Był koniec września, Wiktoria w szkole radziła sobie super. Byłam z niej naprawdę dumna.
Był 29 września - sobota. Oluś i Mateuszek obchodzili swoje 5. urodziny. Zamówiłam duży tort w cukierni już kilka dni wcześniej, a motywem przewodnim była bajka Scooby-Doo, którą to ja pamiętam ze swojego dzieciństwa.
Rano więc pojechałam do cukierni po tort. Urodziny zaplanowaliśmy na południe, więc z pomocą Wiktorii nakryłam do stołu.
Następnie poszłam się przebrać z jeansów i szarego sweterka.
Założyłam
Wiktoria postawiła na białą bluzkę i błękitną plisowaną spódnicę. Piotrka niestety nie było z nami, dwa dni wcześniej wyjechał na zgrupowanie na ponad 2 tygodnie.
O 12:00 zaczęli zjawiać się goście, była moja mama z moją babcią, był Bronisław, a także rodzice chrzestni naszych dzisiejszych jubilatów - Maciek Kot z Agnieszką i dziećmi, a także Kuba Wolny z żoną i córkami i moja kuzynka Jola z mężem i synem, bo jak to sama mówi, Julka już nie chce z nimi nigdzie jeździć, ponieważ jest zafascynowana swoją sympatią.
Rozumiałam ją, ich córka Julka miała tyle samo lat, co moja Julka - siostra. Mają już po 21 lat.
Po złożeniu życzeń i wręczeniu prezentów przyszedł czas na tort. Poszłam więc do kuchni, wbiłam w niego świeczki i je zapaliłam.
Oluś jak zwykle pierwszy rwał się , aby je zdmuchnąć, więc za nim zdążyłam wziąć ręce ze stołu, pozostał tylko dymek unoszący się nad świeczkami.
Biliśmy więc brawo i zaśpiewaliśmy "sto lat"
Wiktoria zajmowała się swoją chrześnicą, tuliła ją do siebie i nosiła na rękach.
Usiadła z nią na kanapie, ale bacznie przysłuchiwała się naszym rozmową
- Słyszeliście o tej nowej wschodzącej gwieździe piłki nożnej? - spytał Maciek Kot
- Nie - odpowiedział Kamil
- Arkadiusz Markiewicz - odpowiedział Kuba Wolny - słyszałem coś, że w Wiśle Kraków gra?
- Tak, tak - powiedział Maciek - Chłopak w lutym skończy 18 lat, a jest taki świetny, że... w ostatnich trzech meczach, w każdym strzelił hat-tricka.
Byłam pod wrażeniem słuchając tych nowinek ze świata sportu
- W styczniu ma być gala młodych sportowców małopolski i wszystko wskazuje na to, że wygra
- A jak on w ogóle wygląda? - spytałam
Maciek wyjął telefon i znalazł mi go na mediach społecznościowych. Wysoki chłopak, brunet, niebieskie oczy, dobrze zbudowany, pod tą białą koszulą na zdjęciu z jakiegoś rodzinnego przyjęcia, przebijały się muskuły.
- Nie powiem, że przystojny bardzo - powiedziałam
- Ale zajęty - odezwała się Agnieszka - Ma jakąś dziewczynę, Jessicę czy coś takiego, ja, jako dobra stalkerka - zaśmiała się - Odkryłam, że ta jego Jessica to 3 lata starsza od niego.
- To ja im nie wróżę dobrej przyszłości - odezwała się moja babcia
Po wykonaniu wspólnych zdjęć z jubilatami wszyscy rozeszli się do domów, a Kamil ciągle sprawdzał informacje o tym młodym piłkarzu.
Nadszedł 14 października - Dzień Nauczyciela. Jak co roku w szkole odbywała się akademia z tej okazji. Święto to wypadało akurat w niedzielę, więc uroczystości szkolne przeniesiono na poniedziałek.
Dzień był chłodny, deszczowy. Założyłam więc
I pojechałam do szkoły razem z Wiktorią, która również zaczynała o 8:00.
- A wy? Co planujecie? - spytałam
- Wychowawczyni kupiliśmy bukiet słodyczy
- Ale trafiliście - uśmiechnęłam się
- Dlaczego?
- Magda kocha słodycze, Karolek mówił, że oni ich nowemu wychowawcy temu... Komendzie od historii to też taki kosz słodyczy.
- U nas będzie prawdziwy bukiet
- Ciekawe, co tam moja 3e wymyśli - powiedziałam - Znając ich, wcześniej pokłócili się chyba z dziesięć razy i na koniec i tak załatwi to wszystko Karolina, która uwielbia coś organizować...
- Znasz już ich?
- Jak własną kieszeń. Pani Magda przez te 4 lata też tak was prześwietli.
- Myślisz?
- Ja to wiem, córeczko.. A jak tam w tym szpitalu?
- Na razie dobrze. Jednak tylko ta onkologia mnie przeraża.
- Wiesz, to tylko wolontariat, jeśli nie dajesz sobie rady, zawsze możesz zrezygnować, albo poprosić, że chcesz tylko na takich oddziałach.
- Wiem, ale ja nie chcę dzielić pacjentów na lepszych i gorszych
- To nie jest dzielenie. Jesteś młoda, w ogóle nie planujesz w przyszłości żadnych kierunków medycznych, więc myślę, że....
Po chwili jednak zadała mi dość dziwne pytanie
- Jak spotkałaś się z tatą, to wiedziałaś, że to ten jedyny?
Spojrzałam się na nią, bo akurat stałyśmy w korku
- Tak... Wtedy nawet mój ówczesny chłopak zszedł na dalszy plan i w ogóle o nim nie myślałam... Ale ja w twoim wieku byłam naprawdę bardzo kochliwa i do każdego chłopca z liceum wzdychałam
- Aha..
- A co? Podoba ci się któryś?
- Nie, ale jest taki Norbert ode mnie z klasy... I mam wrażenie, że on mnie.... ale ja go nienawidzę
- Więc powiedz mu, że możesz mu zaoferować koleżeństwo, ale nic więcej.
- Tak myślisz?
- Tak uważam, tak będzie lepiej dla was, nie krzywdź go przez miesiące, będąc obojętną, a potem mu powiesz, że nic z tego... Zranisz go i siebie też.
- Myślisz, że to będzie dobre?
- To będzie najlepsze rozwiązanie...
Podjechałyśmy pod szkołę. Wiktoria poszła do swojej szafki, a ja do pokoju nauczycielskiego. Na 4 godzinie lekcyjnej odbyła się akademia na sali gimnastycznej, na której dostałam - jak i kilkoro innych nauczycieli nagrodę dyrektora szkoły w postaci zdobionego listu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz