Piotrek w Planicy w pierwszym konkursie indywidualnym był 39.,a w drugim wszedł do drugiej serii. Zajął 28. miejsce i byliśmy z niego bardzo dumni.
Gdy wrócił do Polski, pojechał najpierw do Patrycji. Rozumiałam to. Chciał być teraz przy swojej przyszłej żonie i dziecku. Jednak tak bardzo się o niego martwiłam. Niedługo matura, a oni chcą wziąć szybko ślub. Nie podobało mi się to.
W kolejnym tygodniu mieli nas odwiedzić rodzice Patrycji.
Od rana z pomocą Wiktorii krzątałyśmy się w kuchni.
Postanowiłyśmy przygotować przepis, którego już dawno nie robiłyśmy. Na naszym stole jednym z dań miał być zapiekany kalafior z mięsem, a także koperty z łososiem, czerwoną fasolą i skórką z cytryny
-A co tutaj tak ładnie pachnie? - spytał Kamil, wchodząc do kuchni
-O to samo chciałem zapytać! - odezwał się Piotrek z salonu
-Jakoś musimy ich ugościć.. Mam nadzieję, że nie żywią się samym kawiorem i ostrygami.
- No co wy - odezwał się Piotrek - Oni są normalni
- Po tym co opowiadasz i to, co widziałam... Zachowanie jej ojca nie jest normalne - odezwałam się do syna
Potem z Wiktorią nakryłam do stołu. Było naprawdę elegancko.
- Myślę, że jest OK - odezwała się Wiktoria
- Ja też tak uważam.
Poszłam na górę, aby się przebrać.
Założyłam
Wiktoria również założyła jedną ze swoich sukienek.
Poszłam jeszcze do pokoju Olusia i Mateuszka. Ubrałam ich koszulki polo i granatowe spodnie.
Kamil jak zwykle, chciał również wypaść idealnie przed państwem Sobczak. Założył błękitną koszulę. Piotrek postawił na czerń i małe, delikatne, białe gwiazdki.
Po 10 minutach rozległ się dzwonek do drzwi. Kamil poszedł otworzyć.
Ireneusz i Barbara ubrali się lepiej niż chyba na własny ślub. Ireneusz w garniturze, a Barbara w długiej, granatowej sukni... Naprawdę.. Taki krój mogłabym założyć na ślub dziecka, a nie na kolację, albo obiad.. Jak kto woli to nazywać.
Zaraz za nimi weszła do domu Patrycja. Miała na sobie
Włosy miała splecione w warkocza. Przywitała się z Piotrkiem pocałunkiem, a jej tata zmierzył Patrycję wzrokiem
Zaprosiliśmy ich wszystkich do jadalni. Usiedliśmy przy stole. Odezwał się pierwszy Ireneusz.
- Chcieli się Państwo z nami spotkać.. - zaczął
- W końcu niedługo będziemy rodziną, więc stwierdziliśmy , że najlepszym sposobem byłoby się spotkać i porozmawiać o przyszłości naszych dzieci i naszej - odezwał się Kamil
- Ale może zjedzmy coś najpierw - powiedziałam
Barbara przyglądała się daniom i sięgnęła po koperty z łososiem.
- Czy tutaj jest czerwona fasola? - spytała
- Tak i skórka z cytryny.
-Skórkę poczułam - odezwała się - Dodaje taki fajny smak całemu daniu.
Gdy byliśmy w połowie kolacji, postanowiliśmy w końcu porozmawiać.
- Nasze dzieci chcą wziąć jak najszybciej ślub - powiedziałam
Ireneusz zmierzył mnie wzrokiem
- Gdyby nie ciąża, to nie byłoby żadnego problemu z szybkim ślubem.- bąknął
- Teraz można gdybać, co by było gdyby - odezwał się Kamil - Patrycja jest w ciąży, nasz syn będzie ojcem, my będziemy wspólnymi dziadkami. Młodzi chcą wziąć szybko ślub, aby nie było widać bardzo ciążowego brzucha
- A co? Wstydzisz się? - spytał swojej córki
- Nie wstydzę się, po prostu chcę, aby - powiedziała Patrycja, ale jej ojciec znowu jej przerwał
- Ale nie chcesz, aby wszyscy widzieli?! Macie strasznie nieodpowiedzialnego syna! Wiedział chyba, jak się robi dzieci! Chyba, że to rodzinne, sami macie szóstkę!
Byłam w szoku, że on coś takiego powiedział. A Kamil zrobił się strasznie zły i wybuchnął w końcu
- Nie życzę sobie, aby Pan tak się wyrażał w moim domu o mojej rodzinie! Zależy chyba nam wszystkim, aby młodzi byli szczęśliwi! Musimy więc pójść na jakiś kompromis!
Piotrek w końcu stanął na wysokości zadania i odezwał się:
- To jest nasz ślub i nasze dziecko! Więc to my głównie powinniśmy mówić, a państwo słuchać. Chcemy wziąć ślub w sierpniu. Jesteśmy jutro umówieni z księdzem z Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach, w parafii Patrycji. Bardzo chcemy, abyśmy sobie wzajemnie pomagali w przygotowaniach.
- My was rozumiemy - odezwałam się - Ale macie niespełna 19 lat i myślę, że potrzebujecie jeszcze większej naszej pomocy, niż za kilka lat. Jesteście bardzo młodzi, niedługo matura, a teraz doszły wam przygotowania do ślubu. Dlatego chcieliśmy się spotkać, aby wszystko spokojnie obmówić, ale widzę, że nie każdy chce rozmawiać.
- Patrycja po ślubie nadal będzie mieszkać z nami!
- Tato! - odezwała się Patrycja
- Panie Sobczak - odezwał się Kamil - To, gdzie i z kim będą chciały mieszkać nasze dzieci zależy od nich samych, czy z państwem, czy z nami, czy będą chcieli wynająć mieszkanie...
- My wynajmiemy jej apartament - odezwał się dumnie Ireneusz
- Jeśli chce się Pan przechwalać na pieniądze, to my możemy każdemu z naszych dzieci wybudować willę, ale to nie o to chodzi. Najważniejsze jest to, czego chce Patrycja i Piotrek.
Spotkanie przebiegało w strasznie nerwowej atmosferze, w gdy w końcu Kamil wybuchnął na maxa, mówiąc Ireneuszowi, że trzyma córkę pod kloszem i Patrycja nie ma wolności, więc Ireneusz się strasznie obraził i wyszedł z domu sam. Patrycja z mamą pożegnały się i poszły za nim.
Sprzątając ze stołu, Piotrek pomógł mi.
- Mamo.. Ja nie wiem, jak to będzie, ale jeśli dalej będzie taka nerwowa sytuacja, to ten ślub będzie strasznie nienormalny i będzie wielka głupota na weselu.
- Ja i tata chcemy wam pomóc, ale wiemy, że decyzja należy do was, Ireneusz tego nie rozumie
- A wy, jak braliście ślub?
- My? - spytałam
- Tak, wy.... Sami wszystko organizowaliście?
- Tak , sami. Ale też Kamil był już na wysokim poziomie, budował dom, mieliśmy dużo pieniędzy i sami sobie zorganizowaliśmy, sami zapłaciliśmy.
Następnego dnia po spotkaniu z księdzem, wieczorem Piotrek z Patrycją przyszli do nas. Zrobiłam akurat kolację.
- Wyznaczyliśmy już datę - powiedziała Patrycja
- Już? - spytałam - I kiedy?
- 9 sierpnia - odpowiedział Piotrek
- O 16:00
- A wesele? - spytał Kamil
- Myśleliśmy o Hotelu "Skalny"
- Tam jest bardzo elegancko - powiedziałam - ale myślicie, czy będzie wolny termin?
- Chcemy właśnie jutro tam pojechać.
- W Skalnym jest bardzo ładnie, Maciek Kot z Agnieszką tam mieli wesele. - powiedziałam -Jak chcecie, możemy jutro tam pojechać razem.
- Naprawdę? - spytała Patrycja
- Jeśli tylko chcecie, to pojedziemy tam z wami
- Tak, chcemy! - Piotrek był naprawdę ucieszony
Następnego dnia pojechałam do pracy. Założyłam
Dzień pracy skończyłam przed 11:00. Wróciłam więc do domu, zjadłam obiad i czekaliśmy, aby pojechać wspólnie do Hotelu. O 14:00 zadzwonił Piotrek, że czeka pod szkołą na Patrycję, która za 5 minut skończy lekcję. Zostawiliśmy więc dzieci pod opieką Wiktorii i pojechaliśmy pod szkołę, odebrać Piotrka z Patrycją.
Pojechaliśmy prosto do hotelu.
Jak to mówią, gdy ma się nazwisko , bardzo znane nazwisko można zdziałać cuda, więc wesele w Hotelu Skalny mieliśmy już załatwiony. Młodzi musieli jednak powiedzieć to rodzicom Patrycji, ponieważ oni mieli inny plan dla córki. Oni chcieli Hotel Mercury, do tego zaprosić całą swoją rodzinę. A na to Patrycja nie chciała się zgodzić.
----------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz