Nadszedł sylwester, ten jedyny dzień w roku, w którym wszyscy cieszymy się, że przychodzi coś nowego, a coś się kończy.
Jednak czasami nie chcemy, aby coś się kończyło.
W nocy przed sylwester, gdy wtulona w Kamila spałam, śniło mi się, a nawet przypominały mi się wszystkie nasze wspólne chwile.
Znów byliśmy tak samo młodzi, jak wcześniej, znów spotkaliśmy się po raz pierwszy na drodze na skrzyżowaniu, ponownie po raz pierwszy pocałowaliśmy się w Oberstdorfie i przeżyłam swój pierwszy raz z moim mężem. To były cudowne chwile i bardzo chciałam je jeszcze raz przeżyć.
Uświadomiłam sobie, że teraz te piękne, pierwsze rzeczy czekają nasze dzieci. Piotrek w końcu był z Patrycją. Mieli udać się na wspólnego sylwestra do jej koleżanek ze szkoły.
Wiktoria miała pojechać do Magdy, gdzie miała być jeszcze Iwona...
Tak naprawdę w naszym domu jest pełno ludzi, ale z wiekiem nasze dzieci zaczynają wyfruwać z rodzinnego gniazda, mają znajomych, przyjaciół, a nawet i sympatie.
Gdy wstałam rano z łóżka, zeszłam na dół, aby napalić w piecu, a potem udałam się do kuchni. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stole. Była 6:40. O 7:00 na dół zszedł Kamil
- Dzień dobry - powiedział
- Dzień dobry - odpowiedziałam mu z uśmiechem
- Jak miło cię widzieć
- Ciebie też, takiego wypoczętego.
Kamil zrobił sobie kawę i usiadł obok mnie.
- Powoli już nam dzieci wyfruwają z rodzinnego gniazda - powiedziałam do męża
- Mówisz o Piotrku i o tym, że idzie na imprezę sylwestrową? Jest młody, ma dziewczynę, niech się bawią
- Wiktoria też idzie
- Też?! -zdziwił się - Nasza Wikusia również gdzieś idzie?
- Tak, do Magdy, mają się spotkać we 3 razem z Iwonką.
- Wiedziałem tylko o Piotrku
- A ja o Wiktorii dowiedziałam się wczoraj.
- Czemu nie mówiłaś?
- Rozmawiałeś z Natalią przez telefon, potem poszedłeś wziąć prysznic, a ja sprawdzałam w kuchni sprawdziany, jeszcze zostały mi kartkówki 3 klas, a jeszcze wczoraj wpisując oceny na dzienniku, zwiesił mi się laptop, myślałam, że go zatłukę.
- Laptop, czy mnie? - zaśmiał się
- Oczywiście, że ciebie - zaczęłam się śmiać - Ale w końcu się odwiesił i wpisałam do końca.
- Zrobiłaś im prezent, mogłaś wpisać jutro, mogliby zacząć nowy rok z ocenami
- Połowa klasy nie chciałaby w ogóle zaczynać roku z takimi ocenami.
- Aż tak źle?
- Nawet nie pytaj, ta klasa 2b, to się w ogóle nie uczy, a tak w ogóle, to dali mi tyle tych klas w tym roku, że.... Dwóch pozostałych historyków ma tyle razem. Mam 4 klasy z rozszerzeniem, na 8 w całej szkole.
- Może w przyszłym roku dadzą ci mniej
- Też mam taką nadzieję. - westchnęłam
Kamil położył rękę na moim udzie i wędrował coraz wyżej.
- Kamil... - szepnęłam
- Co? - spytał tak zawadiacko, że nie mogłam się powstrzymać, aby go nie pocałować
- Kaśka - szepnął mnie do ucha, po czym złapał za tyłek, a ja przybliżyłam się do męża, siadając na nim okrakiem.
- Wiesz, co ci powiem? - szepnęłam mu do ucha - Jesteś jak wino, im starszy tym lepszy.
- Ty też - odpowiedział mi, zdejmując ze mnie szlafrok
- Kamil, jesteśmy w kuchni, zaraz mogą dzieci przyjść....
Kamil bez słowa, wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, zamknęliśmy się jeszcze od środka na klucz i po 20 upojnych minutach wyszliśmy z sypialni.
Zrobiłam dzieciom śniadanie, a Kamil poszedł do ich pokoi, aby je zbudzić.
Po rodzinnym śniadaniu z pomocą Wiktorii zrobiłam sałatkę i upiekłam ciasto. W tym roku na sylwestrze spotykaliśmy się w domu Kotów.
Późnym popołudniem zaczęliśmy szykować się do tego wieczoru.
Ubrałam chłopaków - Olka, Mateusza i Karolka w koszule. Izabelce założyłam granatową spódniczkę.
Kamil również postawił na koszulę, a ja założyłam
Włosy upięłam w koka i zrobiłam nieco mocniejszy makijaż na oczy...
Piotrek również przygotowywał się do imprezy sylwestrowej. Założył granatową koszulę w gwiazdki i czarne spodnie.
Wiktoria założyła czarny golf i czerwoną spódniczkę do kolan oraz czarne rajstopy.
- Zawieziesz mnie tato? - spytała Wiktoria Kamila
- Tak, za chwilę
- A mnie też? - spytał Piotrek
- Tak, wsiadajcie
Kamil zawiózł dzieci na ich imprezy sylwestrowe, a następnie udaliśmy się razem do Kotów. Była jeszcze Justyna z Piotrkiem z synem Maćkiem, Stefan z Marceliną z Zosią i Rafałem, Magda z Olkiem oraz z Hanią i Olą oraz Kuba z Karoliną z Weroniką i Zuzanną. Miała być jeszcze Dominika Sobczyk z Grzesiem, ale córka Grzesiek wylądował w szpitalu z wysoką gorączką, najprawdopodobniej angina.
Usiedliśmy sobie w osobnych pomieszczeniach, dzieci w pokoju Maciusia Kota, a my w salonie.
- Już znacie ten ból - zaśmiała się do nas Justyna - Że dzieci już nie spędzają z nami takich uroczystości.
- Niestety - westchnęłam - Piotrek z dziewczyną, Wiktoria z koleżankami
- Czyli to na poważnie Piotrek z Patrycją? - spytała Agnieszka
- Tak - odpowiedziałam - Powiedzieli nam w święta, ale już czułam od dawna, że pomiędzy nimi coś jest. Odkąd tylko ją poznał wiedziałam, że coś z tego będzie.
- I jak się czujecie, że wasz syn ma już dziewczynę? - spytała Justyna
- A jak mamy się czuć - westchnęłam
- Czuję się staro - zaśmiał się Kamil
- Oj tam, przyjdzie czas na wnuki, my już przecież mamy - powiedział Piotrek - Wszystko przychodzi z czasem
Dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się, Marcelina opowiedziała o obiekcie westchnień Zosi, a Justyna o chłopaku Karoliny.
*Piotrek*
Spotkaliśmy się w domu jednej z koleżanek Patrycji. Moja ukochana blondynka ubrana w czarną sukienkę, do tego pasek na biodrach cały w cekinach i srebrne kolczyki, wyglądała naprawdę cudownie.
Koleżanka Patrycji zaprosiła nas do środka, a dokładnie do domu pełnego znajomych z klasy mojej Patrycji. Niektóre dziewczyny chwaliły się swoimi facetami - starszymi nawet o 3 - 4 lata, niektórzy koledzy również przyszli ze swoimi drugimi połówkami - niekiedy młodszymi
Usiedliśmy więc obok siebie na kanapie. Zostaliśmy poczęstowani alkoholem, a dokładnie wódką. Wszyscy pili, dużymi ilościami, ja jednak chciałem zachować trzeźwy umysł, więc piłem po połówce. Wódka smakowała mi okropnie, Patrycji również.
Jednak z godziny na godzinę alkohol każdemu uderzał do głowy coraz bardziej. Widziałem już te całujące się strasznie pary, albo uprawiające seks w osobnych pokojach. Patrycja złapała mnie za rękę i szepnęła mi do ucha, że chciałaby zaraz wrócić do domu.
Wymknęliśmy się z imprezy i poszliśmy pieszo przez śnieg. Trzymaliśmy się za ręce, co chwilę zatrzymywaliśmy się, aby pocałować.
Wemknęliśmy się po cichu do domu Patrycji, zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku.
- Miałam dość tej imprezy - powiedziała
- Ja też
- Piotrek, wiesz, jak bardzo cię kocham? - uśmiechnęła się
- Jesteś najcudowniejszą dziewczyną i to ja ciebie kocham bardziej - powiedziałem, a Patrycja się zarumieniła, nie wiedziałem jednak czy to dlatego, że tak o niej powiedziałem, czy to, że alkohol zaczął działać.
I nagle bez wahania wpiła się w moje usta. Objąłem ją, krążyłem rękami po jej plecach, wylądowaliśmy na łóżku, Patrycja górowała nade mną, oplotła mnie nogami w biodrach.
Usłyszeliśmy nagle czyjeś kroki. Patrycja zeszła ze mnie i kazała mi się schować za zasłonę w pokoju.
Do pokoju weszła jej mama
- Patrycja? Już jesteś?
- Tak, źle się czułam i wróciłam
- Ale nic ci nie jest?
- Nie, trochę mnie głowa bolała
- Połóż się, może jakieś tabletki ci przyniosę?
- Nie, nie trzeba
- Idź do taty, ja sobie tutaj odpocznę
Gdy tylko jej mama wyszła z pokoju, Patrycja znalazła w szufladzie biurka klucz i zamknęła drzwi od środka
- Już wyszła - powiedziała
Wyszedłem więc zza zasłony.
- To na czym skończyliśmy? - spytałem, obejmując ją w pasie.
- Nie wiem - pocałowała mnie w policzek
- Tylko w policzek? - i bez zawahania pocałowałem ją w szyję..
- Piotrek...
- Tak ? - pytałem, całując ją coraz niżej, nie wiedziałem, czym sam do końca tego chciałem, ale jakieś dzięki żądze mną władały
- Nie jestem gotowa, przepraszam
- Nie przepraszaj. - powiedziałem
Pocałowała mnie w policzek i ponownie usiedliśmy na łóżku.
Z jej domu wyszedłem przez balkon około 4:30 , gdy 0:00 niebo było pełne fajerwerków pocałowałem ją w usta , mówiąc, że "aby kolejny rok był dla nas jeszcze szczęśliwszy"
*Wiktoria*
Magda wyjęła z barku jakieś wino - patrząc na butelkę, wyglądało na jedno z droższych
- A gdzie masz rodziców? - spytała Iwona
- Pojechali do znajomych, wrócą dopiero 2 stycznia
- I ty sama tutaj? - spytałam
- Dziadek ma jutro rano przyjechać, ale czuję, że nie będę w stanie mu otworzyć - zaczęła się śmiać
Zaczęłyśmy plotkować, tańczyć, a nawet i śpiewać.
Gdy weszłam na stół i zaczęłam śpiewać "Czerwone korale", nie wiedziałam, że Magda mnie nagrywa.
Zrobiłyśmy sobie dużo wspólnych zdjęć, które wrzucałyśmy na media społecznościowe. Po śpiewach, tańcach i alkoholu gdy nadeszła północ wyszłyśmy na zewnątrz, aby popatrzeć na fajerwerki
- Abyśmy sobie mężczyzn znalazły, abyśmy były szczęśliwe, piękne i bogate i aby nasi mężczyźni byli przystojni i wysportowani - powiedziała Magda
- I romantyczni - dopowiedziała Iwona
- Potrzebni wam chyba do szczęścia! - powiedziałam i po wypiciu szampana weszłam do domu Magdy
Tata przyjechał po mnie około 8:00.
*Kasia*
Gdy przed północą zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć, a o równej północy wyszliśmy na zewnątrz z szampanem , życząc sobie wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku, życzyłam sobie, aby teraz naprawdę wszystko nam się układało
---------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz