Przez cały weekend nie spałam. Każdej nocy myślałam. O czym? Sama nie wiem.. Z jednej strony Kamil... Do którego.... Chyba nic nie czuję. Jest jeszcze zraniony Norbert, którego nienawidzę, a do tego doszedł jeszcze Arek. Poczułam z nim jakąś inną więź. Czyżby naprawdę się zmienił? Zaczęłam mu nawet śpiewać, czego nigdy nie robiłam dla innych osób, chyba że podczas rodzinnych świąt. To naprawdę było coś niesamowitego. W dodatku trzymaliśmy się za ręce.
Ja naprawdę nie wiedziałam co robić.
W dodatku rodzice spytali się mnie, od kogo dostałam różę. Odpowiedziałam po chwili milczenia, że od Juszczaka, czym mama nie była zadowolona.
Czemu oni tak nie zajmują się Piotrkiem? Moim zdaniem on ma naprawdę ciekawsze życie towarzyskie niż ja...
Był już poniedziałek - 18 lutego. Nie byłam przez weekend w szpitalu. Zapowiadało mi się kilka sprawdzianów i nie chciałam ich zawalić, ponieważ jak na razie oceny mam dobre.
Po zjedzonym rodzinnie śniadaniu poszłam na górę się ubrać.
Założyłam
Pojechałam z mamą prosto do szkoły. Mama jak zwykle ubrana nienagannie.
- Dzisiaj też prowadzisz te zajęcia? - spytała mama
- Tak
- Nie mówisz, jak one przebiegają.. Opowiedz mi coś o nich - bo akurat stanęłyśmy w korku
- Zbiera się grupka 35 dzieciaków.. I tak sobie śpiewamy piosenki, najczęściej religijne.
- A ... Opowiadałaś mi kiedyś o jakimś chłopaku z białaczką.. Co u niego?
- Kiepsko - odezwałam się i przypomniałam sobie, jak śpiewałam dla Arka.
- A co dokładnie? - dopytywała się mama
- Ostra białaczka szpikowa, będzie miał niedługo przeszczep szpiku, a jak to nie pomoże, to raczej chemia....
- Pewnie rodzice zdenerwowani, krążą cały czas przy sali...
- Dalej się nikt nie pojawił... A nawet i związek z dziewczyną się rozpadł.
- Pewnie co on tam biedny przeżywa..
- Leży na łóżku, nie ma ochoty wstawać...
- Okropne.. Ile ma lat?
- Niedługo skończy 18 lat...
- A skąd on jest?
- Nie wiem... Nie rozmawiam z nim - musiałam skłamać..
Wysiadłyśmy pod szkołą. Minęłam się na korytarzu z Kamilem, ale szybko pobiegłam do szafek. Napisał mi wiadomość, czy się z nim nie spotkam po zajęciach.. Nie odpisałam jednak, bo uczyłam się do sprawdzianu z historii, a nasz profesor jest strasznie wymagający.
Po napisaniu sprawdzianu dopiero odpisałam Kamilowi, że po lekcjach przed szkołą możemy się spotkać. I chociaż skończył godzinę wcześniej ode mnie, czekał na mnie przy tzw. terenie zielonym
- Minęłaś mnie tak na korytarzu... - zaczął - Nie wiedziałem, czy coś ci zrobiłem...
- Nic się nie stało - odpowiedziałam, nie patrząc mu w oczy...
- Zastanowiłaś się?
- Kamil.. Daj mi czas... A tak w ogóle, to nie mam ochoty z tobą gadać!
I rozstaliśmy się w nerwowej atmosferze. Pobiegłam na przystanek i pojechałam do szpitala... Chociaż czas z dzieciakami był w stanie mi wynagrodzić moje niepowodzenia życia prywatnego, towarzyskiego
Wychodząc z szatni znów spotkałam się z doktorem Jasińskim.
- I jak? - spytał
- Wchodzę w to!
- Zapraszam do gabinetu.. - powiedział i wskazał ręką
Usiadłam więc na jednym z krzeseł, a Jasiński za biurkiem.
- Proponujemy, abyś już w tę niedzielę po południu wystartowała z koncertem...
- A ile on miałby trwać?
- Ile tylko będziesz chciała - uśmiechnął się - Zaprosimy cię nie na świetlicę, ale na drugą, większą salę... Na parterze, niedaleko onkologii dziecięcej.
- Rozumiem.
- Będziesz też grała? Będziesz solo? - spytał
- Jeszcze nie wiem... Skontaktuję się z panem, ponieważ w tym tygodniu będę naprawdę rzadko...
- Rozumiem... - podał mi karteczkę ze swoim numerem - Zadzwoń, jak będziesz wiedziała.
- Dobrze, dziękuję - powiedziałam
I poszłam na kilka oddziałów. Chciałam jeszcze odwiedzić Kacpra i zabrać go od razu na zajęcia
Weszłam do sali... Kacper spał... A Arek przeglądał coś w telefonie
- Cześć - powiedziałam
- Hej - odpowiedział mi - Kacper usnął, podali mu jakieś leki...
Spojrzałam na zegarek. Była 15:40.
- Czyli nie będzie go na zajęciach - westchnęłam
Usiadłam przy Arku.
- A co u ciebie?
- Ok....
- A ja.. - spuściłam głowę - Przepraszam, że tak ostatnio uciekłam
- Nic nie szkodzi - odpowiedział
- Teraz znowu wali mi się pełno rzeczy na głowę... Dostałam propozycję... Koncertu tutaj w szpitalu.. Już w niedzielę..
- Zgadzasz się? - spytał
- Zgodziłam się, ale nie wiem, jak to będzie... Boję się..
- Wszystko będzie dobrze - uśmiechnął się do mnie....
Ja również się uśmiechnęłam
- Sama ci tak mówiłam, a teraz w to po prostu nie wierzę
- Będzie dobrze, zobaczysz. Zaśpiewasz anielsko...
Po chwili powiedział mi:
- Słuchałem piosenek tej... German.... Miałaś rację, że to anielski głos... Również masz taki..
- Wczytywałeś się w jej życiorys?
- Tak, naprawdę... przy każdym sukcesie towarzyszem był upadek.. jakaś tragedia..
- Natknęłam się kiedyś na serial. Obejrzałam za jednym zamachem...
- Jest serial? - był nieco zdziwiony
- Jest... Piękny... Sama na nim płaczę.
- Może kiedyś obejrzę...
- Mówili ci coś , co z przeszczepem...
- W przyszłym tygodniu... może..
- Wszystko będzie dobrze- uśmiechnęłam się
- A przed chwilą w to nie wierzyłaś - zaśmiał się
Moje kąciki również ułożyły się w delikatny śmiech, lecz szybko się uspokoiłam...
- Idę na zajęcia - powiedziałam.. - Wpadnę w środę
I wyszłam z sali..
A podczas tej godziny z dzieciakami w ogóle nie mogłam się skupić. Myślałam o Kamilu, o Arku i jego przeszczepie oraz o koncercie i co z niego wyniknie..
Wróciłam do domu całkiem padnięta.
W środę to właśnie tata miał zawieźć mnie do szkoły.. Była bardzo zimno, tata śmiał się, że takiej zimy tutaj od dawna nie było..
Założyłam więc
I pojechałam z tatą do szkoły.
Siedząc na biologii rozmyślałam o Kamilu.. Zrobiło mi się go szkoda, tak się chłopak o mnie stara... Może i nic do niego nie czuję.. Ale... może warto spróbować?
Napisałam więc do niego, o której kończy. Odpisał mi, tak jak i ja o 14:05, więc umówiliśmy się pod szkołą.
Nie mogłam się doczekać końca zajęć, ale z każdą minutą bliżej spotkania, byłam coraz to bardziej zestresowana..
Gdy zobaczyłam Kamila pod szkołą, było mi niedobrze.. Strasznie niedobrze. Postanowiłam jednak do niego podejść
- Cześć - powiedziałam
- Cześć.
- Kamil. ja... nie wiem, co ci mam powiedzieć.. Chyba jestem za młoda, aby określić swoje uczucia, ale... chciałabym ci powiedzieć, że... chciałabym ... z tobą... chciałabym z tobą spróbować... - powiedziałam na jednym oddechu
Kamil spojrzał się na mnie i szeroko uśmiechnął. Chciał mnie chyba pocałować w usta, ale odwróciłam głowę i pocałował mnie w policzek
- Przepraszam, ale pogadamy kiedy indziej - uciekłam szybko
Pobiegłam na przystanek i wysiadłam ponownie pod szpitalem.
Udałam się najpierw do Jasińskiego. Postanowiłam zorganizować sobie mój kontrabas, a znajomy z klasy miał mi grać na fortepianie na zmianę ze mną.
- Czyli w niedzielę o 16:00? - spytał jeszcze raz dla pewności doktor
- Tak - odpowiedziałam
- Ostatnio... Arek z onkologii... - zaczął
- Co z Arkiem?! - wystraszyłam się
- Właśnie.. Zaczyna zachowywać się normalnie, chce współpracować
- To dobrze - odetchnęłam z ulgą
- Wiemy, że to twoja zasługa - uśmiechnął się
- Panie doktorze, proszę tak nie mówić... Ale gdyby coś się z Arkiem działo, proszę mnie poinformować
- Dobrze...
Poszłam więc od razu na onkologię...
Kacper był jakiś.... blady, wręcz nie do życia..
- Dobrze się czujesz? - spytałam go od razu, nawet nie witając się z nimi
- To przez te leki - powiedział
- Jakie leki?
- Dali mi coś mocniejszego...
- Czemu mocniejszego?! Coś się dzieje?
- Nie.. - powiedział Kacper
A Arek nagle odwrócił się w drugą stronę...
Kacper poszedł sam o własnych siłach do łazienki. Ale widziałam, że chodzi naprawdę z trudnością.
Usiadłam przy Arku.
- Stresujesz się nadal? - spytał mnie
- I to nawet nie wiesz jak... Denerwuję się okropnie.
- Nie masz czym - złapał mnie za rękę
- Lekarz mi powiedział, że ostatnio czujesz się lepiej, masz... taką chęć do życia..
- Rozmawiasz z lekarzami o każdym pacjencie? - spytał
- Nie - odpowiedziałam - Tylko o tych, którzy mnie interesują..
- Czyli.. Ja ciebie interesuję? - uśmiechnął się
- Można tak powiedzieć... Na samym początku nazywałam cię "gburem" i "Panem Marudą"
Arek zaśmiał się
- Naprawdę?
- Przez to, jak do mnie się odzywałeś, a wręcz odpyskiwałeś...
- Byłem zły.... zdenerwowany...
- Ale teraz już nie jesteś? - zaśmiałam się
- Już nie..
Po chwili spytał:
- O której masz koncert?
- O 16:00.
- Będę na pewno... - powiedział
- Miło mi.. Ale stres już mnie zżera od środka
Nagle z łazienki wyszedł Kacper
- Idziemy na zajęcia? - spytał
Spojrzałam na zegarek. Była już 15:45
- Jak najbardziej
Posadziłam go na wózku i pojechaliśmy..
Usiadłam za swoimi klawiszami, a dzieci zrobiły wokół mnie duży okrąg.
- Jak już pewnie wiecie, weszliśmy w okres Wielkiego Postu. - zaczęłam mówić do dzieciaków
Zaśpiewaliśmy więc "Tak mnie skrusz, tak mnie złam", a potem "Rysuję krzyż kropelką krwi"
I gdy po kilku innych pieśniach wielkopostnych zasiadłam ponownie do klawiszy, zaśpiewałam z dziećmi
Krzyżu Święty, co świat obejmujesz,
Który rozdartą ziemię ramionami dwoma,
Jak dziecko słabe matka
Przed ciemnością bronisz,
Zmiłuj się nad nami.
Który rozdartą ziemię ramionami dwoma,
Jak dziecko słabe matka
Przed ciemnością bronisz,
Zmiłuj się nad nami.
Z Tobą mury rozwalać, Tobą się osłonić,
Tobie się ufnym sercem z miłością pokłonić. x3
Tobie się ufnym sercem z miłością pokłonić. x3
Krzyżu Święty, masz moc pojednania
I północy z południem i wschodu z zachodem
Który nienawiść łamiesz, a niewolę kruszysz,
Zmiłuj się nad nami.
I północy z południem i wschodu z zachodem
Który nienawiść łamiesz, a niewolę kruszysz,
Zmiłuj się nad nami.
Krzyżu Święty, który ziemię spinasz,
Jak gdy żelazną klamrą
Człowiek dom swój chroni,
By się w gruzy nie rozpadł na zwęglonej ziemi,
Zmiłuj się nad nami.
Jak gdy żelazną klamrą
Człowiek dom swój chroni,
By się w gruzy nie rozpadł na zwęglonej ziemi,
Zmiłuj się nad nami.
Z Tobą mury rozwalać, Tobą się osłonić,
Tobie się ufnym sercem z miłością pokłonić. x3
Tobie się ufnym sercem z miłością pokłonić. x3
Krzyżu Święty, nad nami wzniesiony,
Litościwie jak bandaż ściągasz brzegi rany,
By się nowe zaczęło w sercu wyleczonym,
Zmiłuj się nad nami.
Litościwie jak bandaż ściągasz brzegi rany,
By się nowe zaczęło w sercu wyleczonym,
Zmiłuj się nad nami.
Z Tobą mury rozwalać, Tobą się osłonić,
Tobie się ufnym sercem z miłością pokłonić. x3
Tobie się ufnym sercem z miłością pokłonić. x3
I w pewnym momencie zauważyłam, że po drugiej stronie korytarza stoi Arek, przytrzymywał się kul. Jednak gdy nasz wzrok spotkał się, szybko zniknął.. Czyżby przechodził? Ale świetlica jest piętro wyżej.. Czyżby chciał posłuchać jak śpiewam?
I przez cały wieczór nie myślałam o związku z Kamilem, tylko o tym, dlaczego Arek słuchał jak śpiewam...
***Arek***
A ja po prostu chciałem usłyszeć jej anielski głos, który sprawiał, że było mi cieplej na sercu.. I ten jej uśmiech... Na samo wspomnienie robiło mi się gorąco... Czemu... Czemu ona tak na mnie działa? Chyba... Chyba się nie zakochałem....? Oby nie... Nie chcę litości, mogę nie przeżyć... Nie chcę skazywać jej na takie cierpienie... Gdy spojrzała na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami, czas się dla mnie zatrzymał. Czemu ona jest taka piękna?
-----------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz