18 października we wtorek w każdej ze szkół w Zakopanem odbywał się etap szkolny konkursu pieśni patriotycznych i o tematyce historycznej.
Wierzyłam, że Wiktoria zaśpiewa najpiękniej i trzymałam kciuki, aby przeszła do kolejnego etapu, który już 4 listopada miał odbyć się w mojej szkole.
Tymczasem oglądałam występy uczniów w mojej szkole. Miałam akurat lekcje z moją klasą, a dwie dziewczyny zgłosiły się do konkursu. Postanowiłam zamienić im wtorkową lekcję historii z przyszłą poniedziałkową godziną wychowawczą.
Zajęliśmy więc miejsca.
Przyglądałam się występom uczniów. Każdy występ był nagrywany, aby przy drugim etapie widzowie najpierw obejrzeli występ uczestnika z etapu szkolnego. Zauważyłam, że naprawdę mamy w szkole cudowne głosy, których żal nie pielęgnować. Po występie Julii "Pierwszej kadrowej" i Marceliny , która wykonała "Deszcz, jesienny deszcz" przyszedł czas na kolejny występ.
- A teraz przed państwem Patrycja Sobczak z klasy 2f!
Zdziwiłam się, ponieważ nie wiedziałam nic o talencie wokalnym Patrycji.
Wyszła na scenę ubrana w białą sukienkę z długim rękawem. Sukienka sięgała jej kolan, a w pasie była przewiązana czerwoną wstążką. Jak zwykle miała rozpuszczone włosy i okulary... Na nogach czarne baletki. Wstałam więc i oparłam się o ścianę. Wyjęłam telefon i postanowiłam sama nagrać jej występ, aby następnie wysłać go Piotrkowi, ponieważ od tygodnia był na zgrupowaniu.
W moich uszach rozbrzmiał dźwięk gitary, a Patrycja zaczęła śpiewać
Naprawdę byłam wzruszona. Patrycja śpiewała tak delikatnie, ale jednak emocjonalnie.
Z pomocą Iwony, upięłam włosy jak upinały je kobiety w czasach
wojny. Założyłam jeszcze czarne baletki.
-
Wierzyłam, że Wiktoria zaśpiewa najpiękniej i trzymałam kciuki, aby przeszła do kolejnego etapu, który już 4 listopada miał odbyć się w mojej szkole.
Tymczasem oglądałam występy uczniów w mojej szkole. Miałam akurat lekcje z moją klasą, a dwie dziewczyny zgłosiły się do konkursu. Postanowiłam zamienić im wtorkową lekcję historii z przyszłą poniedziałkową godziną wychowawczą.
Zajęliśmy więc miejsca.
Przyglądałam się występom uczniów. Każdy występ był nagrywany, aby przy drugim etapie widzowie najpierw obejrzeli występ uczestnika z etapu szkolnego. Zauważyłam, że naprawdę mamy w szkole cudowne głosy, których żal nie pielęgnować. Po występie Julii "Pierwszej kadrowej" i Marceliny , która wykonała "Deszcz, jesienny deszcz" przyszedł czas na kolejny występ.
- A teraz przed państwem Patrycja Sobczak z klasy 2f!
Zdziwiłam się, ponieważ nie wiedziałam nic o talencie wokalnym Patrycji.
Wyszła na scenę ubrana w białą sukienkę z długim rękawem. Sukienka sięgała jej kolan, a w pasie była przewiązana czerwoną wstążką. Jak zwykle miała rozpuszczone włosy i okulary... Na nogach czarne baletki. Wstałam więc i oparłam się o ścianę. Wyjęłam telefon i postanowiłam sama nagrać jej występ, aby następnie wysłać go Piotrkowi, ponieważ od tygodnia był na zgrupowaniu.
W moich uszach rozbrzmiał dźwięk gitary, a Patrycja zaczęła śpiewać
Naprawdę byłam wzruszona. Patrycja śpiewała tak delikatnie, ale jednak emocjonalnie.
Gdy zapłonął nagle świt
Bezdrożami szli przez śpiący las
Równym rytmem młodych serc
Niespokojne dni odmierzał czas
Bezdrożami szli przez śpiący las
Równym rytmem młodych serc
Niespokojne dni odmierzał czas
Gdzieś pozostał ognisk dym
Dróg przebytych kurz, cień siwej mgły
Tylko w polu biały krzyż
Nie pamięta już, kto pod nim śpi
Dróg przebytych kurz, cień siwej mgły
Tylko w polu biały krzyż
Nie pamięta już, kto pod nim śpi
Refren:
Jak myśl sprzed lat
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś pamięć o tych
Których nie ma
Jak myśl sprzed lat
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś pamięć o tych
Których nie ma
Żegnał ich wieczorny mrok
Gdy ruszali w bój, gdy cichła pieśń
Szli by walczyć o twój dom
Wśród zielonych pól, o nowy dzień
Gdy ruszali w bój, gdy cichła pieśń
Szli by walczyć o twój dom
Wśród zielonych pól, o nowy dzień
Refren:
Jak myśl sprzed lat...
Jak myśl sprzed lat...
Bo nie wszystkim pomógł los
Wrócić z leśnych dróg, gdy kwitły bzy
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już kto pod nim śpi
Wrócić z leśnych dróg, gdy kwitły bzy
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już kto pod nim śpi
Po jej występie całą salę ogarnęły brawa, a niektórzy widzowie wstali z miejsc. To był naprawdę cudowny występ. Po występach 3 innych uczniów spojrzałam na zegarek. Za minutę miał być dzwonek, więc powiedziałam moim wychowanką, że za 6 minut zaczynają kolejną lekcję i mają się nie spóźnić. Ja tym czasem poszłam do swojej sali - 26, gdzie miałam mieć 2 lekcje z klasą 3e.
Na 1 lekcji jak zwykle nie obyło się bez śmiechów. 3e to klasa, gdzie chłopcy nie robią głupich rzeczy, tylko śmieszne rzeczy. 2 tygodnie temu, wchodząc na lekcję, dwóch chłopaków zrobiło z rąk krzesło, na którym siedział trzeci z nich i wchodząc do sali, zaczął śpiewać "Ja jestem King Bruce Lee - karate mistrz"
Nie obyło się bez pamiątkowego zdjęcia z trójką klasowych królów :), które mam w telefonie.
Na drugiej lekcji, gdy tylko weszli do sali, jeden z nich powiedział, że już są wyniki konkursu - 2 dziewczyny przeszły do drugiego etapu.
- Wiecie, które? - spytałam
- Jakaś Maja z 4a i Patrycja z 2f - odpowiedział
- Patrycja Sobczak? - spytałam go
- Chyba tak... Taka blondynka, w białej sukience była.
- To Patrycja Sobczak, uczę ją - odpowiedziałam mu
Po skończonych zajęciach o 11:25 wróciłam do domu. Wiktorii jeszcze nie było.
- Jeszcze nic nie gotowałem - powiedział Kamil
Podeszłam do męża i ucałowałam go w policzek.
- Dopiero przed 12:00 - odezwałam się
- Był u was w szkole ten konkurs?
- Tak, Patrycja przeszła dalej
- Jaka Patrycja?
- Patrycja naszego Piotrka.
- Naprawdę? Nawet nie wiedziałem, że ona umie śpiewać
- Zaraz ci pokażę - położyłam torbę w przedpokoju, zdjęłam płaszcz i poszłam umyć ręce
Następnie usiadłam obok Kamila na kanapie, Olek bawił się klockami, a Mateuszek oglądał bajkę.
Kamil objął mnie ramieniem, a ja wyjęłam telefon i pokazałam mu filmik
- Co będziecie oglądać? - spytał Oluś
- Chcesz zobaczyć, jak dziewczynka śpiewa? - zapytałam
- Jaka dziewczynka?
- Patrycja
Oluś usiadł mi na kolanach i obejrzeliśmy, jak Patrycja wykonuje utwór "Biały Krzyż"
- Ładnie - skomentował Kamil
- Postanowiłam nagrać i wysłać Piotrkowi, zaraz to zrobię - powiedziałam
- Chcesz mu to wysłać?
- A czemu nie?
- Może mają jakieś ciche dni, a ty mu wyślesz, jak śpiewa i co wtedy?
- Nic... Przecież nie mogę wiedzieć, że coś pomiędzy nimi jest złego.
W tym momencie wysłałam Piotrkowi filmik z dopiskiem "Dzisiejszy występ Patrycji, przeszła do kolejnego etapu:) "
- Ciekawe, jak pójdzie Wiktorii - westchnęłam do męża
- Na pewno będzie cudownie i rozmiecie konkurencję.... - uśmiechnął się Kamil i pocałował mnie w czoło
*Wiktoria*
O 10:00 miał rozpocząć się konkurs w szkole. Miałam wystąpić prawie na samym końcu. Schowałam się w sali, która była miejscem przygotowań dla uczestników. W sali stał wielki parawan, za którym się schowałam i postanowiłam się przebrać. Z plecaka wyjęłam czarną spódnicę do kolan mamy. Była lekko rozkloszowana. Wcześniej założyłam jeszcze rajstopy w kolorze cielistym. Do tego założyłam koszulę w biało-niebieską drobną krateczkę, a na ramię biało-czerwoną opaskę z symbolem powstania warszawskiego.
Z pomocą Iwony, upięłam włosy jak upinały je kobiety w czasach
wojny. Założyłam jeszcze czarne baletki.
- A jakiś makijaż? - spytała Iwona
- Proszę cię, jakby zauważyli, że mam usta pomalowane, to chyba by mnie ze szkoły wyrzucili....
- Nie przesadzaj, to nie są czasy naszych rodziców, czy babć....
- Nie.... Aż tak nie będę się charakteryzować
- Mogłaś zaśpiewać "Miasto" z tego filmu "Miasto 44", co w telewizji śpiewałaś
- Nie.... Trzeba wybrać inny repertuar.
- Też z okresu wojny?
- Z powstania, opaski nie widzisz? - zaśmiałam się
Wyjrzałam zza drzwi sali.
- Teraz Mania śpiewa - powiedziała Iwona - A potem ty.
Marysia śpiewała "Legiony" i po jej występie wszyscy bili jej brawo.
- A teraz czas na występ naszej szkolnej gwiazdy - przed państwem Wiktoria Stoch!
Wyszłam więc na środek w pełnym stroju, usłyszałam głośne "Wow", a najbardziej głośne było od Maćka z mojej klasy. Pan Adam od historii mrugnął do mnie i podniósł kciuk w górę, że wszystko będzie dobrze.
Wzięłam mikrofon i pokazałam Kacprowi , który obsługiwał sprzęt, żeby jeszcze nie włączał podkładu.
- Jeśli mogłabym coś tylko słowem wstępu powiedzieć.... - zaczęłam -Nie jestem żadną szkolną gwiazdą, jestem zwykłą uczennicą, a po drugie chciałabym złożyć hołd wszystkim Powstańcom Warszawy, ponieważ tych żyjących możemy policzyć na palcach obu rąk, więcej już ich nie ma i więcej nie będzie...
Wskazałam więc, żeby Kacper włączył muzykę, a ja uśmiechnęłam się do wszystkich, puszczając oczko w stronę Maćka.
Pałacyk Michla, Żytnia, Wola,
Bronią się chłopcy od "Parasola",
Choć na "tygrysy" mają visy -
To warszawiaki, fajne chłopaki są!
Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,
Pręż swój młody duch,
Pracując za dwóch!
Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,
Pręż swój młody duch jak stal!
A każdy chłopak chce być ranny,
Sanitariuszki - morowe panny,
I gdy cię kula trafi jaka,
Poprosisz pannę - da ci buziaka - hej!
Czuwaj wiaro...
Z tyłu za linią dekowniki,
Intendentura, różne umrzyki,
Gotują zupę, czarną kawę,
I tym sposobem walczą za sprawę - hej!
Czuwaj wiaro...
Za to dowództwo jest morowe
Bo w pierwszej linii nadstawia głowę,
A najmorowszy z przełożonych,
To jest nasz "Miecio" w kółko golony - hej!
Czuwaj wiaro...
Wiara się bije, wiara śpiewa,
Szkopy się złoszczą, krew ich zalewa,
Różnych sposobów się imają,
Co chwila "szafę" nam posyłają - hej!
Czuwaj wiaro...
Lecz na nic "szafa" i granaty,
Za każdym razem dostają baty,
I co dzień się przybliża chwila
Że zwyciężymy! i do cywila - hej!
Widziałam, jak cała szkoła bawiła się przy piosence, śpiewali refren, a młodsze dzieci z ochotą włączyły się do odśpiewania głośnego "hej!"
Na sam koniec już bez melodii sama zaśpiewałam refren, podchodząc do kilku osób z mikrofonem w tym do samej Pani dyrektor i wychowawcy, aby zaśpiewali razem ze mną.
Gdy już skończyłam, wszyscy wstali z miejsc i bili mi brawo
- A to jest moja siostra! - krzyknął Karolek, co uchwyciła kamera, nagrywająca mój występ.
Brat podbiegł do mnie i objął mnie w pasie.
- Siostra, wiesz co?
- Co?
- Wygrasz to!
- Nawet nie czujemy, że nie rymujemy - zaśmiałam się i zeszłam ze sceny.
Nadszedł czas na decyzję jury, a ja byłam obiektem do pozowania do zdjęć. Najpierw z Karolkiem potem dołączyła się do nas Izabelka, następnie zdjęcia z koleżankami z klasy.
Gdy już chciałam odejść od ściany z napisem "Szkolny Konkurs pieśni patriotycznych i historycznych", podszedł od mnie Maciek
- A czy i ja mógłbym zrobić sobie zdjęcie z taką piękną sanitariuszką? - uśmiechnął się
- Strój bardziej dla kobiety powstańca, albo jak kto woli powstanki - uśmiechnęłam się, sama nie wiedziałam dlaczego
Spojrzałam się na Maćka i jego zielone oczy... Przypominał mi jednocześnie Mateusza z chóru i Antka...
Przypomniałam sobie, jak Antek mnie pocałował przed występem rok temu i do tej pory nigdy go nie widziałam, a do tego Mateusz chóru, który za każdym razem próbuje mnie poderwać, chociaż mam dopiero 13 lat
- Co robisz dzisiaj po szkole? - spytał
- Wracam do domu.
- Mógłbym cię odprowadzić?
- Wracam do domu autobusem, nie wiem, gdzie chciałbyś mnie odprowadzić- uśmiechnęłam się
- Pięknie wyglądasz - powiedział, jednak speszył się i spuścił głowę.
- Dziękuję....
- Masz cudowny uśmiech.
- Ty też - powiedziałam i bez wahania pocałowałam go w policzek i uciekłam
Po jakiś 20 minutach przyszedł czas na ogłoszenie wyników.
- Razem z jury postanowiliśmy, że zwycięzcą w naszej szkole zostanie Wiktoria Stoch!
Wyszłam na środek przy ogromnej wrzawie odebrałam nagrodę, czyli złotą nutkę oraz przeszłam do kolejnego etapu, który już 4 marca miał odbyć się w szkole mamy.
Po zakończeniu chciałam wrócić do domu, ale zatrzymał mnie Maciek
- Gratuluję - powiedział
- Dziękuję
Chciałam wyjść, ale złapał mnie za rękę.
- Czyli nie mogę liczyć, że gdzieś razem wyjdziemy?
- W najbliższym czasie, nie - powiedziałam i wyszłam ze szkoły. Wsiadłam w miejski autobus, a wszyscy ludzie patrzyli się na mnie, jakbym naprawdę brała udział w powstaniu.
Wysiadłam na przystanku i przeszłam się pieszo do domu. Karolek i Iza mieli jeszcze 2 godziny zajęć, więc zostali w szkole.
- I co? - spytał tata od razu w drzwiach
- Przeszłam dalej!! - aż podskoczyłam, a tata przytulił mnie do siebie
Mama również była bardzo szczęśliwa.
- A więc zapraszam 4 listopada do szkoły - powiedziała
- Mam nadzieję , tato, że będziesz - powiedziałam
- Będę, będę... Na 100% będę
*Kasia*
Nadszedł 4 listopada. Od samego rana wszyscy w domu przygotowywaliśmy się do konkursu.
Uprasowałam Kamilowi białą koszulę, Olusiowi i Mateuszkowi granatowe.
Kamil zawiózł rano Karola i Izę do szkoły, Piotrek pojechał autobusem
Zrobiłam Wiktorii lekkie loki lokówką, córka założyła
Wyglądała elegancko, a jednocześnie dziewczęco.
Ja zaś założyłam
Do tego z pomocą Wiktorii delikatnie upięłam włosy
Po 30 minutach razem - całą piątką pojechaliśmy do szkoły na konkurs.
Kamil zajął miejsce wraz z Olusiem i Mateuszkiem na widowni. Wiktoria poszła do miejsca dla występujących, a ja zajęłam miejsce w pierwszym rzędzie obok Pana dyrektora.
Pan dyrektor wstał na początku i powitał wszystkich.
- Zaczniemy najpierw od kategorii szkoły podstawowej. Przypomnę jeszcze raz zasady. Przed każdym występem ukażemy występ z etapu szkolnego. Najpierw wykonawca zaprezentuje jedną z piosenek, następnie wybierzemy finałową trójkę, która zaprezentuje kolejny utwór! Tak samo będzie z uczniami ze szkół średnich. A więc zaczynamy i życzę wszystkim powodzenia!
Najpierw wystąpiło 7 uczniów ze szkół podstawowych. Została jeszcze trójką. Najpierw występ młodego chłopaka, potem dziewczynki na oko miała 7 lat, a na samym końcu występ Wiktorii.
- A teraz zapraszamy ostatnią uczestniczkę - Wiktorię Stoch
Usłyszałam tę wrzawę , a na wielkim ekranie pojawił się występ Wiktorii w powstańczej kreacji, która śpiewała "Pałacyk Michla" Wyszło jej naprawdę cudownie.
Nagle na scenę wbiegła Wiktoria, na boso... Wszyscy patrzyli się na nią, jak na wariatkę.... Udawała zdyszaną. Podbiegł do niej jeden z chłopaków z krzesłem, które postawił na środku.... Zaczęła grać ostra melodia, wręcz nieprzyjazna. Chłopak zamknął Wiktorię w kajdanki i posadził na krześle...
Wszyscy patrzyli się na mnie, jakby moja córka była istną wariatką, a ja nic nie wiedziałam o występie córki...
Zgasło światło, nagle zasunięto rolety na sali gimnastycznej, a na twarz Wiktorii włączono małą lampę, która raziła ją prosto w twarz. Zaczęła śpiewać
Nie płaczcie matki - to nie na darmo!
Nad stocznią sztandar z czarną kokardą!
Za chleb i wolność, i nową Polskę,
Janek Wiśniewski padł!
Podczas występu Wiktoria wyrywała się, wstawała z krzesła, ręce ścieśnione.... A gdy na sam koniec wykrzyknęła wręcz "Janek Wiśniewski padł!" upadła na podłogę... i lampa zgasła.
Po jej występie zapadła cisza.... A dopiero po minucie wszyscy wstali z miejsc i zaczęli bić brawo!!
Wiktoria ukłoniła się i zeszła ze sceny.
Następnie występowali uczniowie szkół średnich. Nie zauważyłam, w którym momencie do sali gimnastycznej wszedł Piotrek, aby spojrzeć na Patrycję, która ubrana w czarną sukienkę, trzymała w ręku białą różę i zaśpiewała "Rozkwitały pąki białych róż"
Po występie uczniów szkół średnich ogłoszono wyniki najlepszej trójki uczniów ze szkół podstawowych.
- Wiktoria Stoch! - powiedziało jury
Następnie ogłoszono wyniki najlepszej trójki szkoły średniej
- Patrycja Sobczak! - padło imię i nazwisko
W przerwie pomiędzy ogłoszeniem wyników a występami najlepszej trójki z każdej kategorii przyszedł czas na występ jednego z nauczycieli. Był to duet naszych matematyczek.
- Zapraszamy na występy najlepszej trójki uczniów ze szkoły podstawowej.
Jako ostatnia występowała Wiktoria.
Wyszła na scenę ponownie boso, potargana, miała ubrudzoną twarz , ręce i nogi...
- Co tam ona znów wymyśliła - powiedziałam na głos, a byłam pewna, że to tylko pomyślałam.
Pan dyrektor tylko spojrzał się na mnie i uśmiechnął się pod wąsem
Wiktoria nagle rozpłakała się, wyjęła chusteczkę i wytarła oczy... Na scenę na podwyższeniu wjechał fortepian.
Usiadła przy nim... Zagrała kawałek melodii, a potem nastała cisza, odeszła od instrumentu. Stanęła ponownie na środku.
Bronią się chłopcy od "Parasola",
Choć na "tygrysy" mają visy -
To warszawiaki, fajne chłopaki są!
Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,
Pręż swój młody duch,
Pracując za dwóch!
Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,
Pręż swój młody duch jak stal!
A każdy chłopak chce być ranny,
Sanitariuszki - morowe panny,
I gdy cię kula trafi jaka,
Poprosisz pannę - da ci buziaka - hej!
Czuwaj wiaro...
Z tyłu za linią dekowniki,
Intendentura, różne umrzyki,
Gotują zupę, czarną kawę,
I tym sposobem walczą za sprawę - hej!
Czuwaj wiaro...
Za to dowództwo jest morowe
Bo w pierwszej linii nadstawia głowę,
A najmorowszy z przełożonych,
To jest nasz "Miecio" w kółko golony - hej!
Czuwaj wiaro...
Wiara się bije, wiara śpiewa,
Szkopy się złoszczą, krew ich zalewa,
Różnych sposobów się imają,
Co chwila "szafę" nam posyłają - hej!
Czuwaj wiaro...
Lecz na nic "szafa" i granaty,
Za każdym razem dostają baty,
I co dzień się przybliża chwila
Że zwyciężymy! i do cywila - hej!
Widziałam, jak cała szkoła bawiła się przy piosence, śpiewali refren, a młodsze dzieci z ochotą włączyły się do odśpiewania głośnego "hej!"
Na sam koniec już bez melodii sama zaśpiewałam refren, podchodząc do kilku osób z mikrofonem w tym do samej Pani dyrektor i wychowawcy, aby zaśpiewali razem ze mną.
Gdy już skończyłam, wszyscy wstali z miejsc i bili mi brawo
- A to jest moja siostra! - krzyknął Karolek, co uchwyciła kamera, nagrywająca mój występ.
Brat podbiegł do mnie i objął mnie w pasie.
- Siostra, wiesz co?
- Co?
- Wygrasz to!
- Nawet nie czujemy, że nie rymujemy - zaśmiałam się i zeszłam ze sceny.
Nadszedł czas na decyzję jury, a ja byłam obiektem do pozowania do zdjęć. Najpierw z Karolkiem potem dołączyła się do nas Izabelka, następnie zdjęcia z koleżankami z klasy.
Gdy już chciałam odejść od ściany z napisem "Szkolny Konkurs pieśni patriotycznych i historycznych", podszedł od mnie Maciek
- A czy i ja mógłbym zrobić sobie zdjęcie z taką piękną sanitariuszką? - uśmiechnął się
- Strój bardziej dla kobiety powstańca, albo jak kto woli powstanki - uśmiechnęłam się, sama nie wiedziałam dlaczego
Spojrzałam się na Maćka i jego zielone oczy... Przypominał mi jednocześnie Mateusza z chóru i Antka...
Przypomniałam sobie, jak Antek mnie pocałował przed występem rok temu i do tej pory nigdy go nie widziałam, a do tego Mateusz chóru, który za każdym razem próbuje mnie poderwać, chociaż mam dopiero 13 lat
- Co robisz dzisiaj po szkole? - spytał
- Wracam do domu.
- Mógłbym cię odprowadzić?
- Wracam do domu autobusem, nie wiem, gdzie chciałbyś mnie odprowadzić- uśmiechnęłam się
- Pięknie wyglądasz - powiedział, jednak speszył się i spuścił głowę.
- Dziękuję....
- Masz cudowny uśmiech.
- Ty też - powiedziałam i bez wahania pocałowałam go w policzek i uciekłam
Po jakiś 20 minutach przyszedł czas na ogłoszenie wyników.
- Razem z jury postanowiliśmy, że zwycięzcą w naszej szkole zostanie Wiktoria Stoch!
Wyszłam na środek przy ogromnej wrzawie odebrałam nagrodę, czyli złotą nutkę oraz przeszłam do kolejnego etapu, który już 4 marca miał odbyć się w szkole mamy.
Po zakończeniu chciałam wrócić do domu, ale zatrzymał mnie Maciek
- Gratuluję - powiedział
- Dziękuję
Chciałam wyjść, ale złapał mnie za rękę.
- Czyli nie mogę liczyć, że gdzieś razem wyjdziemy?
- W najbliższym czasie, nie - powiedziałam i wyszłam ze szkoły. Wsiadłam w miejski autobus, a wszyscy ludzie patrzyli się na mnie, jakbym naprawdę brała udział w powstaniu.
Wysiadłam na przystanku i przeszłam się pieszo do domu. Karolek i Iza mieli jeszcze 2 godziny zajęć, więc zostali w szkole.
- I co? - spytał tata od razu w drzwiach
- Przeszłam dalej!! - aż podskoczyłam, a tata przytulił mnie do siebie
Mama również była bardzo szczęśliwa.
- A więc zapraszam 4 listopada do szkoły - powiedziała
- Mam nadzieję , tato, że będziesz - powiedziałam
- Będę, będę... Na 100% będę
*Kasia*
Nadszedł 4 listopada. Od samego rana wszyscy w domu przygotowywaliśmy się do konkursu.
Uprasowałam Kamilowi białą koszulę, Olusiowi i Mateuszkowi granatowe.
Kamil zawiózł rano Karola i Izę do szkoły, Piotrek pojechał autobusem
Zrobiłam Wiktorii lekkie loki lokówką, córka założyła
Wyglądała elegancko, a jednocześnie dziewczęco.
Ja zaś założyłam
Do tego z pomocą Wiktorii delikatnie upięłam włosy
Po 30 minutach razem - całą piątką pojechaliśmy do szkoły na konkurs.
Kamil zajął miejsce wraz z Olusiem i Mateuszkiem na widowni. Wiktoria poszła do miejsca dla występujących, a ja zajęłam miejsce w pierwszym rzędzie obok Pana dyrektora.
Pan dyrektor wstał na początku i powitał wszystkich.
- Zaczniemy najpierw od kategorii szkoły podstawowej. Przypomnę jeszcze raz zasady. Przed każdym występem ukażemy występ z etapu szkolnego. Najpierw wykonawca zaprezentuje jedną z piosenek, następnie wybierzemy finałową trójkę, która zaprezentuje kolejny utwór! Tak samo będzie z uczniami ze szkół średnich. A więc zaczynamy i życzę wszystkim powodzenia!
Najpierw wystąpiło 7 uczniów ze szkół podstawowych. Została jeszcze trójką. Najpierw występ młodego chłopaka, potem dziewczynki na oko miała 7 lat, a na samym końcu występ Wiktorii.
- A teraz zapraszamy ostatnią uczestniczkę - Wiktorię Stoch
Usłyszałam tę wrzawę , a na wielkim ekranie pojawił się występ Wiktorii w powstańczej kreacji, która śpiewała "Pałacyk Michla" Wyszło jej naprawdę cudownie.
Nagle na scenę wbiegła Wiktoria, na boso... Wszyscy patrzyli się na nią, jak na wariatkę.... Udawała zdyszaną. Podbiegł do niej jeden z chłopaków z krzesłem, które postawił na środku.... Zaczęła grać ostra melodia, wręcz nieprzyjazna. Chłopak zamknął Wiktorię w kajdanki i posadził na krześle...
Wszyscy patrzyli się na mnie, jakby moja córka była istną wariatką, a ja nic nie wiedziałam o występie córki...
Zgasło światło, nagle zasunięto rolety na sali gimnastycznej, a na twarz Wiktorii włączono małą lampę, która raziła ją prosto w twarz. Zaczęła śpiewać
Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni,
Dzisiaj milicja użyła broni.
Dzielnieśmy stali, celnie rzucali.
Janek Wiśniewski padł!
Dzisiaj milicja użyła broni.
Dzielnieśmy stali, celnie rzucali.
Janek Wiśniewski padł!
Na drzwiach ponieśli go Świętojańską,
Naprzeciw glinom, naprzeciw tankom.
Chłopcy stoczniowcy - pomścijcie druha!
Janek Wiśniewski padł!
Naprzeciw glinom, naprzeciw tankom.
Chłopcy stoczniowcy - pomścijcie druha!
Janek Wiśniewski padł!
Jeden zraniony, drugi zabity,
Krwi się zachciało słupskim bandytom.
To partia strzela do robotników,
Janek Wiśniewski padł!
Krwi się zachciało słupskim bandytom.
To partia strzela do robotników,
Janek Wiśniewski padł!
Krwawy Kociołek, to kat Trójmiasta,
Przez niego giną dzieci, niewiasty.
Poczekaj draniu - my cię dostaniem,
Janek Wiśniewski padł!
Przez niego giną dzieci, niewiasty.
Poczekaj draniu - my cię dostaniem,
Janek Wiśniewski padł!
Stoczniowcy Gdyni, stoczniowcy Gdańska,
Idźcie do domu, skończona walka.
Świat się dowiedział, nic nie powiedział,
Janek Wiśniewski padł!
Idźcie do domu, skończona walka.
Świat się dowiedział, nic nie powiedział,
Janek Wiśniewski padł!
Nie płaczcie matki - to nie na darmo!
Nad stocznią sztandar z czarną kokardą!
Za chleb i wolność, i nową Polskę,
Janek Wiśniewski padł!
Nad stocznią sztandar z czarną kokardą!
Za chleb i wolność, i nową Polskę,
Janek Wiśniewski padł!
Stoczniowcy Gdyni, stoczniowcy Gdańska,
Idźcie do domu, skończona walka.
Świat się dowiedział, nic nie powiedział,
Janek Wiśniewski padł!
Idźcie do domu, skończona walka.
Świat się dowiedział, nic nie powiedział,
Janek Wiśniewski padł!
Nie płaczcie matki - to nie na darmo!
Nad stocznią sztandar z czarną kokardą!
Za chleb i wolność, i nową Polskę,
Janek Wiśniewski padł!
Podczas występu Wiktoria wyrywała się, wstawała z krzesła, ręce ścieśnione.... A gdy na sam koniec wykrzyknęła wręcz "Janek Wiśniewski padł!" upadła na podłogę... i lampa zgasła.
Po jej występie zapadła cisza.... A dopiero po minucie wszyscy wstali z miejsc i zaczęli bić brawo!!
Wiktoria ukłoniła się i zeszła ze sceny.
Następnie występowali uczniowie szkół średnich. Nie zauważyłam, w którym momencie do sali gimnastycznej wszedł Piotrek, aby spojrzeć na Patrycję, która ubrana w czarną sukienkę, trzymała w ręku białą różę i zaśpiewała "Rozkwitały pąki białych róż"
Po występie uczniów szkół średnich ogłoszono wyniki najlepszej trójki uczniów ze szkół podstawowych.
- Wiktoria Stoch! - powiedziało jury
Następnie ogłoszono wyniki najlepszej trójki szkoły średniej
- Patrycja Sobczak! - padło imię i nazwisko
W przerwie pomiędzy ogłoszeniem wyników a występami najlepszej trójki z każdej kategorii przyszedł czas na występ jednego z nauczycieli. Był to duet naszych matematyczek.
- Zapraszamy na występy najlepszej trójki uczniów ze szkoły podstawowej.
Jako ostatnia występowała Wiktoria.
Wyszła na scenę ponownie boso, potargana, miała ubrudzoną twarz , ręce i nogi...
- Co tam ona znów wymyśliła - powiedziałam na głos, a byłam pewna, że to tylko pomyślałam.
Pan dyrektor tylko spojrzał się na mnie i uśmiechnął się pod wąsem
Wiktoria nagle rozpłakała się, wyjęła chusteczkę i wytarła oczy... Na scenę na podwyższeniu wjechał fortepian.
Usiadła przy nim... Zagrała kawałek melodii, a potem nastała cisza, odeszła od instrumentu. Stanęła ponownie na środku.
Warszawo ma, o Warszawo ma
Wciąż płaczę, gdy Ciebie zobaczę
Warszawo, Warszawo ma!
Wciąż płaczę, gdy Ciebie zobaczę
Warszawo, Warszawo ma!
Tam w getcie głód i nędza i chłód
I gorsza od głodu, od chłodu
Tęsknota, Warszawo ma!
I gorsza od głodu, od chłodu
Tęsknota, Warszawo ma!
Przez mur przekradam się
I biegnę tu jak zgoniony pies!
Choć tropi mnie pan władza
Żandarm, Gestapo i SS
I biegnę tu jak zgoniony pies!
Choć tropi mnie pan władza
Żandarm, Gestapo i SS
Warszawo ma!
Patrz w oku mym łza
Bo nie wiem, czy jeszcze zobaczę Cię jutro
Warszawo ma!
Patrz w oku mym łza
Bo nie wiem, czy jeszcze zobaczę Cię jutro
Warszawo ma!
Przez mur przekradam się
I biegnę tu jak zgoniony pies!
Choć tropi mnie pan władza
Żandarm, Gestapo i SS
I biegnę tu jak zgoniony pies!
Choć tropi mnie pan władza
Żandarm, Gestapo i SS
Warszawo ma!
Patrz w oku mym łza
Bo nie wiem, czy jeszcze zobaczę Cię jutro
Warszawo ma!
Patrz w oku mym łza
Bo nie wiem, czy jeszcze zobaczę Cię jutro
Warszawo ma!
Warszawo ma!
Patrz w oku mym łza
Bo nie wiem, czy jeszcze zobaczę Cię jutro
Warszawo ma!
Patrz w oku mym łza
Bo nie wiem, czy jeszcze zobaczę Cię jutro
Warszawo ma!
I bez żadnego ukłonu, udawała płacz i zeszła ze sceny... A widownia ponownie zamarła...
Ponownie dopiero po ciszy przyszedł czas na oklaski.
Po występach uczniów szkół podstawowych przyszedł czas na uczniów szkół średnich, a Patrycja zaśpiewała utwór "Czerwone maki na Monte Cassino"
Czy widzisz te gruzy na szczycie?
Tam wróg twój się kryje jak szczur.
Musicie, musicie, musicie
Za kark wziąć i strącić go z chmur.
I poszli szaleni zażarci,
I poszli zabijać i mścić,
I poszli jak zawsze uparci,
Jak zawsze za honor się bić.
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.
Runęli przez ogień ,straceńcy,
niejeden z nich dostał i padł,
jak ci z Samosierry szaleńcy,
Jak ci spod Racławic z przed lat.
Runęli impetem szalonym,
I doszli. I udał się szturm.
I sztandar swój biało czerwony
Zatknęli na gruzach wśród chmur,
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.
Czy widzisz ten rząd białych krzyży?
Tam Polak z honorem brał ślub.
Idź naprzód, im dalej ,im wyżej,
Tym więcej ich znajdziesz u stóp.
Ta ziemia do Polski należy,
Choć Polska daleko jest stąd,
Bo wolność krzyżami się mierzy,
Historia ten jeden ma błąd.
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.
Po występach całej szóstki przyszedł czas na naradę jury. Jedna osoba z każdej kategorii miała wygrać i pojechać dalej na konkurs Małopolski, ostatni etap konkursu.
W tym czasie mój kolega po fachu - historyk - zaśpiewał "O mój rozmarynie"
- Mamy dla państwa jeszcze jeden występ naszej zdolnej kadry pedagogicznej - usłyszałam głos jednego z uczniów klasy 3e - Nasza ukochana historyczka, którą wręcz uwielbiam. Tutaj chciałbym się serdecznie do męża zwrócić, że ma... ma Pan szczęście..... Naprawdę! Pani Katarzyna Witkowska-Stoch!
Gdy wyszłam na środek, zobaczyłam szok na twarzy Kamila.
Usłyszałam melodię w uszach i zaczęłam śpiewać
Jest takie miejsce u zbiegu dróg,
Gdzie się spotyka z zachodem wschód...
Nasz pępek świata,
Nasz biedny raj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Nad pastwiskami ciągnący dym,
Wierzby jak mary w welonach mgły,
Tu krzyż przydrożny,
Tam święty gaj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Kto tutaj zechce w rozpaczy tkwić,
Załamać ręce, płakać i pić,
Ten święte prawo
Ma, bez dwóch zdań...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Nadziei uczą ci, co na stos
Umieli rzucić swój życia los,
Za ojców groby,
Za Trzeci Maj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Z pokoleń trudu, z ofiarnej krwi
Zwycięskiej chwały nadejdą dni.
Dopomóż Boże
I wytrwać daj!
Tu nasze miejsce,
To nasz kraj!
A po swoim występie się ukłoniłam i usiadłam na miejscu dla nauczycieli.
Po 3 minutach jury wyszło z ogłoszeniem wyników. Do kolejnego etapu zakwalifikowała się
- Wiktoria Stoch!
a jeśli chodzi o uczniów szkół średnich to:
- Anna Koszykowska!
- Co? - wykrzyknął Piotrek z końca sali i nagle zauważyłam, że syn był na konkursie, po czym ze spuszczoną głową wyszedł z sali gimnastycznej, a za nim wybiegła Patrycja
Wszyscy gratulowali Wiktorii, dostała kolejną, tym razem większą, złotą nutkę do kolekcji.
Zostaliśmy poinformowani, że kolejny etap miał odbyć się końcem listopada w Domu Kultury. Wiktoria uściskała wszystkich, dosłownie wszystkich zgromadzonych, a my zrobiliśmy sobie z nią wspólne zdjęcie.
Kamil wstawił to zdjęcie na relację na instagramie z dopiskiem "Dumny tata"
***
Piotrek wybiegł z sali gimnastycznej, a za nim Patrycja
- Piotrek! - krzyczała - Piotrek!
Ten jednak nie odwracał się
W końcu podbiegła do niego i złapała młodego Stocha za ramię
- Piotrek, proszę, poczekaj
Chłopak odwrócił się w stronę pięknej blondynki
- Przecież twoja siostra przeszła dalej, czemu jesteś zły?
- Bo.... bo...
Spuścił głowę, nie mógł jej powiedzieć prawdy, nie chciał
- Bo ja.... Bo ty... - nie mógł się wysłowić...
- Piotrek... - złapała go za dłoń
- To ty powinnaś wygrać, a nie jakaś inna dziewczyna! - wykrzyknął w końcu
- Nieprawda... Wygrywają lepsi, o wiele lepsi ode mnie
- Ale ty jesteś najlepsza.... - przybliżył się do niej.
- Piotrek... Co ty robisz? Jesteśmy w szkole... - szeptała
Chłopak objął ją w pasie...
- Ale ja już tak długo nie mogę... Nie mogę... - mówił
Dotykali się czołami...Patrycja położyła swoją dłoń na jego policzku, a on pocałował jej dłoń, jak prawdziwy dżentelmen.
- Patrycja.... - szepnął
- Tak?
- Bo ja.... Bo ja ciebie.....
I nagle niespodziewanie piękna blondynka przybliżyła się do niego jeszcze bardziej i pocałowała go delikatnie w usta tak, że im obojgu nogi się uginały...
- Ja ciebie też, Piotrek.... Ja ciebie też....
Nie zwracali uwagi na to, że zbiegało się coraz więcej ludzi...
Tylko oni byli najważniejsi w tym momencie. Nikt i nic więcej się nie liczyło.... Dotykali się po twarzy, patrzyli głęboko w oczy... Piotrek utonął w ich zieleni...
- Dlaczego ty jesteś taka piękna? Dlaczego oszalałem na twoim punkcie? - spytał dotykając jej policzka
- A dlaczego na twój widok uginają mi się kolana, a serce bije coraz szybciej?
Ich dłonie splotły się w jedną i gdyby ktoś kiedyś poprosiłby, aby wskazać mu miłość najpiękniejszą, bez wahania można pokazać mu ten obrazek.
Tę cudowną romantyczną chwilę przerwał dzwonek szkolny, z którego dźwiękiem cała szkoła liczącą ponad 1000 osób pojawiła się na korytarzach....
Jednak Piotrek i Patrycja stali dalej na środku holu na parterze, dalej patrząc na siebie....
- Patrycja! - rozległ się głos z końca korytarza jakiejś dziewczyny
Oderwali się w końcu za siebie.... Tą dziewczyną była... Maja... Zobaczyła, że Patrycja stała w objęciach Piotrka i pobiegła zapłakana do łazienki
- Idź, Piotrek, proszę.... - szepnęła Patrycja - Pójdę do niej
I Piotrek ze spuszczoną głową wyszedł ze szkoły.
Pod budynkiem czekali na niego rodzice w samochodzie, a Wiktoria z telefonem czekała oparta o maskę.
- Gratuluję , bracie - powiedziała do niego
- Czego?
- Obejrzycie za kilka lat i będziecie mieli piękną pamiątkę, dzieciom i wnukom będziecie pokazywać. - uśmiechnęła się
- Ale co będziemy pokazywać?
- Romantyczną scenę..
- Jaką scenę?
- Na waszym ślubie pokażę - uśmiechnęła się - A teraz nie gadaj i wsiadaj do samochodu
--------------------------------------------------------------------
kiki2000
Tam wróg twój się kryje jak szczur.
Musicie, musicie, musicie
Za kark wziąć i strącić go z chmur.
I poszli szaleni zażarci,
I poszli zabijać i mścić,
I poszli jak zawsze uparci,
Jak zawsze za honor się bić.
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.
Runęli przez ogień ,straceńcy,
niejeden z nich dostał i padł,
jak ci z Samosierry szaleńcy,
Jak ci spod Racławic z przed lat.
Runęli impetem szalonym,
I doszli. I udał się szturm.
I sztandar swój biało czerwony
Zatknęli na gruzach wśród chmur,
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.
Czy widzisz ten rząd białych krzyży?
Tam Polak z honorem brał ślub.
Idź naprzód, im dalej ,im wyżej,
Tym więcej ich znajdziesz u stóp.
Ta ziemia do Polski należy,
Choć Polska daleko jest stąd,
Bo wolność krzyżami się mierzy,
Historia ten jeden ma błąd.
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi.
Po występach całej szóstki przyszedł czas na naradę jury. Jedna osoba z każdej kategorii miała wygrać i pojechać dalej na konkurs Małopolski, ostatni etap konkursu.
W tym czasie mój kolega po fachu - historyk - zaśpiewał "O mój rozmarynie"
- Mamy dla państwa jeszcze jeden występ naszej zdolnej kadry pedagogicznej - usłyszałam głos jednego z uczniów klasy 3e - Nasza ukochana historyczka, którą wręcz uwielbiam. Tutaj chciałbym się serdecznie do męża zwrócić, że ma... ma Pan szczęście..... Naprawdę! Pani Katarzyna Witkowska-Stoch!
Gdy wyszłam na środek, zobaczyłam szok na twarzy Kamila.
Usłyszałam melodię w uszach i zaczęłam śpiewać
Jest takie miejsce u zbiegu dróg,
Gdzie się spotyka z zachodem wschód...
Nasz pępek świata,
Nasz biedny raj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Nad pastwiskami ciągnący dym,
Wierzby jak mary w welonach mgły,
Tu krzyż przydrożny,
Tam święty gaj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Kto tutaj zechce w rozpaczy tkwić,
Załamać ręce, płakać i pić,
Ten święte prawo
Ma, bez dwóch zdań...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Nadziei uczą ci, co na stos
Umieli rzucić swój życia los,
Za ojców groby,
Za Trzeci Maj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
Z pokoleń trudu, z ofiarnej krwi
Zwycięskiej chwały nadejdą dni.
Dopomóż Boże
I wytrwać daj!
Tu nasze miejsce,
To nasz kraj!
A po swoim występie się ukłoniłam i usiadłam na miejscu dla nauczycieli.
Po 3 minutach jury wyszło z ogłoszeniem wyników. Do kolejnego etapu zakwalifikowała się
- Wiktoria Stoch!
a jeśli chodzi o uczniów szkół średnich to:
- Anna Koszykowska!
- Co? - wykrzyknął Piotrek z końca sali i nagle zauważyłam, że syn był na konkursie, po czym ze spuszczoną głową wyszedł z sali gimnastycznej, a za nim wybiegła Patrycja
Wszyscy gratulowali Wiktorii, dostała kolejną, tym razem większą, złotą nutkę do kolekcji.
Zostaliśmy poinformowani, że kolejny etap miał odbyć się końcem listopada w Domu Kultury. Wiktoria uściskała wszystkich, dosłownie wszystkich zgromadzonych, a my zrobiliśmy sobie z nią wspólne zdjęcie.
Kamil wstawił to zdjęcie na relację na instagramie z dopiskiem "Dumny tata"
***
Piotrek wybiegł z sali gimnastycznej, a za nim Patrycja
- Piotrek! - krzyczała - Piotrek!
Ten jednak nie odwracał się
W końcu podbiegła do niego i złapała młodego Stocha za ramię
- Piotrek, proszę, poczekaj
Chłopak odwrócił się w stronę pięknej blondynki
- Przecież twoja siostra przeszła dalej, czemu jesteś zły?
- Bo.... bo...
Spuścił głowę, nie mógł jej powiedzieć prawdy, nie chciał
- Bo ja.... Bo ty... - nie mógł się wysłowić...
- Piotrek... - złapała go za dłoń
- To ty powinnaś wygrać, a nie jakaś inna dziewczyna! - wykrzyknął w końcu
- Nieprawda... Wygrywają lepsi, o wiele lepsi ode mnie
- Ale ty jesteś najlepsza.... - przybliżył się do niej.
- Piotrek... Co ty robisz? Jesteśmy w szkole... - szeptała
Chłopak objął ją w pasie...
- Ale ja już tak długo nie mogę... Nie mogę... - mówił
Dotykali się czołami...Patrycja położyła swoją dłoń na jego policzku, a on pocałował jej dłoń, jak prawdziwy dżentelmen.
- Patrycja.... - szepnął
- Tak?
- Bo ja.... Bo ja ciebie.....
I nagle niespodziewanie piękna blondynka przybliżyła się do niego jeszcze bardziej i pocałowała go delikatnie w usta tak, że im obojgu nogi się uginały...
- Ja ciebie też, Piotrek.... Ja ciebie też....
Nie zwracali uwagi na to, że zbiegało się coraz więcej ludzi...
Tylko oni byli najważniejsi w tym momencie. Nikt i nic więcej się nie liczyło.... Dotykali się po twarzy, patrzyli głęboko w oczy... Piotrek utonął w ich zieleni...
- Dlaczego ty jesteś taka piękna? Dlaczego oszalałem na twoim punkcie? - spytał dotykając jej policzka
- A dlaczego na twój widok uginają mi się kolana, a serce bije coraz szybciej?
Ich dłonie splotły się w jedną i gdyby ktoś kiedyś poprosiłby, aby wskazać mu miłość najpiękniejszą, bez wahania można pokazać mu ten obrazek.
Tę cudowną romantyczną chwilę przerwał dzwonek szkolny, z którego dźwiękiem cała szkoła liczącą ponad 1000 osób pojawiła się na korytarzach....
Jednak Piotrek i Patrycja stali dalej na środku holu na parterze, dalej patrząc na siebie....
- Patrycja! - rozległ się głos z końca korytarza jakiejś dziewczyny
Oderwali się w końcu za siebie.... Tą dziewczyną była... Maja... Zobaczyła, że Patrycja stała w objęciach Piotrka i pobiegła zapłakana do łazienki
- Idź, Piotrek, proszę.... - szepnęła Patrycja - Pójdę do niej
I Piotrek ze spuszczoną głową wyszedł ze szkoły.
Pod budynkiem czekali na niego rodzice w samochodzie, a Wiktoria z telefonem czekała oparta o maskę.
- Gratuluję , bracie - powiedziała do niego
- Czego?
- Obejrzycie za kilka lat i będziecie mieli piękną pamiątkę, dzieciom i wnukom będziecie pokazywać. - uśmiechnęła się
- Ale co będziemy pokazywać?
- Romantyczną scenę..
- Jaką scenę?
- Na waszym ślubie pokażę - uśmiechnęła się - A teraz nie gadaj i wsiadaj do samochodu
--------------------------------------------------------------------
kiki2000
-


Komentarze
Prześlij komentarz