Piotrek następnego dnia po konkursie musiał jechać na kolejne zgrupowanie, tym razem do Niemiec. Zadzwonił do Patrycji wieczorem i przeprosił, że nie powiedział jej wcześniej o kolejnym zgrupowaniu, blondynka to zrozumiała, ale gdy teraz oboje wyrazili swoje uczucia , chciała być przy Piotrku.
Wiktoria w poniedziałek jak zawsze pojechała do szkoły. Zaczynała dzień od godziny wychowawczej. Przy szatni nie spotkała nikogo ze swojej klasy. Zdjęła czarny płaszczyk i zmieniła buty na czarne trampki. Poszła jeszcze do łazienki, jak zawsze miała w zwyczaju, poprawiła fryzurę, odgarnęła kilka brązowych kosmyków z twarzy, przejrzała się w lustrze, czy gdzieś się nie pobrudziła, przygładziła rękoma szarą bluzę , którą miała i jeansy. Wzięła plecak i poszła pod salę 7. Jednak zdziwiła się, że nikogo pod salą nie było, było już 10 minut do rozpoczęcia lekcji. Siedziała więc pod salą, wyjęła telefon i napisała wiadomość do dwóch koleżanek - Magdy i Iwony na ich wspólnej grupie.
"Gdzie jesteście?"
"Ja dopiero z domu wychodzę!" - napisała Magda
"Ja się dzisiaj spóźnię" - odpisała Iwona
"Coś się stało?" - zapytała Wiktoria
"Nie, no co wy, przysnęło mi się trochę, a autobus mam za 4 minuty"
"Luzik, to tylko godzina wychowawcza" - napisała Wiktoria
"Ale same wiecie, jaki jest pani Gosia" - odpisała jej Iwona
"Twarda kobietka!" - zaśmiała się Magda
Zadzwonił dzwonek na lekcję, ale nikogo prócz Wiktorii nie było. Odruchowo złapała za klamkę, drzwi były otwarte, weszła niechętnie do sali, a tam cała jej klasa wraz z wychowawcą czekali tylko na nią! Wszyscy gorąco ją powitali i pogratulowali tak emocjonujących występów.
- Dziękuję wam bardzo, nie wiem, co mam powiedzieć..... - wzruszyła się Wiktoria
- Dzięki uprzejmości komisji konkursowej mamy dostęp do twoich trzech nagrań. - powiedziała wychowawczyni
- Naprawdę? - Wiktoria była bardzo zaskoczona
Włączono więc projektor, a uczniowie zajęli miejsca w ławkach.
Zaczęli oglądać od występu, w który odbył się u nich w szkole, tutaj każdy z uczniów oglądał ponownie występ, ale wiedzieli, jak ich koleżanka zaśpiewała. Przyszedł jednak czas na 2 występy z kolejnego etapu.
Z ogromnymi emocjami wszyscy oglądali występ Wiktorii, która wykonała "Balladę o Janku Wiśniewskim" Wiktoria sama był pod wrażeniem, że udało jej się stworzyć takie show!
- Jesteś niesamowita! - szepnął jej do ucha Maciek, który siedział w ławce za nią.
Chociaż wszyscy siedzieli w sali , to i tak po obejrzeniu pierwszego występu wstali i zaczęli bić brawo.
- Jeszcze mamy kolejny występ - powiedziała wychowawczyni, gdy na ekranie pojawiła się rozczochrana i brudna Wiktoria, śpiewają "Warszawo ma"Jedna z dziewczyn siedząca pod oknem w ostatniej ławce uroniła kilka łez. Znowu zaczęli bić jej brawo.
- Wiktorio, naprawdę brak słów... - powiedziała wychowawczyni
- Nie wiem, dlaczego - westchnęła dziewczyna - Wykonałam po prostu piosenki, sama jestem w szoku, że przeszłam dalej
- Wycisnęłaś z tych piosenek to, co najpiękniejsze.....
- Dziękuję
- Co zaśpiewasz na kolejnym etapie? - zapytała jedna z dziewczyn w klasie
- Jeszcze nie wiem, mam kilka utworów wybranych, ale muszę wybrać tylko jeden.... Jeden, ale wyjątkowy... Myślałam nad piosenką "Katyńskie łzy" albo "Mały powstaniec", ale to utwory bardzo rockowe, a ja nie mogę śpiewać o umieraniu w takim rytmie, nie chcę śpiewać tak o moich przodkach, którzy też zginęli, walczyli. Myślałam też nad utworem "Żeby Polska była Polską"
- Coś zawsze wybierzesz
Po skończonych zajęciach, Wiktoria podeszła do szafki, zmieniła najpierw buty, a potem założyła płaszczyk.
-Idziemy? - spytała Magda
-Tak - powiedziała Wiktoria
-Ja jeszcze skoczę do łazienki - powiedziała Iwona
-To ja też - rzekła Magda, widząc zbliżającego się w ich kierunku Maćka ubranego w brązową kurtkę
-Idziesz do domu? - spytał
-Czekam na Iwonę i Magdę idziemy na zakupy
-Aha..
Maciek spuścił głowę
-Bardzo ładnie zaśpiewałaś, miałem ciarki
-Dziękuję - uśmiechnęła się, a Maciek zobaczył jej dołeczki
-Jutro sprawdzian z historii, umiesz coś? - chciał jakoś złagodzić ciszę
-Tak, uczyłam się wczoraj, mama dała mi jeszcze swoje notatki
-Jak to jest mieć mamę nauczycielkę?
-Normalnie - uśmiechnęła się
- Nie męczy cię, nie każe ci mieć samych 5 z historii?
-Nie. Do niczego mnie nie przymusza, czasami się pyta, czy czegoś nie rozumiem, to z chęcią mi wytłumaczy.
-Nie udziela jakiś korepetycji?
-Nie, nie udziela, ale... Zawsze mogę spytać, jeśli tylko chcesz.
-Nie, dziękuję.. To byłby chyba ogromny zaszczyt być w domu Stochów na korepetycjach
-Czemu wszyscy ludzie uważają nas za nie wiadomo kogo? Czuję się naprawdę dziwnie w takich właśnie sytuacjach.
-Twój tata jest najsławniejszym skoczkiem na świecie!
-Ale jest normalnym facetem, siedzi w domu, opiekuje się moimi młodszymi braćmi, chodzi na zakupy, gotuje obiad, robi pranie, czasami coś zepsuje, coś naprawi, jak gotuje spaghetti to zawsze ubrudzi koszulkę! Czemu wszyscy robią z mojej rodziny laleczki z porcelany???
Zdenerwowana, wybiegła ze szkoły. Iwona i Magda które stały w drzwiach łazienki, od razu wybiegły za nią.
- Ty debilu, ty naprawdę jesteś nienormalny! - krzyknęła w stronę Maćka Magda i wybiegła ze szkoły za koleżanką...
Wiktoria siedziała na schodach przed wejściem i płakała. Gdy usłyszała głos koleżanek, szybko wytarła łzy.
-Przepraszam Was, dziewczyny, ale nici z zakupów... Wracam do domu, pouczę się historii, jutro jest sprawdzian
-Pójdziemy z tobą na przystanek - powiedziała Iwona
-Nie trzeba, pójdę sama.
I Wiktoria wróciła do domu, przez kilka kolejnych dni unikała kontaktu z Maćkiem i gdy tylko on zbliżał się w jej kierunku, szybko odwracała się i uciekała.
Przygotowywała w swoim pokoju piosenkę na ostatni etap konkursu. Utwór "Tango na głos, orkiestrę i jeszcze jeden głos" był trafiony w dziesiątkę. Przygotowania do występu pochłonęły całkowicie jej czas. Chciała zrobić kolejne show, niczym musical. Potrzebowała więc całej ekipy ludzi.
Przed lekcjami podeszła do swojej klasy i powiedziała o swoim pomyśle, wszyscy zgodzili się wziąć udział prócz Maćka.
-Potrzebuje tylko od was abyście mieli czarne ubrania, a cały scenariusz i rekwizyty wam dam.
-Rekwizyty? - zdziwił się jeden z chłopaków.
-Tak, ale jak będzie pora, to wszytko dokładnie wam opowiem, jeszcze pisze scenariusz.
-Scenariusz do piosenki? - zdziwiła się Magda
-Jeśli mi pomożecie i włożymy w to serce to będzie to cudowny występ, nie tylko mój ale i was, przede wszystkim was.
Więc wszyscy chcieli pomóc swojej koleżance, Wiktoria była bardzo lubiana nie tylko w klasie, ale i w szkole.
Gdy Wiktoria wróciła ze szkoły, dom był zamknięty. Na stole w kuchni była kartka od taty, że jest na zakupach z Olkiem i Mateuszem, a w kuchni jest zupa ogórkowa, którą miała sobie odgrzać.
Zjadła więc i przebrała się w czarne legginsy i szary sweterek. Poszła do pokoju i zaczęła odrabiać lekcje. Około 17:00 miał przyjechać Piotrek ze zgrupowania.
Z transu odrabiania lekcji wyrwał ją telefon
*Wiktoria*
Na wyświetlaczu pojawiło się imię "Patrycja". Na początku nie wiedziałam, o jaką Patrycję chodzi, od jakiej Patrycji mogłabym mieć numer. Odebrałam
- Halo?
- Halo, cześć Wiktoria.! - poznałam głos Patrycji , ukochanej mojego starszego brata
- Cześć
- Mam do ciebie propozycję
- Dla mnie?
- Tak, chodzi o to , że moja daleka kuzynka bierze ślub w grudniu i wynajęła na ten ślub śpiewaczkę, która miała wykonać "Alleluja", ale... kobieta odmówiła i szukają na biega zastępstwa, pomyślałam o tobie.
- O mnie?
- Tak, o tobie...
- A w którym kościele?
- Cudownego Medalika.
- Naprawdę?
- Tak
- To moja parafia.
- Wiesz, moja kuzynka jest w stanie zapłacić każde pieniądze.
- Nie chodzi o pieniądze..... Ale w sumie... .Czemu nie?
- Czyli zgadzasz się?
- Tak!
- Cudownie, zadzwonię zaraz do niej, wyślę ci jej numer telefonu, to może same byście się dogadały.
- Wybierasz się na ślub sama? - spytałam
- Tak, Piotrek zaczyna od przyszłego weekendu zawody, więc nie na szans, aby był ze mną.
- No tak, już zaczyna skoki..
- Wiesz, nie chcę, aby przeze mnie rezygnował, to tylko daleka kuzynka, gdybym nie musiała, to też bym na ten ślub nie poszła, ale wiesz, jacy są czasami rodzice.
- Rozumiem, "musisz iść i koniec"
- Tak, właśnie... Dobrze, to zaraz do niej zadzwonię i wyślę ci jej numer.
- Ok
Po kilku minutach rozmawiałam już z kuzynką Patrycji, dogadałam się w sprawie dnia i godziny. Jak mama wróciła z pracy, zaraz jej opowiedziałam, to samo i tacie. Na początku nie byli zadowoleni, ale powiedziałam im, że to będą moje pierwsze, zarobione samodzielnie pieniądze i że odkładam na kontrabas. Zgodzili się, bo stwierdzili, że i tak mam już 3 instrumenty w domu : gitara, fortepian i klavinet , chociaż zapomnieli, że flet na lekcje muzyki również posiadam.
Piotrek zadzwonił, że trochę się spóźni i nie będzie w domu o 17:00. Rodzice myśleli chyba, że jakieś ważne sprawy, ale ja dobrze czułam, że po prostu musi spotkać się z Patrycją, nie było innej opcji.
*Piotrek*
Zadzwoniłem do Patrycji, czy jest możliwość, abyśmy się spotkali gdzieś na Krupówkach, zgodziła się od razu. Czekałem więc na nią w naszym stałym, ulubionym miejscu. Z torbami pełnymi rzeczy, ale czekałem. Zobaczyła mnie już z daleka i zaczęła biec, po czym wskoczyła na mnie, krzyżując nogi na moich biodrach.
- Stęskniłam się - szepnęła mnie do ucha
- Ja za tobą też - szepnąłem i bez wahania pocałowałem ją w policzek
Nie byłem pewny, czy już naprawdę byliśmy razem, czy ten pocałunek to tylko stłumienie czyiś emocji, nie byłem niczego pewien, ale gdy odwzajemniła mój pocałunek, poczułem promyk nadziei.
- Chcę ci powiedzieć, że..... - zacząłem, ale nie umiałem ubrać słów w zdaniach, język mi się plątał, a to, że trzymałem ją w swoich ramionach i czułem jej ciepło, widziałem jej uśmiech i oczy w czarnych oprawkach sprawiło, że.... brakło mi słów
- Co? - spytała
- Chcę ci powiedzieć, że... że....
To ciepło, nagle duszność, pot spływał mi po skroniach, do tego wzrok Patrycji, który chciał usłyszeć najwspanialszą wiadomość w swoim życiu, a jednocześnie był przygotowany na coś najgorszego.
- Że cię kocham, Patrycja... - wydusiłem z siebie wreszcie...
Ona nagle zdjęła nogi z moich bioder... Postawiłem ją na ziemi, ale i tak stanęła na czubkach palców. Jej blade ręce dalej oplatały moją szyję. Spojrzała na mnie z zaszokowaniem? radością? niedowierzaniem? Nie byłem w stanie tego tak do końca opisać
- Piotrek... Ja ciebie też kocham. - szepnęła i rzuciliśmy się sobie w ramiona.
Przytuliłem ją w końcu, wciągałem zapach jej perfum. Było tak cudownie.
- Ale... - powiedziała nagle i cała ta romantyczna chwila przestała istnieć, oderwaliśmy się od siebie. - Ale znasz moich rodziców, oni nigdy tego nie zaakceptują
- Nie musimy im mówić - powiedziałem bez zawahania
- Jesteś pewien, że dobrze zrobimy?
- Niczego nie jestem pewien, ale musimy spróbować
- A twoi rodzice?
- Powiemy im, ale później. - odpowiedziałem
- Wiesz, bardzo polubiłam twoich rodziców, naprawdę, masz wspaniałe rodzeństwo, dzisiaj jeszcze rozmawiałam z twoją siostrą, zgodziła się zaśpiewać na ślubie mojej kuzynki.
- Naprawdę?
- Tak, rozmawiałam z tobą wczoraj wieczorem na ten temat, że wynajęta śpiewaczka zrezygnowała, wykryto u niej nowotwór, ale tego nie chciałam mówić Wiktorii.
- Masz już kreację na ślub? - spytałem, uśmiechając się
- Mam, ale ci jej nie pokażę.
- Dlaczego? Dowiesz się w swoim czasie. Pannę Młodą też będziesz podglądał?
- Jeśli będziesz nią ty, to oczywiście, że będę -nie wiem, jakie emocje mną targały, ale bez wahania pocałowałem Patrycję w usta... Może to nie był delikatny, ale też i nie namiętny pocałunek, bo jak mogą całować się 16-latkowie, ale czułem, że... ja po prostu nie chcę całować innych ust, nawet do końca życia i jeden dzień dłużej.
- A jeśli nią będę? - spytała
- Ja wiem, że na pewno nią będziesz.
- Skąd taka pewność? - tak uroczo się uśmiechała, że nie mogłem się powstrzymać przed drugim, długim pocałunkiem
- Bo cię kocham i nigdy nie przestanę...
- Ale i tak ja ciebie kocham mocniej - ponownie się uśmiechnęła
- Ja chyba śnię
- Dlaczego?
- Ponieważ trzymam ukochaną dziewczynę w ramionach, ja kocham ją, a ona mniej, czego chcieć więcej?
- Wiesz, czego ja chcę?
- Czego?
- Twojego szczęścia i twoich sukcesów w skokach, wiem, jak dla ciebie jest to ważne.
- Ale najważniejsze trzymam w moich ramionach.
*Wiktoria*
Siedziałam na długim korytarzu w otoczeniu osób z mojej klasy, wszyscy ubrani na czarno, z nerwów poszłam do łazienki.
Przejrzałam się w lustrze.
- Czyżby ta sukienka jest odpowiednia? - spytałam sama siebie
Poprawiłam jeszcze włosy w lustrze, a na usta dodałam błyszczyku, nie chciałam się malować, miałam dopiero 13 lat, ale błyszczyk z kosmetyczki mamy w łazience strasznie mi się podobał i czułam, że nie zorientuje się, jak wezmę go do Krakowa na ostatni etap konkursu.
- Nie stresuj się - powiedziała do mnie Magda, ubrana w czarne jeansy, czarną koszulkę na ramiączkach i czarną skórzaną kurtkę.
- Wiktoria Stoch, proszę się przygotować - powiedziała wysoka blondynka
Weszłam więc z moją całą ekipą za kulisy. Sprawdziłam, czy wszyscy mają rekwizyty oraz spojrzałam za siebie, gdzie czekał na mnie na mnie biały fortepian... Czułam tę energię i magię, która mnie ogarniała.
- A teraz przed państwem Wiktoria Stoch!
Serce mi zaczęło walić, na scenie był już fortepian. Weszłam więc na scenę. Usiadłam przy moim instrumencie i zaczęłam grać melodię znaną z filmu "Trędowata", gdzie główna bohaterka wykonywała utwór "Do M." Adama Mickiewicza..... Nagle na scenie pojawił się tłum ludzi w czarnych kapeluszach - moi koledzy z klasy, każdy z nich trzymał książkę, każdy inną, m.in. "Pana Tadeusza", poezje Cypriana Kamila Norwida i Juliusza Słowackiego, tłum był coraz większy, moja muzyka cichła, dwóch chłopców oderwało mnie od instrumentu i wręcz popchnęło na sam środek sceny... Zrobiło się ciemno na sali, fortepian zniknął, tak samo i tłum.
W tej ogarniającej ciemności dostałam mikrofon na statywie , zaczęła grać muzyka.
Pojawiło się światło, które tylko oświecało mnie
Było ciemno
więc niewiele co widziałam
I pamiętam też niewiele
Było ciemno
wiem, że z pochyloną głową stałam
tak, jak stoi się w Kościele
A więc stałam, nie widziałam
było ciemno, lecz słyszałam
Wciąż ten głos
Podejdź bliżej -
więc podeszłam
Jak skruszona obywatelka do przedstawiciela władzy
Podejdź bliżej -
już wiedziałam
Że ucieczka błyskawiczna tu niczemu nie zaradzi
Więc podeszłam, posłuchałam
było ciemno, lecz słyszałam
Wciąż ten głos, ten głos, ten głos
To nie wróg był
bo głos cichy i subtelny
Ale polski i nieskazitelny
To nie wróg był
ten by zaraz mnie zapytał
Czy mój światopogląd celny
Więc to nie był wróg na pewno
bo nad głową tuż nade mną
Wciąż słyszałam ten głos, ten głos, ten głos, ten głos:
(spojrzałam się w górę)
Ty to masz szczęście
Że w tym momencie
Żyć ci przyszło
W kraju nad Wisłą
Ty to masz szczęście
Twój kraj szczęśliwy
Piękny, prawdziwy
Ludzie uczynni
W sercach niewinni
Twój kraj szczęśliwy
(Nagle znowu pojawił się tłum ludzi, czytających poezje Norwida, Słowackiego i "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza.)
Było ciemno
więc nie mogłam stwierdzić
Komu pomyliły się epoki lub stulecia
Było ciemno
może to Mickiewicz jaki
Bo tak zgrabnie romantyczną wiarę krzesał?
Chyba niezorientowany
bo w tym kraju - tak kochanym -
Dawno nie był już widziany
Może Norwid
bo coś plótł, że łza
gdzieś znad planety spada i groby przecieka
Ale skąd by
skąd by wiedział
Że na jego słowa ktoś tu jeszcze może czekać?
Teraz w modzie nie Norwidy
filozofów odkryj winy
Więc czyj ten głos, ten głos, ten głos, ten głos?
Było ciemno
sama nie wiem
Jak do domu wprost doszłam i do siebie
Było ciemno
a ja czułam się jak w niebie
lecz dlaczego - nie wiem, nie wiem.
Z pochyloną głową stałam
wierzcie - ja nie zwariowałam
Lecz jak dziecko powtarzałam
Ten głos, ten głos, ten głos
Ja to mam szczęście
Że w tym momencie
Żyć mi przyszło
W kraju nad Wisłą
Ja to mam szczęście
Mój kraj szczęśliwy
Piękny, prawdziwy
Ludzie uczynni
W sercach niewinni
Mój kraj szczęśliwy
Ja to mam szczęście
Że w tym momencie
Żyć mi przyszło
W kraju nad Wisłą
Ja to mam szczęście
(ostatni raz refren zaśpiewałam z całą moją klasą, wszyscy zdjęli kapelusze, trzymali w ręku książki).
Ja to mam szczęście
Że w tym momencie
Żyć mi przyszło
W kraju nad Wisłą
Ja to mam szczęście
(melodia jeszcze grała, a na scenę wjechał fortepian, moi koledzy i koleżanki założyli kapelusze i uciekli za kulisy, a ja zaczęłam grać na fortepianie i śpiewać)
Jeszcze Polska nie zginęła
Kiedy my żyjemy
Co nam obca przemoc wzięła
Szablą odbierzemy
Marsz, marsz Dąbrowski
z ziemi włoskiej do Polski
Za twoim przewodem
Złączym się z narodem
Marsz, marsz Dąbrowski
z ziemi włoskiej do Polski
Za twoim przewodem
Złączym się z narodem
(Ku mojemu zdziwieniu cała widownia wraz z jury wstała, a ja po zaśpiewaniu wstałam i ukłoniłam się, po czym zeszłam ze sceny)
Czekała na mnie cała moja klasa, prócz Maćka, oczywiście. Wszyscy mnie przytulili i gratulowali.
- Myślicie, że im się podobało? - spytałam
- Na pewno im się podobało - odezwała się Iwona
Po mnie były jeszcze 2 inne występy uczniów szkół podstawowych, a po nich występy uczniów szkół średnich. W tym czasie napisałam do mamy SMS-a, bo wiedziałam, że jest w pracy, a do taty zadzwoniłam
- I jak ci poszło? - spytał tata
- Myślę, że ok, jeszcze teraz występy ze szkół średnich
- Trzymam za ciebie kciuki, Oluś też, bo Mati śpi
Uśmiechnęłam się
- Zadzwonię do ciebie później
- Ok, jak coś to zadzwoń, o której będziesz pod szkołą, to po ciebie przyjadę.
- Dobrze, tato.
Poszłam do bufetu, zjadłam kilka przepysznych ciast, Iwona śmiała się ze mnie, że będę za gruba, a Magda robiła mi zdjęcia.
Gdy przyszedł czas na ogłoszenie wyników, jadłam jeszcze ostatnie ciacho
Gdy nie wybrano mnie na 3 i 2 miejsce, chciałam już iść, bo stwierdziłam, że były lepsze występy od moich, gdy nagle okrzyknięto, że
- 1 miejsce w kategorii szkół podstawowych zdobywa Wiktoria Stoch!
Aż zakrztusiłam się ciastkiem. Magda musiała mnie "ratować". Poprawiłam szybko sukienkę i wyszłam na środek po odebranie dyplomu, złotej nutki oraz złotego mikrofonu za najpiękniejszy głos Małopolski, pozowałam do wielu zdjęć, więc sesja trwała ponad pół godziny. Na koniec zrobiłam sobie zdjęcie z całą moją klasą i w drodze powrotnej do Zakopanego napisałam post na istagramie z tym właśnie zdjęciem
"Dziękuję, gdyby nie Wy, nie osiągnęłabym dzisiejszego sukcesu!"
--------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Wiktoria w poniedziałek jak zawsze pojechała do szkoły. Zaczynała dzień od godziny wychowawczej. Przy szatni nie spotkała nikogo ze swojej klasy. Zdjęła czarny płaszczyk i zmieniła buty na czarne trampki. Poszła jeszcze do łazienki, jak zawsze miała w zwyczaju, poprawiła fryzurę, odgarnęła kilka brązowych kosmyków z twarzy, przejrzała się w lustrze, czy gdzieś się nie pobrudziła, przygładziła rękoma szarą bluzę , którą miała i jeansy. Wzięła plecak i poszła pod salę 7. Jednak zdziwiła się, że nikogo pod salą nie było, było już 10 minut do rozpoczęcia lekcji. Siedziała więc pod salą, wyjęła telefon i napisała wiadomość do dwóch koleżanek - Magdy i Iwony na ich wspólnej grupie.
"Gdzie jesteście?"
"Ja dopiero z domu wychodzę!" - napisała Magda
"Ja się dzisiaj spóźnię" - odpisała Iwona
"Coś się stało?" - zapytała Wiktoria
"Nie, no co wy, przysnęło mi się trochę, a autobus mam za 4 minuty"
"Luzik, to tylko godzina wychowawcza" - napisała Wiktoria
"Ale same wiecie, jaki jest pani Gosia" - odpisała jej Iwona
"Twarda kobietka!" - zaśmiała się Magda
Zadzwonił dzwonek na lekcję, ale nikogo prócz Wiktorii nie było. Odruchowo złapała za klamkę, drzwi były otwarte, weszła niechętnie do sali, a tam cała jej klasa wraz z wychowawcą czekali tylko na nią! Wszyscy gorąco ją powitali i pogratulowali tak emocjonujących występów.
- Dziękuję wam bardzo, nie wiem, co mam powiedzieć..... - wzruszyła się Wiktoria
- Dzięki uprzejmości komisji konkursowej mamy dostęp do twoich trzech nagrań. - powiedziała wychowawczyni
- Naprawdę? - Wiktoria była bardzo zaskoczona
Włączono więc projektor, a uczniowie zajęli miejsca w ławkach.
Zaczęli oglądać od występu, w który odbył się u nich w szkole, tutaj każdy z uczniów oglądał ponownie występ, ale wiedzieli, jak ich koleżanka zaśpiewała. Przyszedł jednak czas na 2 występy z kolejnego etapu.
Z ogromnymi emocjami wszyscy oglądali występ Wiktorii, która wykonała "Balladę o Janku Wiśniewskim" Wiktoria sama był pod wrażeniem, że udało jej się stworzyć takie show!
- Jesteś niesamowita! - szepnął jej do ucha Maciek, który siedział w ławce za nią.
Chociaż wszyscy siedzieli w sali , to i tak po obejrzeniu pierwszego występu wstali i zaczęli bić brawo.
- Jeszcze mamy kolejny występ - powiedziała wychowawczyni, gdy na ekranie pojawiła się rozczochrana i brudna Wiktoria, śpiewają "Warszawo ma"Jedna z dziewczyn siedząca pod oknem w ostatniej ławce uroniła kilka łez. Znowu zaczęli bić jej brawo.
- Wiktorio, naprawdę brak słów... - powiedziała wychowawczyni
- Nie wiem, dlaczego - westchnęła dziewczyna - Wykonałam po prostu piosenki, sama jestem w szoku, że przeszłam dalej
- Wycisnęłaś z tych piosenek to, co najpiękniejsze.....
- Dziękuję
- Co zaśpiewasz na kolejnym etapie? - zapytała jedna z dziewczyn w klasie
- Jeszcze nie wiem, mam kilka utworów wybranych, ale muszę wybrać tylko jeden.... Jeden, ale wyjątkowy... Myślałam nad piosenką "Katyńskie łzy" albo "Mały powstaniec", ale to utwory bardzo rockowe, a ja nie mogę śpiewać o umieraniu w takim rytmie, nie chcę śpiewać tak o moich przodkach, którzy też zginęli, walczyli. Myślałam też nad utworem "Żeby Polska była Polską"
- Coś zawsze wybierzesz
Iwona zauważyła, że w ich kierunku zbliża się Maciek, który podejrzanie staną niedaleko i przysłuchiwał się im.
- A jak sytuacja z Mateuszem? - spytała Magda
- Wiecie... Nie chcę tego komentować. Mateusz od kilku tygodni jest jakiś inny, zmienił się i to bardzo
-Już cię nie nachodzi? - spytała Iwona, a Maciek stojący obok zrobił ogromne oczy
- Dałam mu jasno do zrozumienia, że mam dopiero 13 lat i nie pakuję się w związki czy miłości
-Oj tam, same dobrze wiemy jak było z Antkiem - odezwała się Magda
-Antek to temat skończony, ponieważ nie mam z nim kontaktu, usunął konta na portalach społecznościowych, więc nie wiem, co się z nim w ogóle dzieje
-A w przyszłym roku szykujesz się na koncert? - zapytała Iwona
-Chyba na występ - poprawiła Wiktoria
-Z twoim głosem to powinnaś koncertować.
-Wiem, jak ciężkie było życie mojej rodziny, kiedy jeździłam do Warszawy, nie chcę przeżywać tego jeszcze raz, po prostu nie chcę.
-Ale głos masz anielski! - oburzyła się Iwona
- I co z tego, jak życie będę miała nieszczęśliwe!
-Wiesz, czego ty potrzebujesz, Wiktoria? - odezwała się Magda
-Czego?
-Faceta, przystojnego, wysokiego, umięśnionego, najlepiej piłkarza, byłabyś sławną WAG! Byłoby o tobie naprawdę głośno! Ty musisz błyszczeć, masz głos, figurę, wygląd i jesteś córką samego Kamila Stocha
-Ja nie chcę takiego życia, chociaż... Blask fleszy, te kreacje, różne bale, eventy... Naprawdę ciekawe, ale wiem, przez co przechodziła moja mama, brak taty przez kilka miesięcy w roku, wychowywała nas sama.
-Ale jak twój przystojny piłkarz będzie na zgrupowaniach, to my ci z dziećmi pomożemy! - Magda wyjęła telefon i zaczęła czegoś szukać
-Co tam robisz? - spytała Wiktoria
-Pokażę Ci kogoś. - po czym wskazała na telefonie na zdjęcia jakiś chłopaków na boisku - To z naszego klubu zakopiańskiego
Wiktoria wzięła telefon i przeglądała zdjęcia
-To kolega Piotrka z podstawówki - wskazała na blondyna - A to jeden z uczniów mojej mamy, jest w jej klasie - pokazała na niskiego bruneta
-I jak? Który?
-Żaden...
A Maćkowi kamień spadł z serca
-Wiktoria to potrzebuje chłopaka z jakiegoś większego klubu - powiedziała Iwona
-A gorący Hiszpan - zaśmiała się Magda
-Oj tak.. Hiszpan jak najbardziej - powiedziała Wiktoria - Albo Włoch...
-Uuu Włoch.. Opalony, czarne włosy, delikatny zarost, przystojny, a wręcz boski! - zachwycała się Magda
-Wiecie co, mamy dopiero 13 lat - westchnęła Wiktoria
-I co z tego - odezwała się Magda - Nie możemy pomarzyć?
-Możemy, ale pro po miłości, to... Ogólnie to mój Piotrek i Patrycja się pocałowali.
-Naprawdę? - spytała z niedowierzaniem Iwona
-Będziesz więc miała szwagierkę!!
-Magda! - przystopowała koleżankę, Wiktoria - Oni mają dopiero 16 lat!
- I co z tego? Miłość jest piękna. Sama czytałam jakiś wywiad z twoimi rodzicami sprzed kilku lat, naprawdę to urocze, spotkali się, stwarzając wypadek, to los tak chciał.
-Los chciał, aby moja mama zaspała? - uśmiechnęła się Wiktoria
-Ale z wiekiem jesteś bardziej podobna do mamy. - powiedziała Magda
-A Piotrek do twojego taty - odezwała się Iwona
-Wiecie, ja podziwiam moich rodziców, że dają sobie radę z szóstką dzieci i że w ogóle zdecydowali się tyle nas mieć, że tata latał po świecie, a mama siedziała sama w domu i nami się zajmowała i przy okazji wchodziła w coraz to nowe projekty, że ten blask fleszy.. Teraz w grudniu jadą do Warszawy na jakąś galę, bo tata jest nominowany oraz w styczniu na Galę Mistrzów Sportu.
-Kreacje już wybrane? - spytała Magda
-Mama ostatnio jeździła po jakiś butikach i salonach, w końcu trzeba ładnie wyglądać
-Twoja mama i tak ładnie wygląda - odezwała się Iwona
-Ale chyba trzeba trochę ciała odsłonić, żeby zaistnieć na gali - powiedziała Magda
-No co wy! - oburzyła się Wiktoria - Mama jest nauczycielką, nie może sobie teraz pozwolić na takie kreacje..
-Już cię nie nachodzi? - spytała Iwona, a Maciek stojący obok zrobił ogromne oczy
- Dałam mu jasno do zrozumienia, że mam dopiero 13 lat i nie pakuję się w związki czy miłości
-Oj tam, same dobrze wiemy jak było z Antkiem - odezwała się Magda
-Antek to temat skończony, ponieważ nie mam z nim kontaktu, usunął konta na portalach społecznościowych, więc nie wiem, co się z nim w ogóle dzieje
-A w przyszłym roku szykujesz się na koncert? - zapytała Iwona
-Chyba na występ - poprawiła Wiktoria
-Z twoim głosem to powinnaś koncertować.
-Wiem, jak ciężkie było życie mojej rodziny, kiedy jeździłam do Warszawy, nie chcę przeżywać tego jeszcze raz, po prostu nie chcę.
-Ale głos masz anielski! - oburzyła się Iwona
- I co z tego, jak życie będę miała nieszczęśliwe!
-Wiesz, czego ty potrzebujesz, Wiktoria? - odezwała się Magda
-Czego?
-Faceta, przystojnego, wysokiego, umięśnionego, najlepiej piłkarza, byłabyś sławną WAG! Byłoby o tobie naprawdę głośno! Ty musisz błyszczeć, masz głos, figurę, wygląd i jesteś córką samego Kamila Stocha
-Ja nie chcę takiego życia, chociaż... Blask fleszy, te kreacje, różne bale, eventy... Naprawdę ciekawe, ale wiem, przez co przechodziła moja mama, brak taty przez kilka miesięcy w roku, wychowywała nas sama.
-Ale jak twój przystojny piłkarz będzie na zgrupowaniach, to my ci z dziećmi pomożemy! - Magda wyjęła telefon i zaczęła czegoś szukać
-Co tam robisz? - spytała Wiktoria
-Pokażę Ci kogoś. - po czym wskazała na telefonie na zdjęcia jakiś chłopaków na boisku - To z naszego klubu zakopiańskiego
Wiktoria wzięła telefon i przeglądała zdjęcia
-To kolega Piotrka z podstawówki - wskazała na blondyna - A to jeden z uczniów mojej mamy, jest w jej klasie - pokazała na niskiego bruneta
-I jak? Który?
-Żaden...
A Maćkowi kamień spadł z serca
-Wiktoria to potrzebuje chłopaka z jakiegoś większego klubu - powiedziała Iwona
-A gorący Hiszpan - zaśmiała się Magda
-Oj tak.. Hiszpan jak najbardziej - powiedziała Wiktoria - Albo Włoch...
-Uuu Włoch.. Opalony, czarne włosy, delikatny zarost, przystojny, a wręcz boski! - zachwycała się Magda
-Wiecie co, mamy dopiero 13 lat - westchnęła Wiktoria
-I co z tego - odezwała się Magda - Nie możemy pomarzyć?
-Możemy, ale pro po miłości, to... Ogólnie to mój Piotrek i Patrycja się pocałowali.
-Naprawdę? - spytała z niedowierzaniem Iwona
-Będziesz więc miała szwagierkę!!
-Magda! - przystopowała koleżankę, Wiktoria - Oni mają dopiero 16 lat!
- I co z tego? Miłość jest piękna. Sama czytałam jakiś wywiad z twoimi rodzicami sprzed kilku lat, naprawdę to urocze, spotkali się, stwarzając wypadek, to los tak chciał.
-Los chciał, aby moja mama zaspała? - uśmiechnęła się Wiktoria
-Ale z wiekiem jesteś bardziej podobna do mamy. - powiedziała Magda
-A Piotrek do twojego taty - odezwała się Iwona
-Wiecie, ja podziwiam moich rodziców, że dają sobie radę z szóstką dzieci i że w ogóle zdecydowali się tyle nas mieć, że tata latał po świecie, a mama siedziała sama w domu i nami się zajmowała i przy okazji wchodziła w coraz to nowe projekty, że ten blask fleszy.. Teraz w grudniu jadą do Warszawy na jakąś galę, bo tata jest nominowany oraz w styczniu na Galę Mistrzów Sportu.
-Kreacje już wybrane? - spytała Magda
-Mama ostatnio jeździła po jakiś butikach i salonach, w końcu trzeba ładnie wyglądać
-Twoja mama i tak ładnie wygląda - odezwała się Iwona
-Ale chyba trzeba trochę ciała odsłonić, żeby zaistnieć na gali - powiedziała Magda
-No co wy! - oburzyła się Wiktoria - Mama jest nauczycielką, nie może sobie teraz pozwolić na takie kreacje..
Po skończonych zajęciach, Wiktoria podeszła do szafki, zmieniła najpierw buty, a potem założyła płaszczyk.
-Idziemy? - spytała Magda
-Tak - powiedziała Wiktoria
-Ja jeszcze skoczę do łazienki - powiedziała Iwona
-To ja też - rzekła Magda, widząc zbliżającego się w ich kierunku Maćka ubranego w brązową kurtkę
-Idziesz do domu? - spytał
-Czekam na Iwonę i Magdę idziemy na zakupy
-Aha..
Maciek spuścił głowę
-Bardzo ładnie zaśpiewałaś, miałem ciarki
-Dziękuję - uśmiechnęła się, a Maciek zobaczył jej dołeczki
-Jutro sprawdzian z historii, umiesz coś? - chciał jakoś złagodzić ciszę
-Tak, uczyłam się wczoraj, mama dała mi jeszcze swoje notatki
-Jak to jest mieć mamę nauczycielkę?
-Normalnie - uśmiechnęła się
- Nie męczy cię, nie każe ci mieć samych 5 z historii?
-Nie. Do niczego mnie nie przymusza, czasami się pyta, czy czegoś nie rozumiem, to z chęcią mi wytłumaczy.
-Nie udziela jakiś korepetycji?
-Nie, nie udziela, ale... Zawsze mogę spytać, jeśli tylko chcesz.
-Nie, dziękuję.. To byłby chyba ogromny zaszczyt być w domu Stochów na korepetycjach
-Czemu wszyscy ludzie uważają nas za nie wiadomo kogo? Czuję się naprawdę dziwnie w takich właśnie sytuacjach.
-Twój tata jest najsławniejszym skoczkiem na świecie!
-Ale jest normalnym facetem, siedzi w domu, opiekuje się moimi młodszymi braćmi, chodzi na zakupy, gotuje obiad, robi pranie, czasami coś zepsuje, coś naprawi, jak gotuje spaghetti to zawsze ubrudzi koszulkę! Czemu wszyscy robią z mojej rodziny laleczki z porcelany???
Zdenerwowana, wybiegła ze szkoły. Iwona i Magda które stały w drzwiach łazienki, od razu wybiegły za nią.
- Ty debilu, ty naprawdę jesteś nienormalny! - krzyknęła w stronę Maćka Magda i wybiegła ze szkoły za koleżanką...
Wiktoria siedziała na schodach przed wejściem i płakała. Gdy usłyszała głos koleżanek, szybko wytarła łzy.
-Przepraszam Was, dziewczyny, ale nici z zakupów... Wracam do domu, pouczę się historii, jutro jest sprawdzian
-Pójdziemy z tobą na przystanek - powiedziała Iwona
-Nie trzeba, pójdę sama.
I Wiktoria wróciła do domu, przez kilka kolejnych dni unikała kontaktu z Maćkiem i gdy tylko on zbliżał się w jej kierunku, szybko odwracała się i uciekała.
Przygotowywała w swoim pokoju piosenkę na ostatni etap konkursu. Utwór "Tango na głos, orkiestrę i jeszcze jeden głos" był trafiony w dziesiątkę. Przygotowania do występu pochłonęły całkowicie jej czas. Chciała zrobić kolejne show, niczym musical. Potrzebowała więc całej ekipy ludzi.
Przed lekcjami podeszła do swojej klasy i powiedziała o swoim pomyśle, wszyscy zgodzili się wziąć udział prócz Maćka.
-Potrzebuje tylko od was abyście mieli czarne ubrania, a cały scenariusz i rekwizyty wam dam.
-Rekwizyty? - zdziwił się jeden z chłopaków.
-Tak, ale jak będzie pora, to wszytko dokładnie wam opowiem, jeszcze pisze scenariusz.
-Scenariusz do piosenki? - zdziwiła się Magda
-Jeśli mi pomożecie i włożymy w to serce to będzie to cudowny występ, nie tylko mój ale i was, przede wszystkim was.
Więc wszyscy chcieli pomóc swojej koleżance, Wiktoria była bardzo lubiana nie tylko w klasie, ale i w szkole.
Gdy Wiktoria wróciła ze szkoły, dom był zamknięty. Na stole w kuchni była kartka od taty, że jest na zakupach z Olkiem i Mateuszem, a w kuchni jest zupa ogórkowa, którą miała sobie odgrzać.
Zjadła więc i przebrała się w czarne legginsy i szary sweterek. Poszła do pokoju i zaczęła odrabiać lekcje. Około 17:00 miał przyjechać Piotrek ze zgrupowania.
Z transu odrabiania lekcji wyrwał ją telefon
*Wiktoria*
Na wyświetlaczu pojawiło się imię "Patrycja". Na początku nie wiedziałam, o jaką Patrycję chodzi, od jakiej Patrycji mogłabym mieć numer. Odebrałam
- Halo?
- Halo, cześć Wiktoria.! - poznałam głos Patrycji , ukochanej mojego starszego brata
- Cześć
- Mam do ciebie propozycję
- Dla mnie?
- Tak, chodzi o to , że moja daleka kuzynka bierze ślub w grudniu i wynajęła na ten ślub śpiewaczkę, która miała wykonać "Alleluja", ale... kobieta odmówiła i szukają na biega zastępstwa, pomyślałam o tobie.
- O mnie?
- Tak, o tobie...
- A w którym kościele?
- Cudownego Medalika.
- Naprawdę?
- Tak
- To moja parafia.
- Wiesz, moja kuzynka jest w stanie zapłacić każde pieniądze.
- Nie chodzi o pieniądze..... Ale w sumie... .Czemu nie?
- Czyli zgadzasz się?
- Tak!
- Cudownie, zadzwonię zaraz do niej, wyślę ci jej numer telefonu, to może same byście się dogadały.
- Wybierasz się na ślub sama? - spytałam
- Tak, Piotrek zaczyna od przyszłego weekendu zawody, więc nie na szans, aby był ze mną.
- No tak, już zaczyna skoki..
- Wiesz, nie chcę, aby przeze mnie rezygnował, to tylko daleka kuzynka, gdybym nie musiała, to też bym na ten ślub nie poszła, ale wiesz, jacy są czasami rodzice.
- Rozumiem, "musisz iść i koniec"
- Tak, właśnie... Dobrze, to zaraz do niej zadzwonię i wyślę ci jej numer.
- Ok
Po kilku minutach rozmawiałam już z kuzynką Patrycji, dogadałam się w sprawie dnia i godziny. Jak mama wróciła z pracy, zaraz jej opowiedziałam, to samo i tacie. Na początku nie byli zadowoleni, ale powiedziałam im, że to będą moje pierwsze, zarobione samodzielnie pieniądze i że odkładam na kontrabas. Zgodzili się, bo stwierdzili, że i tak mam już 3 instrumenty w domu : gitara, fortepian i klavinet , chociaż zapomnieli, że flet na lekcje muzyki również posiadam.
Piotrek zadzwonił, że trochę się spóźni i nie będzie w domu o 17:00. Rodzice myśleli chyba, że jakieś ważne sprawy, ale ja dobrze czułam, że po prostu musi spotkać się z Patrycją, nie było innej opcji.
*Piotrek*
Zadzwoniłem do Patrycji, czy jest możliwość, abyśmy się spotkali gdzieś na Krupówkach, zgodziła się od razu. Czekałem więc na nią w naszym stałym, ulubionym miejscu. Z torbami pełnymi rzeczy, ale czekałem. Zobaczyła mnie już z daleka i zaczęła biec, po czym wskoczyła na mnie, krzyżując nogi na moich biodrach.
- Stęskniłam się - szepnęła mnie do ucha
- Ja za tobą też - szepnąłem i bez wahania pocałowałem ją w policzek
Nie byłem pewny, czy już naprawdę byliśmy razem, czy ten pocałunek to tylko stłumienie czyiś emocji, nie byłem niczego pewien, ale gdy odwzajemniła mój pocałunek, poczułem promyk nadziei.
- Chcę ci powiedzieć, że..... - zacząłem, ale nie umiałem ubrać słów w zdaniach, język mi się plątał, a to, że trzymałem ją w swoich ramionach i czułem jej ciepło, widziałem jej uśmiech i oczy w czarnych oprawkach sprawiło, że.... brakło mi słów
- Co? - spytała
- Chcę ci powiedzieć, że... że....
To ciepło, nagle duszność, pot spływał mi po skroniach, do tego wzrok Patrycji, który chciał usłyszeć najwspanialszą wiadomość w swoim życiu, a jednocześnie był przygotowany na coś najgorszego.
- Że cię kocham, Patrycja... - wydusiłem z siebie wreszcie...
Ona nagle zdjęła nogi z moich bioder... Postawiłem ją na ziemi, ale i tak stanęła na czubkach palców. Jej blade ręce dalej oplatały moją szyję. Spojrzała na mnie z zaszokowaniem? radością? niedowierzaniem? Nie byłem w stanie tego tak do końca opisać
- Piotrek... Ja ciebie też kocham. - szepnęła i rzuciliśmy się sobie w ramiona.
Przytuliłem ją w końcu, wciągałem zapach jej perfum. Było tak cudownie.
- Ale... - powiedziała nagle i cała ta romantyczna chwila przestała istnieć, oderwaliśmy się od siebie. - Ale znasz moich rodziców, oni nigdy tego nie zaakceptują
- Nie musimy im mówić - powiedziałem bez zawahania
- Jesteś pewien, że dobrze zrobimy?
- Niczego nie jestem pewien, ale musimy spróbować
- A twoi rodzice?
- Powiemy im, ale później. - odpowiedziałem
- Wiesz, bardzo polubiłam twoich rodziców, naprawdę, masz wspaniałe rodzeństwo, dzisiaj jeszcze rozmawiałam z twoją siostrą, zgodziła się zaśpiewać na ślubie mojej kuzynki.
- Naprawdę?
- Tak, rozmawiałam z tobą wczoraj wieczorem na ten temat, że wynajęta śpiewaczka zrezygnowała, wykryto u niej nowotwór, ale tego nie chciałam mówić Wiktorii.
- Masz już kreację na ślub? - spytałem, uśmiechając się
- Mam, ale ci jej nie pokażę.
- Dlaczego? Dowiesz się w swoim czasie. Pannę Młodą też będziesz podglądał?
- Jeśli będziesz nią ty, to oczywiście, że będę -nie wiem, jakie emocje mną targały, ale bez wahania pocałowałem Patrycję w usta... Może to nie był delikatny, ale też i nie namiętny pocałunek, bo jak mogą całować się 16-latkowie, ale czułem, że... ja po prostu nie chcę całować innych ust, nawet do końca życia i jeden dzień dłużej.
- A jeśli nią będę? - spytała
- Ja wiem, że na pewno nią będziesz.
- Skąd taka pewność? - tak uroczo się uśmiechała, że nie mogłem się powstrzymać przed drugim, długim pocałunkiem
- Bo cię kocham i nigdy nie przestanę...
- Ale i tak ja ciebie kocham mocniej - ponownie się uśmiechnęła
- Ja chyba śnię
- Dlaczego?
- Ponieważ trzymam ukochaną dziewczynę w ramionach, ja kocham ją, a ona mniej, czego chcieć więcej?
- Wiesz, czego ja chcę?
- Czego?
- Twojego szczęścia i twoich sukcesów w skokach, wiem, jak dla ciebie jest to ważne.
- Ale najważniejsze trzymam w moich ramionach.
*Wiktoria*
Siedziałam na długim korytarzu w otoczeniu osób z mojej klasy, wszyscy ubrani na czarno, z nerwów poszłam do łazienki.
Przejrzałam się w lustrze.
- Czyżby ta sukienka jest odpowiednia? - spytałam sama siebie
Poprawiłam jeszcze włosy w lustrze, a na usta dodałam błyszczyku, nie chciałam się malować, miałam dopiero 13 lat, ale błyszczyk z kosmetyczki mamy w łazience strasznie mi się podobał i czułam, że nie zorientuje się, jak wezmę go do Krakowa na ostatni etap konkursu.
- Nie stresuj się - powiedziała do mnie Magda, ubrana w czarne jeansy, czarną koszulkę na ramiączkach i czarną skórzaną kurtkę.
- Wiktoria Stoch, proszę się przygotować - powiedziała wysoka blondynka
Weszłam więc z moją całą ekipą za kulisy. Sprawdziłam, czy wszyscy mają rekwizyty oraz spojrzałam za siebie, gdzie czekał na mnie na mnie biały fortepian... Czułam tę energię i magię, która mnie ogarniała.
- A teraz przed państwem Wiktoria Stoch!
Serce mi zaczęło walić, na scenie był już fortepian. Weszłam więc na scenę. Usiadłam przy moim instrumencie i zaczęłam grać melodię znaną z filmu "Trędowata", gdzie główna bohaterka wykonywała utwór "Do M." Adama Mickiewicza..... Nagle na scenie pojawił się tłum ludzi w czarnych kapeluszach - moi koledzy z klasy, każdy z nich trzymał książkę, każdy inną, m.in. "Pana Tadeusza", poezje Cypriana Kamila Norwida i Juliusza Słowackiego, tłum był coraz większy, moja muzyka cichła, dwóch chłopców oderwało mnie od instrumentu i wręcz popchnęło na sam środek sceny... Zrobiło się ciemno na sali, fortepian zniknął, tak samo i tłum.
W tej ogarniającej ciemności dostałam mikrofon na statywie , zaczęła grać muzyka.
Pojawiło się światło, które tylko oświecało mnie
Było ciemno
więc niewiele co widziałam
I pamiętam też niewiele
Było ciemno
wiem, że z pochyloną głową stałam
tak, jak stoi się w Kościele
A więc stałam, nie widziałam
było ciemno, lecz słyszałam
Wciąż ten głos
Podejdź bliżej -
więc podeszłam
Jak skruszona obywatelka do przedstawiciela władzy
Podejdź bliżej -
już wiedziałam
Że ucieczka błyskawiczna tu niczemu nie zaradzi
Więc podeszłam, posłuchałam
było ciemno, lecz słyszałam
Wciąż ten głos, ten głos, ten głos
To nie wróg był
bo głos cichy i subtelny
Ale polski i nieskazitelny
To nie wróg był
ten by zaraz mnie zapytał
Czy mój światopogląd celny
Więc to nie był wróg na pewno
bo nad głową tuż nade mną
Wciąż słyszałam ten głos, ten głos, ten głos, ten głos:
(spojrzałam się w górę)
Ty to masz szczęście
Że w tym momencie
Żyć ci przyszło
W kraju nad Wisłą
Ty to masz szczęście
Twój kraj szczęśliwy
Piękny, prawdziwy
Ludzie uczynni
W sercach niewinni
Twój kraj szczęśliwy
(Nagle znowu pojawił się tłum ludzi, czytających poezje Norwida, Słowackiego i "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza.)
Było ciemno
więc nie mogłam stwierdzić
Komu pomyliły się epoki lub stulecia
Było ciemno
może to Mickiewicz jaki
Bo tak zgrabnie romantyczną wiarę krzesał?
Chyba niezorientowany
bo w tym kraju - tak kochanym -
Dawno nie był już widziany
Może Norwid
bo coś plótł, że łza
gdzieś znad planety spada i groby przecieka
Ale skąd by
skąd by wiedział
Że na jego słowa ktoś tu jeszcze może czekać?
Teraz w modzie nie Norwidy
filozofów odkryj winy
Więc czyj ten głos, ten głos, ten głos, ten głos?
Było ciemno
sama nie wiem
Jak do domu wprost doszłam i do siebie
Było ciemno
a ja czułam się jak w niebie
lecz dlaczego - nie wiem, nie wiem.
Z pochyloną głową stałam
wierzcie - ja nie zwariowałam
Lecz jak dziecko powtarzałam
Ten głos, ten głos, ten głos
Ja to mam szczęście
Że w tym momencie
Żyć mi przyszło
W kraju nad Wisłą
Ja to mam szczęście
Mój kraj szczęśliwy
Piękny, prawdziwy
Ludzie uczynni
W sercach niewinni
Mój kraj szczęśliwy
Ja to mam szczęście
Że w tym momencie
Żyć mi przyszło
W kraju nad Wisłą
Ja to mam szczęście
(ostatni raz refren zaśpiewałam z całą moją klasą, wszyscy zdjęli kapelusze, trzymali w ręku książki).
Ja to mam szczęście
Że w tym momencie
Żyć mi przyszło
W kraju nad Wisłą
Ja to mam szczęście
(melodia jeszcze grała, a na scenę wjechał fortepian, moi koledzy i koleżanki założyli kapelusze i uciekli za kulisy, a ja zaczęłam grać na fortepianie i śpiewać)
Jeszcze Polska nie zginęła
Kiedy my żyjemy
Co nam obca przemoc wzięła
Szablą odbierzemy
Marsz, marsz Dąbrowski
z ziemi włoskiej do Polski
Za twoim przewodem
Złączym się z narodem
Marsz, marsz Dąbrowski
z ziemi włoskiej do Polski
Za twoim przewodem
Złączym się z narodem
(Ku mojemu zdziwieniu cała widownia wraz z jury wstała, a ja po zaśpiewaniu wstałam i ukłoniłam się, po czym zeszłam ze sceny)
Czekała na mnie cała moja klasa, prócz Maćka, oczywiście. Wszyscy mnie przytulili i gratulowali.
- Myślicie, że im się podobało? - spytałam
- Na pewno im się podobało - odezwała się Iwona
Po mnie były jeszcze 2 inne występy uczniów szkół podstawowych, a po nich występy uczniów szkół średnich. W tym czasie napisałam do mamy SMS-a, bo wiedziałam, że jest w pracy, a do taty zadzwoniłam
- I jak ci poszło? - spytał tata
- Myślę, że ok, jeszcze teraz występy ze szkół średnich
- Trzymam za ciebie kciuki, Oluś też, bo Mati śpi
Uśmiechnęłam się
- Zadzwonię do ciebie później
- Ok, jak coś to zadzwoń, o której będziesz pod szkołą, to po ciebie przyjadę.
- Dobrze, tato.
Poszłam do bufetu, zjadłam kilka przepysznych ciast, Iwona śmiała się ze mnie, że będę za gruba, a Magda robiła mi zdjęcia.
Gdy przyszedł czas na ogłoszenie wyników, jadłam jeszcze ostatnie ciacho
Gdy nie wybrano mnie na 3 i 2 miejsce, chciałam już iść, bo stwierdziłam, że były lepsze występy od moich, gdy nagle okrzyknięto, że
- 1 miejsce w kategorii szkół podstawowych zdobywa Wiktoria Stoch!
Aż zakrztusiłam się ciastkiem. Magda musiała mnie "ratować". Poprawiłam szybko sukienkę i wyszłam na środek po odebranie dyplomu, złotej nutki oraz złotego mikrofonu za najpiękniejszy głos Małopolski, pozowałam do wielu zdjęć, więc sesja trwała ponad pół godziny. Na koniec zrobiłam sobie zdjęcie z całą moją klasą i w drodze powrotnej do Zakopanego napisałam post na istagramie z tym właśnie zdjęciem
"Dziękuję, gdyby nie Wy, nie osiągnęłabym dzisiejszego sukcesu!"
--------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz