Numer 148 - Urodziny!

Nadszedł dzień urodzin Kamila. Już poprzedniego dnia upiekłam tort czekoladowy, polany białą polewą, a następnie wykonałam napis gorzką czekoladą " 27 LAT KAMILA"

Rano wstałam wcześniej od Kamila. Poszłam do kuchni, zrobiłam mu jego ukochaną kawę, a ze śmietanki zrobiłam  serduszko. Następnie poszłam po dzieciaki i wyjęłam z szafki pięknie zapakowany prezent.  Kupiłam Kamilowi koszulkę z napisem.

Po 8:00 zaspany Kamil wszedł z góry do kuchni. Gdy stanął w drzwiach wykrzyknęliśmy wszyscy głośno : "Niespodzianka!"
Kamil był zszokowany. Ja z Piotrusiem zaczęliśmy śpiewać "Sto lat" dla Kamila.

Kamyk był bardzo wzruszony. Przytulił całą naszą trójkę za jednym razem.
- Tort przygotowałam na wieczór - wyszeptałam na ucho
- Dziękuję wam - również mi wyszeptał.
- A ja mam dla ciebie prezent, tato  -powiedział Piotruś
- A co masz dla mnie? - spytał Kamil
- A coś! - zaczął śmiać się Piotrek
- O ty! - Kamil również zaczął się śmiać , po czym zaczął łaskotać Piotrusia
- Mamo! Powiedz mu coś!
- Coś - uśmiechnęłam się
Kamil pozostawił w spokoju Piotrusia, który wręczył mu prezent
- A co to?
- Niespodzianka - odpowiedziałam

Kamil otworzył prezent. Była to wcześniej wspomniana koszulka.

- Jest świetna - powiedział Kamil, po czym pocałował całą naszą trójkę w policzek.


Kamil zabrał całą naszą czwórkę na lody, a gdy wróciliśmy, to wieczorem zaczęliśmy szykować się do imprezy.

Ja wyjęłam tort z lodówki, wyjęłam sałatkę, ciasto. Wszystko przyszykowałam na stół.
Kamil przebrał się w nową koszulkę. Wiktorii założyłam sukieneczkę, Piotrusia ubrałam w koszulkę "Synek tatusia"
Ja założyłam sukienkę.
 Zrobiliśmy sobie z Kamilem wspólne selfie, a następnie zrobiłam zdjęcie tortu.
Do domu zaczęli przychodzić pierwsi goście. Najpierw rodzice Kamila, potem Natalia, Anna z Alexem i dzieciakami, później przyjechał Maciek z Agnieszką, Piotrek z Justyną i dziećmi, Stefek z Marceliną i dziećmi, Jakub z Karoliną, Krzysiu Miętus z dziewczyną. Niestety, ale Olek nie mógł przyjechać, ponieważ Madzia jest w szpitalu, bo zaraz miała mieć termin porodu.

Na początku Kamil odebrał prezenty, później zdmuchnął świeczki i zaśpiewaliśmy mu "Sto lat". Natalia nagrywała całą tę sytuację.
- Sto lat, kochanie! - wykrzyknęłam
Wszyscy zjedliśmy po kawałku tortu, a następnie każdy z nas usiadł we wspólnym gronie.
Dużo rozmawialiśmy o nas wszystkich, gdy nagle do Justyny zadzwonił telefon.
- Przepraszam Was, ale.. Olek dzwoni.
Justyna wstała i udała się do korytarza, gdy wróciła po kilku minutach powiedziała:
- Zostałam ciocią! Madzia urodziła!
Wszyscy zaczęliśmy się cieszyć, przyłączyliśmy do naszej rodziny skoczków narciarskich  nowego członka rodziny, na świat przyszła malutka Aleksandra.  Justyna po chwili dostała zdjęcie malutkiej Aleksandry, które później każda z nas miała na swoich telefonach.
 Po ponad dwóch godzinach przeszliśmy do tak zwanych wspominek.
 - Ja nigdy nie zapomnę, jak zawsze trudno było nam wstać na ranne konkursy w Sapporo. Kamil podczas któryś zawodów poszedł rano do łazienki , nalał pełną umywalkę wody, zimnej wody i włożył do niej głowę i trzymał ponad dwie minuty, a później wyjął głowę, wytarł ręcznikiem i powiedział "Już wiem, że żyję!" - powiedział Stefek
- A jak kiedyś wjechał rowerem pod samochód - powiedział Piotrek
- Jaki samochód, jaki rower? - spytałam zdziwiona
- A wiesz...  - Kamil uśmiechnął się tajemniczo. Nie chciał mi powiedzieć, o co chodzi.
- Kiedyś pojechaliśmy na wycieczkę rowerową ze szkoły - powiedział Piotrek  - Każdy z nas miał rozjechać się do swoich domów, a ja i Kamil postanowiliśmy gdzieś się przejechać . Oczywiście, Kamil, jak Kamil, chciał zaszpanować i ... wyjechał zza zakrętu, a naprzeciwko jechał samochód, taki mały, biały.. Kamil nie wyhamował, wjechał centralnie na samochód. Podbiegłem do niego, on leży na drodze, kolana zdarte... A kierowca samochodu tak po prostu sobie uciekł z miejsca wypadku. Później był w szpitalu, doszedł do tego złamany obojczyk. Ile my mieliśmy lat? 16?
- Nie, 15 - powiedział Kamil.
- No właśnie, 15 lat. Przecież... to było 12 lat temu - westchnął Piotrek
- Starzejemy się - powiedział Kamil

Siedzieliśmy we wspólnym gronie, ale po chwili stworzyły się takie dwa obozowiska: nasz - kobiecy i męski
- Musimy kiedyś wybrać się na jakiś babski wieczór - powiedziała Aga - bez mężczyzn, dzieci, tylko my same.
- Najlepiej do jakiegoś SPA - rzekła Marcelina
- No, no.. - zobaczymy - uśmiechnęłam się
- A teraz ja mam dla was dobrą nowinę. - powiedziała Justyna
- Co takiego ? - spytałam
- Już od poniedziałku wybieram się do pracy.
- Naprawdę? No to gratuluję! - powiedziałyśmy wspólnie
- A gdzie? - dopytywałyśmy się
- Podpowiem wam tyle, że skończyłam rachunkowość i finanse na studiach - uśmiechnęła się
- Będziesz liczyć nasze pieniądze - powiedziała Aga
- Nie wasze, ale szkolne
- Naprawdę? - zdziwiłam się
- Tak, na razie staż na 3 miesiące, ale mam nadzieję, że wszystko dobrze pójdzie. Będę jeździła razem z dzieciakami. Maciusia do żłobka, Karolinkę do przedszkola, a ja i Kubuś do szkoły.
- W tej samej szkole będziesz pracowała, co Kuba? - spytałam
- Tak, w tej samej.
- No to masz fajnie. W końcu wyrwiesz się z tego domu -  skomentowała Marcelina - Bo ja tylko siedzę przed tą maszyną cały dzień i całą noc i tylko szyję te kombinezony i tylko szyję...
- Ale pomyśl na to z innej strony, macie bardzo dobrą firmę, która szyje kombinezony dla kadry A i B, szyjesz dla małych dzieci. My jesteśmy często twoimi klientami  -uśmiechnęłam się
-  W sumie to i racja.

Po jakiś 30 minutach Agnieszka powiedziała nam pewną, interesującą rzecz:
- Maciek ma w planach budowę domu, ale tak się do tego zbiera, że nie wiem, co z tego będzie.
- Ale już tak myślał nad działką, jaki dom? - spytałam
- Po cichu wam powiem, że marzy mu się tak dom, jak wasz - zwróciła się do mnie - Taki góralski. Chciałby taki klimat, jak w swoim rodzinnym domu.
- A ty? Jaki tobie się marzy? - spytała Marcelina
- Ja to bym chciała zwykły normalny domek. Lubię bardzo tę kulturę góralską, ale... cały dom góralski.. podobają mi się, ale nie wyobrażam sobie żyć w nim całym czas. Maciek chce ogromny dom, a ja nie mogę znaleźć się w takim domu, dla mnie nawet dom rodziców Maćka jest za duży, o wiele za duży, a Maćkowi jest mało.
- Uzgodnicie to jakoś - powiedziałam - Kamil sam chciał duży  dom. Budował go przecież, jak nie byliśmy razem i gdy już urodził się Piotruś , a potem miałam się przeprowadzić, to dla mnie też był za duży, ale z perspektywy czasu.. Czasami mam mało miejsca - uśmiechnęłam się
- Ale wy macie już dwoje dzieci - powiedziała Aga
- Ale wy za kilka lat również będziecie mieć dzieci i wtedy nie wystarczy ci tylko kuchnia, salon, sypialnia i łazienka.
- Wiem, ale my na razie nie myślimy o dzieciach.
- To czas pomyśleć - wtrąciła się Marcelina
- Aguś, przepraszam Cię, ale za ponad 8-10 lat, to będziesz już stara, aby mieć dzieci, to samo Maciek.
- Ale ile jest kobiet, które urodziły mając 36-37 lat. Choćby na przykład księżna Meghan Markle kilka lat temu. Urodziła wiosną, a latem skończyła 38 lat, księżna Kate trzecie dziecko mając bodajże 36 lat, aktorka Joasia Kulig urodziła, aby w czerwcu skoczyła bodajże 37 lat, Kasia Zielińska jednego syna mając 36 lat, a drugie mając 38 lat, a ja mam dopiero 23 lata, dziewczyny! My mamy czas!


Wszyscy rozeszli się do domów jakoś po 23:00, dzieciaki już dawno spały, a ja po kąpieli położyłam się na łóżku obok Kamila.
- Agnieszka mi mówiła, że Maciek planuje budowę domu. Mówił wam coś?
- Tak, mówił, ale.... narzekał, że Aga to chce mały, parterowy domek, a on chce duży dom góralski z drewna, a Adze się to nie podoba.
- Nam mówiła to samo.
- Maciek już podobno dzwonił, szukał działek, ale... nie mówił nic na razie Agnieszce.
- Ona też jakoś niechętnie myśli o tym domu.
- Piotrek mówił, że Justyna od poniedziałku zaczyna staż.
- Tak, mówiła. W szkole, tam gdzie chodzi Kuba.
- A Kuba to już ile ma lat?
- 9.
- 9... Jak ten czas szybko leci...  -westchnął. - Dopiero co cię poznałem mając niespełna 22 lata, a już dzisiaj świętuję swoje 27 urodziny. Czas zbyt szybko leci.
- Najbardziej widać, jak czas leci po dzieciach... Przecież dopiero co cię spotkałam, wpadając prosto pod koła twojego auta... dopiero co Piotruś się urodził, a ty odbierałeś poród, a już... Piotruś kończy w grudniu 5 lat... Przecież ten czas.... biegnie w świetnym tempie.


Następnego dnia w Dzień Matki dostałam prezent od moich wspaniałych dzieciaków. Rano obudzili mnie pocałunkami w policzek, a następnie wręczyli mi laurki. Piotruś wykonał dla mnie laurkę z ogromnym czerwonym sercem z napisem "Mama, kocham Cię!". Podobno Kamil pomagał mu pisać.  Wiktoria narysowała mi serduszko  i kwiatuszka.
Kamil przygotował mi śniadanie, a następnie wybraliśmy się na krótki spacer. Później wróciliśmy do domu. Mieliśmy zrobić małą wycieczkę, odwiedzając nasze mamy.
Przebrałam się zatem w sukienkę.

Wiktorii założyłam jasnoróżową sukienkę.

Pojechaliśmy już po 10;00 do Zębu do mamy Kamila. Krystyna ugościła nas ciastem. Bronisława niestety nie było w domu, tak samo jak i Natalii  i Anny. Krystyna była sama.
- Jak dobrze, że przyjechaliście. Siedzę tak sama w tym domu.
- A gdzie tata? - spytał Kamil
- Pojechał kilka minut temu do waszego sklepu do Anny, miał coś się jej spytać, a później miał zabrać Abdulka na basen.
- A gdzie Jessica? - spytałam
- W żłobku. Anna codziennie ją tam zaprowadza, a ona do pracy.
- A Abdul?
- Do przedszkola, ale dzisiaj Bronek postanowił zrobić sobie jeden dzień z wnukiem.
Porozmawialiśmy dość długo, Kamil złożył życzenia i wręczył jej prezent, który kupił już wcześniej.
Następnie po 12:00 wsiedliśmy w samochód  i pojechaliśmy do Prus. Po drodze kupiłam mojej mamie torcik czekoladowy z napisem "Kochanej Mamie".
W Prusach byliśmy przed 15:00.
Moja mama akurat siedziała w domu i odrabiała z Julką lekcje. Gdy tylko nas zobaczyła, to od razu rzuciłyśmy się sobie w ramiona.
Wręczyłam jej słodki prezencik, a następnie zrobiła nam herbatę. Piotruś i Wiktoria bawili się Julką, a my siedzieliśmy na kanapie w dużym pokoju.
- Już w sierpniu ślub Kornelii - powiedziała mama
- Wiem, rozmawiałam z nią niedawno. Mam jej pomagać wybrać suknię ślubną.
- Mówiła mi właśnie, że ty jej pomożesz. Kiedy jedziecie coś wybrać?
- W poniedziałek - powiedziałam

Mama wręczyła mi także prezent urodzinowy, ponieważ niestety nie mogła przyjechać do Zakopanego następnego dnia. Kupiła mi przepiękną bransoletkę.
O 18:00 wyjechaliśmy z Prus i wróciliśmy do Zakopanego.
Od razu poszłam spać.

Następnego dnia wstałam po 7:00. Kamila nie było obok na łóżku. Założyłam więc kapcie i zeszłam na dół. Gdy weszłam do kuchni usłyszałam głośne: "Niespodzianka"!
To Kamil wraz z dzieciakami. Stali w kuchni. Kamil miał w ręku tort w kształcie serduszka z napisem "25 LAT". Na torcie zapalonych było 25 świeczek.
- Najpierw zdmuchnij - powiedział Kamil
- I pomyśl życzenie - dodał Piotruś.

Zdmuchnęłam zatem świeczki. Kamil odłożył tort i złożył mi wraz z dziećmi życzenia.
Piotruś wręczył mi kolejną laurkę, to samo zrobiła Wiktoria. Kamil zaś wręczył mi czerwone pudełeczko.
- A co to? - spytałam
- Otwórz
Był to piękny złoty łańcuszek z zawieszką w kształcie literki "K".
 - Dziękuję, kochanie - powiedziałam, całując Kamila w policzek.
Kamil ukroił zatem tort i każdy z nas zjadł po kawałku.
Przed południem przyjechali do mnie rodzice Kamila z prezentem urodzinowym. Dostałam od nich butelkę dobrego wina i czekoladki. Później przyjechała Natalia z Michałem, później Kornelia, na koniec Anna z Alexem  i dzieciakami.

Wieczorem miały przyjść do mnie dziewczyny: Aga, Justyna i  Marcelina.
Upiekłam zatem sernik, a następnie przebrałam się na przyjście dziewczyn.


O 18:00 przyszły dziewczyny. Nie zjawiły się niestety ze swoimi "mężczyznami" :). Kamil położył zatem Wiktorię spać i dołączył się do naszego babskiego grona.
Dostałam od dziewczyn zestaw kieliszków do wina z napisem:
Otworzyłam zatem szampana.
Kamil dosiadł się do nas z boku, pilnując Piotrusia.
- Żeby tak mój Piotrek siedział , jak przyjdziecie do mnie i tak pilnował dzieci, to ja byłabym w siódmym niebie - powiedziała Justyna
- Tak samo z moim Stefanem. Jak wie, że są moje urodziny i macie mnie odwiedzić, albo po prostu przyjdą do mnie jakieś koleżanki, to albo zamyka się w sypialni, albo wychodzi na dwór pobiegać, czasami bierze dzieciaki na spacer i tyle! - dodała Marcelina
- Jakie ty masz szczęście, że masz takiego Kamila - powiedziała Aga
- Dziewczyny, no już nie przesadzajcie - powiedziałam

Zrobiłyśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć. Zrobiliśmy sobie także wspólne selfie :ja, Aga, Justyna, Marcelina i Kamil, które Aga wstawiła na swojego instagrama:
"My 3 i rodzynek @kamilstochofficial 😁😁😁 Wszystkiego Najlepszego @katarzynawitkowskastoch ❤❤❤ wraz z @justynażyła @marcelinahula #stolat #wszystkiegonajlepszegoKatarzyno! #ćwierćwiekuzatobą #urodziny #dzisiajponownieuStochów #cóżdziśbeznaszychfacetów #aleKamilnadrabiazanaszychtrójkę "




W poniedziałek wybrałam się z Kornelią do Krakowa, aby moja siostra mogła wybrać sobie wymarzoną suknię ślubną na ślub, który już w sierpniu.
- Zaproszenia będą już za dwa tygodnie - powiedziała Kornelia
- Stresujesz się? - spytałam
- Czym?
- Ślubem
- Bardzo.. Boję się, jak to wszystko wyjdzie, ale... mam nadzieję, że dobrze.
- Czyli już od sierpnia będziesz panią Zmarzlik?
- Tak.

Kornelia  wybrała sobie suknię wraz z innymi dodatkami, następnie udałyśmy się do kawiarenki na kawę i ciacho , a następnie wróciłam do domu. Już we wtorek czekała nas podróż do ... Meksyku!


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                      kiki2000

Komentarze