Moja klasa na pierwszy semestr zaprezentowała się naprawdę wyjątkowo. Aż 4 osoby uzyskały średnią powyżej 4,75. Zgodnie z zaleceniami dyrekcji przysługiwały nam 4 wyjścia w jakieś różne miejsca.
Wybrałam się więc do szkoły
Był to wtorek, więc na 5 godzinie lekcyjnej miałam godzinę wychowawczą ze swoją klasą. Postanowiłam więc wybrać z nimi 4 miejsca, do których moglibyśmy pójść lub pojechać
- Chciałabym , aby te miejsca były szczególne, jesteście na profilu humanistycznym, więc powinniście wybierać mądrze, coś związanego z historią, literaturą, sztuką, społeczeństwem
Widziałam jednak, że część klasy nie była zachwycona moim pomysłem
- Sugeruję, że wyjście do kina na bajkę czy horror, a potem kolejne wyjście to lodowisko nie jest dobrym pomysłem. Wiecie, że w liceum nie są organizowane żadne jakieś wycieczki, dlatego warto byłoby skorzystać. Możemy potem wyjść do kina czy na lodowisko na dzień kobiet, czy może na Walentynki.. Możemy również coś zrobić w czasie matur, na razie nie jestem wpisana w harmonogram tych pierwszych 3 dni, kiedy macie wolne, więc mielibyśmy okazję!
- A co Pani sugeruje? - spytał Igor
- Ja? - zastanowiłam się - Byłam z 4e w Muzeum Powstania Warszawskiego i myślę, że również moglibyśmy tam pojechać, jest to naprawdę cudowne miejsce, aż się wzruszam, kiedy tam jestem
- A pozostałe 3 miejsca?
- Nie wiem, czy Muzeum Auschwitz będzie dobrym rozwiązaniem...
- Najlepszym! - wykrzyknął Igor
- Musicie jednak wy zdecydować. Musimy wybrać 4 miejsca i 4 daty oraz to zorganizować. Na wykorzystanie mamy 1,5 miesiąca... Czyli do początku marca...
Moja klasa momentalnie wyjęła telefony, a ja zapisałam na tablicy
" 1. Muzeum Powstania Warszawskiego - Warszawa
2. Muzeum Auschwitz - Oświęcim"
Dopisałam po chwili
"3. Teatr Muzyczny Roma - Warszawa"
Może mieliście okazję być w teatrze czy to w Zakopanem czy w Krakowie, ale Teatr Muzyczny Roma to sztuka sama w sobie, cudowne Musicale...
- A Muzeum II Wojny Światowej? - spytał Kamil
- Jak najbardziej! - powiedziałam, pisząc na tablicy - Wy wybierzcie co najmniej z 7-8 miejsc i wybierzemy... Do końca tygodnia muszę dać sprawozdanie do dyrekcji.. A też muszę to wszystko dokładnie opisać, a potem kolejne sprawozdanie potwierdzające
- Czeka Panią długa noc - zaśmiał się Igor
- Żebyście wiedzieli, a jutro mam sprawdzian w 3d... Wszystko naszykowane, tylko nic jeszcze nie wydrukowane.. A u nich sprawdziany, to 4 kartki dla jednego ucznia...
- Ile? - zdziwił się Artur
- 4 kartki, chociaż pełno tekstów źródłowych, to sami rozumiecie....
Uczniowie więc zaczęli składać swoje propozycje.
Klaudia wpadła na pomysł, aby pojechać do Czarnolasu, do muzeum Jana Kochanowskiego.
Wpisałam więc ten pomysł na tablicę
- A może jakieś miejsca kultury? - spytałam - Niż same muzea, mamy już ich 4, a tylko jeden teatr na liście. Może jakiś Zamek? Byliście chociaż wszyscy na Wawelu?
Tylko połowa klasy podniosła rękę
- To ja proponuję Wawel i Zamek Królewski w Warszawie
- Zgoda - odezwała się klasa
- Może jakaś filharmonia? - odezwała się Marta
- Filharmonia? - spytałam klasy
- Może być....
- Chyba, że przejdziemy się nad Morskie Oko - zaśmiałam się
- Świetny pomysł! - powiedział Dawid
- Zawsze to na świeżym powietrzu - odezwał się Borys
Przyszedł czas na wybranie 4 miejsc.
Zostało Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Teatr Muzyczny "Roma". Powiedziałam jednak, że Auschwitz nie jest dobrym pomysłem, aby jechać tam lutym... Dlatego przystanęło na Muzeum Jana Kochanowskiego i na Wawel
Zajęliśmy się więc organizacją. Wpadliśmy na pomysł, aby pojechać do Warszawy na noc. Wyjechalibyśmy z samego rana, potem Muzeum, jakiś obiad, wieczorem teatr, zostać na noc i rano wrócić...
Dlatego tak zatwierdziłam w moich notatkach.
Następnego dnia założyłam
Na lekcji z 4e, uczniowie na czele z Wojtkiem zaproponowali mi, czy bym nie pojechała z nim jako opiekun na wycieczkę w ramach dobrej średniej na pierwszy semestr.
- A gdzie byście chcieli pojechać?
- Do Warszawy, do Muzeum Historii Żydów Polskich.
Zgodziłam się więc, w końcu uczę ich historii, a oni potrzebują 3 opiekunów na taką wycieczkę.
4e szybko uwinęła się z organizacją, bo wyjazd był zaplanowany na przyszły tydzień
Po zdaniu sprawozdania do dyrekcji o planowanych wycieczkach 2e mogłam zająć się wyjazdem do Warszawy.
Wyjazd miał być o 6:00 rano spod szkoły. Założyłam zatem
Jeszcze nigdy nie byłam w tym muzeum. Dlatego byłam bardzo niego ciekawa. Klasa 4e również.
Naprawdę byłam pod wielkim wrażeniem, chociaż i tak Muzeum Powstania Warszawskiego na zawsze pozostanie w moim sercu.
Oglądanie zajęło nam niecałe 2 godziny, a następnie 4e zaprosiła mnie na pizzę. To miał być nasz ostatni wspólny wyjazd, teraz tylko bardzo mało czasu do matury, robiłam z nimi pełno arkuszy, siedziałam po nocach i sprawdzałam, a Kamil ciągle mi powtarzał, że się wykończę, ale ja się tym nie przejmowałam. Uwielbiam szkołę, uwielbiam moją pracę i nie zamieniłabym jej na żadną inną
Na koniec zrobiliśmy sobie pełno pamiątkowych zdjęć, a uczniowie wstawiali je na swoje media społecznościowe, ciągle mnie oznaczając.
W drodze powrotnej Wojtek włączył ogromny głośnik, z którego leciały różne piosenki, oni na tyłach śpiewali, a ja na przodzie razem z nimi.
Moja klasa postanowiła, że w Walentynki wybierzemy się Krakowa na Wawel. Zarezerwowałam więc nam wstęp. Więc o 7:00 mieliśmy wyjechać spod szkoły.
Założyłam zatem
Na początku weszliśmy z przewodnikiem do katedry, a potem zostaliśmy zaproszeni na ekspozycje. Widzieliśmy reprezentacyjne komnaty królewskie, prywatne apartamenty królewskie, skarbiec koronny i zbrojownię, a także na ekspozycję "Wawel zaginiony", gdzie ukazane były różne zabytki architektoniczne. Na koniec przeszliśmy się po zamkowych ogrodach, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie ze Smokiem, szybki spacer po Sukiennicach i powrót do domu...
Byłam trochę zmęczona, a przede mną jeszcze 3 wycieczki, w tym jedna na dwa dni w stolicy..
Kolejnym punktem w naszych wycieczkach był wyjazd do Czarnolasu do Muzeum Jana Kochanowskiego. Do tej wycieczki naszymi opiekunami była pani wicedyrektor oraz polonistka mojej klasy.
Wyjazd spod szkoły był o godzinie 6:30.
Na dworze, jak to zimą, było jeszcze ciemno, po zjedzonym szybkim śniadaniu ubrałam się w
Włosy związałam w kucyka, a wychodząc z domu, pocałowałam męża w policzek.
Uczniowie byli jeszcze nieco śpiący, zaspani i weszli do autokaru jak myszki... Cała droga do Czarnolasu była spokojna.
Wizyta w Muzeum należała do udanych. Pani przewodnik zaprosiła nas do specjalnej ekspozycji, w które mogliśmy ujrzeć w gablotach dzieła Jana Kochanowskiego.
Po zakończeniu zwiedzania zrobiliśmy sobie pod muzeum pamiątkowe zdjęcie i wróciliśmy do domu...
W domu byłam po 18:00, więc nie położyłam się zmęczona na łóżku.
- Może ty jesteś chora? - zastanowił się Kamil
- Dlaczego? - spytałam męża
- Ciągle zmęczona jesteś
- To po tych wycieczkach... Za 2 tygodnie jadę na 2 dni do Warszawy... Muszę powiedzieć dyrekcji, że to były złe pomysły z tymi wycieczkami.. Powinna być jedna, góra dwie... A ja też uczę w innych klasach i oni również na mnie oczekują, że będę ich opiekunką..
- Może warto zrobić jakieś badania?
- Nie... Nie mam teraz czasu.
Wzięłam kąpiel i położyłam się spać.
Przez cały tydzień naprawdę czułam się coraz bardziej zmęczona. W końcu po wielu namowom Kamila postanowiłam iść na badania.
Rano jednak pojechałam do szkoły. Założyłam
Dzień zapowiadał mi się naprawdę długi. Chociaż miałam tylko 6 godzin, to 5 z nich było z klasami z rozszerzenia.
Gdy miałam dwie godziny z moją klasą, postanowiliśmy zająć chwilę na sprawy organizacyjne.
- A więc wyjeżdżamy rano, jedziemy do muzeum, potem wracamy do hotelu, tam na obiad, możemy się przebrać, bo idziemy do teatru na godzinę 18:00, spektakl trwa ponad 2 godziny, potem może jakiś spacer po Warszawie i wracamy spać i proponuję, abyśmy następnego dnia pojechali do Łazienek na spacer i powrót do domu, co wy na to? - spytałam - Ja to tak zaplanowałam
Klasa się zgodziła, więc zatwierdziłam cały plan i na przerwie zaniosłam go do dyrekcji.
Na ostatniej mojej godzinie z klasą 3e bardzo źle się czułam... Wychodząc z sali, aż zakręciło mi się w głowie. Napisałam krótką wiadomość do Kamila, że "jadę na badania, zadzwonię później"
Weszłam więc do ośrodka zdrowia i pobrano mi krew. Wyniki miały być do odbioru w poniedziałek, więc uzupełniłam upoważnienie, że odbierze mi je Kamil, ponieważ tego dnia miałam być w Warszawie...
W poniedziałek rano spakowałam do końca swoją torbę podróżną. Założyłam
Po zjedzonym śniadaniu pożegnałam się z mężem i dziećmi, Kamil szepnął mi do ucha, abym uważała na siebie
- Dobrze, kochanie... - odpowiedziałam mu i pojechałam pod szkołę
Musiałam stwierdzić, że naprawdę te wycieczki zorganizowane przez dyrekcję były złym pomysłem. Dowiedziałam się jednak w autokarze, że klasa 1e miała takich osób 7 - ze średnią powyjże 4,75, więc stwierdziłam, że u nas aż tak źle nie ma.... Bo nie zgodziłabym się na 7 wyjazdów...
Chwilę przed południem byliśmy na miejscu. Akurat mieliśmy tego samego przewodnika, z którym była z 4e. Mężczyzna chyba również mnie poznał, bo tylko uśmiechnął się na mój widok.
Akurat po wizycie w muzeum czułam się świetnie, nie odczuwałam zmęczenia...
Pojechaliśmy więc do hotelu, zameldowaliśmy się i zeszliśmy na obiad. Po obiedzie dałam im godzinkę na przerwę, ewentualne przebranie się i wyjście do teatru.
Ja swój pokój dzieliłam z polonistką mojej klasy.
- Pani Kasiu - zaczęła - Jak się pani podoba pomysł dyrekcji z tymi wycieczkami?
- Nie podoba mi się. - powiedziałam - Z każdej takiem wycieczki wracam strasznie zmęczona... Aż to do mnie nie podobne... W czwartek nawet pojechałam na badania, aby krew pobrać
- Moja klasa to dostała jedną wycieczkę, ale... jestem polonistką w innych klasach i często proszą mnie, abym była ich opiekunem... Więc jak mam się nie zgodzić..
- Ja też - powiedziałam - 4e uczę, to właśnie wyciągnęli mnie do Warszawy do Muzeum Historii Żydów Polskich
- Byłam tam rok temu z moją klasą... W tym roku chcieli mnie wyciągnąć nad morze, ale się nie zgodziłam... W przyszłym tygodniu jedziemy do Wrocławia i robimy wycieczkę po mieście
- My z mężem w tamte wakacje mieliśmy w planach jeździć co weekend do miast Polski, ale zawsze coś wypadało i nigdy nam się nie udało całą rodziną wyjechać...
Poszłam do łazienki, aby się przebrać. Założyłam
Włosy delikatnie zakręciłam i byłam gotowa do wyjścia.
Będąc pod teatrem zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i weszliśmy do środka. W tym sezonie mieli ponownie grać cudowny musical "Piloci", na którym byłam z Kamilem wiele lat temu...
Po obejrzeniu spektaklu wyszliśmy na nocny spacer po Warszawie i po 22:00 wróciliśmy do hotelu.
Następnego dnia założyłam
I po krótkim spacerze po Łazienkach Królewskich wróciliśmy do Zakopanego.
----------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000









Komentarze
Prześlij komentarz