Nadszedł grudzień. Wiktoria od kilku dni ćwiczyła w domowym zaciszu pieśń do kościoła na ślub, szukała także kreacji, ponieważ stwierdziła, że nie przystoi iść do kościoła w samych jeansach i kurtce, chciała naprawdę wyglądać elegancko, w końcu to czyjś ślub.
Sytuacja między Piotrkiem a Patrycją była rozwojowa. Oboje spotykali się tylko raz, może dwa razy w tygodniu, ponieważ weekendami Piotrek jeździł na zawody Lotos Cup, ostatnio stanął na drugim miejscu w Libercu. Patrycja nie mogła wymykać się z domu wieczorami, ponieważ rodzice mogliby nabrać podejrzeń, rodzice Piotrka też nic nie wiedzieli, prócz Wiktorii, która miała oczy dookoła głowy i widziała wszystko. Chociaż często kłóciła się ze starszym bratem i robili sobie na złość, to jednak Piotrek kochał ją szczególniej niż pozostałe rodzeństwo. To była jego malutka siostrzyczka i od początku łączyła ich szczególna więź. Piotrek tak naprawdę tylko jej mógł zaufać, z nią mógł porozmawiać o wszystkim, od momentu kiedy był z Patrycją, często przychodził do jej pokoju, siadał na łóżku, a Wiktoria mu grała, śpiewała, często sobie dokuczali, robi bitwy na poduszki, do których dołączał Karolek. Karol był taki pośrednim z rodzeństwa, Wiktoria i Piotrek również lubili spędzać z nim czas, a także i Olek. Oluś jako jedyny z bliźniaków miał w sobie to coś, czego brakowało czy to Mateuszowi czy Izie, takie błysku, pierwiastka bycia szalonym. Nie można powiedzieć, że tę dwójkę odtrącali, po prostu w wielu sytuacjach nie mogli złapać wspólnego języka, nie było pomiędzy nimi takiej więzi
*Wiktoria*
Była sobota 3 grudnia. O godzinie 17:00 w kościele Cudownego Medalika miała odbyć się ceremonia zaślubin dalekiej kuzynki Patrycji. Piotrek akurat był w Hinterzarten, gdzie przed nim czekały kolejne konkursy Lotos Cup.
A ja od samego rana szykowałam się do wyjścia. Nie wiedziałam, w co mogłabym się ubrać. Nie miałam w szafie wielu sukienek, ale postanowiłam wybrać tę z długim rękawem, różową.
Włosy splotłam w warkocza, na nogi założyłam czarne kozaki, a na siebie czarny płaszczyk.
Tata zawiózł mnie do kościoła. Przed świątynią było już kilkoro gości. Nie chciałam robić zbytniego tłoku, więc od razu chciałam wejść do świątyni, gdy nagle zostałam złapana za ramię przez Patrycję. Była ubrana w szafirową sukienkę do połowy łydek., miała na sobie brązowy płaszczyk i czarne buty na malutkim obcasie.
- Hej! - powiedziała
- Cześć!
Zobaczyłam nagle jej rodziców, ubranych w ciemne kolory, jakby szli na pogrzeb. Skinęłam głowę i powiedziałam "dzień dobry"
- Dzień dobry! - odpowiedzieli mi oschle.
- I jak? - spytała - Jak nastawienie?
- Bardzo dobrze - odpowiedziałam - Czuję się świetnie, ale tak wszyscy na ciemno poubierani, a ja w tej różowej sukience
- Wyglądasz prześlicznie
- Ty też - uśmiechnęłam się - Szkoda, że Piotrek cię nie widzi - szepnęłam jej do ucha
Nagle pod kościół podjechał jeden z fotografów. Zrobił kilka zdjęć ludzi stojących pod kościołem. Nagle podszedł do mnie i Patrycji i powiedział "uśmiech" A my ustawiłyśmy się do zdjęcia z szerokimi uśmiechami od ucha do ucha
- Ja już wejdę - powiedziałam i pożegnałam się z Patrycją
Udałam się na chór. Pani organistka już czekała.
- Przygotowana? - spytała
- Jak najbardziej
Miałam zaśpiewać dopiero na czas komunii świętej, więc miałam jeszcze chwilę czasu. Usiadłam więc na starej drewnianej ławce za panią organistką. Gdy przyszedł czas na mnie, wstałam z miejsca i podeszłam do mikrofonu.
Pan w raju miłości zasiał dar
Mężczyźnie, kobiecie te miłość dał
Ta miłość na wiek wieków niechaj
trwa. Więc chwalmy Pana głośno tak!
Za miłość tą, za wielki dar śpiewjmy i
wołajmy! Alleluja!
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluuuuja.
O Wielki Boże dziś w domu twym
Rozbrzmiewa ten miłości hymn
Bo sławić ciebie pragnę z całych sił
Błogosław Boże miłości tej
Daj siłę im na każdy dzień
Prosimy cię wołając
Alleluja!
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluuuuja.
Pan w raju miłości zasiał dar
Mężczyźnie, kobiecie te miłość dał
Ta miłość na wiek wieków niechaj
trwa. Więc chwalmy Pana głośno tak!
Za miłość tą, za wielki dar śpiewajmy i
wołajmy! Alleluja!
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluuuuja.
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluuuuja.
Po zaśpiewaniu wyszłam po cichu z kościoła, nie chciałam robić wielkiego przedstawienia, wychodząc razem z gośćmi. Zadzwoniłam od razu do taty, a on po 10 minutach był już pod kościołem i wróciliśmy do domu.
Około 22:00 dostałam SMS-a od Pani Młodej, że bardzo mi dziękuję i chciałaby się spotkać niedługo, aby dać mi resztę pieniędzy, ponieważ zapłaciła mi tylko połowę, czyli 150 złotych, jako zaliczkę. Nie chciałam reszty kwoty, dlatego miałam plan, co z tym zrobię.
***
Był wtorek - 6 grudnia. Mikołajki. Kasia wstała rano jak zwykle już po 5:00. Została zaproszona przez swoją klasę do kina na komedię romantyczną. Musiała już być o 8:00 w szkole. Gdy się obudziła, Kamil jeszcze spał. Zeszła więc na dół w samym szlafroku. Zrobiła sobie i mężowi kawę, na sam wierzch pianki wykonała serduszka z czekolady.
Po chwili zobaczyła na schodach swojego męża, zaspanego w granatowej piżamie, ziewał jeszcze po drodze.
*Kasia*
- A co ty już nie śpisz? - spytałam
- A dlaczego mam spać?
- Dopiero 5:30
- I co z tego? Mam spać, jak żony nie ma obok? - zawiadacko się uśmiechnął
- Znowu ci się tryb "i love you" włączył? - zaśmiałam się
- Tak
Usiadł obok mnie przy stole i zauważył kawę z serduszkiem.
- A z jakiej okazji to serduszko?
- Wszystkiego najlepszego z okazji Mikołajek, kochanie - uśmiechnęła się i pocałowałam go w policzek
- Tylko w policzek? - uśmiech nie schodził mu z ust
Popatrzyłam się na męża i pocałowałam do delikatnie w usta.
- Nie przesadzaj, dzieci jeszcze śpią... - szepnął i rzuciliśmy się sobie w ramiona, obsypując się pocałunkami.
- Kamil... - szepnęłam do męża
- Tak, Kasiu?
"Kasiu" z jego ust nadal brzmiało tak słodko i cudownie, jak na początku naszej znajomości....
- A ty co masz dla mnie? - uśmiechnęłam się do męża
- Mam dla ciebie siebie, całego siebie...
Usłyszałam, jak ktoś schodził po schodach, pocałowałam jeszcze raz Kamila w policzek i zaczęłam pić kawę..
Była to Wiktoria, która nie mogła spać. Zrobiłam jej śniadanie i herbatę, usiadła z nami przy stole.
Ja po zjedzeniu poszłam na górę i założyłam
Uprasowałam jeszcze ubrania dla dzieci do szkoły, pożegnałam się z nimi i wyszłam z domu. Pojechałam do szkoły, moja klasa już czekała na korytarzu. Sprawdziłam tylko listę i autobusem miejskim pojechaliśmy do kina.
*Wiktoria*
Ubrałam się rano w czerwoną bluzę i czarne jeansy. Tata zawiózł mnie do szkoły. Na Mikołajki mieliśmy mieć losowanie. Ja wylosowałam Iwonę, więc kupiłam jej wełniane rękawiczki i perfumy., wszystko zapakowałam w torebeczkę prezentową z Mikołajem i schowałam do plecaka.
Gdy na lekcji chemii z panią wychowawczynią przyszedł czas do rozdawania prezentów, podeszłam do Iwony, a Iwona następnie do Magdy. Czekałam na moment, w którym ktoś podejdzie do mnie i wręczy mi prezent. Gdy przyglądałam się sytuacji, jak Magda podeszła do Kacpra- chłopaka który jej się podobał, ktoś złapał mnie za ramię.Odwróciłam się, a przede mną nie było nikogo, lecz na ławce leżała czerwona torebeczką z przypiętą karteczką "Dla Wiktorii". Wzięłam więc torebeczkę. W środku była czekolada, perfumy, spoglądając na markę były z wysokiej półki oraz malutka czerwona karteczka w kształcie serca. "Przepraszam cię za wszystko, Maciek"
Rozejrzałam się po sali, Maćka nie widziałam przez chwilę, po czym zauważyłam,że stał w kącie sali i rozmawiałam z Michałem.
- A co ty tutaj masz? - spytała Magda, podchodząc do mnie
- Od Maćka...
- Naprawdę?
- Tak, wylosował mnie
Nagle podeszła do mnie Kamila.
- Wszystkiego najlepszego z okazji Mikołajek - powiedziała - Mam nadzieję, że ci się spodoba - uśmiechnęła się
- Dziękuję - powiedziałam i ją przytuliłam, po czym odeszła
- To kto ciebie w końcu wylosował?
- Już sama nie wiem.. - westchnęłam
- Naprawdę Maciek się w tobie zakochał - powiedziała Magda
- Nie mów głupot, naprawdę cię proszę.
- Ja nie mówię głupot, ja po prostu stwierdzam fakty
- Fakty? -zaśmiałam się i spojrzałam na prezent od Kamili. Dostałam od niej czekoladę i kubek z imieniem.
Magda tymczasem sprawdzała prezent od Maćka.
- Kupił ci tą dobrą czekoladę.. - westchnęła - Naprawdę się stara
- Dajcie mi spokój! - krzyknęłam, po czym wybiegłam z sali.
Nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego, po skończonych zajęciach wyszłam ze szkoły i pojechałam na spotkanie z Panną Młodą, która chciała zapłacić mi resztę pieniędzy. Na spotkaniu z nią powiedziałam jej, że nie chcę reszty pieniędzy i poprosiłam ją o to, aby przekazała te pieniądze na jakiś cel charytatywny.
Po czym wróciła do domu.
*Piotrek*
Około 18:00, po treningu byłem umówiony z Patrycją na Krupówkach. Miałem już dla niej prezent. Spakowany w czerwonym pudełeczku. Schowałem prezent do plecaka i po treningu pojechałem na umówione spotkanie.
Patrycja ubrana w brązowy płaszczyk już na mnie czekała. Gdy tylko się spotkaliśmy, Patrycja pocałowała mnie w policzek, odpowiedziałem jej tym samym.
- Mam coś dla ciebie - powiedziała do mnie
- Ja dla ciebie też coś mam
Patrycja wyjęła z torebki mały prezent. Był to mały flakonik męskich perfum.
- Ten zapach będzie dla ciebie odpowiedni - uśmiechnęła się
- Dziękuję, a teraz kolej na mnie.
Wyjąłem z plecaka czerwone pudełeczko
- A co to? - spytała
- Wszystkiego najlepszego z okazji Mikołajek
Patrycja otworzyła pudełko, a w nim była srebrna bransoletka.
- Dziękuję - powiedziała i pocałowała mnie w policzek. - Ale wiesz, że na razie nie mogę jej nosić.
- Dlaczego? - spytałem
- Wiesz, jacy są rodzice... Jeszcze spytają, od kogo dostałam bransoletkę z takim wyznaniem.
- Przecież w końcu muszą się dowiedzieć
- Ale nie tak szybko, wiesz, jacy oni są.
Przeszliśmy się jeszcze do parku na spacer w śniegu.
- A co powiesz na to, aby moi rodzice dowiedzieli się w dniu moich urodzin? - spytałem - Przyszłabyś do nas, jak rok temu
- Będzie tam wtedy cała twoja rodzina.... - była jakaś niezdecydowana
- Cała moja rodzina dowie się, że ciebie kocham
*Kasia*
Była sobota 10 grudnia. Mieliśmy jechać do Warszawy na galę 25 najlepszych sportowców 25-lecia. Pojechałam rano do kosmetyczki i na paznokcie. Następnie wróciłam do domu.
Wykonałam na swojej głowie delikatne loki, a później ubrałam sukienkę.
Zeszłam na dół, Kamil czekał już ubrany w czarny garnitur.
- Gotowa? - spytał
- Tak - odpowiedziałam
Wiktoria zrobiła nam wspólne zdjęcie, a następnie dołączył się do nas Oluś i Karolek.
- Dziadek już jedzie, dzwoniłam do niego - powiedziałam - A my wyjeżdżamy, bo jesteśmy już spóźnieni
Po drodze minęliśmy Bronisława, który jechał do nas na noc, miał zająć się dziećmi.
My o 19:30 byliśmy w Warszawie pod ogromnym hotelem, gdzie miała odbyć się gala. Zaparkowaliśmy samochód i weszliśmy do środka. Na początku nie obyło się bez ścianki. Dawno niewidziany Kamil i ja byliśmy obiektem reporterów. Od kilku dobrych miesięcy nie wrzucaliśmy dużo zdjęć na media społecznościowe. Ograniczyłam je do minimum, czyli jedno zdjęcie na góra 2 miesiące, Kamila pochłonęła opieka nad dziećmi, więc też wstawianie zdjęć na instagrama nie było w jego planie dnia, czego nie mogliśmy powiedzieć o Wiktorii. Była młoda , robiła sobie mnóstwo zdjęć, które wstawiała, dodawała opisy, nagrywała niekiedy filmiki. Zachowywała się, tak jak i ja, gdy byłam trochę od niej starsza, ale wiedziałam, jakie są media i wiele razy ją przed tym ostrzegałam.
Po ściankach weszliśmy na wielką salę. Prowadzący zaprosili wszystkich na galę, wybrano najlepszą drużynę, najlepszego trenera, najlepsze wydarzenie, przyszedł czas na najlepszą dziesiątkę 25-lecia.
Gdy wyczytano miejsca od 10 do 4, a Kamila nie było wśród tej stawki, naprawdę trochę się denerwowałam
- Trzecie miejsce dla Adama Małysza!
Adam wyszedł więc po odbiór nagrody
- Drugie miejsce Paweł Mularz!
I wszystko stało się jasne
- Najlepszym sportowcem 25-lecia został Kamil Stoch!
Kamil wyszedł po odbiór nagrody
- Dziękuję bardzo , ponieważ wygrana wśród takich sportowców, to ogromne wyróżnienie. Chciałbym serdecznie podziękować mojej żonie, która zawsze jest przy mnie i moim dzieciom, ponieważ gdyby nie oni, nie byłoby mnie tutaj i nie odbierałbym tej nagrody. Chociaż teraz jestem na sportowej emeryturze i poświęcam się rodzinie, to jednak o sporcie nie zapomniałem. Kilku podopiecznych naszego klubu wystartowało już w zawodach Pucharu Świata i mam nadzieję, że nie będzie to tylko kilku zawodników, ale przynajmniej kilkadziesiąt. Dziękuję!
Gdy Kamil usiadł obok mnie, zrobiłam sobie z nim wspólne selfie, które wstawiłam na relację z dopiskiem "Dumna żona to szczęśliwa żona"
-------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Sytuacja między Piotrkiem a Patrycją była rozwojowa. Oboje spotykali się tylko raz, może dwa razy w tygodniu, ponieważ weekendami Piotrek jeździł na zawody Lotos Cup, ostatnio stanął na drugim miejscu w Libercu. Patrycja nie mogła wymykać się z domu wieczorami, ponieważ rodzice mogliby nabrać podejrzeń, rodzice Piotrka też nic nie wiedzieli, prócz Wiktorii, która miała oczy dookoła głowy i widziała wszystko. Chociaż często kłóciła się ze starszym bratem i robili sobie na złość, to jednak Piotrek kochał ją szczególniej niż pozostałe rodzeństwo. To była jego malutka siostrzyczka i od początku łączyła ich szczególna więź. Piotrek tak naprawdę tylko jej mógł zaufać, z nią mógł porozmawiać o wszystkim, od momentu kiedy był z Patrycją, często przychodził do jej pokoju, siadał na łóżku, a Wiktoria mu grała, śpiewała, często sobie dokuczali, robi bitwy na poduszki, do których dołączał Karolek. Karol był taki pośrednim z rodzeństwa, Wiktoria i Piotrek również lubili spędzać z nim czas, a także i Olek. Oluś jako jedyny z bliźniaków miał w sobie to coś, czego brakowało czy to Mateuszowi czy Izie, takie błysku, pierwiastka bycia szalonym. Nie można powiedzieć, że tę dwójkę odtrącali, po prostu w wielu sytuacjach nie mogli złapać wspólnego języka, nie było pomiędzy nimi takiej więzi
*Wiktoria*
Była sobota 3 grudnia. O godzinie 17:00 w kościele Cudownego Medalika miała odbyć się ceremonia zaślubin dalekiej kuzynki Patrycji. Piotrek akurat był w Hinterzarten, gdzie przed nim czekały kolejne konkursy Lotos Cup.
A ja od samego rana szykowałam się do wyjścia. Nie wiedziałam, w co mogłabym się ubrać. Nie miałam w szafie wielu sukienek, ale postanowiłam wybrać tę z długim rękawem, różową.
Włosy splotłam w warkocza, na nogi założyłam czarne kozaki, a na siebie czarny płaszczyk.
Tata zawiózł mnie do kościoła. Przed świątynią było już kilkoro gości. Nie chciałam robić zbytniego tłoku, więc od razu chciałam wejść do świątyni, gdy nagle zostałam złapana za ramię przez Patrycję. Była ubrana w szafirową sukienkę do połowy łydek., miała na sobie brązowy płaszczyk i czarne buty na malutkim obcasie.
- Hej! - powiedziała
- Cześć!
Zobaczyłam nagle jej rodziców, ubranych w ciemne kolory, jakby szli na pogrzeb. Skinęłam głowę i powiedziałam "dzień dobry"
- Dzień dobry! - odpowiedzieli mi oschle.
- I jak? - spytała - Jak nastawienie?
- Bardzo dobrze - odpowiedziałam - Czuję się świetnie, ale tak wszyscy na ciemno poubierani, a ja w tej różowej sukience
- Wyglądasz prześlicznie
- Ty też - uśmiechnęłam się - Szkoda, że Piotrek cię nie widzi - szepnęłam jej do ucha
Nagle pod kościół podjechał jeden z fotografów. Zrobił kilka zdjęć ludzi stojących pod kościołem. Nagle podszedł do mnie i Patrycji i powiedział "uśmiech" A my ustawiłyśmy się do zdjęcia z szerokimi uśmiechami od ucha do ucha
- Ja już wejdę - powiedziałam i pożegnałam się z Patrycją
Udałam się na chór. Pani organistka już czekała.
- Przygotowana? - spytała
- Jak najbardziej
Miałam zaśpiewać dopiero na czas komunii świętej, więc miałam jeszcze chwilę czasu. Usiadłam więc na starej drewnianej ławce za panią organistką. Gdy przyszedł czas na mnie, wstałam z miejsca i podeszłam do mikrofonu.
Pan w raju miłości zasiał dar
Mężczyźnie, kobiecie te miłość dał
Ta miłość na wiek wieków niechaj
trwa. Więc chwalmy Pana głośno tak!
Za miłość tą, za wielki dar śpiewjmy i
wołajmy! Alleluja!
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluuuuja.
O Wielki Boże dziś w domu twym
Rozbrzmiewa ten miłości hymn
Bo sławić ciebie pragnę z całych sił
Błogosław Boże miłości tej
Daj siłę im na każdy dzień
Prosimy cię wołając
Alleluja!
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluuuuja.
Pan w raju miłości zasiał dar
Mężczyźnie, kobiecie te miłość dał
Ta miłość na wiek wieków niechaj
trwa. Więc chwalmy Pana głośno tak!
Za miłość tą, za wielki dar śpiewajmy i
wołajmy! Alleluja!
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluuuuja.
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluuuuja.
Po zaśpiewaniu wyszłam po cichu z kościoła, nie chciałam robić wielkiego przedstawienia, wychodząc razem z gośćmi. Zadzwoniłam od razu do taty, a on po 10 minutach był już pod kościołem i wróciliśmy do domu.
Około 22:00 dostałam SMS-a od Pani Młodej, że bardzo mi dziękuję i chciałaby się spotkać niedługo, aby dać mi resztę pieniędzy, ponieważ zapłaciła mi tylko połowę, czyli 150 złotych, jako zaliczkę. Nie chciałam reszty kwoty, dlatego miałam plan, co z tym zrobię.
***
Był wtorek - 6 grudnia. Mikołajki. Kasia wstała rano jak zwykle już po 5:00. Została zaproszona przez swoją klasę do kina na komedię romantyczną. Musiała już być o 8:00 w szkole. Gdy się obudziła, Kamil jeszcze spał. Zeszła więc na dół w samym szlafroku. Zrobiła sobie i mężowi kawę, na sam wierzch pianki wykonała serduszka z czekolady.
Po chwili zobaczyła na schodach swojego męża, zaspanego w granatowej piżamie, ziewał jeszcze po drodze.
*Kasia*
- A co ty już nie śpisz? - spytałam
- A dlaczego mam spać?
- Dopiero 5:30
- I co z tego? Mam spać, jak żony nie ma obok? - zawiadacko się uśmiechnął
- Znowu ci się tryb "i love you" włączył? - zaśmiałam się
- Tak
Usiadł obok mnie przy stole i zauważył kawę z serduszkiem.
- A z jakiej okazji to serduszko?
- Wszystkiego najlepszego z okazji Mikołajek, kochanie - uśmiechnęła się i pocałowałam go w policzek
- Tylko w policzek? - uśmiech nie schodził mu z ust
Popatrzyłam się na męża i pocałowałam do delikatnie w usta.
- Nie przesadzaj, dzieci jeszcze śpią... - szepnął i rzuciliśmy się sobie w ramiona, obsypując się pocałunkami.
- Kamil... - szepnęłam do męża
- Tak, Kasiu?
"Kasiu" z jego ust nadal brzmiało tak słodko i cudownie, jak na początku naszej znajomości....
- A ty co masz dla mnie? - uśmiechnęłam się do męża
- Mam dla ciebie siebie, całego siebie...
Usłyszałam, jak ktoś schodził po schodach, pocałowałam jeszcze raz Kamila w policzek i zaczęłam pić kawę..
Była to Wiktoria, która nie mogła spać. Zrobiłam jej śniadanie i herbatę, usiadła z nami przy stole.
Ja po zjedzeniu poszłam na górę i założyłam
Uprasowałam jeszcze ubrania dla dzieci do szkoły, pożegnałam się z nimi i wyszłam z domu. Pojechałam do szkoły, moja klasa już czekała na korytarzu. Sprawdziłam tylko listę i autobusem miejskim pojechaliśmy do kina.
*Wiktoria*
Ubrałam się rano w czerwoną bluzę i czarne jeansy. Tata zawiózł mnie do szkoły. Na Mikołajki mieliśmy mieć losowanie. Ja wylosowałam Iwonę, więc kupiłam jej wełniane rękawiczki i perfumy., wszystko zapakowałam w torebeczkę prezentową z Mikołajem i schowałam do plecaka.
Gdy na lekcji chemii z panią wychowawczynią przyszedł czas do rozdawania prezentów, podeszłam do Iwony, a Iwona następnie do Magdy. Czekałam na moment, w którym ktoś podejdzie do mnie i wręczy mi prezent. Gdy przyglądałam się sytuacji, jak Magda podeszła do Kacpra- chłopaka który jej się podobał, ktoś złapał mnie za ramię.Odwróciłam się, a przede mną nie było nikogo, lecz na ławce leżała czerwona torebeczką z przypiętą karteczką "Dla Wiktorii". Wzięłam więc torebeczkę. W środku była czekolada, perfumy, spoglądając na markę były z wysokiej półki oraz malutka czerwona karteczka w kształcie serca. "Przepraszam cię za wszystko, Maciek"
Rozejrzałam się po sali, Maćka nie widziałam przez chwilę, po czym zauważyłam,że stał w kącie sali i rozmawiałam z Michałem.
- A co ty tutaj masz? - spytała Magda, podchodząc do mnie
- Od Maćka...
- Naprawdę?
- Tak, wylosował mnie
Nagle podeszła do mnie Kamila.
- Wszystkiego najlepszego z okazji Mikołajek - powiedziała - Mam nadzieję, że ci się spodoba - uśmiechnęła się
- Dziękuję - powiedziałam i ją przytuliłam, po czym odeszła
- To kto ciebie w końcu wylosował?
- Już sama nie wiem.. - westchnęłam
- Naprawdę Maciek się w tobie zakochał - powiedziała Magda
- Nie mów głupot, naprawdę cię proszę.
- Ja nie mówię głupot, ja po prostu stwierdzam fakty
- Fakty? -zaśmiałam się i spojrzałam na prezent od Kamili. Dostałam od niej czekoladę i kubek z imieniem.
Magda tymczasem sprawdzała prezent od Maćka.
- Kupił ci tą dobrą czekoladę.. - westchnęła - Naprawdę się stara
- Dajcie mi spokój! - krzyknęłam, po czym wybiegłam z sali.
Nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego, po skończonych zajęciach wyszłam ze szkoły i pojechałam na spotkanie z Panną Młodą, która chciała zapłacić mi resztę pieniędzy. Na spotkaniu z nią powiedziałam jej, że nie chcę reszty pieniędzy i poprosiłam ją o to, aby przekazała te pieniądze na jakiś cel charytatywny.
Po czym wróciła do domu.
*Piotrek*
Około 18:00, po treningu byłem umówiony z Patrycją na Krupówkach. Miałem już dla niej prezent. Spakowany w czerwonym pudełeczku. Schowałem prezent do plecaka i po treningu pojechałem na umówione spotkanie.
Patrycja ubrana w brązowy płaszczyk już na mnie czekała. Gdy tylko się spotkaliśmy, Patrycja pocałowała mnie w policzek, odpowiedziałem jej tym samym.
- Mam coś dla ciebie - powiedziała do mnie
- Ja dla ciebie też coś mam
Patrycja wyjęła z torebki mały prezent. Był to mały flakonik męskich perfum.
- Ten zapach będzie dla ciebie odpowiedni - uśmiechnęła się
- Dziękuję, a teraz kolej na mnie.
Wyjąłem z plecaka czerwone pudełeczko
- A co to? - spytała
- Wszystkiego najlepszego z okazji Mikołajek
Patrycja otworzyła pudełko, a w nim była srebrna bransoletka.
- Dziękuję - powiedziała i pocałowała mnie w policzek. - Ale wiesz, że na razie nie mogę jej nosić.
- Dlaczego? - spytałem
- Wiesz, jacy są rodzice... Jeszcze spytają, od kogo dostałam bransoletkę z takim wyznaniem.
- Przecież w końcu muszą się dowiedzieć
- Ale nie tak szybko, wiesz, jacy oni są.
Przeszliśmy się jeszcze do parku na spacer w śniegu.
- A co powiesz na to, aby moi rodzice dowiedzieli się w dniu moich urodzin? - spytałem - Przyszłabyś do nas, jak rok temu
- Będzie tam wtedy cała twoja rodzina.... - była jakaś niezdecydowana
- Cała moja rodzina dowie się, że ciebie kocham
*Kasia*
Była sobota 10 grudnia. Mieliśmy jechać do Warszawy na galę 25 najlepszych sportowców 25-lecia. Pojechałam rano do kosmetyczki i na paznokcie. Następnie wróciłam do domu.
Wykonałam na swojej głowie delikatne loki, a później ubrałam sukienkę.
Zeszłam na dół, Kamil czekał już ubrany w czarny garnitur.
- Gotowa? - spytał
- Tak - odpowiedziałam
Wiktoria zrobiła nam wspólne zdjęcie, a następnie dołączył się do nas Oluś i Karolek.
- Dziadek już jedzie, dzwoniłam do niego - powiedziałam - A my wyjeżdżamy, bo jesteśmy już spóźnieni
Po drodze minęliśmy Bronisława, który jechał do nas na noc, miał zająć się dziećmi.
My o 19:30 byliśmy w Warszawie pod ogromnym hotelem, gdzie miała odbyć się gala. Zaparkowaliśmy samochód i weszliśmy do środka. Na początku nie obyło się bez ścianki. Dawno niewidziany Kamil i ja byliśmy obiektem reporterów. Od kilku dobrych miesięcy nie wrzucaliśmy dużo zdjęć na media społecznościowe. Ograniczyłam je do minimum, czyli jedno zdjęcie na góra 2 miesiące, Kamila pochłonęła opieka nad dziećmi, więc też wstawianie zdjęć na instagrama nie było w jego planie dnia, czego nie mogliśmy powiedzieć o Wiktorii. Była młoda , robiła sobie mnóstwo zdjęć, które wstawiała, dodawała opisy, nagrywała niekiedy filmiki. Zachowywała się, tak jak i ja, gdy byłam trochę od niej starsza, ale wiedziałam, jakie są media i wiele razy ją przed tym ostrzegałam.
Po ściankach weszliśmy na wielką salę. Prowadzący zaprosili wszystkich na galę, wybrano najlepszą drużynę, najlepszego trenera, najlepsze wydarzenie, przyszedł czas na najlepszą dziesiątkę 25-lecia.
Gdy wyczytano miejsca od 10 do 4, a Kamila nie było wśród tej stawki, naprawdę trochę się denerwowałam
- Trzecie miejsce dla Adama Małysza!
Adam wyszedł więc po odbiór nagrody
- Drugie miejsce Paweł Mularz!
I wszystko stało się jasne
- Najlepszym sportowcem 25-lecia został Kamil Stoch!
Kamil wyszedł po odbiór nagrody
- Dziękuję bardzo , ponieważ wygrana wśród takich sportowców, to ogromne wyróżnienie. Chciałbym serdecznie podziękować mojej żonie, która zawsze jest przy mnie i moim dzieciom, ponieważ gdyby nie oni, nie byłoby mnie tutaj i nie odbierałbym tej nagrody. Chociaż teraz jestem na sportowej emeryturze i poświęcam się rodzinie, to jednak o sporcie nie zapomniałem. Kilku podopiecznych naszego klubu wystartowało już w zawodach Pucharu Świata i mam nadzieję, że nie będzie to tylko kilku zawodników, ale przynajmniej kilkadziesiąt. Dziękuję!
Gdy Kamil usiadł obok mnie, zrobiłam sobie z nim wspólne selfie, które wstawiłam na relację z dopiskiem "Dumna żona to szczęśliwa żona"
-------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz