Od poniedziałku Kamil wrócił do treningów. W środę wybrałam się z Kamilem na długi spacer. Wybraliśmy się do lasu. Tylko we dwoje. Dzieciaki spędziły cały dzień z dziadkami.
W pewnym momencie zboczyliśmy z drogi.
- Wiesz w ogóle gdzie idziesz? - spytałam Kamila
- Tak - odpowiedział mi mój mąż
Kamil pokazywał mi różne górskie leśne rośliny. Mówił mi, jakie ptaki śpiewają w danym momencie.
W pewnej chwili stanęłam obok jednego z drzew i oparłam się o nie.
Kamil stanął naprzeciwko mnie
- Zmęczona? - spytał
- Nie, ale zainteresowana
- Czym? - spytał Kamil
- Twoimi oczami - uśmiechnęłam się
- A to co, coś nie tak?
- Nie... wszystko w porządku, tylko... teraz dopiero zauważyłam, że masz takie lśniące oczy. - uśmiechnęłam się
Kamil przybliżył się do mnie. Przyparł mnie bardziej do drzewa. Położył rękę na moim udzie, a nasze usta dzieliły milimetry. Ja zawiesiłam swoje ręce wokół szyi mojego męża
- Włączył ci się tryb "I love you " - zaczęłam się śmiać
- No chyba mam prawo pocałować własną żonę
- Prawo masz. - uśmiechnęłam się
Kamil oparł swoje czoło o moje. Na początku delikatnie kręciliśmy nosami. Później Kamil delikatnie oblizał moje wargi. Odpłaciłam się mu tym samym. Kamil spojrzał się na mnie i w jednej chwili zaczęliśmy się całować. Najpierw delikatnie, później trochę namiętniej. Kamil złapał mocniej moje udo i delikatnie uniósł je do góry
- Seks w lesie, tego to chyba jeszcze nie było - powiedziałam
- A chcesz spróbować? - spytał uwodzicielsko Kamil
- Nie teraz - uśmiechnęłam się
Kamil pocałował mnie w nosek.
- A kiedy przyjdą nasze materiały? - spytał
- A kiedy zamawiałeś?
- W poniedziałek
- No to jutro powinny być - odpowiedziałam
- Stworzymy dwie kolekcje - powiedział - Kolekcja kibica i kolekcja mistrzowska
- O! Pan projektant wkracza do akcji - położyłam rękę na policzku Kamila
- Kolekcja kibica to dużo bieli i czerwieni, a kolekcja mistrzowska to przede wszystkim odcienie niebieskiego i złota. - Kamil mówił jak niektórzy filozofowie w telewizji , przez co zaczęłam się śmiać - Z czego się śmiejesz?
- Z ciebie - nie mogłam wytrzymać ze śmiechu - Chyba się posikam
- Oby nie - Kamil również zaczął się śmiać. Po czym położył rękę na moim barku i ogarnął moje włosy - A właśnie.. Jeszcze mi nie wynagrodziłaś moich medali, a ja już jutro lecę do Lahti.
- No to... Zobaczymy - uśmiechnęłam się
- A ja już rozmawiałem ze Stefanem i... mam wolny pierwszy tydzień po zakończonym Pucharze Świata i tydzień na początku czerwca
- A wyjazd z dzieciakami z klubu? Ja muszę zaraz organizować obóz
- Stefan przewidział na początku sierpnia nasze zgrupowanie w Niemczech w Willingen, obok naszych skoczni są małe skocznie dla dzieci o idealnych wymiarach.
- A ja już dopinam szczegóły konkursów dla dzieciaków i jednak wszystko będzie się działo końcem września.
- A pro po naszego wolnego... Pojedziemy na 5 dni do Nowej Zelandii zaraz po sezonie.. Pojedziemy z dwiema kolekcjami i tam zrobimy zdjęcia naszych nowych produktów, a w tym czasie w Nowej Zelandii będzie koniec jesieni, początek zimy, więc idealne klimaty dla nas, dla dzieciaków. Do tego Piotruś wybuduje sobie kolejne skocznie...
- A w czerwcu? Mam nadzieję, że spędzimy czas w domu.
- A w czerwcu marzy mi się albo Meksyk, albo Los Angeles.
- Czyli znów się tobą nie na nacieszę
- Do Nowej Zelandii polecimy w poniedziałek po południu, a wrócimy w piątek, a Meksyk to cały tydzień.. 7 dni w Meksyku.
- No dobra... A teraz ja mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Marzy mi się sesja. Sesja zdjęciowa z tobą w roli głównej..
- Ale jaka sesja?
- Taka sesja. Sama klatka piersiowa .. Do tego twoje medale i twoje piękne zielone oczy.
- A ja poproszę o gwiazdkę z nieba, zdrowie i kochającą rodzinę z tobą na czele
- Ale mamy jeszcze jeden problem. Musimy się nad tym poważnie zastanowić.
- Nad czym?
- Czy wysyłamy Piotrusia od września do przedszkola czy czekamy rok i od razu do "zerówki "?
- Możemy spytamy samego zainteresowanego?
- Sam znasz jego odpowiedź.. On nam odpowie, że nigdzie nie chce, bo on chce skakać
- Albo powie, że on chce zostać z mamą. I tyle w temacie
- Więc jego nie mamy co pytać.
- Ja bym go wysłał dopiero do zerówki od przyszłego roku. Niech zostanie jeszcze w domu.
Na koniec naszego spaceru Kamil zrobił sobie ze mną selfie, które wstawił na swojego Instagrama:
"Odpoczynek po Igrzyskach Olimpijskich ze wspaniałą żoną, która jest moją podporą i zawsze mnie zrozumie . Kocham cię @kasiawitkowskastoch 😍😍 #odpoczynek #spacerpolesie #tylkowedwoje #rodzicemająwychodne #dolasu #zżoną "
Gdy wróciliśmy do domu, ja wzięłam się za robienie obiadu, a Kamil pojechał do Zębu po dzieciaki. Gdy wrócił, zjedliśmy obiad, a później razem wybraliśmy się na dwór. Ja z Kamilem chwyciliśmy za łopaty i ulepiliśmy ogromną górę, którą przerobiliśmy na zjeżdżalnie. Kamil zjechał jako pierwszy, a ja nagrałam jego zjazd. Później Kamyk nagrał mój zjazd.
Wieczorem po kolacji położyłam dzieciaki spać, a następnie wróciłam do sypialni, gdzie Kamil pakował się na wyjazd do Lahti. Podeszłam do niego i przytuliłam się do niego od tyłu. Powoli całowałam jego szyję.
- I komu to się włącza tryb "I love you "? - spytał Kamil
Kamil odwrócił się przodem do mnie. Wstał i wziął mnie na ręce, po czym przyparł do ściany. Zdjął moją bluzkę, a potem zaginął ramiączko od mojego biustonosza i zaczął całować moje ramie i bark. Ja ściągnęłam z niego koszulkę, a następnie wylądowaliśmy na naszym łóżku. Położyłam się na Kamilu. On jako pierwszy ściągnął moje spodnie. Później ja to samo zrobiłam z jego spodniami.
Kamil krążył swoimi rękami po moich plecach, po czym odpiął mój biustonosz. Ja położyłam rękę na jego klatce piersiowej i wpiłam się w jego usta. Kamil swoimi rękami sięgnął niżej i ściągnął moją bieliznę. Ja także zdjęłam jego bokserki i rzuciłam w kąt naszej sypialni.
Czułam jego oddech, bicie serca.. Ciągle szeptał mi do ucha, że mnie kocha, aż w końcu złapał mnie w pasie i przekręciliśmy się tak, że to Kamil górował nade mną. Wielbił moje piersi i przystąpił do miłosnego ataku.
Po wszystkim zdyszani leżeliśmy obok siebie na łóżku. Położyłam swoją rękę na jego klatce piersiowej, a Kamil bawił się moimi włosami
- Jeśli tak mi będziesz wynagradzać każdy medal to dla ciebie mogę wygrać codziennie. - uśmiechnął się do mnie, po czym zaczęliśmy się całować.
Rano wstał dość wcześnie, spakował resztę swoich rzeczy, po czym pożegnał się z nami i pojechał na konkursy Pucharu Świata.
W sobotę miał miejsce konkurs drużynowy, w którym Kamil z Maćkiem z Olkiem i Piotrkiem zdobyli drugie miejsce, a podczas niedzielnego konkursu indywidualnego Kamil zdobył kolejną viktorię w swojej karierze , wyprzedzając drugiego Maćka o 18,6 pkt. Byłam strasznie z niego dumna i nie kryłam swojej radości, gdy rozmawiałam z Kamilem późnym wieczorem przez SKYPE.
- A gdzie są te moje materiały? - spytał Kamil - Te, które zamówiłem
- Są na razie u nas w domu, jeszcze nie zawoziłam do sklepu, bo musisz zrobić projekt czapek
- A co robią dzieci?
- Śpią. Piotruś narysował coś dla ciebie, ale nie chce mi pokazać i powiedział, że dopiero jak tata wróci
- No to muszę szybko wracać - uśmiechnął się Kamil
Następnego dnia rano zawiozłam dzieci do Zębu, a sama pojechałam na uczelnię. Tego dnia miałam zajęcia do 19:00. Cały dzień na uczelni, a do tego tylko jedno pół godzinne okienko, które było od 9:00 do 9:30 i spędziłam je w pobliskiej kawiarence.
O 15:00 Kamil napisał mi SMS-a, że czeka pod domem. Odpisałam mu, żeby przyjechał na uczelnię, a ja podam mu klucze, bo rodzicom Kamila ich nie zostawiłam.
Po kilkunastu minutach, ktoś zapukał na naszą salę. Był to Kamil. Zmęczony, zmordowany wręcz.
- Przepraszam... - powiedział - Czy ja mógłbym tylko klucze wziąć od żony? - spytał
Wszyscy popatrzyli się na niego, jak na ... nieboszczyka. Przecież najczęściej ludzie widzą go w kombinezonie na skoczni, w dodatku w googlach i kasku, albo bez, jak udziela wywiadu. Tym razem Kamil stanął w czarnych jeansach, do tego szara pikowana kurtka, zimowe buty i włosy (każdy w inną stronę), widać było, że zdjął dopiero co czapkę.
- Tak, proszę - powiedziała pani profesor, z którą miałam zajęcia.
Ja zaś wyjęłam klucze z torby i podeszłam do Kamila. Trochę mi to zajęło, bo siedziałam na samej górze, na końcu. Podeszłam więc do niego i podałam mu klucze.
- Dzieci są u twoich rodziców, więc ty sobie odpoczywaj po zawodach, a ja jak skończę, to po nie przyjadę - powiedziałam
Kamil na koniec pocałował mnie w policzek
- Przepraszam, do widzenia - powiedział, po czym wyszedł
Wszyscy, włącznie z panią profesor przyglądali się mi... Nikt nie wiedział, że jestem żoną Kamila, bo... z nikim nie utrzymywałam dobrych kontaktów, wszyscy byli o 2 lata ode mnie młodsi, studenci skupieni nad nauką , a większość tych osób, to były kobiety, które rzadko co interesują się w ogóle skokami, więc po co miałyby znać ich żony, to samo mężczyźni, których w naszej dziewięćdziesięciopięcio osobowej grupie było ponad 30 .
Gdy usiadłam na miejsce, pani profesor zwróciła się do mnie.
- Przepraszam panią bardzo, pani godność?
- Katarzyna Witkowska- Stoch - odpowiedziałam, po czym usiadłam na miejsce
- Aha - powiedziała i prowadziła dalej zajęcia.
Czułam na sobie wzrok pozostałych 94 osób. Wiedziałam, że od tego momentu nie dadzą mi spokoju.
Po 17:00 pani profesor zarządziła przerwę, a ja wyszłam z sali.
- To jest twój mąż? - spytał ktoś z końca sali
- No proszę, nie wiedziałem, że studiuję wraz z wielką panią Stoch! - ktoś zachichotał
Jednak miałam tego dość i postanowiłam się tym nie przejmować. Oparłam się na korytarzu o parapet i zadzwoniłam do Kamila. Widziałam, że kilka osób podsłuchuje moją rozmowę.
- Hej kochanie.. I jak tam? Wszystko ok?
- Tak. Siedzę sobie z dzieciakami.
- A to pojechałeś po nie?
- Tak, zaraz po przyjechaniu po klucze.
- Ale mówiłam ci, że pojadę po dzieci. Miałeś odpoczywać po zawodach, przecież tyle cię to kosztuje wysiłku i do tego jeszcze podróż.
- Nie przejmuj się niczym, dobrze jest.
- A co robicie?
- Jemy pizzę
- Ale wam dobrze - uśmiechnęłam się
W tym momencie telefon wyrwał mu Piotruś
- Mamo, zostawić ci kawałek? - spytał
- Nie, synku, jedzcie sobie spokojnie.... A Wiktoria?
- Wiktoria ogląda bajki na telefonie - powiedział Kamil
- A to co, tylko we dwoje siedzicie nad tą pizzą?
- Tak, wcześniej dałem Wiktorii, ale zjadła tylko kawałeczek.
- Dobra, jak wrócę, to coś wam ugotuję.
- Nie martw się. Ja się wszystkim zajmę... A o której wracasz?
- Planowo kończę o 19:00.
- Dobra, to zrobimy coś z Piotrusiem na kolację... A właśnie... wszystko już zamówiłem i .... lecimy we wtorek z samego rana 29 marca do Nowej Zelandii.
- Już załatwiłeś?! - zdziwiłam się
- Tak
- No to musimy powiedzieć dzieciakom.
- A szczególnie Piotrusiowi
- Musisz właśnie sprawdzić, jaka pogoda będzie tam - w Nowej Zelandii. Już powoli będzie śnieg
- Tak
- No to Piotruś na pewno pojedzie. Zbuduje sobie skocznie i będzie na niej skakał.
- Właśnie.
- A ile tam się leci samolotem?
- Ponad dobę
- No to nieźle... - powiedziałam - Ale z Krakowa lecimy?
- Tak, tak.
- To dobrze, chociaż będziemy mieli blisko. Trzy godzinki samochodem i lotnisko.
Akurat skończył się czas przerwy i wróciłam na zajęcia.
Profesorka skończyła wcześniej, a dokładnie o 18:15, więc zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z sali. Zadzwoniłam do Kamila
- Kochanie, ja już skończyłam i wracam do was.
- Czekamy. Kocham Cię
- Ja też cię kocham
Włożyłam telefon do kieszeni spodni, nałożyłam kurtkę i wyszłam przed uczelnię. Wsiadłam do swojego czerwonego mercedesa.
- Ma takiego męża to i takim samochodem jeździ - powiedziała jakaś dziewczyna, paląca przed budynkiem
- Nie radziłabym nadwyrężać płuc do gadania, tylko delektować się dymem. Tylko tyle pani pozostało - rzuciłam na koniec, po czym odjechałam.
W domu czekał na mnie Kamil z dzieciakami. Gdy go zobaczyłam, rzuciłam się mu na szyję.
- Tyle na ciebie czekałam ... A jeszcze dzisiaj te zajęcia od rana do wieczora. To jest męczące - powiedziałam
Zjadłam kolację przygotowaną przez Kamila, po czym wzięłam prysznic i położyłam się spać.
Rano pojechałam na zajęcia i wróciłam do domu po 12:00. Kamil i dzieci czekali na mnie z obiadem
Po południu Kamil zajął się projektowanie czapek swojej autorskiej, mistrzowskiej kolekcji. Zrobiłam mu zdjęcie, na którym był otoczy różnymi materiałami, kartkami, laptopem i ... kredkami. Wstawiłam je na profil naszego sklepu
"A oto przed państwem nasz projektant! Który codziennie myśli nad innymi projektami, starannie dobiera kolory, analizuje i koloruje! Już niedługo zostanie przerzucona z papieru na maszynę nowa kolekcja mistrzowska.... a także dla kibica. Bądźcie z nami!"
Wieczorem usiadłam sobie na kanapie, przykryłam się kocykiem i trzymałam w ręku kubek gorącej herbaty.
- A co tak sobie siedzisz? - spytał Kamil, który dosiadł się do mnie.
- Wiesz do jakiego doszłam wniosku? Że ja nigdy nie zaznałam miłości, jaką mają ludzie wokół... Najpierw pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, pierwszy raz... później długo są razem, kochają się, wielbią... później przychodzi czas na oświadczyny, którymi cieszą się dość długo i dopiero później ustalają datę ślubu... Pobierają się, później myślą o dzieciach.. A u nas?? Jak to było z nami? Pierwsze spotkanie, podczas którego ja miałam chłopaka, a ty byłeś wolny strzelec... później pocałunek... ja stawiałam opór, ty zawsze chciałeś czegoś więcej... pocałunki, których chcieliśmy oboje, a potem każde z nas się ich wyparło... a gdy w końcu doszło do jakiegoś miłosnego uniesienia, to było to po pijaku i skończyło się ciążą... Później każde z nas mieszkało osobno, ja nie chciałam cię widzieć... Odebrałeś poród i dopiero później zamieszkaliśmy razem... Potem kłótnie, powroty, znowu kłótnie. Później mi się oświadczyłeś, nawet się nie nacieszyłam pierścionkiem, tylko od razu ustaliliśmy datę naszego ślubu, a potem ślub... drugie dziecko... Ja dopiero teraz Kamil czuję, że żyję miłością.. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa z tobą. Kocham Cię i pragnę być z tobą do końca życia... - w tym momencie pocałowałam go - Jeszcze nigdy nie było pomiędzy nami tyle czułości.. Nigdy - wyszeptałam
Kamil złapał delikatnie mój podbródek i przekręcił moją twarz przodem do siebie.
- A wiesz co? A ja niczego nie żałuję. Nigdy nie było mi tak dobrze jak z tobą.. I gdybym mógł, to drugi raz bym wyjechał na to skrzyżowanie, drugi raz pocałowałbym cię po raz pierwszy... Pamiętam, jak wtedy obściskiwałaś się z Gregorem i przyszedł czas na mnie.. chciałem sobie udowodnić, że jestem od niego lepszy. I już sam nie wiedziałem, czy mam cię pocałować tak delikatnie, czy bardziej namiętniej niż on... I drugi raz poszedłbym z tobą do mojego pokoju hotelowego w Planicy i jeszcze raz usłyszałbym z twoich ust, że będziemy mieli dziecko. Po raz kolejny chciałbym odebrać poród i jeszcze raz oświadczyć ci się na chodniku, opuszczając zawody w Libercu. Ponownie stanąłbym na ślubnym kobiercu i drżącym głosem wypowiadając słowa przysięgi, że biorę ciebie Katarzyno za żonę... I jeszcze raz chciałbym usłyszeć twój głos, mówiący mi, że po raz drugi zostanę ojcem córki... Jeszcze raz chciałbym zobaczyć po zdobytym medalu olimpijskim w Pekinie... Niczego nie żałuję. Cieszę się, że mogę być z tobą, że mogę się z tobą zestarzeć.. Ja cię po prostu kocham - po czym odstawił mój kubek z herbatą na stół, zdjął ze mnie koc.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Tam położył mnie na łóżku. Zaczął mnie całować, tak delikatnie, jak podczas naszego pierwszego pocałunku. Delikatnie rozpinał moje guziczki od bluzki.
- Nigdy nie zapomnę twoich ust, które mnie całowały podczas gry "prawda czy wyzwanie". Nigdy nie zapomnę twojego boskiego ciała, które widziałem w Planicy. Nigdy
Kamil zdjął z siebie koszulkę, po czym zdjął moją bluzkę. Ja krążyłam swoimi dłońmi po jego plecach. Kamil powoli zniżał się i zdejmował moje spodnie. Następnie zdjął pasek od swoich spodni i zawiesił mi go na szyi.
- Jesteś cudowna - szepnął mi na ucho.
W czwartek Kamil musiał już lecieć na konkursy Raw Air. Najpierw Oslo i tam 1. miejsce indywidualnie i 2. miejsce drużynowo. W Lillehammer zajął 3. miejsce, a Trondheim należało już do Kamila.
W piątek rano wyruszyłyśmy na lotnisko do Krakowa. Ja z dzieciakami, Marcelina z dzieciakami, Justyna z trójką urwisów, Agnieszka i Madzia, niestety bez małej Hani.
Wsiadłyśmy w samolot i po niecałych 3 godzinach byłyśmy już w Oslo, skąd pojechałyśmy do Vikersund. Tam zameldowałyśmy się w hotelu. Zadzwoniłam do Celiny Roberts. Odwiedziła nas w hotelu.
- A więc jutro konkurs drużynowy - powiedziała Celina - Stawiam na Niemców, albo na naszych.
- Ja na Niemców - powiedziała Agnieszka
- A ja zaś na naszych. - rzekłam
Następnego dnia rano rozmawiałam z Kamilem przez komórkę. Nie zdradzałam mu, gdzie jestem.
Konkurs drużynowy miał rozpocząć się o 17:00, więc tuż przed samą 16:00 wybrałyśmy się na skocznie.
Stałyśmy prawie przy samej bandzie.
Rozpoczął się konkurs drużynowy. Pierwszy z Polaków skakał Piotrek. Skoczył 244,5 metra. Na całej skoczni zrobiła się ogromna wrzawa.
Potem skakał Olek. 240 metrów i rekord życiowy! Prowadziliśmy po drugiej kolejce.
Następnie skakał Maciek. 244 metry!
Na koniec pierwszej serii skakał Kamil. Czekałam na jego skok z dzieciakami przy samej bandzie. 248 metrów.
Prowadziliśmy po pierwszej serii. I gdy nastała przerwa pomiędzy jedną a drugą serią, Justyna weszła mi na barana i zaczęłam machać do naszej czwórki. Nasi mężczyźni podeszli do nas. Kamil jako pierwszy rzucił mi się w ramiona.
- A co wy tu robicie? - spytał Maciek
- Kasia zadzwoniła, że po skoku Piotrka prowadzimy, to musiałyśmy przyjechać - rzekła Magda.
Musieliśmy się jednak rozstać, bo cała czwórka musiała jechać na górę na drugą serię.
Piotrek skoczył 240 metrów. Olek 237,5 metra. Maciek 242,5 metra. A Kamil 238 metrów, ale i tak, aby wygrać potrzebował tylko 190 metrów. Tak ogromna była przewaga pomiędzy nami a Norwegami.
Po skoku Kamila pogratulowałam mu, posyłając z daleka buziaki.
Obejrzałyśmy dekorację, a później jeszcze chwilę porozmawiałyśmy chwilę z naszymi mężczyznami. Wróciłyśmy jednak do hotelu.
Następnego dnia przyszedł czas na konkurs indywidualny. Jako pierwszy z Polaków skakał Jakub. 230 metrów. Olek 236 metrów. Stefek 228 metrów. Piotrek osiągnął 240 metrów. Maciek 244 metry. A Kamil 246 metrów.
Przyszedł czas na drugą serię, do której weszła cała 6 Polaków. Jakub skoczył 228 metrów. Stefek 225 metrów. Olek 235 metrów. Piotrek 241 metrów. Maciek osiągnął 246 metrów, a Kamil 251 metrów.
Kamil wygrał dzisiejsze zawody, a także cały cykl Raw Air. Na koniec naszego cudownego dnia pocałowałam Kamila namiętnie w usta przez bandę.
---------------------------------------------------------------------------
kiki2000
W pewnym momencie zboczyliśmy z drogi.
- Wiesz w ogóle gdzie idziesz? - spytałam Kamila
- Tak - odpowiedział mi mój mąż
Kamil pokazywał mi różne górskie leśne rośliny. Mówił mi, jakie ptaki śpiewają w danym momencie.
W pewnej chwili stanęłam obok jednego z drzew i oparłam się o nie.
Kamil stanął naprzeciwko mnie
- Zmęczona? - spytał
- Nie, ale zainteresowana
- Czym? - spytał Kamil
- Twoimi oczami - uśmiechnęłam się
- A to co, coś nie tak?
- Nie... wszystko w porządku, tylko... teraz dopiero zauważyłam, że masz takie lśniące oczy. - uśmiechnęłam się
Kamil przybliżył się do mnie. Przyparł mnie bardziej do drzewa. Położył rękę na moim udzie, a nasze usta dzieliły milimetry. Ja zawiesiłam swoje ręce wokół szyi mojego męża
- Włączył ci się tryb "I love you " - zaczęłam się śmiać
- No chyba mam prawo pocałować własną żonę
- Prawo masz. - uśmiechnęłam się
Kamil oparł swoje czoło o moje. Na początku delikatnie kręciliśmy nosami. Później Kamil delikatnie oblizał moje wargi. Odpłaciłam się mu tym samym. Kamil spojrzał się na mnie i w jednej chwili zaczęliśmy się całować. Najpierw delikatnie, później trochę namiętniej. Kamil złapał mocniej moje udo i delikatnie uniósł je do góry
- Seks w lesie, tego to chyba jeszcze nie było - powiedziałam
- A chcesz spróbować? - spytał uwodzicielsko Kamil
- Nie teraz - uśmiechnęłam się
Kamil pocałował mnie w nosek.
- A kiedy przyjdą nasze materiały? - spytał
- A kiedy zamawiałeś?
- W poniedziałek
- No to jutro powinny być - odpowiedziałam
- Stworzymy dwie kolekcje - powiedział - Kolekcja kibica i kolekcja mistrzowska
- O! Pan projektant wkracza do akcji - położyłam rękę na policzku Kamila
- Kolekcja kibica to dużo bieli i czerwieni, a kolekcja mistrzowska to przede wszystkim odcienie niebieskiego i złota. - Kamil mówił jak niektórzy filozofowie w telewizji , przez co zaczęłam się śmiać - Z czego się śmiejesz?
- Z ciebie - nie mogłam wytrzymać ze śmiechu - Chyba się posikam
- Oby nie - Kamil również zaczął się śmiać. Po czym położył rękę na moim barku i ogarnął moje włosy - A właśnie.. Jeszcze mi nie wynagrodziłaś moich medali, a ja już jutro lecę do Lahti.
- No to... Zobaczymy - uśmiechnęłam się
- A ja już rozmawiałem ze Stefanem i... mam wolny pierwszy tydzień po zakończonym Pucharze Świata i tydzień na początku czerwca
- A wyjazd z dzieciakami z klubu? Ja muszę zaraz organizować obóz
- Stefan przewidział na początku sierpnia nasze zgrupowanie w Niemczech w Willingen, obok naszych skoczni są małe skocznie dla dzieci o idealnych wymiarach.
- A ja już dopinam szczegóły konkursów dla dzieciaków i jednak wszystko będzie się działo końcem września.
- A pro po naszego wolnego... Pojedziemy na 5 dni do Nowej Zelandii zaraz po sezonie.. Pojedziemy z dwiema kolekcjami i tam zrobimy zdjęcia naszych nowych produktów, a w tym czasie w Nowej Zelandii będzie koniec jesieni, początek zimy, więc idealne klimaty dla nas, dla dzieciaków. Do tego Piotruś wybuduje sobie kolejne skocznie...
- A w czerwcu? Mam nadzieję, że spędzimy czas w domu.
- A w czerwcu marzy mi się albo Meksyk, albo Los Angeles.
- Czyli znów się tobą nie na nacieszę
- Do Nowej Zelandii polecimy w poniedziałek po południu, a wrócimy w piątek, a Meksyk to cały tydzień.. 7 dni w Meksyku.
- No dobra... A teraz ja mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Marzy mi się sesja. Sesja zdjęciowa z tobą w roli głównej..
- Ale jaka sesja?
- Taka sesja. Sama klatka piersiowa .. Do tego twoje medale i twoje piękne zielone oczy.
- A ja poproszę o gwiazdkę z nieba, zdrowie i kochającą rodzinę z tobą na czele
- Ale mamy jeszcze jeden problem. Musimy się nad tym poważnie zastanowić.
- Nad czym?
- Czy wysyłamy Piotrusia od września do przedszkola czy czekamy rok i od razu do "zerówki "?
- Możemy spytamy samego zainteresowanego?
- Sam znasz jego odpowiedź.. On nam odpowie, że nigdzie nie chce, bo on chce skakać
- Albo powie, że on chce zostać z mamą. I tyle w temacie
- Więc jego nie mamy co pytać.
- Ja bym go wysłał dopiero do zerówki od przyszłego roku. Niech zostanie jeszcze w domu.
Na koniec naszego spaceru Kamil zrobił sobie ze mną selfie, które wstawił na swojego Instagrama:
"Odpoczynek po Igrzyskach Olimpijskich ze wspaniałą żoną, która jest moją podporą i zawsze mnie zrozumie . Kocham cię @kasiawitkowskastoch 😍😍 #odpoczynek #spacerpolesie #tylkowedwoje #rodzicemająwychodne #dolasu #zżoną "
Gdy wróciliśmy do domu, ja wzięłam się za robienie obiadu, a Kamil pojechał do Zębu po dzieciaki. Gdy wrócił, zjedliśmy obiad, a później razem wybraliśmy się na dwór. Ja z Kamilem chwyciliśmy za łopaty i ulepiliśmy ogromną górę, którą przerobiliśmy na zjeżdżalnie. Kamil zjechał jako pierwszy, a ja nagrałam jego zjazd. Później Kamyk nagrał mój zjazd.
Wieczorem po kolacji położyłam dzieciaki spać, a następnie wróciłam do sypialni, gdzie Kamil pakował się na wyjazd do Lahti. Podeszłam do niego i przytuliłam się do niego od tyłu. Powoli całowałam jego szyję.
- I komu to się włącza tryb "I love you "? - spytał Kamil
Kamil odwrócił się przodem do mnie. Wstał i wziął mnie na ręce, po czym przyparł do ściany. Zdjął moją bluzkę, a potem zaginął ramiączko od mojego biustonosza i zaczął całować moje ramie i bark. Ja ściągnęłam z niego koszulkę, a następnie wylądowaliśmy na naszym łóżku. Położyłam się na Kamilu. On jako pierwszy ściągnął moje spodnie. Później ja to samo zrobiłam z jego spodniami.
Kamil krążył swoimi rękami po moich plecach, po czym odpiął mój biustonosz. Ja położyłam rękę na jego klatce piersiowej i wpiłam się w jego usta. Kamil swoimi rękami sięgnął niżej i ściągnął moją bieliznę. Ja także zdjęłam jego bokserki i rzuciłam w kąt naszej sypialni.
Czułam jego oddech, bicie serca.. Ciągle szeptał mi do ucha, że mnie kocha, aż w końcu złapał mnie w pasie i przekręciliśmy się tak, że to Kamil górował nade mną. Wielbił moje piersi i przystąpił do miłosnego ataku.
Po wszystkim zdyszani leżeliśmy obok siebie na łóżku. Położyłam swoją rękę na jego klatce piersiowej, a Kamil bawił się moimi włosami
- Jeśli tak mi będziesz wynagradzać każdy medal to dla ciebie mogę wygrać codziennie. - uśmiechnął się do mnie, po czym zaczęliśmy się całować.
Rano wstał dość wcześnie, spakował resztę swoich rzeczy, po czym pożegnał się z nami i pojechał na konkursy Pucharu Świata.
W sobotę miał miejsce konkurs drużynowy, w którym Kamil z Maćkiem z Olkiem i Piotrkiem zdobyli drugie miejsce, a podczas niedzielnego konkursu indywidualnego Kamil zdobył kolejną viktorię w swojej karierze , wyprzedzając drugiego Maćka o 18,6 pkt. Byłam strasznie z niego dumna i nie kryłam swojej radości, gdy rozmawiałam z Kamilem późnym wieczorem przez SKYPE.
- A gdzie są te moje materiały? - spytał Kamil - Te, które zamówiłem
- Są na razie u nas w domu, jeszcze nie zawoziłam do sklepu, bo musisz zrobić projekt czapek
- A co robią dzieci?
- Śpią. Piotruś narysował coś dla ciebie, ale nie chce mi pokazać i powiedział, że dopiero jak tata wróci
- No to muszę szybko wracać - uśmiechnął się Kamil
Następnego dnia rano zawiozłam dzieci do Zębu, a sama pojechałam na uczelnię. Tego dnia miałam zajęcia do 19:00. Cały dzień na uczelni, a do tego tylko jedno pół godzinne okienko, które było od 9:00 do 9:30 i spędziłam je w pobliskiej kawiarence.
O 15:00 Kamil napisał mi SMS-a, że czeka pod domem. Odpisałam mu, żeby przyjechał na uczelnię, a ja podam mu klucze, bo rodzicom Kamila ich nie zostawiłam.
Po kilkunastu minutach, ktoś zapukał na naszą salę. Był to Kamil. Zmęczony, zmordowany wręcz.
- Przepraszam... - powiedział - Czy ja mógłbym tylko klucze wziąć od żony? - spytał
Wszyscy popatrzyli się na niego, jak na ... nieboszczyka. Przecież najczęściej ludzie widzą go w kombinezonie na skoczni, w dodatku w googlach i kasku, albo bez, jak udziela wywiadu. Tym razem Kamil stanął w czarnych jeansach, do tego szara pikowana kurtka, zimowe buty i włosy (każdy w inną stronę), widać było, że zdjął dopiero co czapkę.
- Tak, proszę - powiedziała pani profesor, z którą miałam zajęcia.
Ja zaś wyjęłam klucze z torby i podeszłam do Kamila. Trochę mi to zajęło, bo siedziałam na samej górze, na końcu. Podeszłam więc do niego i podałam mu klucze.
- Dzieci są u twoich rodziców, więc ty sobie odpoczywaj po zawodach, a ja jak skończę, to po nie przyjadę - powiedziałam
Kamil na koniec pocałował mnie w policzek
- Przepraszam, do widzenia - powiedział, po czym wyszedł
Wszyscy, włącznie z panią profesor przyglądali się mi... Nikt nie wiedział, że jestem żoną Kamila, bo... z nikim nie utrzymywałam dobrych kontaktów, wszyscy byli o 2 lata ode mnie młodsi, studenci skupieni nad nauką , a większość tych osób, to były kobiety, które rzadko co interesują się w ogóle skokami, więc po co miałyby znać ich żony, to samo mężczyźni, których w naszej dziewięćdziesięciopięcio osobowej grupie było ponad 30 .
Gdy usiadłam na miejsce, pani profesor zwróciła się do mnie.
- Przepraszam panią bardzo, pani godność?
- Katarzyna Witkowska- Stoch - odpowiedziałam, po czym usiadłam na miejsce
- Aha - powiedziała i prowadziła dalej zajęcia.
Czułam na sobie wzrok pozostałych 94 osób. Wiedziałam, że od tego momentu nie dadzą mi spokoju.
Po 17:00 pani profesor zarządziła przerwę, a ja wyszłam z sali.
- To jest twój mąż? - spytał ktoś z końca sali
- No proszę, nie wiedziałem, że studiuję wraz z wielką panią Stoch! - ktoś zachichotał
Jednak miałam tego dość i postanowiłam się tym nie przejmować. Oparłam się na korytarzu o parapet i zadzwoniłam do Kamila. Widziałam, że kilka osób podsłuchuje moją rozmowę.
- Hej kochanie.. I jak tam? Wszystko ok?
- Tak. Siedzę sobie z dzieciakami.
- A to pojechałeś po nie?
- Tak, zaraz po przyjechaniu po klucze.
- Ale mówiłam ci, że pojadę po dzieci. Miałeś odpoczywać po zawodach, przecież tyle cię to kosztuje wysiłku i do tego jeszcze podróż.
- Nie przejmuj się niczym, dobrze jest.
- A co robicie?
- Jemy pizzę
- Ale wam dobrze - uśmiechnęłam się
W tym momencie telefon wyrwał mu Piotruś
- Mamo, zostawić ci kawałek? - spytał
- Nie, synku, jedzcie sobie spokojnie.... A Wiktoria?
- Wiktoria ogląda bajki na telefonie - powiedział Kamil
- A to co, tylko we dwoje siedzicie nad tą pizzą?
- Tak, wcześniej dałem Wiktorii, ale zjadła tylko kawałeczek.
- Dobra, jak wrócę, to coś wam ugotuję.
- Nie martw się. Ja się wszystkim zajmę... A o której wracasz?
- Planowo kończę o 19:00.
- Dobra, to zrobimy coś z Piotrusiem na kolację... A właśnie... wszystko już zamówiłem i .... lecimy we wtorek z samego rana 29 marca do Nowej Zelandii.
- Już załatwiłeś?! - zdziwiłam się
- Tak
- No to musimy powiedzieć dzieciakom.
- A szczególnie Piotrusiowi
- Musisz właśnie sprawdzić, jaka pogoda będzie tam - w Nowej Zelandii. Już powoli będzie śnieg
- Tak
- No to Piotruś na pewno pojedzie. Zbuduje sobie skocznie i będzie na niej skakał.
- Właśnie.
- A ile tam się leci samolotem?
- Ponad dobę
- No to nieźle... - powiedziałam - Ale z Krakowa lecimy?
- Tak, tak.
- To dobrze, chociaż będziemy mieli blisko. Trzy godzinki samochodem i lotnisko.
Akurat skończył się czas przerwy i wróciłam na zajęcia.
Profesorka skończyła wcześniej, a dokładnie o 18:15, więc zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z sali. Zadzwoniłam do Kamila
- Kochanie, ja już skończyłam i wracam do was.
- Czekamy. Kocham Cię
- Ja też cię kocham
Włożyłam telefon do kieszeni spodni, nałożyłam kurtkę i wyszłam przed uczelnię. Wsiadłam do swojego czerwonego mercedesa.
- Ma takiego męża to i takim samochodem jeździ - powiedziała jakaś dziewczyna, paląca przed budynkiem
- Nie radziłabym nadwyrężać płuc do gadania, tylko delektować się dymem. Tylko tyle pani pozostało - rzuciłam na koniec, po czym odjechałam.
W domu czekał na mnie Kamil z dzieciakami. Gdy go zobaczyłam, rzuciłam się mu na szyję.
- Tyle na ciebie czekałam ... A jeszcze dzisiaj te zajęcia od rana do wieczora. To jest męczące - powiedziałam
Zjadłam kolację przygotowaną przez Kamila, po czym wzięłam prysznic i położyłam się spać.
Rano pojechałam na zajęcia i wróciłam do domu po 12:00. Kamil i dzieci czekali na mnie z obiadem
Po południu Kamil zajął się projektowanie czapek swojej autorskiej, mistrzowskiej kolekcji. Zrobiłam mu zdjęcie, na którym był otoczy różnymi materiałami, kartkami, laptopem i ... kredkami. Wstawiłam je na profil naszego sklepu
"A oto przed państwem nasz projektant! Który codziennie myśli nad innymi projektami, starannie dobiera kolory, analizuje i koloruje! Już niedługo zostanie przerzucona z papieru na maszynę nowa kolekcja mistrzowska.... a także dla kibica. Bądźcie z nami!"
Wieczorem usiadłam sobie na kanapie, przykryłam się kocykiem i trzymałam w ręku kubek gorącej herbaty.
- A co tak sobie siedzisz? - spytał Kamil, który dosiadł się do mnie.
- Wiesz do jakiego doszłam wniosku? Że ja nigdy nie zaznałam miłości, jaką mają ludzie wokół... Najpierw pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, pierwszy raz... później długo są razem, kochają się, wielbią... później przychodzi czas na oświadczyny, którymi cieszą się dość długo i dopiero później ustalają datę ślubu... Pobierają się, później myślą o dzieciach.. A u nas?? Jak to było z nami? Pierwsze spotkanie, podczas którego ja miałam chłopaka, a ty byłeś wolny strzelec... później pocałunek... ja stawiałam opór, ty zawsze chciałeś czegoś więcej... pocałunki, których chcieliśmy oboje, a potem każde z nas się ich wyparło... a gdy w końcu doszło do jakiegoś miłosnego uniesienia, to było to po pijaku i skończyło się ciążą... Później każde z nas mieszkało osobno, ja nie chciałam cię widzieć... Odebrałeś poród i dopiero później zamieszkaliśmy razem... Potem kłótnie, powroty, znowu kłótnie. Później mi się oświadczyłeś, nawet się nie nacieszyłam pierścionkiem, tylko od razu ustaliliśmy datę naszego ślubu, a potem ślub... drugie dziecko... Ja dopiero teraz Kamil czuję, że żyję miłością.. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa z tobą. Kocham Cię i pragnę być z tobą do końca życia... - w tym momencie pocałowałam go - Jeszcze nigdy nie było pomiędzy nami tyle czułości.. Nigdy - wyszeptałam
Kamil złapał delikatnie mój podbródek i przekręcił moją twarz przodem do siebie.
- A wiesz co? A ja niczego nie żałuję. Nigdy nie było mi tak dobrze jak z tobą.. I gdybym mógł, to drugi raz bym wyjechał na to skrzyżowanie, drugi raz pocałowałbym cię po raz pierwszy... Pamiętam, jak wtedy obściskiwałaś się z Gregorem i przyszedł czas na mnie.. chciałem sobie udowodnić, że jestem od niego lepszy. I już sam nie wiedziałem, czy mam cię pocałować tak delikatnie, czy bardziej namiętniej niż on... I drugi raz poszedłbym z tobą do mojego pokoju hotelowego w Planicy i jeszcze raz usłyszałbym z twoich ust, że będziemy mieli dziecko. Po raz kolejny chciałbym odebrać poród i jeszcze raz oświadczyć ci się na chodniku, opuszczając zawody w Libercu. Ponownie stanąłbym na ślubnym kobiercu i drżącym głosem wypowiadając słowa przysięgi, że biorę ciebie Katarzyno za żonę... I jeszcze raz chciałbym usłyszeć twój głos, mówiący mi, że po raz drugi zostanę ojcem córki... Jeszcze raz chciałbym zobaczyć po zdobytym medalu olimpijskim w Pekinie... Niczego nie żałuję. Cieszę się, że mogę być z tobą, że mogę się z tobą zestarzeć.. Ja cię po prostu kocham - po czym odstawił mój kubek z herbatą na stół, zdjął ze mnie koc.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Tam położył mnie na łóżku. Zaczął mnie całować, tak delikatnie, jak podczas naszego pierwszego pocałunku. Delikatnie rozpinał moje guziczki od bluzki.
- Nigdy nie zapomnę twoich ust, które mnie całowały podczas gry "prawda czy wyzwanie". Nigdy nie zapomnę twojego boskiego ciała, które widziałem w Planicy. Nigdy
Kamil zdjął z siebie koszulkę, po czym zdjął moją bluzkę. Ja krążyłam swoimi dłońmi po jego plecach. Kamil powoli zniżał się i zdejmował moje spodnie. Następnie zdjął pasek od swoich spodni i zawiesił mi go na szyi.
- Jesteś cudowna - szepnął mi na ucho.
W czwartek Kamil musiał już lecieć na konkursy Raw Air. Najpierw Oslo i tam 1. miejsce indywidualnie i 2. miejsce drużynowo. W Lillehammer zajął 3. miejsce, a Trondheim należało już do Kamila.
W piątek rano wyruszyłyśmy na lotnisko do Krakowa. Ja z dzieciakami, Marcelina z dzieciakami, Justyna z trójką urwisów, Agnieszka i Madzia, niestety bez małej Hani.
Wsiadłyśmy w samolot i po niecałych 3 godzinach byłyśmy już w Oslo, skąd pojechałyśmy do Vikersund. Tam zameldowałyśmy się w hotelu. Zadzwoniłam do Celiny Roberts. Odwiedziła nas w hotelu.
- A więc jutro konkurs drużynowy - powiedziała Celina - Stawiam na Niemców, albo na naszych.
- Ja na Niemców - powiedziała Agnieszka
- A ja zaś na naszych. - rzekłam
Następnego dnia rano rozmawiałam z Kamilem przez komórkę. Nie zdradzałam mu, gdzie jestem.
Konkurs drużynowy miał rozpocząć się o 17:00, więc tuż przed samą 16:00 wybrałyśmy się na skocznie.
Stałyśmy prawie przy samej bandzie.
Rozpoczął się konkurs drużynowy. Pierwszy z Polaków skakał Piotrek. Skoczył 244,5 metra. Na całej skoczni zrobiła się ogromna wrzawa.
Potem skakał Olek. 240 metrów i rekord życiowy! Prowadziliśmy po drugiej kolejce.
Następnie skakał Maciek. 244 metry!
Na koniec pierwszej serii skakał Kamil. Czekałam na jego skok z dzieciakami przy samej bandzie. 248 metrów.
Prowadziliśmy po pierwszej serii. I gdy nastała przerwa pomiędzy jedną a drugą serią, Justyna weszła mi na barana i zaczęłam machać do naszej czwórki. Nasi mężczyźni podeszli do nas. Kamil jako pierwszy rzucił mi się w ramiona.
- A co wy tu robicie? - spytał Maciek
- Kasia zadzwoniła, że po skoku Piotrka prowadzimy, to musiałyśmy przyjechać - rzekła Magda.
Musieliśmy się jednak rozstać, bo cała czwórka musiała jechać na górę na drugą serię.
Piotrek skoczył 240 metrów. Olek 237,5 metra. Maciek 242,5 metra. A Kamil 238 metrów, ale i tak, aby wygrać potrzebował tylko 190 metrów. Tak ogromna była przewaga pomiędzy nami a Norwegami.
Po skoku Kamila pogratulowałam mu, posyłając z daleka buziaki.
Obejrzałyśmy dekorację, a później jeszcze chwilę porozmawiałyśmy chwilę z naszymi mężczyznami. Wróciłyśmy jednak do hotelu.
Następnego dnia przyszedł czas na konkurs indywidualny. Jako pierwszy z Polaków skakał Jakub. 230 metrów. Olek 236 metrów. Stefek 228 metrów. Piotrek osiągnął 240 metrów. Maciek 244 metry. A Kamil 246 metrów.
Przyszedł czas na drugą serię, do której weszła cała 6 Polaków. Jakub skoczył 228 metrów. Stefek 225 metrów. Olek 235 metrów. Piotrek 241 metrów. Maciek osiągnął 246 metrów, a Kamil 251 metrów.
Kamil wygrał dzisiejsze zawody, a także cały cykl Raw Air. Na koniec naszego cudownego dnia pocałowałam Kamila namiętnie w usta przez bandę.
---------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz