Nadszedł czas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Najważniejsza impreza sportowa roku..
Kamil już 2 lutego po południu miał wylot z Krakowa do Pekinu. Tak strasznie się o niego martwiłam. Już przed samym odjazdem, przytulałam go i już wtedy strasznie za nim tęskniłam.
- Wierzę w ciebie na Igrzyskach - powiedziałam
- Wszystko będzie dobrze, to tylko dwa tygodnie i już wracam.
Na koniec zastygliśmy w namiętnym pocałunku... Kamil musiał jednak już jechać.
Pomachałam mu jeszcze przez okno w salonie... Kamil pojechał.
Bardzo się o niego bałam. Kolejne igrzyska olimpijskie. Jeszcze 4 lata temu rozstawaliśmy się nerwowo, nie odzywając się do siebie. Teraz wszystko się zmieniło. Mamy dwoje wspaniałych dzieci, a w sierpniu będziemy obchodzić trzecią rocznicę ślubu.
4 lutego odbyła się impreza otwarcia, którą oglądałam wraz z dzieciakami w telewizji.
Chłopaki niestety nie wystąpili na imprezie otwarcia. Zostali w hotelach i oglądali transmisję z pokoi
Polską flagę niósł dumnie jeden z polskich panczenistów. Nagrałam moment , gdy polscy zimowi sportowcy szli dumnie po stadionie. Wrzuciłam filmik na swoją relację. Dodałam do tego napis:
"Igrzyska Olimpijskie czas zacząć"
Popołudniu udałam się z Piotrusiem na dwór. Wybudowaliśmy skocznię, której zrobiłam zdjęcie, a także nagrałam skoki naszego syna i wysłałam filmiki do Kamila.
Byłam strasznie dumna z naszego syna, ale powoli docierało do mnie, że Piotruś chce być taki jak swój tata... Bałam się o syna. Wiedziałam, że skoki narciarskie to strasznie niebezpieczny sport i nie chciałam narażać na to naszego syna, ale obiecaliśmy sobie z Kamilem, że nie będziemy ingerować w przyszłość naszych dzieci. My sami przeciwstawialiśmy się swoim rodzicom. Nie chcieliśmy tego samego od naszych dzieci.
W poniedziałek pojechałam na kurs i pisałam jeden z testów, po południu zaś miałam zajęcia na uniwersytecie.
We wtorek popołudniu dostałam zaś zaskakujący telefon. Odebrałam. Był to sponsor główny Kamila.
- Mamy dla pani pewną propozycję. - powiedziano mi przez telefon.
Byłam zszokowana propozycją. Sponsor Kamila zaproponował mi pomoc w wyjeździe do Pekinu na igrzyska olimpijskie.
- Ale jak to? - spytałam
- Jako sponsor chcemy zrobić niespodziankę Kamilowi.
- Ale to na który konkurs?
- Na sobotni, konkurs indywidualny na dużej skoczni.
- Ale już? - zdziwiłam się
- Tak.
Rozmawiałam ponad pół godziny ze sponsorem Kamila i podjęłam decyzję... Polecę sama. Nie mogłam zabrać dzieci. Wiktoria nie miała jeszcze paszportu. Nie było potrzeby, aby wyrabiać. Piotrusia już dawno skończył ważność.
Mój wyjazd miał być jednak niespodzianką dla Kamila, więc nie mógł się o tym dowiedzieć.
Byłam taka podekscytowana tym, że w końcu polecę na igrzyska i spełnię swoje marzenia. Chciałam także być przy Kamilu w tym ciężkim okresie.
W środę miał odbyć się pierwszy konkurs o godzinie 16:00 polskiego czasu. Akurat miała wtedy zajęcia na studiach do 14:00. Więc wróciłam do domu po 14:00. Ugotowałam obiad, nakarmiłam dzieci, a potem poszłam do łazienki, aby się przebrać.
Konkurs tego dnia miałam oglądać wraz z Agnieszką, Justyną, Madzią i Marceliną. Bardzo się stresowałam.
Już po 15:00 usiadłyśmy przed telewizorem.
- Bardzo boli mnie brzuch - powiedziałam do dziewczyn - To chyba z tego stresu - powiedziałam
Agnieszka również się stresowała, ale po chwili wyjęła z szuflady kilka papierów.
- Lecimy do Vikersund! - powiedziała
- Jak to? - zdziwiła się Justyna
- Dogadałam się z pewnym biurem podróży, wszystko już zamówiłam.
- Ale czemu nic nie powiedziałaś? - spytałam Agnieszki
- Tak jakoś wyszło. Wszystko już zamówiłam, wylatujemy w piątek z samego rana, bo w sobotę i niedzielę są konkursy, bilety też zamówiłam.
- A jak z pieniędzmi? - spytałam - Przecież ty za to zapłaciłaś
- Dogadamy się później, jeszcze tylko nie wiem, czy bierzecie dzieciaki - powiedziała
- Ja tak - powiedziała Marcela
- Ja również - odpowiedziałam
- Ja może tylko Kubusia i Karolinkę wezmę - powiedziała Justyna - Maciuś zostanie z moją mamą
- Ja biorę Hanię - odpowiedziała Madzia
- No to ok, to jutro się tym wszystkim zajmę
- A teraz ja mam wam coś do powiedzenia - rzekłam po chwili milczenia
- Co? - spytała Justyna
- Rozmawiałam wczoraj ze sponsorem Kamila grupą ATLAS i.. zaproponowali mi wyjazd do Pekinu na konkurs indywidualny w sobotę i drużynowy w poniedziałek.
- Naprawdę? To świetnie! - powiedziała Agnieszka
- Jedziesz? - spytała Marcelina
- Tak - odpowiedziałam - Lecę sama, dzieciaki zostaną z rodzicami Kamila
- Kamil wie? - spytała Madzia
- Nie, to będzie niespodzianka - uśmiechnęłam się
W telewizji rozpoczęło się studio przed konkursowe
Najdalej w serii próbnej na skoczni normalnej poszybował Johann Andre Forfang. Uzyskał 109 metrów. Najlepszy z Polaków Maciek Kot 104 metry zajął 4 pozycję. Kamil Stoch na 8 miejscu. Kolejni Polacy pod koniec trzeciej "10"
Przyszedł czas na pierwszą serię skoków narciarskich.
Czekałyśmy wszystkie z ogromną niecierpliwością. Aga specjalnie na tę okazję zakupiła sobie szalik i wuwuzele.
- Widać, że Aga zaopatrzyła się na igrzyska - zaśmiała się Justyna
- Już tydzień temu kupiłam.
Justyna wyciągnęła zaś telefon i nagrała nas, jak siedziałyśmy na kanapie przed telewizorem, a następnie nagrała Agnieszkę ubraną w szalik i dmuchającą cały czas w wuwuzele.
"POLACY - DO BOJU!" - krzyczała Agnieszka, a ja wybuchnęłam śmiechem. Mój śmiech został ujęty na nagraniu, które Justyna opublikowała na swoim profilu.
Agnieszka poprosiła nas, abyśmy zrobiły jej zdjęcie. Założyła sobie jeszcze biało-czerwoną czapkę z naszego sklepu, który oznaczyła w swoim instagramowym poście.
Agnieszka przyniosła nam także ogromne pudełko pełne różnych gadżetów dla kibica. Ja zaś przypodobałam sobie biało- czerwoną peruką prostych, długich włosów, a do tego farbki, którymi namalowały mi dziewczyny dwie małe biało-czerwone flagi na policzkach. W rękę wzięłam jeszcze pompon, w kolorach białych i czerwonych, stanęłam przed telewizorem i wzniosłam obie ręce do góry, Dziewczyny zrobiły mi zdjęcie, które wstawiłam na swojego instagrama:
"Dzisiaj z całego serca kibicujemy biało-czerwonym w konkursie indywidualnym na skoczni normalnej w ramach Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Trzymam za was kciuki wraz z @agakot @justynażyła @magda_zniszczoł @marcelinahula.. Powodzenia! @kamilstochofficial @piotrżyłaofficial @maciejkot @stefekhula @aleksander.zniszczoł #polacy #biało-czerwoni @agdybytakzmienićfryzurę #nowylook #cowynato? #skokinarciarskie #polskadrużyna #daleko #pomedale #dlanas #dlawas #dlawszystkich #kochamywas"
Jako pierwszy z Polaków skakał Olek Zniszczoł. 100 metrów i bardzo dobry rezultat. Kolejno skoczył Stefek Hula. 98,5 metra.
Czas zatem na Piotrka. Piotrek 98 metrów.
Przyszedł zatem czas na Maćka. Wszystkie patrzyłyśmy z niecierpliwością w ekran.
- Leci wysoko - powiedziała Marcelina
-JEST! - wykrzyknęła Agnieszka, gdy zobaczyła skok Maćka
Aż mnie przytuliła z tego wszystkiego!
Maciek skoczył 111,5 metra! Przez co długo utrzymywał się na pierwszym miejscu. Nawet takie "gwiazdy" jak Stefan Kraft, Johann Andre Forfang nie były stanie go przeskoczyć.
Przyszedł czas zatem na ostatni skok pierwszej serii. Na belce usiadł Kamil. Zaczęłam się bardzo stresować. Ręce aż mi się trzęsły.
Usiadł na belce. Widziałam strach w jego oczach, ogromny stres. W pewnym momencie aż westchnął. Zapaliło się zielone światło. Odbił się z progu. Widziałam, że spóźnił skok, ale odpalił petardę... 112 metrów!
- Polacy na dwóch pierwszych miejscach, tylko który pierwszy, który drugi - powiedział komentator
Widziałam radość Kamila po skoku. I wyświetliła się "2" przy nazwisku Kamila.
- Maciej Kot pierwszy, Kamil Stoch drugi, Johann Andre Forfang trzeci po pierwszej serii. - powiedział komentator
Skakałyśmy jak głupie. Wraz z Agnieszką przytulałyśmy się, cieszyłyśmy się i krzyczałyśmy.
Z niecierpliwością czekałyśmy na drugą serię.
Jako pierwszy z Polaków skakał Piotrek Żyła. Osiągnął 100 metrów. Stefek skoczył na 102 metr. Olek Zniszczoł pokazał się bardzo wysoko, bo aż 110 metrów.
Czekałyśmy tylko na skoki ostatniej trójki. Jako pierwszy skakał Johann Andre Forfang. Osiągnął 110,5 metra. Zaraz za nim na belce usiadł Kamil. Serce waliło mi jak młot, czekałam na skok Kamila....
Wybił się z progu i leciał tak perfekcyjnie, żadnego zachwiania i telemark... 111 metrów i same 19,5 noty za styl. Wiedziałam, że na pewno będzie pierwszy i że będzie co najmniej drugi. Widziałam tę jego radość.
Poszedł sobie spokojnie na miejsce dla lidera, jednak tylko odłożył narty, zdjął kask i stanął w przejściu, czekając na skok Maćka.
Zielona linia, pokazująca, ile musiałby skoczyć Maciek, aby wygrać wskazywała 111,5 metra. To było do osiągnięcia. Wszystko było wtedy tylko w nogach i w głowie Maćka. Leciał dobrze i w moim mniemaniu prawie osiągnął zieloną linię.
- Będzie drugi - powiedziała Agnieszka - Będzie drugi!
Jednak przy nazwisku Maćka pojawiła się "3"
- Jak to?! - wykrzyknęłam
Spojrzałam na noty. Dwóch sędziów dało 19, a trzech 17,5
- Przecież to jakaś kpina - powiedziałam - Taka rozbieżność not? - byłam bardzo zdenerwowana.
Czułam, że Maciek będzie drugi, ale... te noty. Maciek przegrał z Forfangiem o 0,4pkt
Jednak i tak wszystko udało się pomyślnie. Kamil pierwszy pobiegł pogratulować Maćkowi. Dołączył także Piotrek, Olek , Stefek i Kuba zza kulis.
Piotrek z Olkiem ponieśli Kamila, a Stefek z Kubą wzięli na ręce Maćka. Piękny widok, którego chyba nigdy nie zapomnę. Agnieszka zrobiła im zdjęcie i wstawiła na swoje instastory
#dumna - tak podsumowała Agnieszka konkurs
Z moich oczu popłynęła łza... Nie mogło to do mnie dojść.
- Nie smuć się - powiedziała Justyna , po czym mnie przytuliła - Kamil jest po raz czwarty mistrzem olimpijskim.
- Wiem - powiedziałam
Piotruś i Wiktoria, gdy zobaczyli, że płaczę, szybko rzucili zabawki i podbiegli do mnie. Wiktoria usiadła mi na kolanach, a Piotruś usiadł z boku, przytulił się do mnie.
Marcelina zrobiła nam zdjęcie.
Przytuliłam jeszcze mocniej moje wspaniałe dzieci
- Kocham was - wyszeptałam
Gdy podniosłam głowę, przyszedł czas na dekorację na skoczni. Kamil wszedł na podium i podskoczył do góry z całych sił. Dostał piękną maskotkę misia pandy. Dzięki Kamilowi usłyszałam "Mazurka Dąbrowskiego", przepiękny moment.
Później przyszedł czas na wywiad. Pierwszy przystąpił do niego Kamil
- Kamil... jesteś po raz 4 mistrzem olimpijskim. Obroniłeś tytuł sprzed 4 lat! Jak się z tym czujesz?
- Czuję się staro... - uśmiechnął się Kamil - Te cztery lata minęły mi bardzo szybko
- Ale dzisiejszej twoje skoki oceniasz pozytywnie?
- Były na bardzo dobrym poziomie... Na znakomitym poziomie, tylko ten pierwszy, mocno spóźniony.
- Jak oceniasz skoki Maćka, który był dzisiaj trzeci i przegrał z Johanem Andre Forfangiem o 0,4 pkt?
- Nie może to do mnie dojść. Widziałem, gdzie jest ta zielona linia i byłem pewien, że Maciek będzie drugi, a skok był bardzo stylowy, brak zachwiań, w locie też wręcz idealny i trochę zadrżałem, bo myślałem, że Maciek mnie wyprzedzi, czego mu bardzo życzyłem, ale... Jak spojrzałem tylko na tę trójkę... Śmiech na sali. Przed chwilą spojrzałem na noty Maćka. Dwóch sędziów dało 19, a trzech bodajże 17 albo 17,5 , to jest ogromna rozbieżność, w związku z tym, jeszcze jedna 19 odpadłam, więc zostały podliczone 19, 17,5 , 17,5. Takich rozbieżności przy skoku olimpijskim jeszcze nigdy nie widziałem
- Jutro o 14:00 czeka cię i Maćka dekoracja medalowa. Ważny to dla ciebie moment?
- Bardzo, ale.... nie będę mógł się długo nim nacieszyć, ponieważ już w piątek czekają mnie treningi i kwalifikacje do konkursu na skoczni dużej.
- Będziesz bronił przecież olimpijskiego złota.
- Ja nic nie będę bronił, jeśli mi się uda, to wygram, a jeśli nie, to z miłą chęcią pogratuluję zwycięzcy. Na koniec chciałbym jeszcze dodać coś od siebie : Kasiu, wiem, że to oglądasz, więc chciałbym ci z całego serca podziękować za to, co dla mnie robisz, jesteś moim ogromnym wsparciem i czasami sam sobie zazdroszczę, że mam tak wspaniałą żonę... Kasiu, kocham cię po prostu... - po czym posłał mi buziaka do kamery - Chciałbym podziękować moim rodzicom, za to, że są ze mną zawsze i mnie wspierają... Mamo, tato.. bardzo was kocham, tak samo jak moje wspaniałe siostry i moje ukochane dzieci, które często dmuchają mi pod narty w telewizorze... Piotrusiu, Wiktorio... Kocham Was i te medal dedykuję właśnie Wam. Już za prawie dwa tygodnie tatuś do was wróci. - powiedział, po czym pożegnał się z dziennikarzem
Przyszła kolej na Maćka, u którego pojawiły się łzy w oczach
- Wiem, że to najpiękniejsze trofeum, jakie mogłem zdobyć, dziewczyny lubią brąz, a moja żona Agnieszka doskonale o tym wie. - skomentował Maciek - Wiem, że zabrakło mi bardzo mało do drugiego miejsca, bodajże 0,4 punktu, ale to tylko motywuje mnie do dalszej pracy, której efekty pokażę już w sobotę na konkursie na skoczni dużej.
Bardzo się cieszyłam z sukcesu Kamila. W pewnym momencie zadzwoniła do mnie moja mama z gratulacjami, moje rodzeństwo również pogratulowało mi telefonicznie...
Do domu wróciłam po 20:00, a po 22:00 Kamil napisał mi SMS-a
"Możesz rozmawiać?"
"Tak, już włączam SKYPE"
Położyłam więc laptopa na łóżku. Kamil zadzwonił do mnie poprzez komunikator.
Gdy go zobaczyłam, takiego zmęczonego i zmordowanego wręcz, łezka zakręciła mi się w oku.
- Kocham Cię - wyszeptałam, po czym zaczęłam płakać
- Nie płacz kochanie - pocieszał mnie Kamil
- Nawet nie wiesz, jak ja to wszystko przeżywałam. Jeszcze do mnie nie dociera, że jesteś po raz czwarty mistrzem i obroniłeś tytuł.
- Do mnie też to nie dociera - powiedział Kamil - Jakoś... Czuję się tak, jakbym wygrał zwykłe zawody.
- Oglądałam dzisiaj skoki u Agnieszki, była Justyna, Madzia i Marcelina
- A gdzie będziesz oglądała sobotni konkurs?
- Nie wiem jeszcze, może zaproszę dziewczyny do siebie. - powiedziałam - Dogadamy się w piątek.
- Jeszcze nic nie jadłem od rana - powiedział do mnie Kamil - Tak mi burczy w brzuchu
- Ale chyba macie tam jakąś stołówkę, czy coś takiego
- Tak, Piotrek pobiegł nam po burgery.
- Oj, tak na noc się objadasz - uśmiechnęłam się
- No wiem, wiem.
- Ale dzisiaj możesz, mistrzu - po czym uśmiechnęłam się szeroko do Kamila
Po chwili jednak dodałam
- Naprawdę sobie zazdrościsz mojej osoby? - spytałam poważnie
- Tak, mam najwspanialszą żonę na świecie, którą kocham nad życie i nikomu jej nie oddam. Nikomu.
- Kochany jesteś
- Już chciałbym do was wrócić, ale jeszcze prawie 2 tygodnie
- Zostajecie do imprezy zamknięcia?
- Nie, w poniedziałek skaczemy drużynowo, a już w czwartek wracamy, więc w końcu weekend spędzimy razem - Kamil zaczął się cieszyć
- Nareszcie - uśmiechnęłam się - Dzieciaki tęsknią - po czym wstałam i wyjęłam z szuflady rysunek Piotrusia przedstawiający skoczka narciarskiego. Pokazałam rysunek do kamerki
- Wczoraj namalował wieczorem, powiedział, że to dla taty. Miałam go schować, więc jest w szufladzie w twojej szafeczce nocnej
- Ma synek talent, po mnie - zaczął śmiać się Kamil
- Wiesz co, jak ty człowieka, to jako patyczaka rysujesz - również zaczęłam się śmiać
Rozmawialiśmy przez ponad półtorej godziny.
- Jutro będę oglądać dekorację medalową, akurat jutro mam zajęcia do 12:00, więc wrócę idealnie
- A jak tam twoje egzaminy? - spytał
- Na studiach ok. Mam już kilka piąteczek, jedną czwórkę i kilka cztery i pół.
- A na kursie?
- Przedostatni egzamin napisałam na 95%
- A kiedy piszesz kolejny?
- W przyszłą środę
- No to trzymam za ciebie kciuki
Skończyliśmy rozmawiać po północy.
Następnego dnia wróciłam do domu na dekorację medalową. Kamil, gdy miał wejść na podium, najpierw je ucałował, a gdy odebrał medal, uniósł go do góry. Coś pięknego i jeszcze ten Mazurek Dąbrowskiego.
W czwartek wieczorem i w piątek rano rozmawiałam jeszcze z Kamilem, a już o 16:00 wsiadłam w samolot w Krakowie i wraz z ekipą sponsorską Kamila poleciałam do Pekinu. Bardzo się bałam samego lotu, ale trzymało mnie przy życiu to, że w końcu zobaczę Kamila i osobiście pogratuluję mu medalu zdobytego w środę, a także będę mu kibicować już w sobotę.
Leciałam ponad 10 godzin, więc dopiero po 6:00 polskiego czasu, a o 14:00 czasu lokalnego byłam dopiero w Pekinie. Byłam zafascynowana tym pięknym miastem. Musiałam zrobić przecież kilka zdjęć.
Gdy przyjechałam do hotelu, od razu położyłam się spać, aby być wypoczęta na zawody, które miały się odbyć o 22:00 czasu lokalnego, czyli o godzinie 14:00 w Polsce.
Kamil chciał zadzwonić do mnie na SKYPE, lecz odpisałam mu przez messengera, że obecnie jestem na zajęciach i dopiero porozmawiamy po konkursie, zgodził się.
Ubrałam się zatem w jeansy, założyłam sweter, kurtkę, czapkę, do tego biało-czerwony szalik i pojechałam na skocznię. Od samego początku panowała na skoczni cudowna atmosfera. Mogłam wejść dzięki pomocy innego sponsora Kamila - Eurosportu na teren przeznaczony dla mediów, czyli byłam przy samej skoczni.
Kamilowi chciałam się dopiero ujawnić po drugim skoku. Nagrałam krótki filmik i wysłałam go dziewczyn
"Dziewczyny, tu jest tak cudownie, atmosfera jest wspaniała, cudowni ludzie, chińskie jedzenie... spróbowałam prawdziwego sushi.. Obecnie jest godzina 22:00 czasu lokalnego i nie ukrywam, że konkurs skończy się raczej kolejnego dnia. Do zobaczenia już niedługo. "
Chłopcy skakali bardzo daleko, a Kamil po pierwszej serii wygrywał. Drugie miejsce zajmował Robert Johannson, a trzeci był Stefan Kraft. Czekałam więc tylko na jego skok.. Byłam strasznie podekscytowana tym wszystkim, co się wokół mnie dzieje. Cała ta euforia, krzyki... Kamil usiadł na belce. Potrzebował skoczyć 134 metry...
Tyle właściwie skoczył, ale noty za wiatr, za styl... Ze stresu gryzłam aż swoje rękawiczki.. I nagle pojawiła się ta upragniona "1". Zaczęłam skakać z euforii, cieszyć się jak dziecko, aż w końcu rzuciłam się na szyję operatorowi kamery.
Kamil został niesiony na rękach Maćka i Piotrka. Wzniósł swoje narty do góry i zaczął się cieszyć. Podbiegłam do samej bandy. Kamil mnie na początku nie widział, bo był odwrócony tyłem, ale gdy został postawiony na nogi, chciał od razu iść , aby zdjąć kask, zdjąć kombinezon... Jednak nie widział mnie, więc ja zaczęłam mu machać. Kamil nagle spojrzał się w moją stronę i stał jak wryty, zamurowało go wręcz.
Rzucił narty na śnieg i podbiegł do mnie. Złapał mnie za rękę
- Co ty tu robisz? - spytał po chwili milczenia
- Przyleciałam do ciebie.
- Ale jak?
- Z pomocą twoich sponsorów - powiedziałam
Kamil spojrzał się na mnie, a ja go mocno przytuliłam
- Gratuluję kochanie... Kocham cię
- Ja ciebie też kocham - po czym zaczęliśmy się całować
Wiedziałam, że nikt nie odbierze mi tej chwili. Mogłam być tam razem z Kamilem i pogratulować mu tych medali.
- Kiedy przyleciałaś?
- Dzisiaj o 14:00.
- Na ile?
- We wtorek o 11:00 mam wylot z lotniska z Pekinu.
- Będziesz na drużynówce?
- Tak, będę kochanie...
Po czym Kamil znów mnie przytulił... Jednak musiał iść na dekorację i już więcej tego dnia nie mogliśmy się spotkać, bo jest wręcz zabronione spotkania zawodników z partnerkami po zawodach. Nagrałam więc moment dekoracji , a później Kamil wręczył mi maskotkę. Poprosiłam zatem jednego z operatów, aby zrobił mi zdjęcie, kiedy trzymam pandę. Wstawiłam je na swojego instagrama
"Ja też dostałam swojego misia, osobiście od rąk mistrza #dumna"
Wróciłam zatem do hotelu i obejrzałam wywiad z Kamilem.
- Tam dom mój, gdzie moja żona. Dzisiaj moja żona Kasia jest ze mną tutaj - w Pekinie i dlatego czuję się tutaj bardzo dobrze. Zrobiła mi ogromną niespodziankę i ten medal dedykuję właśnie jej.
Później rozmawiałam z Kamilem przez Skype. Oparłam telefon o brzeg łóżka i rozmawialiśmy przez prawie 3 godziny. Pokazywał mi nawet zdobyty wcześniej medal.
- Jutro, a znaczy się... dzisiaj dostanę taki kolejny
- A kiedy jest wręczenie medali?
- O 10:00 lokalnego czasu, później niż zwykle.
Postanowiłam się zatem wybrać na wręczenie medali i ponowne odśpiewanie naszego narodowego hymnu. Kamil ponownie ucałował podium, a także zrobił sobie zdjęcie w okularach w kształcie olimpijskich kółek.
Po dekoracji medalowej Kamil miał chwilę czasu dla siebie, więc spotkaliśmy się chociaż na pięć minut. Weszliśmy do pewnej budki zdjęciowej i zrobiliśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć, m.in. z medalem.
Kamil kupił mi także okulary w kształcie olimpijskich kółek i zrobił mi w nich zdjęcie.
- Kocham cię - powiedział do mnie, po czym mnie przytulił.
- Ja ciebie też.
Kamil powiedział mi także, w jakim składzie będą skakać kolejnego dnia.
- Już widzę tysiące dziennikarzy, koczujących pod domem - powiedział Kamil - Ale ja ich i tak nie wpuszczę - odpowiedział - Nie ma mowy
Porozmawialiśmy jeszcze przez kilka minut i Kami udał się do wioski olimpijskiej. Ja zaś zrobiłam sobie zdjęcie z ogromną maskotką tegorocznych igrzysk, a także z ogromnymi kółkami olimpijskimi. Nawet weszłam na jeden z nich .
Następnie udałam się na jedną z popularnych ulic Pekinu. Tam kupiłam piękną porcelanową lalkę z napisem "PEKIN 2022". Była przecudowna. Zjadłam także sushi i wiele innych tradycyjnych potraw chińskich, a następnie wróciłam do hotelu. Zadzwoniłam do taty Kamila i porozmawiałam przez pół godziny z Piotrusiem. Kupiłam mu koszulkę z napisem "SKI JUMPING #PEKIN2022"
Następnie zrobiłam sobie z dziewczynami grupową video rozmowę : ja, Justyna, Agnieszka, Magda i Marcelina
- No i jak tam ci kochana, nie odzywasz się od wczoraj - powiedziała Agnieszka
- Dobrze, byłam dzisiaj na wręczeniu medali.
- I jak? - spytała Marcelina
- Ogromne emocje - powiedziałam, po czym wyciągnęłam z torebki okulary, które kupił mi Kamil
- Ale mąż kupił mi takie okulary!
- Rozpieszcza cię - zaśmiała się Justyna
- Miałaś z nim jakiś kontakt? - spytała Madzia
- Tak, po dekoracji. Stałam akurat obok Adama Małysza i pozwolił mi porozmawiać chwilę z Kamilem. Porozmawialiśmy chwilę, kupił mi okulary i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcia w okularach i z medalem w foto budce
- A to co, oboje macie takie okulary? - spytała Aga
- Tak.
Porozmawiałam jeszcze chwilę z dziewczynami i położyłam się spać.
Wcześniej jednak wstawiłam swoje zdjęcie, na którym jestem wewnątrz olimpijskiego okręgu:
"Dzisiejsza ceremonia medalowa na plus, ja również jestem częścią tegorocznych Igrzysk, jestem w ich sercu, a dokładnie kółku #igrzyska #pekin2022 #kamilstoch #mąż #dumna"
Konkurs poniedziałkowy miał mieć miejsce o godzinie 16:00. Przed samym konkursem kupiłam i dzieciom i mojej mamie i Julci, a także Adze, Justynie, Madzi i Marcelinie takie właśnie okulary, które im się spodobały.
Stanęłam blisko bandy i obserwowałam cały konkurs. Pierwszy z Polaków skakał Piotrek. Uzyskał 128 metrów. Drugi był Olek. 128,5 metra. Maciek 136 metrów. Kamil 135 metrów.
Po pierwszej serii zajmowaliśmy czwarte miejsce. Pierwsze zajęli Niemcy, drugie Norwegowie, a trzecie Austriacy, którzy nas wyprzedzali o niecałe 3 punkty. Do Norwegów traciliśmy ich niespełna 7.
W drugiej serii Piotrek skoczył 129 metrów. Olek 131 metrów. Maciek 136 metrów, a Kamil 135,5 metra.
Dzięki bardzo dobrym skokom, zajmowaliśmy pierwsze miejsce po skokach. Przed nami jeszcze tylko Norwegowie i Niemcy, ponieważ po trzech skokach w drugiej serii wyprzedzaliśmy Austriaków.
Jako ostatni z Norwegów skakał Robert Johansson. Poleciał daleko. 138 metrów, ale miał ogromny wiatr pod narty, do tego kiepskie lądowanie i ponad 11 punktów odjęte.. Norwegowie zajęli drugie miejsce po swoim skoku. Czas na Niemców, którzy byli w znakomitej formie. Co tu dużo mówić. Klasa - skok powyżej 137 metrów i deklasacja. Wyprzedzili nas drugich o ponad 15 punktów. Złoty medal zasłużony, a my mogliśmy cieszyć się naszym srebrnym medalem.
Gdy Kamil przechodził obok mnie już po dekoracji, podszedł do mnie i mocno mnie przytulił, a ja następnie zrobiłam całej czwórce zdjęcie z maskotkami
Następnego dnia o 7:00 odbyła się ceremonia medalowa, którą nagrałam sobie na pamiątkę. Po ceremonii porozmawiałam jeszcze chwilę z Kamilem i pożegnałam się z nim.
Spakowałam się i poleciałam prosto na lotnisko. Lot miałam niestety przełożony. Lot miałam o 13:00, więc o 23:00 czasu chińskiego powinnam być w Krakowie, jednak przeliczając to na polski czas, to na lotnisku w Krakowie była o 15:00, a do Zakopanego wróciłam po 18:00. Pojechałam prosto do Zębu, a gdy dzieci mnie zobaczyły, od razu rzuciły mi się w ramiona. Wyprzytulałam je za wszystkie czasy
- Nawet nie wiecie, jak za wami tęskniłam - powiedziałam do Piotrusia i Wiktorii.
Porozmawiałam przez ponad godzinę jeszcze z teściami , po czym wróciłam z dziećmi do Zakopanego. Podarowałam im okulary, a także koszulki, które im kupiłam, a porcelanową laleczkę, położyłam obok telewizora w salonie.
Następnego dnia pojechałam na kurs , gdzie pisałam ostatni mój egzamin. Czułam, że poszedł mi bardzo dobrze, a później pojechałam z dzieciakami do Agnieszki. Akurat spotkałam tam Justynę i Marcelinę.
Przywitałam się z nimi gorącymi przytulasami. Wręczyłam im okulary, a Justynę poprosiłam, aby dała takie swojej siostrze- Madzi. Zrobiłyśmy sobie w nich zdjęcie. Każda miała swoje, a Justyna trzymała Magdy w swoich rękach
"Taki piękny prezent dostałyśmy od @kasiawitkowkastoch z Pekinu. Dziękujemy @justynażyła @marcelinahula @magda_zniszczoł @kasiawitkowskastoch"
Taki post, wstawiła Agnieszka oznaczając mnie, siebie, Justynę i Marcelinę, a także Madzię, gdzie oznacznik postawiła na okularach, które trzymała w ręku Justyna
Spędziłam z dziewczynami ponad 3 godziny na rozmowy, a później wróciłam z dziećmi do domu i czekałam na powrót Kamila z igrzysk olimpijskich w Pekinie 2022.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz