wszystkim trenerowi - Stefanowi Horngacherowi, bez którego nie byłoby mnie tutaj, a także całemu sztabowi szkoleniowemu i mojej rodzinie z moją żoną Agnieszką na czele. Dziękuję.

Następnie wręczono statuetki za miejsce 8,7,6,5 i 4.. Przed wręczeniem statuetek pierwszej trójce, na scenę wyszedł Mateusz Ziółko, który zaśpiewał utwór "We are the World"

Po jego wystąpienie przyszedł czas na trzecie miejsce.
Nagrodę wręczał Wojciech Fortuna
- Dobry wieczór wszystkim - powiedział - Jestem na tej gali pierwszy raz od ponad 30 albo i nawet 40 lat.. Już sam nie pamiętam, ale mogę wręczyć statuetkę trzeciego miejsca dla sportowca, którego mimo młodego wieku mogę nazwać arcymistrzem.. Choć wiem, że sezon olimpijski dawno minął, to i tak dalej podziwiam w telewizji z jaką gracją, estetyką, lekkością, stylem wygrał trzy złote medale igrzysk olimpijskich... W 2021 roku stanął już po raz 4 na najwyższym stopniu podium i zgarnął po raz 4 kryształową kulę, a w czwartek, dwa dni temu wygrał ostatni konkurs Turnieju Czterech Skoczni i stanął na drugim stopniu podium końcowej klasyfikacji. Podziwiałem, go, podziwiam i będę podziwiać do końca moich dni i jeden dzień dłużej. Trzecie miejsce zdobywa... Kamil Stoch!
Jako pierwsza chyba ze wszystkich zaczęłam bić brawo. Kamil wyszedł na scenę i odebrał statuetkę od Wojciecha Fortuny.
Kamil jednak dalej nie mógł dojść do siebie po wspomnieniach z Dawidem
- Przepraszam państwa bardzo, ale jednak... dalej nie mogę dojść do siebie po tym wzruszającym występie pani Maryli w hołdzie dla Dawida.. Jednak chciałbym na początku podziękować panu Wojciechowi Fortunie... - Kamil popatrzył się na niego - Może jeszcze nie jestem arcymistrzem skoków narciarskich, ale wiem, że to wszystko co osiągnąłem, to zasługa trenera Stefana Horngachera, całego sztabu szkoleniowego, moich sponsorów, mojej kochającej rodziny z moją żoną i moimi dziećmi na czele - z Piotrusiem i Wiktorią... Obiecałem synkowi dzisiaj, że pomacham mu do kamery, więc.... - Kamil zaczął machać i posłał całusy do kamery -  Piotrusiu. Tatuś cię pozdrawia...  Dziękuję
- Kamilu, a czy doczekasz do naszej słynnej jajecznicy? - spytała prowadząca
- Nie wiem... Zobaczę... - uśmiechnął się Kamil - Ale mam taką głęboką nadzieję. Żona mi opowiadała, że jest przepyszna
- Przypomnijmy, że żona Kamila - Katarzyna Witkowska-Stoch jest u nas na gali... A  gdy jesteś na gali, to gdzie są twoje dzieci?
- U dziadków w Zębie.
- Oglądają tatę w telewizji, jak skacze?
-  Tak... Zawsze mnie oglądają, Piotruś również skacze z kanapy.
- A dzisiaj oglądają tatę?
- Piotruś zapewne tak, powiedział mi, że czeka, aż mu pomacham.
- A córeczka?
- Wiktoria pewnie śpi... Ona kocha spać, niczym ja - uśmiechnął się Kamil , po czym zszedł ze sceny
Drugie miejsce wygrał Paweł Mularz, a wygrała Anita Włodarczyk.

Następnie wszyscy  z czołowej "10" zostali zaproszeni na środek sceny, zaśpiewano im piosenkę "We are the champions"
Po zakończeniu gali przyszedł czas na udzielenie wywiadów. Kamil poszedł udzielać wywiady, a ja z Agnieszką i Justyną zrobiłyśmy sobie zdjęcie.
Po 30 minutach Kamil wrócił do mnie i poprosiliśmy Maćka, aby zrobił nam zdjęcie, trzymając statuetkę z ręku.

O 23:00 wszyscy zostaliśmy zaproszeni na wielką taneczną salę. Tam zajęliśmy miejsce przy stoliku numer 35. Siedzieliśmy w tym samym składzie, co podczas gali.
Na salę wnoszono pierwsze dania, a później wszyscy powędrowaliśmy na parkiet.
Bawiliśmy się świetnie. Nie przeszkadzały nam nawet kamery i fotoreporterzy.
- Mamy na sali prawdziwych górali?! - spytał nagle ze sceny wokalista zespołu Future Folk - Oj widzę jednego, dwóch, trzech! - powiedział, wskazując na Kamila, Maćka i Piotrka. - Umiecie tańcować zbójnickiego?
- Cosik tam umiem panocku - rzekł Kamil, a cała sala zaczęła się śmiać

Wokalista rzucił w stronę Kamila, Maćka i Piotrka 3 ciupagi. Każdy z nich złapał jedną. Pozostali ludzie bardzo się przyglądali. Byli zdziwieni, ale bardzo ciekawi.

Kamil zdjął zatem marynarkę i dał mi ją.
Dano im również góralskie kapelusze i zaczęli tańczyć do melodii "W murowanej piwnicy"
Kamil z Maćkiem chyba najbardziej znali taniec góralski. Robili różne podskoki, przykucnięcia, a na koniec rzucili kapelusze w górę.
Wszyscy zaczęli bić im brawo. To piękne, że aż tak można szerzyć kulturę góralską.
- Piknie Bóg zapłać, żeście nom zagrali - powiedział Kamil, po czym oddał wokaliście kapelusz i ciupagę.

Zabawa trwała do do białego rana. O 7:00 zjedliśmy słynną jajecznicę, a do domu wróciliśmy dopiero po 15:00.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                kiki2000

Komentarze