Numer 431 - Witaj 2035!

Jak się okazało, ciąża Agnieszki i jej tarczyca sprawiły, że dziecko nie przeżyje porodu... Agnieszka więc wcale nie promieniała, ponieważ była przekonana, że jej dziecko urodzi się martwe, już jest za późno, aby poronić, więc nie dbała o siebie, jak podczas poprzednich dwóch ciąż. Nie pokazywała się publicznie, siedziała albo w domu, albo jechała do lasu i płakała w samochodzie. Chciałam ją jakoś pocieszyć, ale nie wiedziałam, jak. To już 4 miesiąc ciąży...
Nie było więc szans, na zorganizowanie imprezy sylwestrowej. Maciek też chodził zdołowany. Kamil podczas jednego z wieczorów, powiedział mi:
- Przed świętami, jak byłaś szkole, przyszedł do mnie Maciek
- Mówił coś?
- Nie układa się pomiędzy nimi... Agnieszka ciągle jest zdesperowana i płacze
- Coś jeszcze?
- Obwinia go o wszystko, że to on jej zrobił dziecko, że to jego wina, że to on strasznie marzył o córce
- Próbowałam z nią tyle razy rozmawiać, ale nie chce mnie słuchać
- Dziwisz się?
- Kamil...
- Kasiu.. Nie przerywaj mi... Maciek powiedział, że nie może tego znieść
- Nie chcesz mi powiedzieć, że ją .... że ją zostawi?
- Agnieszka powiedziała, że chce rozwodu
- Jak to?! Nic nie mówiła..
- Może nie chciała ci mówić..
- Kamil... Przecież ona nie może teraz zostać sama, przecież oni tak się kochają, mają dzieci.
- Może i mają.... Może i się kochali
- Ty coś wiesz? - spytałam
Kamil nic nie odpowiedział
- Kamil... ty coś wiesz?
- Kasiu... Maciek powiedział, że on też ma tego dość
- Ale on nie może jej zostawić! Samej w ciąży i to takiej tragicznej ciąży!
- Kasiu, nie denerwuj się...
- Jak mam się nie denerwować?
- Przecież Agnieszka... urodzi martwe dziecko...
- Właśnie.. Nawet nie wiesz, jaka to jest trauma.... Martwe dziecko.... Nosić pod sercem 9 miesięcy i urodzić .... martwe... To nie jest poronienie po 2 tygodniach, to śmierć dziecka...
- Ja wiem, ale nie powinniśmy się zajmować ich prywatnymi sprawami
- Jak to nie powinniśmy? To są nasi przyjaciele
- Wiem, ale nie...
- Rób co chcesz, zaproszę ich do nas na Sylwestra
- To rób co chcesz


Nadszedł Sylwester. Agnieszka z Maćkiem nie przyjęli zaproszenia. Aga powiedziała, że czuje się źle i nie chce przeszkadzać. Chociaż jej mówiłam, że nie przeszkadza, to do niej to nie docierało.

Przygotowałam z Wiktorią tylko ciasto i sałatkę. Po raz pierwszy mieliśmy spędzić Sylwestra sami w domu... A Piotrek? Piotrek wybrał się do kolegów razem z Patrycją. Ubrał się w białą koszulę, czarne spodnie... Patrycja przyjechała nawet do nas... Uśmiechnęła się na przywitanie i szepnęła do mnie, że "brakowało mi Państwa". Ubrana w granatową sukienkę ze złotym paskiem prezentowała się cudownie.

Ja zaś założyłam

Włosy związałam w kucyka. Kamil założył białą koszulę i jeansy. Wiktoria zrobiła nam wspólne zdjęcie, które mój mąż wstawił na swojego instagrama
"To już kolejny rok, aby następny był dla was szczęśliwszy... "
Ja zaś wstawiłam podobne zdjęcie, tylko że ja na nim pocałowałam męża w usta, a on objął mnie w pasie
"Życzę wszystkim cudownego, kolejnego roku! Witaj 2035!"

Włączyliśmy więc telewizor i oglądaliśmy różne kanały, śpiewaliśmy, tańczyliśmy, a o północy wyszliśmy na zewnątrz, aby puszczać petardy, wypić szampana i życzyć sobie wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Wysłałam więc SMS-a do Agnieszki "Szczęśliwego Nowego Roku 2035! I rozchmurz się trochę, kochana.. Bo tak nie można..."

Gdy wróciliśmy do domu, położyłam Olusia i Mateuszka spać. Iza również usnęła, a zaraz po nich Karolek. Kamil był lekko wstawiony, przez co, oglądając telewizję położył rękę na moim udzie i szeptał mi różne rzeczy do ucha.
- To ja też już pójdę spać - powiedziała Wiktoria
Gdy zniknęła w swoim pokoju, Kamil obsypywał mnie pocałunkami.. Złapał mnie za tyłek, a ja usiadłam na jego kolanach...
- Wiesz, że ja już będę obchodził 40-stkę? - spytał nie dowierzając
- Kamil... - położyłam dłoń na jego twarzy i gładziłam jego zmarszczki- A wiesz, że dla mnie nadal masz te 22 lata? - pocałowałam go w usta...
- Kasiu.... - odwzajemnił mój pocałunek
Krążył rękoma po moich plecach i delikatnie odsunął suwak od mojego kombinezonu.
- Kamil... Wiktoria dopiero co poszła spać..
- Przecież młoda nie jest... Wie, co robimy...
- Naprawdę chcesz, aby wiedziała, co robimy?
Kamil spojrzał się na mnie tymi swoimi słodkimi oczami, a ja powiedziałam tylko
- Pieprzyć to! - i wręcz rzuciłam się na męża, rozpinając mu guziki od koszuli.
On złapał mnie mocniej za tyłek i przycisnął do siebie... Złapał jeszcze mocniej i poszliśmy na górę
Wylądowaliśmy w łóżku, a ja od dawna nie czułam się tak cudownie.


2 stycznia Agnieszka obchodziła urodziny. Chciałam jej zrobić niespodziankę, dlatego z samego rana upiekłam ciasta i zapakowałam je w ozdobną folię i obwiązałam wstążeczką.
Założyłam
Wzięłam ciastka i gdy miałam wyjść , wróciłam się jeszcze do  kuchni, aby ucałować męża w policzek i wtedy wyszłam.
Drzwi otworzył mi mój chrześniak - Maciuś
- Cześć, ciocia! - powiedział
- Cześć, kochanie ty moje... Mamusia jest w domu?
- Tak, leży na łóżku
- Przyszłam ją odwiedzić.
- Wejdź, ciociu...
Weszłam do środku i poszłam prosto do sypialni Kotów na piętro. Agnieszka leżała na łóżku. Weszłam więc szybkim krokiem i od drzwi zaczęłam śpiewać "sto lat"
- Kasia?! - podniosła się - Co ty tutaj robisz?
- Jak mogłabym zapomnieć o urodzinach mojej przyjaciółki- sąsiadki
- Kochana jesteś!
Podeszłam do niej i usiadłam obok. Przytuliłam Agę
- Dobrze, że jesteś przy mnie
Wyjęłam z torebki ciastka i jej sprezentowałam
- Ty wiesz, jak poprawić mi humor - uśmiechnęła się
Gdy otworzyła pudełko, wręcz wykrzyknęła
- Z suszoną żurawiną?! Kaśka, ja cię uwielbiam!
Widziałam, że zmartwienia minęły, chociaż na chwilę... Po zajadaniu się ciastkami przyszedł czas na zrobienie herbaty i plotkach. Nie rozmawiałyśmy o ciąży, tylko o tym, co się dzieje wokół. W końcu jednak sama podjęła ten temat.
- Nie wiem, co mam zrobić...
- Na pewno Maciek cię nie zostawi
- Nie wiem.. Nie wiem, co mam o tym myśleć
- Myśl, jak najmniej
- To nie takie proste... Lekarze dają 90% szans, że dziecko urodzi się martwe... Nie ma żadnego ratunku, po prostu nie ma...
- Ale jest pozostałe 10%..
- Tylko to nie jest takie proste, Kasia... Nie jest
- Musisz uwierzyć w siebie... W swoje możliwości.. Uprawiasz sport od tylu lat, jesteś strasznie wręcz aktywna fizycznie... I co teraz?
- Nie wiem, ale Maciek chce rozwodu
- Maciek?
- Tak... Nie może znieść tego, że tak strasznie to przeżywam
- Ale przecież...
- Wiem, co chcesz powiedzieć, że Maciek nas kocha, że wyglądamy na cudowną parę, ale tak nie jest, Kasiu... Tak nie jest...
- Jak to?
- My nawet nie śpimy razem.. On się mną po prostu brzydzi i gdyby nie to dziecko, to..
- Nie możesz tak mówić. Dziecko nie jest niczemu winne. Niczemu!
- Sama straciłaś dziecko, jak cię zaatakowano w parku nożem... Tylko, że to nie jest to samo...
- Wiem, że gdybym nie wyszła po tej kłótni z domu, to na pewno by do tego nie doszło..
- Ale my niczego nie możemy przewidzieć... Bo życie jest strasznie przewrotne... Strasznie.... - po czym znów zaczęła płakać..

-----------------------------------------------------------------------


                       kiki2000

Komentarze