Numer 411 - Rada pedagogiczna, urodziny Szymka, początek roku szkolnego

W piątek - 19 sierpnia miała odbyć się rada pedagogiczna, od kilku dni chodziły pogłoski, że miało zostać przydzielone mi wychowawstwo, lecz wszystkiego miałam dowiedzieć się na radzie pedagogicznej, która zaplanowana była na godzinę 12:00.
Rano po śniadaniu pojechałam z Karolkiem i Izabelką na zakupy szkolne. Izabelka chciała dostać szału widząc tyle kolorowych plecaków, piórników, kredek, mazaków....
Jednak pozostawiłam jej wolną rękę w wyborze, od września po raz pierwszy miała iść do klasy "O", to dla niej bardzo ważny moment w życiu i nie chciałam, aby w przyszłości wspominała go w przykrością.

Po zakupach wróciłam do domu i zaczęłam zbierać się na radę pedagogiczną.
Założyłam bordowy garnitur, a pod niego czarny T-shirt.

Włosy wyprostowałam, do tego delikatny makijaż. Wzięłam torebkę, pożegnałam się z mężem i dziećmi, wsiadłam w samochód i pojechałam do szkoły.

Pogłoski okazały się prawdą, miałam zostać wychowawcą klasy 1e - pierwszej klasy, humanistycznej.
Zgodziłam się, ponieważ trzeba przyjmować nowe wyzwania. Mój plan lekcji zapowiadał się bardzo ciekawie, oprócz mojej klasy 1e nie dostałam żadnej nowej pierwszej klasy.
Pełno klas, do tego kilka klas z rozszerzeniem, mnóstwo podstaw, więc cały mój tydzień miałam zapchany, żadnych okienek, ale w 2 dni miałam zaczynać o 8:50, w 2 dni miałam kończyć 11:25, jednego dnia 13:15, innego dnia 14:05. Mój najdłuższy dzień miał być w piątek - od godziny 8:00 do 14:55.

Gdy wróciłam do domu, było już przed wieczorem, rada trwała naprawdę długo.
- I co? - spytał Kamil - Jak tam w tym roku ci się układa? - spytał
-  Tak jak spekulowano, zostanę wychowawcą - uśmiechnęłam się
- Naprawdę? - zaśmiał się Kamil
- To nie jest śmieszne - ale uśmiech nie schodził mi z ust
- Gratuluję, mamo - powiedziała Wiktoria, która akurat weszła do kuchni
- Będę wychowawcą 1e - klasy humanistycznej - powiedziałam - A mój plan? Trochę zawalony, ale przecież dam radę
- Dasz radę, wierzę w ciebie - powiedział Kamil
-Na pewno uda ci się mamo połączyć pracę ze studiami?
- Jak udało mi się zdać pierwszy rok studiów i pozaliczać prawie wszystko na 5, to czemu nie?

W tym momencie do kuchni wszedł również Piotrek
- I jak nowy plan? - spytał
- Bardzo dobrze - odpowiedziałam i wyjęłam go z torebki
- Ile razy będziesz widywała się z Patrycją? - spytał
- Dwa razy w tygodniu - w poniedziałki na 5. godzinie lekcyjnej i w środy również na 5. godzinie lekcyjnej . Możesz jej przekazać


Wieczorem rodzinnie obejrzeliśmy sobie film "Zróbmy sobie wnuka"
- Ja, jak byłam w waszym wieku, to się w nim kochałam - wskazałam na syna głównych bohaterów, którego grał Paweł Deląg
- A ile on ma teraz lat? - spytała Wiktoria
- Nie wiem.. - powiedziałam
- Sprawdź sobie w internecie - powiedział jej Kamil
- Pewnie będzie po 60-tce
Wiktoria wyszukała go w internecie.
- Ale do tej pory przystojny - uśmiechnęła się
- Pokaż - powiedziałam do córki, a ta podała mi swój telefon
Zaczęłyśmy więc razem przeglądać jego zdjęcia w internecie
- Oj... Znalazłyście sobie jakiegoś faceta, jak tu obok was taki atrakcyjny mężczyzna siedzi - zaśmiał się Kamil
Uśmiechnęłam się do męża i pocałowałam go w policzek
- No przecież ja wiem, jakiego mam cudownego, inteligentnego i przystojnego męża - powiedziałam


*Piotrek*
W poniedziałek spotkałem się z Patrycją. Zaprosiłem ją do kina na jakąś komedię romantyczną. Nie przepadam szczególnie za takim gatunkiem filmowym, ale wiedziałem, że Patrycja uwielbia różne romansidła. Chciałem się z nią spotkać przed moim wyjazdem, bo we wtorek wyjeżdżałem na tydzień na zawody.

Spotkaliśmy się przed kinem. Patrycja była ubrana w krótkie, jeansowe spodenki i czarną bluzkę na ramiączkach. Włosy miała splecione w warkocza. Wyglądała naprawdę przepięknie.
Przywitaliśmy się pocałunkiem w policzek
- Nie wiedziałam, że lubisz komedie romantyczne - powiedziała Patrycja
- Czasami obejrzę, jak jest w telewizji - odpowiedziałem, oczywiście kłamiąc.
Weszliśmy do kina. Mieliśmy miejsca prawie na samej górze, siedzieliśmy obok siebie. Patrycja po mojej prawej stronie.
Historia miłosna w filmie? Dwoje ludzi zakochanych w sobie w czasach szkoły średniej rozstają się i spotykają ponownie po 20 latach na pogrzebie ich przyjaciela..... Ich sceny miłosne, przepełnione romantyzmem.... I  gdy główny bohater powiedział swojej ukochanej, że nigdy nie przestał jej kochać.... Odruchowo moja dłoń dotknęła dłoni Patrycji.... Nasze dłonie się złączyły... .I tak jakbym ja chciał wykrzyczeć jej to samo, że ja ją kocham... Ale.... nie mogłem.... Nasze dłonie były połączone ze sobą aż do końca filmu... Lecz gdy pojawiły się napisy..... Patrycja puściła moją rękę... Zrobiło mi się naprawdę smutno, ale.... co mogłem na to poradzić....
Gdy wyszliśmy z kina, chciałem zabrać gdzieś jeszcze Patrycję, ale powiedziała, że musi wracać do domu... Pocałowała mnie w policzek na pożegnanie i każde z nas poszło w swoją stronę, a ja już następnego dnia z samego rana pojechałem na zgrupowanie do Austrii.



*Kasia*
31 sierpnia mój chrześniak - Szymek obchodził swoje już 12 urodziny. Kupiłam mu bezprzewodowe słuchawki, które spakowałam w torebkę prezentową.
Rano po śniadaniu zaczęliśmy się wszyscy szykować, ponieważ o 11:00 mieliśmy wyjeżdżać z domu i jechać do Krakowa.
Ubrałam się zatem
Pomogłam ubrać się Karolkowi  i Izie oraz przebrałam Olusia z Mateuszkiem. Gdy już wszyscy byliśmy gotowi, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Krakowa.
Szymek nie był zainteresowany naszą obecnością. Wręczyłam mu prezent i po zdmuchnięciu świeczek zamknął się w pokoju razem ze swoimi kolegami.
Kornelia dalej była zasmucona jak sprzed kilku lat, widziałam to i nie mogłam nic z tym zrobić. Mama próbowała umówić ją na terapię.... Ale z drugiej strony... Miałam tylko ją.
Michał i Natalia wyjechali za granicę, nie mówiąc nikomu kiedy, więc nie wiemy, co się z nimi dzieje. Piotrek również jest za granicą, sprawa rozwodowa nie dobiegła końca, a ja nie mogłam się z nimi w ogóle skontaktować.
Podobno Michał napisał do Wiktorii wiadomość, co tam u nas słychać i że jakby chciała, to mogłaby przyjechać do nich do Niemiec, ale Wiktoria odmówiła...

Po 2 godzinach wróciliśmy więc do domu.


1 września wypadał w czwartek.
Rozpoczęcie roku zapowiadało się bardzo ciekawie. Po raz pierwszy w swoim życiu zostałam wychowawcą.

Rozpoczęcie roku dla klas pierwszych miało rozpocząć się o godzinie 11:00.
O 9:00 zaczęłam się więc szykować. Piotrek pojechał autobusem miejskim do swojej szkoły, a Kamil zawiózł do podstawówki  Wiktorię, Karola i Izabelkę.. Wziął ze sobą Olusia i Mateuszka

 Ja więc miałam sporo czasu, aby się przygotować.
Już wcześniej spakowałam czarną torebkę i naszykowałam ją sobie w przedpokoju.
Założyłam
Włosy rozpuściłam i zrobiłam delikatne loki. Do tego delikatny makijaż i byłam gotowa do wyjścia.
O 10:00 wyjechałam z domu. Gdy po 20 minutach byłam w szkole, trwało właśnie rozpoczęcie roku szkolnego dla klas 2. Poszłam więc do pokoju nauczycielskiego, gdzie wzięłam ze stolika listę obecności mojej klasy 1e - 24 dziewczyny i 10 chłopaków.

O 11:00 słyszałam już pełną szkołę krzyków nowych uczniów. Weszłam więc na salę gimnastyczną i zobaczyłam grupę osób pod wydrukowaną literą "E"
- Dzień dobry - podeszłam - Nazywam się Katarzyna Witkowska-Stoch i jestem waszą wychowawczynią
Usłyszałam od uczniów "Dzień dobry"

Po wystąpieniu Pana dyrektora, mieliśmy rozejść się do klas, lecz najpierw przyszedł czas na pamiątkowe zdjęcia na tle wykonanego napisu "WITAMY W SZKOLE"

- Zapraszam was do sali 26 - powiedziałam - Jest to u samej góry na 2 piętrze. Trening przed południem każdemu się przyda - uśmiechnęłam się
- Obyśmy nigdy z rana nie musieli tutaj wchodzić - powiedział jeden z chłopaków
- Niestety, muszę was zmartwić, jutro zaczynacie z samego rana lekcja ze mną właśnie w sali 26.

Weszliśmy więc do sali.
- A więc sala 26 to jest moja sala, więc możecie się z nią teraz oficjalnie zaprzyjaźnić - powiedziałam
Moja klasa usiadła w ławkach, a ja wyjęłam z torebki swój kalendarz i pełen plik kartek.
- Ja nazywam się Katarzyna Witkowska-Stoch, jestem nauczycielką historii w tej szkole , to mój drugi rok szkolny w murach tej szkoły, będziemy widywać się 4 razy w tygodniu, w tym 1 godzina to zajęcia z wychowawcą i postaram się, aby te zajęcia nie były dla was nudne. Zdaję sobie sprawę, że możecie mnie znać , jak to niektórzy mówią z mediów i świata sportu. Na początku chciałabym sprawdzić listę obecności, jak kogoś wyczytam, to proszę bardzo, abyście podnieśli rękę, abym mogła was znaleźć
Zaczęłam więc wyczytywać:
- Natalia... Karolina.. Klaudia... Dawid... Julia.. Maja... Marta... Zuzanna... Borys... Natalia... Wiktoria... Weronika... Amelia... Artur... Filip... Angelika... Alicja... Laura... Kamil.. Magdalena... Marysia... Lena... Hanna... Igor... Jakub... Ewa... Kasia... Antonina... Kamil... Janek... Kinga.. Marcelina... Antoni... Zofia... A więc są wszyscy! Mam w klasie dwóch mężów - zaśmiałam się - siebie oraz córkę. Teraz zapiszę wam na tablicy plan lekcji... Od poniedziałku. W poniedziałek macie od 8:00 do 14:55, wtorek od 9:40 do 14:05, środa od 8;00 do 11:25, czwartek od 8:00 do 13:15 i piątek 8:00 do 14:05. Na zajęcia z informatyki jesteście już podzieleni po liście, czyli pierwsze 17 osób będzie z panią Sokołow w sali numer 9, czyli są to: Natalia, Karolina, Klaudia, Dawid, Julia, Maja, Marta, Zuzanna, Borys, Natalia, Wiktoria, Weronika, Amelia, Artur, Filip, Angelika i Alicja. Pozostałe osoby od Laury na liście będą mieli zajęcia z informatyki w sali numer 20 z panem Pawłem., jeśli chodzi o język angielski, to jutro macie na drugiej godzinie , zbieracie pod salą 28, zapiszcie sobie i wszyscy piszecie taki test, który ma podzielić was na grupy, jeśli chodzi o kolejną kwestię języków, to wy podczas rekrutacji wybieraliście język. W waszej klasie są 3 oddziały - język niemiecki, rosyjski i hiszpański. Do końca przyszłego tygodnia możecie zmienić nauczany język obcy, jeśli będziecie chcieli zmienić, to zastanówcie się przez weekend, a ja w poniedziałek na godzinę wychowawczą przyniosę taki formularz, w którym zmienicie język, jeśli takie osoby będą, takie formularze podpiszą wasi rodzice i mi przyniesiecie do końca przyszłego tygodnia. I jeszcze kwestia religii, etyki lub braku chodzenia na ten przedmiot. Mam dla was kartki, które wypełnią wasi rodzice i wy mi je przyniesiecie na poniedziałek.
Wyjęłam więc kartki z torebki i podałam dziewczynom w pierwszej ławce, aby podały je dalej.
Gdy wszyscy odebrali kartki, uśmiechnęłam się do nich serdecznie
- Jak pierwsze wrażenie? - spytałam
- Dobrze - odpowiedzieli zgodnie
- Jak wam się podoba szkoła?
- W sumie fajna - odpowiedział jeden chłopak z końca sali
- Wybraliście profil humanistyczny, mam nadzieję, że nie bez powodu, ja również jestem byłam na profilu humanistycznym w liceum w Krakowie, obecnie studiuję historię, jestem na drugim roku, aby jeszcze głębiej poszerzyć swoją wiedzę historyczną, aby przede wszystkim wejść z wami jeszcze bardziej w rozszerzenie mojego przedmiotu. Niektóre tematy gwarantuję wam, są łatwe do opanowania, gdy będziemy mówić o państwie pierwszych Piastów, to na pewno pamiętacie ze szkoły podstawowej, więc moim zdaniem nie powinno być problemów.  Końcem września odbędzie się pierwsze spotkanie z rodzicami, więc wtedy podam im mój numer telefonu. W poniedziałek na godzinie wychowawczej będziecie mieli spotkanie z panią od informatyki, która powie wam krok po kroku, jak działa elektroniczny dziennik, tam też będziecie mieli swoje numery w dziennikach, bo wiem, że we wcześniejszej wersji tego nie było, dopiero ostatnio była jakaś aktualizacja.... - spojrzałam na zegarek - Jestem pierwszy raz w roli wychowawcy, więc mam nadzieję, że przejdziemy przez to razem, a teraz chciałabym oprowadzić was po naszej szkole, abyście mniej więcej wiedzieli, gdzie, czego się spodziewać.
Wyszłam więc z uczniami z sali, gdy zauważyłam , że pod salą stała jakaś pani, pewnie mama jakiegoś mojego nowego ucznia. Podeszła do mnie.
- Dzień dobry. Mam na imię Maria Drozd - jestem mamą Borysa. Mogłabym z panią zamienić kilka słów.
- Dzień dobry - Jeśli to dla pani nie problem, chciałabym oprowadzić uczniów po szkole i za 15 minut bym wróciła do pani, chyba że to coś pilnego
- Nie.... Poczekam
Kobieta usiadła na ławce, a ja oprowadziłam uczniów po szkole.

Gdy doszłam z nimi na sam parter, pożegnałam się z moją klasą i rozeszli się do domów.
Ja zaś wróciłam ponownie pod salę 26 i zaprosiłam panią Marię do środka
- Jaki to problem? - spytałam
- Chodzi o to, że mój syn ma problemy z sercem, od dziecka jeździmy z nim do Warszawy, jako 6-latek miał już jedną operację. Mój syn nie chce o tym za bardzo mówić, ponieważ lekarze powiedzieli nam, że to sprawa genetyczna, ale jak urodziłam 2 lata temu moje drugie dziecko... Jest zdrowe, dlatego Borys nie może sobie tego wybaczyć,  że taki się urodził
- Ale przecież to ani jego , ani pani i męża wina, muszą państwo rozmawiać z synem na te tematy, przecież takie myśli mocno odbijają się na psychice tak młodego człowieka
- Rozmawiamy z nim, ale to nie przynosi skutków.
- Jeśli mogę coś zasugerować pani, to to, aby syn porozmawiał z kimś obcym, ale żeby była to osoba godna zaufania, mogę polecić szkolną panią pedagog, ale jeśli sytuacja jest tak skomplikowana, syn może się nie zgodzić
- Jeśli mogłaby pani dyskretnie przekazać innym kolegom z klasy oraz nauczycielom, że Borys nie może się denerwować?
- Tak, oczywiście, jutro się tym zajmę
- Dziękuję pani bardzo... Pani naprawdę jest taka miła, dobra i pomocna, jak to opisują w gazetach
- Dziękuję - powiedziałam, po czym każda z nas poszła w swoją stronę.

Po rozpoczęciu wróciłam do domu, dzieci już też były, oprócz Piotrka
- A gdzie Piotrek? - spytałam
- A gdzie może być Piotrek - odpowiedziała Wiktoria - Pewnie znowu potajemne schadzki z Patrycją, aby nikt ich nie zauważył
- A kto miałby ich zauważyć? - spytałam córki
- Rodzice Patrycji, Maja... może i paparazzi... Nie wiem - wzruszyła ramionami - Ostatnio i ja nie mogę za nim nadążeć
- A jak w szkole? - spytałam
Akurat Kamil wyszedł z łazienki i przywitaliśmy się pocałunkiem w policzek
- W szkole.... - zaczęła Wiktoria - Nawet dobrze
- Jak nowy wychowawca?
 - Pani Magdalena Łońska od chemii
- No to ciekawie się zapowiada
- Zobaczymy, mamo
Poszłam do kuchni, aby zrobić obiad. Wiktoria również przyszła do mnie do kuchni
- A jak u ciebie?
- U mnie ok.... Klasa 34 osób....
- To sporo.
- No tak. chłopaków 10, ale bardzo fajna klasa, naprawdę

Akurat przygotowałam obiad, usiedliśmy przy stole, a Piotrka dalej nie było. Zadzwoniłam do niego, ale nie odbierał.
Siedząc przy stole Izabelka opowiadała, jaka nowa pani jest wspaniała, w końcu to jej pierwszy dzień w szkole,  w klasie "O", a cudowna pani Iza uczyła na początku edukacji nasze dzieci, zaczynając od Piotrka, będąc teraz na etapie Izabelki.
Karolek jakoś bez entuzjazmu opowiadał, powiedział tylko, że salę przemalowali, a Karina z klasy ma umalowane paznokcie na fioletowo.


*Piotrek*
Zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego zadzwoniłem do Patrycji. Umówiliśmy się w parku. Przyszła po jakiś 20 minutach ubrana w czarną , dopasowaną sukienkę z białym kołnierzykiem.
Przywitaliśmy się uściskiem, mówiąc sobie 'hej"
- I jak po rozpoczęciu roku? - spytałem
- Bardzo fajnie, plan trochę obładowany, pełnio biologii, polskiego i angielskiego, ale z twoją mamą widzę się 2 razy w tygodniu.
- Aż tak bardzo ją lubisz? - spytałem uśmiechając się
- Czasami... - westchnęła - Chciałabym mieć taką rodzinę jak twoja, chociaż pewnie  nie mogłeś , będąc małym dzieckiem wyjść spokojnie, bo wokół pełno paparazzi, a twoi rodzice udzielali masę wywiadów, w tym twój tata, ale.... twoje życie mając kochających rodziców i cudowne rodzeństwo, w domu pewnie zawsze masz wesoło.... a ja?
- Kiedy tylko masz ochotę, możesz do nas przychodzić - powiedziałem
- Przecież ciebie ciągle nie ma w domu, codziennie masz treningi.
- Za 2 godziny mam
- Właśnie o tym mówię, Piotrek....

W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wyjąłem go z kieszeni i wyłączyłem dźwięki. Widziałem na wyświetlaczu, że dzwoniła mama, ale nie miałem ochoty, aby rozmawiać.
- Odbierz, może to coś ważnego... - powiedziała Patrycja
- W tym momencie nie ma nic ważniejszego od ciebie - powiedziałem
I wtedy zrozumiałem, jaką głupotę wręcz powiedziałem....
- Przepraszam cię, muszę już iść..... - powiedziała Patrycja i ..... odeszła

Wtedy byłem zły i na siebie, że coś takiego powiedziałem i na mamę, że nie miała innego momentu, aby zadzwonić.

Wróciłem więc zrezygnowany do domu.
Akurat było już po obiedzie. Cała moja rodzina siedziała w salonie i oglądali telewizję, Olek z Mateuszkiem bawili się na dywanie razem z Izą.

- Hej - powiedziałem i udałem się do kuchni
Chciałem sobie odgrzać obiad, ale mama mnie uprzedziła, przychodząc do kuchni
- Jak tam na rozpoczęciu roku? - spytała
- Dobrze - odpowiedziałem
- Czemu nie odbierałeś telefonu?
- Byłem z Patrycją
- I co tam u niej słychać? Jak wakacje?
Pytania mamy mnie dziwiły, myślałem, że od razu będzie pytać, co z nią robiłem i dlaczego się spotkałem z miłością mojego życia...
- Mówiła, że ok.
- I tylko tyle?
- Tylko  tyle! - odpowiedziałem zdenerwowany i uciekłem na górę do swojego pokoju.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                           kiki2000

Komentarze