3. urodziny naszych synów wypadały w czwartek. Akurat tego dnia miałam zajęcia w szkole do godziny 13:15, jednak zdecydowaliśmy z Kamilem, że imprezę urodzinową zorganizujemy w sobotę. I tak się stało.
Urodziny zaplanowaliśmy na godzinę 15:00. Wstałam więc wcześnie rano i po wypiciu mocnej kawy, która postawiła mnie na nogi rozpoczęłam przygotowania do urodzin.
Upiekłam tort, pojechałam o 8:00, zaraz po śniadaniu, na zakupy, a gdy wróciłam razem z Wiktorią posprzątałyśmy w domu.
Kamil był odpowiedzialny za dekoracje. Niebieskie balony, które tworzyły napis "3 LATKA" zawisły w salonie, do tego zmieniłam zasłony na błękitny kolor, aby wszystko razem ze sobą ładnie pasowało.
W trakcie przygotowań, gdy zostały mi do umycia podłogi, a Wiktoria sprzątała w swoim pokoju, usłyszałam, że Piotrek krzyczał jakby sam do siebie
- Co za debil! Jaki ja jestem nienormalny!
Wiedziałam, że wejście do pokoju syna w takim stanie nie będzie dobrym pomysłem, dlatego zaczęłam myć schody, gdy nagle Piotrek wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami
- Co się dzieje? - spytałam
- Nic mamo - odpowiedział i zbiegł ze schodów
- Gdzie idziesz?
- Muszę coś załatwić!
-Przecież za godzinę będą goście!
- Nie czekajcie na mnie z tortem i świeczkami, nie wiem konkretnie o której wrócę...
I wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
Zaczęłam martwić się o syna... Nie wiedziałam, co go tak zdenerwowało. Postanowiłam wejść pod jego nieobecność do pokoju syna.
Jego zdjęcie z Patrycją nadal stało na szafce.... Byli tacy uśmiechnięci..... Przecież ta blondynka skradła serce mojemu synowi, a ja nie mogłam nic z tym zrobić.
Wzięłam ramkę z szafki i przyjrzałam się bardziej znanym mi twarzom.
Odłożyłam zdjęcie na miejsce i wróciłam do sprzątania, po którym zaczęłam ostatnie przygotowania do urodzin. Z pomocą Wiktorii nakryłam do stołu. Przebrałam Olusia i Mateuszka w białe koszule. Każdy z nim dostał inną muszkę. Olek błękitną, a Mateusz ciemnofioletową.
Ja zaś założyłam
A włosy delikatnie upięłam
- Jacy przystojniacy - uśmiechnęłam się do synów, poprawiając im muszki.
Jednak zastanawiałam się, co dzieję się z Piotrkiem. Nie było go już pół godziny, a dosłownie za minutkę mieli zjawiać się goście. Agnieszka z Maćkiem i dzieciakami już się zjawili, tak samo jak i Bronisław. Po chwili zjawiła się też i moja mama z Julką i niespodziewanie Jeremim., była też i moja babcia oraz rodzice chrzestni Mateusza - Jakub Wolny z Karoliną i córkami oraz moja kuzynka Jola z mężem i synem - Markiem, ich córka Julka, która ma już 19 lat nie była z nimi. Jola szepnęła mi tylko do ucha, że Julka ma chłopaka i obecnie jest u niego, co nie podoba się jej mężowi - Rafałowi... No niestety... Takie jest życie..
- A gdzie macie Piotrka? - spytała babcia
- Wyszedł gdzieś prawie godzinę temu, nie odbiera telefonów.. - odpowiedziałam jej
Wstałam więc z miejsca i gdy goście wręczali synkom prezenty, poszłam do kuchni, aby przynieść tort.
Wróciłam z nim po chwili do salonu.
Zaczęłam śpiewać "sto lat" i położyłam tort na stoliku. Posadziłam na kolanach Olusia, a Kamil Mateuszka, razem zdmuchnęliśmy z synami świeczki, a potem zaczęliśmy bić brawo!
Wiktoria poszła po nóż do kuchni, a moja mama przyniosła talerzyki na tort.
Pozowałam do zdjęć z synkami przed obiektywem Wiktorii. Jednak martwiłam się o Piotrka. Posadziłam Olusia na kanapie
- A teraz z rodzicami chrzestnymi - powiedziałam i udałam się do kuchni.
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Piotrka... Raz... drugi....trzeci.... jednak nadal nie odbierał.
Po chwili do kuchni wszedł Kamil, a ja załamana oparta o blat nie wiedziałam, co mam robić
- Co się dzieje? - spytał
- Twój syn nie odzywa się do nas od 2 godzin, a ty sobie nic z tego nie robisz?
- Może jest z Patrycją i nie trzeba im przeszkadzać?
- Kamil! - wrzasnęłam na męża, aż goście w salonie usłyszeli - On ma niespełna 16 lat!!
- No przecież nie gadaj, że młodzież w tym wieku nie myśli o takich sprawach
- Kamil, ja cię bardzo proszę, nie wyprowadzaj mnie z równowagi!
- Ja nie mam zamiaru cię wyprowadzać
- Ale to zrobiłeś
Wyszłam z kuchni i wróciłam do salonu, pisząc co kilka minut SMS-y do syna. Przecież są urodziny jego braci, a do tego wyszedł zdenerwowany... A jak coś sobie zrobi?
*Piotrek*
Patrycja napisała mi SMS-a, że to koniec naszej znajomości. Nie rozumiałem, jak to koniec. Wybiegłem zdenerwowany z domu, wsiadłem w miejski autobus i pojechałem do jej domu. Dom był piętrowy, w białym kolorze i czarnym dachem, oprawki okien również czarne, to nie był typowy dom góralski, lecz bardziej z takich nowoczesnych, z każdej strony balkon, do tego kamery wokół domu, do drzwi prowadziła czarna kostka brukowa, a numer domu był podświetlany lampami LED. Wiedziałem, że rodzina Patrycji jest bogata, dom wyglądał jak jakaś willa, jednak zdziwiło mnie to, że mogłem tak po prostu wejść na podwórko. Jednak nie to było ważne w tym momencie i wściekły zacząłem pukać do drzwi, naprzemiennie dzwoniąc dzwonkiem.
Otworzył mi jej ojciec. Mężczyzna postawny, wysoki, włosy już lekko siwe, na oko miał może 50 albo 52 lata. Ubrany w białą koszulę i czarne spodnie w kant, na ręku zegarek - jeden z droższych. Już od samego początku źle mu się z oczu spojrzało. Wzrok miał przenikliwy, dziwny, wręcz odrażający, jakby chciał kogoś zabić, do tego jego oczy miały czarny kolor, a to naprawdę był zły znak. Jego czoło zmarszczyło się jeszcze bardziej, gdy mnie zobaczył w drzwiach swojego domu, a żyły na rękach stały się bardziej widoczne, choć ręce na spracowane nie wyglądały, zadbane bardziej niż u niejednej kobiety.
- Dzień dobry , Piotr Stoch jestem- powiedziałem do mężczyzny
- Dzień dobry - odpowiedział ojciec
- Czy jest może Patrycja?
- Nie powinno to ciebie obchodzić
- Dlaczego? Jeśli mogę spytać?
- Zrozum, że moja córka nigdy nie będzie z kimś takim, jak ty.
- Dlaczego Pan mnie tak ocenia, ja tylko przyjaźnię się z pańską córką, Pan mnie przecież nie zna. Chcę tylko po koleżeńsku porozmawiać z Patrycją.
- Znam ciebie wystarczająco, świat mediów to nie odpowiedni świat dla mojej córki.
-Nie rozumiem, o jakim świecie mediów Pan do mnie mówi, ale czy możemy tak nie rozmawiać w przejściu? Rozmowa przez próg nigdy nie jest wskazana.
I wtedy usłyszałem głos Patrycji
- Tato, kto tam?
I nagle zeszła po schodach ubrana w jeansy i białą koszulkę z delikatnym dekoltem.
- Piotrek? - spytała
I nagle jakaś siła wepchnęła mnie do jej domu, przepychając ojca Patrycji. Znalazłem się w przedpokoju.
- Patrycja! - wrzasnął ojciec
- Patrycja... - szepnąłem
Chciałem do niej podejść, a to uczucie bijące z jej twarzy i oczu sprawiało, że byłem chętny palić przysłowiowe mosty za sobą i być z nią. Jednak.... Jej ojciec, złapał mnie za kurtkę, przyciągnął ku sobie i uderzył z liścia.
- Odwal się od mojej córki!!
A matka Patrycji , niska blondynka, ubrana w zwiewną granatową sukienkę i szpilki ponad 15 centymetrów, niestety nie widziałem jej twarzy, ale jeśli dobrze zauważyłem, również miała okulary jak Patrycja, kolor oprawek się zgadzał, lecz miały one bardziej wojenny kształt, niż teraz te bardziej nowoczesne, złapała córkę i popchnęła ją na schody, aby ta uciekała na górę do swojego pokoju.
Widziałem, jak patrzy się na mnie swoimi zielony oczami w tym czarnych oprawkach okularów.... To była moja Patrycja.
- Patrycja!! - krzyknąłem, ale już się nie obejrzała
Jej ojciec złapał mnie ponownie za kurtkę i wyrzucił z domu, zamykając drzwi od środka.
- Ja tak tego nie zostawię! - krzyknąłem jeszcze raz
I nagle zobaczyłem, że Patrycja stoi w oknie swojego pokoju. Odgarnęła firankę i wtedy zobaczyłem ją w całej okazałości. Uśmiechnęła się do mnie i pomachała, po czym otworzyła okno i wyrzuciła z niego małą karteczkę. Szybko podniosłem ją z ziemi i gdy na nią spojrzałem, wskazała mi ruchem ręki, abym uciekał.
Tak też zrobiłem. Opuściłem podwórko i udałem się na przystanek. Autobus miałem za 8 minut, więc usiadłem na ławce i zaczął czytać karteczkę "Przepraszam, tu mój nowy numer, tamten zabrali mi rodzice"
Wyjąłem więc swoją komórkę i zadzwoniłem na nowy numer, ale mnie odrzuciła. Napisała krótkiego SMS-a
"Od teraz jesteś zapisany w moim telefonie jako Paulina, przepraszam nie mam wyjścia. Zapisanie ciebie wcześniej jako Piotrek nie było dobrym rozwiązaniem"
Zapisałem więc jej numer w telefonie, jako Patrycja i emotikonkę serca.
Wsiadłem po chwili w autobus i po 10 minutach wysiadłem przy głównej drodze. Musiałem te 1,5 km przejść pieszo.
Idąc mijałem te same domy, które mijam codziennie, gdy nagle na drodze zobaczyłem znaną mi dobrze rodzinę. Państwo Zofia i Jarosław mają czwórkę dzieci - Mateusza - w moim wieku, Szymka 2 lata młodszy, Weronika - 2 lata młodsza od Szymka i Krzysiek z roku Karola.
Mateusz z Szymkiem stali na drodze i rozmawiali z Karolem i Filipem - mieszkającymi z naprzeciwka - Karol starszy ode mnie o 3 lata i Filip, mój kolega z klasy
- Cześć chłopaki! - powiedziałem i chciałem przejść dalej
- Co się Pjoter dzieje? - zaśmiał się Karol
- Nic - powiedziałem
- Jak to nic... U nas na ulicy tyle się dzieje, a u ciebie nic?
- A co się dzieje?
- Koło Walczaków ten dom skończyli budować - powiedział Mateusz
- I co? - spytałem
- Małżeństwo - z trójką dzieci - same dziewczyny, trojaczki! - zaśmiał się Karol
- W jakim wieku? - spytałem
- Rok starsze od nas - powiedział Filip
- Aha...
- Nie rusza cię to? - spytał Karol
- Jakoś nie
- Dlaczego?
- Sprawy miłosne to już nie dla mnie..
- A co? Która cię tak uderzyła?
- A to aż tak widać?
- No trochę.... - powiedział Karol
- Chodź do nas - powiedział Szymek - Weronika ci to przypudruje
- A nie będę przeszkadzał? Nie chcę, aby inni widzieli w waszym domu
- To ja po nią pójdę - powiedział Szymek
- To co? Nie interesuje cię, kto tu się sprowadza? - spytał Karol
- Nie za bardzo
- Małżeństwo i trzy córki
- Już wystarczy mi, że obok pełno dziewczyn
- A bo przecież u was, za Mają są te 4 dziewczyny - uśmiechnął się Karol - Jak mają na imię?
- Maja - rok starsza , Noemi rok młodsza , Liliana z roku mojego Karola i Diana rok młodsza od Karola
- A tam pod lasem co się wprowadzili?
- Małżeństwo z dwójką synów - wprowadzili się jakieś tydzień temu, ale dom ładny
- Jak mają na imię?
- Ci rodzice to nie wiem, ale wiem, że synowie to Krystian i Mariusz., młodsi od nas
- Coś nam się rozrasta ta ulica, a tyle lat było spokoju
- Wiecie, tutaj od was do nas jest duży kawałek pusty, same łąki, polany, więc chętnych na pewno będzie
- A tam u was co się buduje?
- Gdzie u nas?
- U was tam w połowie - za tymi czterema dziewczynami
- Małżeństwo, kobietka w ciąży, a mąż wojskowy, niedługo też mają się wprowadzić.
- Naprawdę się rozrasta
- To chociaż dobrze, będzie dużo dzieci, dużo rodzin
- Jeszcze ci mało dzieci?
- Nie lubisz dzieci? - spytałem
- Nie przepadam - odpowiedział Karol
W tym momencie przyszła Weronika z pudrem i zakamuflowała mnie.
- Która godzina? - spytał Karol
- Nie wiem, nie mam telefonu - odpowiedział Mateusz
- Ja mam - powiedziałem
Wyciągnąłem z kieszeni i podświetliłem i nagle Karol zobaczył na moim wygaszaczu zdjęcie Patrycji
- A co to za ładna dziewczyna?
- Patrycja - odpowiedziałem
- Dziewczyna?
- Przyjaciółka
- Jej chłopak czy ojciec cię tak urządził?
- Ojciec
- No to nie będziesz miał łatwo
- Już nie mam -westchnąłem - Nawet jej nie powiedziałem, że ją kocham, a rodzice zabrali jej telefon, ma nowy numer, zakaz kontaktu ze mną, a jak się z nią spotkałem, to rodzice jak się dowiedzieli, to poszli z nią do ginekologa, sprawdzić, czy jej nic nie zrobiłem
- Nikt nie mówił, że będziesz miał lekko z teściami
- Jakimi teściami - zaśmiałem się - Przecież ja i Patrycja
- Jak jej nie powiesz prawdy, to niestety tak jest, a ja chcę zatańczyć na waszym weselu - zaśmiał się Karol
- Wytańczysz się za wszystkie czasy, a teraz muszę lecieć, chłopaki!
Pożegnałem się z nimi i wróciłem do domu.
Impreza urodzinowa trwała w najlepsze, lecz drzwi otworzyła mi Wiktoria, musiała mnie widzieć przez okno
- Gdzie ty chodzisz? - spytała
- Miałem ważne sprawy
- Tak ważne, że ci twarz obili?
- A to widać? Myślałem, że Weronika mi dobrze zatuszowała
- Nic ci dobrze nie zrobiła, chodź!
Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do łazienki, usiadłem na rogu wanny, a ona kosmetykami mamy sprawiła, że moja skóra była wręcz taka sama jak przed uderzeniem
- A teraz chodź do gości
- Dobra, dobra
Wszedłem do salonu, a mama od razu wstała i podbiegła do mnie
- Gdzie ty krążysz, nie mówiąc mi nic?
- Mamo, nie przy ludziach - szepnąłem
- Okej - lecz zaczęła mi się przyglądać - Co to za puder na twarzy? - spytała szeptem, aby nikt nie słyszał
- Potem odpowiem
- Mam nadzieję
Przywitałem się z gośćmi i usiadłem na kanapie. Urodziny skończyły się za jakieś 2 godziny, a ja szybko zniknąłem za drzwiami swojego pokoju.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Urodziny zaplanowaliśmy na godzinę 15:00. Wstałam więc wcześnie rano i po wypiciu mocnej kawy, która postawiła mnie na nogi rozpoczęłam przygotowania do urodzin.
Upiekłam tort, pojechałam o 8:00, zaraz po śniadaniu, na zakupy, a gdy wróciłam razem z Wiktorią posprzątałyśmy w domu.
Kamil był odpowiedzialny za dekoracje. Niebieskie balony, które tworzyły napis "3 LATKA" zawisły w salonie, do tego zmieniłam zasłony na błękitny kolor, aby wszystko razem ze sobą ładnie pasowało.
W trakcie przygotowań, gdy zostały mi do umycia podłogi, a Wiktoria sprzątała w swoim pokoju, usłyszałam, że Piotrek krzyczał jakby sam do siebie
- Co za debil! Jaki ja jestem nienormalny!
Wiedziałam, że wejście do pokoju syna w takim stanie nie będzie dobrym pomysłem, dlatego zaczęłam myć schody, gdy nagle Piotrek wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami
- Co się dzieje? - spytałam
- Nic mamo - odpowiedział i zbiegł ze schodów
- Gdzie idziesz?
- Muszę coś załatwić!
-Przecież za godzinę będą goście!
- Nie czekajcie na mnie z tortem i świeczkami, nie wiem konkretnie o której wrócę...
I wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
Zaczęłam martwić się o syna... Nie wiedziałam, co go tak zdenerwowało. Postanowiłam wejść pod jego nieobecność do pokoju syna.
Jego zdjęcie z Patrycją nadal stało na szafce.... Byli tacy uśmiechnięci..... Przecież ta blondynka skradła serce mojemu synowi, a ja nie mogłam nic z tym zrobić.
Wzięłam ramkę z szafki i przyjrzałam się bardziej znanym mi twarzom.
Odłożyłam zdjęcie na miejsce i wróciłam do sprzątania, po którym zaczęłam ostatnie przygotowania do urodzin. Z pomocą Wiktorii nakryłam do stołu. Przebrałam Olusia i Mateuszka w białe koszule. Każdy z nim dostał inną muszkę. Olek błękitną, a Mateusz ciemnofioletową.
Ja zaś założyłam
A włosy delikatnie upięłam
- Jacy przystojniacy - uśmiechnęłam się do synów, poprawiając im muszki.
Jednak zastanawiałam się, co dzieję się z Piotrkiem. Nie było go już pół godziny, a dosłownie za minutkę mieli zjawiać się goście. Agnieszka z Maćkiem i dzieciakami już się zjawili, tak samo jak i Bronisław. Po chwili zjawiła się też i moja mama z Julką i niespodziewanie Jeremim., była też i moja babcia oraz rodzice chrzestni Mateusza - Jakub Wolny z Karoliną i córkami oraz moja kuzynka Jola z mężem i synem - Markiem, ich córka Julka, która ma już 19 lat nie była z nimi. Jola szepnęła mi tylko do ucha, że Julka ma chłopaka i obecnie jest u niego, co nie podoba się jej mężowi - Rafałowi... No niestety... Takie jest życie..
- A gdzie macie Piotrka? - spytała babcia
- Wyszedł gdzieś prawie godzinę temu, nie odbiera telefonów.. - odpowiedziałam jej
Wstałam więc z miejsca i gdy goście wręczali synkom prezenty, poszłam do kuchni, aby przynieść tort.
Wróciłam z nim po chwili do salonu.
Zaczęłam śpiewać "sto lat" i położyłam tort na stoliku. Posadziłam na kolanach Olusia, a Kamil Mateuszka, razem zdmuchnęliśmy z synami świeczki, a potem zaczęliśmy bić brawo!
Wiktoria poszła po nóż do kuchni, a moja mama przyniosła talerzyki na tort.
Pozowałam do zdjęć z synkami przed obiektywem Wiktorii. Jednak martwiłam się o Piotrka. Posadziłam Olusia na kanapie
- A teraz z rodzicami chrzestnymi - powiedziałam i udałam się do kuchni.
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Piotrka... Raz... drugi....trzeci.... jednak nadal nie odbierał.
Po chwili do kuchni wszedł Kamil, a ja załamana oparta o blat nie wiedziałam, co mam robić
- Co się dzieje? - spytał
- Twój syn nie odzywa się do nas od 2 godzin, a ty sobie nic z tego nie robisz?
- Może jest z Patrycją i nie trzeba im przeszkadzać?
- Kamil! - wrzasnęłam na męża, aż goście w salonie usłyszeli - On ma niespełna 16 lat!!
- No przecież nie gadaj, że młodzież w tym wieku nie myśli o takich sprawach
- Kamil, ja cię bardzo proszę, nie wyprowadzaj mnie z równowagi!
- Ja nie mam zamiaru cię wyprowadzać
- Ale to zrobiłeś
Wyszłam z kuchni i wróciłam do salonu, pisząc co kilka minut SMS-y do syna. Przecież są urodziny jego braci, a do tego wyszedł zdenerwowany... A jak coś sobie zrobi?
*Piotrek*
Patrycja napisała mi SMS-a, że to koniec naszej znajomości. Nie rozumiałem, jak to koniec. Wybiegłem zdenerwowany z domu, wsiadłem w miejski autobus i pojechałem do jej domu. Dom był piętrowy, w białym kolorze i czarnym dachem, oprawki okien również czarne, to nie był typowy dom góralski, lecz bardziej z takich nowoczesnych, z każdej strony balkon, do tego kamery wokół domu, do drzwi prowadziła czarna kostka brukowa, a numer domu był podświetlany lampami LED. Wiedziałem, że rodzina Patrycji jest bogata, dom wyglądał jak jakaś willa, jednak zdziwiło mnie to, że mogłem tak po prostu wejść na podwórko. Jednak nie to było ważne w tym momencie i wściekły zacząłem pukać do drzwi, naprzemiennie dzwoniąc dzwonkiem.
Otworzył mi jej ojciec. Mężczyzna postawny, wysoki, włosy już lekko siwe, na oko miał może 50 albo 52 lata. Ubrany w białą koszulę i czarne spodnie w kant, na ręku zegarek - jeden z droższych. Już od samego początku źle mu się z oczu spojrzało. Wzrok miał przenikliwy, dziwny, wręcz odrażający, jakby chciał kogoś zabić, do tego jego oczy miały czarny kolor, a to naprawdę był zły znak. Jego czoło zmarszczyło się jeszcze bardziej, gdy mnie zobaczył w drzwiach swojego domu, a żyły na rękach stały się bardziej widoczne, choć ręce na spracowane nie wyglądały, zadbane bardziej niż u niejednej kobiety.
- Dzień dobry , Piotr Stoch jestem- powiedziałem do mężczyzny
- Dzień dobry - odpowiedział ojciec
- Czy jest może Patrycja?
- Nie powinno to ciebie obchodzić
- Dlaczego? Jeśli mogę spytać?
- Zrozum, że moja córka nigdy nie będzie z kimś takim, jak ty.
- Dlaczego Pan mnie tak ocenia, ja tylko przyjaźnię się z pańską córką, Pan mnie przecież nie zna. Chcę tylko po koleżeńsku porozmawiać z Patrycją.
- Znam ciebie wystarczająco, świat mediów to nie odpowiedni świat dla mojej córki.
-Nie rozumiem, o jakim świecie mediów Pan do mnie mówi, ale czy możemy tak nie rozmawiać w przejściu? Rozmowa przez próg nigdy nie jest wskazana.
I wtedy usłyszałem głos Patrycji
- Tato, kto tam?
I nagle zeszła po schodach ubrana w jeansy i białą koszulkę z delikatnym dekoltem.
- Piotrek? - spytała
I nagle jakaś siła wepchnęła mnie do jej domu, przepychając ojca Patrycji. Znalazłem się w przedpokoju.
- Patrycja! - wrzasnął ojciec
- Patrycja... - szepnąłem
Chciałem do niej podejść, a to uczucie bijące z jej twarzy i oczu sprawiało, że byłem chętny palić przysłowiowe mosty za sobą i być z nią. Jednak.... Jej ojciec, złapał mnie za kurtkę, przyciągnął ku sobie i uderzył z liścia.
- Odwal się od mojej córki!!
A matka Patrycji , niska blondynka, ubrana w zwiewną granatową sukienkę i szpilki ponad 15 centymetrów, niestety nie widziałem jej twarzy, ale jeśli dobrze zauważyłem, również miała okulary jak Patrycja, kolor oprawek się zgadzał, lecz miały one bardziej wojenny kształt, niż teraz te bardziej nowoczesne, złapała córkę i popchnęła ją na schody, aby ta uciekała na górę do swojego pokoju.
Widziałem, jak patrzy się na mnie swoimi zielony oczami w tym czarnych oprawkach okularów.... To była moja Patrycja.
- Patrycja!! - krzyknąłem, ale już się nie obejrzała
Jej ojciec złapał mnie ponownie za kurtkę i wyrzucił z domu, zamykając drzwi od środka.
- Ja tak tego nie zostawię! - krzyknąłem jeszcze raz
I nagle zobaczyłem, że Patrycja stoi w oknie swojego pokoju. Odgarnęła firankę i wtedy zobaczyłem ją w całej okazałości. Uśmiechnęła się do mnie i pomachała, po czym otworzyła okno i wyrzuciła z niego małą karteczkę. Szybko podniosłem ją z ziemi i gdy na nią spojrzałem, wskazała mi ruchem ręki, abym uciekał.
Tak też zrobiłem. Opuściłem podwórko i udałem się na przystanek. Autobus miałem za 8 minut, więc usiadłem na ławce i zaczął czytać karteczkę "Przepraszam, tu mój nowy numer, tamten zabrali mi rodzice"
Wyjąłem więc swoją komórkę i zadzwoniłem na nowy numer, ale mnie odrzuciła. Napisała krótkiego SMS-a
"Od teraz jesteś zapisany w moim telefonie jako Paulina, przepraszam nie mam wyjścia. Zapisanie ciebie wcześniej jako Piotrek nie było dobrym rozwiązaniem"
Zapisałem więc jej numer w telefonie, jako Patrycja i emotikonkę serca.
Wsiadłem po chwili w autobus i po 10 minutach wysiadłem przy głównej drodze. Musiałem te 1,5 km przejść pieszo.
Idąc mijałem te same domy, które mijam codziennie, gdy nagle na drodze zobaczyłem znaną mi dobrze rodzinę. Państwo Zofia i Jarosław mają czwórkę dzieci - Mateusza - w moim wieku, Szymka 2 lata młodszy, Weronika - 2 lata młodsza od Szymka i Krzysiek z roku Karola.
Mateusz z Szymkiem stali na drodze i rozmawiali z Karolem i Filipem - mieszkającymi z naprzeciwka - Karol starszy ode mnie o 3 lata i Filip, mój kolega z klasy
- Cześć chłopaki! - powiedziałem i chciałem przejść dalej
- Co się Pjoter dzieje? - zaśmiał się Karol
- Nic - powiedziałem
- Jak to nic... U nas na ulicy tyle się dzieje, a u ciebie nic?
- A co się dzieje?
- Koło Walczaków ten dom skończyli budować - powiedział Mateusz
- I co? - spytałem
- Małżeństwo - z trójką dzieci - same dziewczyny, trojaczki! - zaśmiał się Karol
- W jakim wieku? - spytałem
- Rok starsze od nas - powiedział Filip
- Aha...
- Nie rusza cię to? - spytał Karol
- Jakoś nie
- Dlaczego?
- Sprawy miłosne to już nie dla mnie..
- A co? Która cię tak uderzyła?
- A to aż tak widać?
- No trochę.... - powiedział Karol
- Chodź do nas - powiedział Szymek - Weronika ci to przypudruje
- A nie będę przeszkadzał? Nie chcę, aby inni widzieli w waszym domu
- To ja po nią pójdę - powiedział Szymek
- To co? Nie interesuje cię, kto tu się sprowadza? - spytał Karol
- Nie za bardzo
- Małżeństwo i trzy córki
- Już wystarczy mi, że obok pełno dziewczyn
- A bo przecież u was, za Mają są te 4 dziewczyny - uśmiechnął się Karol - Jak mają na imię?
- Maja - rok starsza , Noemi rok młodsza , Liliana z roku mojego Karola i Diana rok młodsza od Karola
- A tam pod lasem co się wprowadzili?
- Małżeństwo z dwójką synów - wprowadzili się jakieś tydzień temu, ale dom ładny
- Jak mają na imię?
- Ci rodzice to nie wiem, ale wiem, że synowie to Krystian i Mariusz., młodsi od nas
- Coś nam się rozrasta ta ulica, a tyle lat było spokoju
- Wiecie, tutaj od was do nas jest duży kawałek pusty, same łąki, polany, więc chętnych na pewno będzie
- A tam u was co się buduje?
- Gdzie u nas?
- U was tam w połowie - za tymi czterema dziewczynami
- Małżeństwo, kobietka w ciąży, a mąż wojskowy, niedługo też mają się wprowadzić.
- Naprawdę się rozrasta
- To chociaż dobrze, będzie dużo dzieci, dużo rodzin
- Jeszcze ci mało dzieci?
- Nie lubisz dzieci? - spytałem
- Nie przepadam - odpowiedział Karol
W tym momencie przyszła Weronika z pudrem i zakamuflowała mnie.
- Która godzina? - spytał Karol
- Nie wiem, nie mam telefonu - odpowiedział Mateusz
- Ja mam - powiedziałem
Wyciągnąłem z kieszeni i podświetliłem i nagle Karol zobaczył na moim wygaszaczu zdjęcie Patrycji
- A co to za ładna dziewczyna?
- Patrycja - odpowiedziałem
- Dziewczyna?
- Przyjaciółka
- Jej chłopak czy ojciec cię tak urządził?
- Ojciec
- No to nie będziesz miał łatwo
- Już nie mam -westchnąłem - Nawet jej nie powiedziałem, że ją kocham, a rodzice zabrali jej telefon, ma nowy numer, zakaz kontaktu ze mną, a jak się z nią spotkałem, to rodzice jak się dowiedzieli, to poszli z nią do ginekologa, sprawdzić, czy jej nic nie zrobiłem
- Nikt nie mówił, że będziesz miał lekko z teściami
- Jakimi teściami - zaśmiałem się - Przecież ja i Patrycja
- Jak jej nie powiesz prawdy, to niestety tak jest, a ja chcę zatańczyć na waszym weselu - zaśmiał się Karol
- Wytańczysz się za wszystkie czasy, a teraz muszę lecieć, chłopaki!
Pożegnałem się z nimi i wróciłem do domu.
Impreza urodzinowa trwała w najlepsze, lecz drzwi otworzyła mi Wiktoria, musiała mnie widzieć przez okno
- Gdzie ty chodzisz? - spytała
- Miałem ważne sprawy
- Tak ważne, że ci twarz obili?
- A to widać? Myślałem, że Weronika mi dobrze zatuszowała
- Nic ci dobrze nie zrobiła, chodź!
Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do łazienki, usiadłem na rogu wanny, a ona kosmetykami mamy sprawiła, że moja skóra była wręcz taka sama jak przed uderzeniem
- A teraz chodź do gości
- Dobra, dobra
Wszedłem do salonu, a mama od razu wstała i podbiegła do mnie
- Gdzie ty krążysz, nie mówiąc mi nic?
- Mamo, nie przy ludziach - szepnąłem
- Okej - lecz zaczęła mi się przyglądać - Co to za puder na twarzy? - spytała szeptem, aby nikt nie słyszał
- Potem odpowiem
- Mam nadzieję
Przywitałem się z gośćmi i usiadłem na kanapie. Urodziny skończyły się za jakieś 2 godziny, a ja szybko zniknąłem za drzwiami swojego pokoju.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz