Numer 144 - Planica, Planica, śnieżna kraina

W poniedziałek rano byłam już na lotnisku w Krakowie.  Pojechałam prosto z dzieciakami do domu, tam położyłam je spać, bo były strasznie zmęczone. Ja również położyłam się na kanapie.
Około 10:00 Kamil napisał mi SMS-a, że już jest na lotnisku i że za niecałe 3 godziny będzie w domu.
Odpisałam mu, że czekamy na niego, a następnie przykryłam się kocem i usnęłam.
Śnił mi się nasz ślub - znaczy się mój i Kamila, wszystko było takie, jak naprawdę było. Miałam tę samą suknię, wszystko było idealnie odwzorowane.
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Wstałam więc zaspana z kanapy, z nieułożonymi włosami i poszłam otworzyć drzwi.
- Już idę! - krzyknęłam
Odruchowo spojrzałam na zegarek w przedpokoju. Była już 15:00. Otworzyłam drzwi, a w nich stanął Kamil z bukietem czerwonych róż, które położył na komodzie i przywitał mnie namiętnym pocałunkiem w usta. Nogą zamknął jeszcze drzwi wejściowe.
- A o której to się do domu wraca? - spytałam
- A wiesz.... - podrapał się po głowie, lecz wziął z komody bukiet czerwonych róż i podarował mi je.
- A z jakiej to okazji?
- A z takiej, że mam najpiękniejszą żonę na świecie - uśmiechnął się, po czym dalej mnie całował.
- A gdzie dzieciaki? - spytał
- W swoich pokojach. Zmęczone po podróży.
Kamil wziął mnie w tym momencie na ręce
- Co ty robisz? - spytałam
- Nic - uśmiechnął się Kamil
- Lubię jak facet jest romantyczny, ale twoje ruchy są coraz bardziej nieprzewidywalne. - uśmiechnęłam się
- No niech ci będzie - odpowiedział mi uśmiechem, po czym pocałował mnie w czubek nosa i postawił mnie na ziemi. Zdjął kurtkę, czapkę, buty i zaniósł swoje torby na górę.
Ja udałam się do kuchni, aby przygotować spóźniony obiad. Ugotowałam zupę z buraków. Gdy tak stałam przy kuchence, podszedł do mnie Kamil, który objął mnie w pasie i zaczął delikatnie muskać moją szyję.
- Przez ostatnie kilka tygodni, włącza ci się w domu tryb "I love you" - uśmiechnęłam się
- A co, nie podoba ci się? - spytał Kamil
- Nie, ale to niepodobne do ciebie - po czym odwróciłam się przodem do Kamila.
- A więc tak kochanie...  Ja już wszystko załatwiłem, moja kolekcja już jest w produkcji - uśmiechnął się Kamil - A więc do Nowej Zelandii zabieramy świeżutką kolekcję.
- A ja do Nowej Zelandii muszę zabrać aparat - uśmiechnęłam się
- Nie zapomnij o dzieciach - wybuchnął śmiechem Kamil
- Jeśli ciebie to tak bawi, to ja zostawię ciebie tutaj, a sama sobie polecę. Może spotkam tam kogoś - uśmiechnęłam się
- Mnie i dużo śniegu. Tyle tam spotkasz - po czym pocałował mnie w czoło.
Kamil poszedł na górę po dzieci, a ja nalałam zupę na talerze. I tak spędziliśmy poniedziałek. We wtorek pojechałam na zajęcia na studia, a w drodze powrotnej stanęłam pod dom Agnieszki.
- A więc co, dzisiaj to robimy? - spytałam
- Tak, ja już jestem gotowa - powiedziała, biorąc w ręce ciężką torbę wypchaną różnymi rzeczami.
- To aż tyle tego? - zaśmiałam się
- No cóż - odpowiedziała mi Agnieszka
Wsiadła zatem do samochodu i pojechałyśmy do mojego domu.
Tam Kamil bawił się z dziećmi, a ja z Agnieszką ogarnęłyśmy trochę w kuchni, po moich trzech brudasach i wzięłyśmy się za lepienie pierogów.
- Dominika jak co roku bierze oscypki. - powiedziała Agnieszka
- Karolina z Madzią robią flaki - powiedziałam
- A Justyna z Madzią i Marceliną wzięły się w tym roku za bigos - powiedziała Agnieszka
- A my za pierogi - uśmiechnęłam się
- Musimy prześcignąć zeszłoroczny rekord. Wtedy było ich ponad...
- Ponad 300 dokończyłam.
- I tak nie dla wszystkich starczyło. -dodała Aga
- Więc w tym roku musimy pobić ten rekord - powiedziałam
W tym momencie Kamil podszedł do nas.
- Może wam w czymś pomóc, drogie panie? - spytał
 - Zajmij się dziećmi, bo znając ciebie i Piotrusia, to nic dobrego z tego nie wyjdzie
- No przecież to jest moja krew - zaczął śmiać się Kamil i wrócił do salonu. - A gdzie mamy kredki? - spytał po chwili
- Piotruś ma w pokoju w ostatniej szufladzie - odpowiedziałam
- Dobra, dzięki.
Ja wałkowałam ciasto, a Agnieszka nakładała farsz i lepiła pierogi.
- Moja mama robiła takie dobre z białym serem - powiedziała Agnieszka - Ale dawno ich nie robiła
- Z serem zawsze były dobre - powiedziałam - Ale też pyszne są wraz z truskawkami. Próbowałaś?
- Nie.
- To jak wrócimy z Kamilem z Nowej Zelandii, to ci takie zrobię - uśmiechnęłam się
W tym momencie Kamil odezwał się w pokoju.
- Kochanie, bo dostałaś e-maila - powiedział, przeglądając coś na moim laptopie.
- Zobacz od kogo.
- Od jakiegoś.... sama zobacz.
Podeszłam więc do niego. Zaczęłam czytać e-maila. Dostałam propozycję zaprojektowania znaczka pocztowego z wizerunkiem Kamila, a także koperty z wizerunkiem mojego męża. Wytarłam ręce i odpisałam na propozycję twierdząco, a później dalej wróciłam do wałkowania ciasta.
Ugotowałam wraz z Agnieszką ponad 450 pierogów.
- Nasz rekord - powiedziała Aga
Kamil zrobił nam zdjęcie moim telefonem, jak stoimy z Agnieszką w fartuszkach, ubrudzone mąką , a przed nami na stole ponad 450 pierogów. Agnieszka wstawiła to zdjęcie na swojego instagrama:
"Ja i @katarzynawitkowskastoch jesteśmy już przygotowane na zabawę w Planicy. A wy? @justynażyła @magda_zniszczoł @marcelinahula @madziaa @karolinka_ #pierogi #zabawawPlanicy #ponad450sztuk #jaksiębawićtosiębawić #wtamtymrokuniestarczyło #wtymmusinamstarczyć #najlepszepierogirobitylkoKasiaStoch"

Po ulepieniu pierogów Agnieszka wróciła do domu, a ja schowałam je do lodówki.

W czwartek wieczorem wyjechałam wraz z Kamilem i dzieciakami do Planicy.  Dojechaliśmy na miejsce po 4:00 nad ranem.  Kamil zawiózł mnie i dzieciaki do naszego hotelu,  a później pojechał do swojego hotelu.  Wraz z dziećmi odsypiałam podróż do 13:00.
Wieczorem przyjechały pozostałe dziewczyny.
W piątek wybrałyśmy się na kwalifikacje,  po których odbył się od razu konkurs indywidualny.  Kamil zajął w nim 2 miejsce,  4 miejsce zajął Maciek. Piotrek był 10, Olek 15, Stefek 24, Jakub 28.
Po konkursie wybrałyśmy się z dziewczynami i dzieciakami na spacer
- A dopiero rok temu  było nas mniej , bo Aga była we Włoszech - powiedziałam - Jak ten czas szybko leci.

Podczas naszego spaceru zrobiłyśmy sobie mnóstwo zdjęć.  Spotkałyśmy także wiele innych osób.  Na koniec spotkałam się z Celiną i Anją.
Zrobiłam sobie z nimi zdjęcie, które wstawiłam na instagrama.
"Cóż za spotkanie z dwiema pozytywnymi osóbkami.  Kocham Was @anjasoberg @celinaroberts #planica2022 #spotkanie #nareszciespotakałamobie #długosięniewidziałyśmy"

Wieczorem wróciłyśmy do hotelu, a już następnego dnia od samego rana rozpoczęłyśmy przygotowania do "imprezy" wśród skoczków narciarskich.
Podczas trwania konkursu, zajęłyśmy się przygotowaniem wszystkiego, ale i tak oglądałyśmy konkurs na wielkich telewizorach umieszczonych przy każdej z "budek"
- Ja stawiam na Norwegów - powiedziałam
- Ja jestem za Niemcami, są w dobrej formie, choć w Vikersund coś się nie udało - powiedziała Aga - Noga się im podwinęła, ale jak sprawdzałam wyniki serii próbnej, to by wygrali.
- A jak nasi skakali? - spytałam
- Kamil był drugi, Maciek.... siódmy, Piotrek jedenasty i Olek piętnasty
- I które by zajęli miejsce? - spytała Justyna
- 2

Obejrzałyśmy pierwszą serię, po której zajęliśmy trzecie miejsce. Kamil  skoczył najdalej 238 metrów, Maciek 230 metrów, Piotrek 222 metry, a Olek 215 metrów.

W spokoju oglądałyśmy drugą serię. Jako pierwszy z Polaków Olek  skoczył 220 metrów. Piotrek 225 metrów. Maciek 235 metrów i Kamil 245 metrów. Dzięki dobrym skokom Maćka i Kamila awansowaliśmy na drugą pozycję, a całe zmagania wygrali Norwegowie.
Po konkursie, a także po udzieleniu wywiadów i różnych kontrolach, wreszcie przyszedł czas na upragnioną imprezę. Na początku Walter Hofer zaprosił wszystkich i powitał nas jak co roku, a także zapowiedział, że to już jego koniec ze skokami i odchodzi na emeryturę.

Chłopcy w końcu znaleźli nas. Kamil przebrał się w koszulkę i spodnie i dołączył do nas.
- O! Pierogi Kasi! Trzeba spróbować! - powiedział Piotrek
Gdy zjadł jednego, skomentował:
- Niebo w gębie!
I zaczął krzyczeć:
- PIEROGI KASI! ZAPRASZAMY NA PIEROGI KATARZYNY!
Taka reklama sprawiła, że 3/4 wszystkich osób przyszła do naszego stolika i próbowała pierogów.

Ja zaś z Kamilem wybrałam się na stoisko austriackie i norweskie, które uwielbiamy. Dzieciaki również wybrały się z nami, ale jednak nie kosztowały żadnych przysmaków, tylko biegały po całym placu z innymi dziećmi, a także tańczyły do piosenek, które przygrywał nam jeden z słoweńskich zespołów.

- Piotrek no, zapuść coś!  - krzyknął Kamil
Piotrek wszedł na scenę i włączył w odtwarzacz swoje płyty. Jako pierwsza to była "Macarena"
Piotrek wciągnął na scenę Justynę, z którą zatańczył "makarenę". Justyna pociągnęła mnie. Ja chciałam Kamila , ale ten na początku stawiał opór. W końcu jednak wciągnęłam go na scenę.
Kamil nie chciał z nami tańczyć, ale go namówiłam. Potem dołączyła do nas Agnieszka z Maćkiem i powstały trzy tańczące pary.
Piotrek obsługiwał sprzęt. Na "parkiecie" było wiele znanych polskich i zagranicznych kawałków, przy których wszyscy dobrze się bawili.

Po imprezie zrobiliśmy sobie mnóstwo pamiątkowych zdjęć, a później wróciliśmy do hotelu.
Następnego dnia przyszedł czas na konkurs indywidualny, który wygrał.. Kamil! Przez to po raz piąty w karierze zgarnął Kryształową Kulę, a także Małą Kryształową Kulę.
-  Ciągle powtarzam, że jestem zwykłym skoczkiem, a to, że zdobywam medale i puchary.. No to fajnie, ale teraz dotarło do mnie, że mam prawie 27 lat i jestem młodym skoczkiem, bo niektórzy dopiero w tym wieku osiągają swoje pierwsze sukcesy, a ja po raz piąty w życiu trzymam Kryształową Kulę... To dla mnie ogromne przeżycie, ale to, że wygrałem 5 razy dotrze do mnie za jakieś kilka dni, może tydzień , tak jest zawsze - powiedział Kamil w wywiadzie



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                          kiki2000

Komentarze