Numer 463 - Matura

Nadszedł maj, matura. Piotrek i Patrycja bardzo się stresowali. Razem z Kamilem robiliśmy wszystko, aby ten stres był mniejszy. To mogło zaszkodzić dziecku..
O ślubie wiedziała tylko najbliższa rodzina, jak na razie.. Nie chcieliśmy robić wielkiego bumu, najpierw musieli napisać maturę.

Patrycja już sukienkę miała wybraną, obrączki również.  Piotrkowi zamówiliśmy garnitur szyty na miarę.
 
Na razie przygotowania były powolne, ponieważ chcieliśmy, aby jak na razie skupili się na nauce.
Gości (wstępnie), licząc Państwa Młodych miało być 91. Nie sądziliśmy, czy to dużo, czy mało. Rodzina Patrycji była mała. Miała dwóch wujków, jedną ciocię, babcię  i 5 kuzynów, do tego zaprosiła tylko swoją koleżankę, która miała być jej świadkową. Piotrek postawiła na skoczną rodzinę, zapraszając Kotów, Żyłów, Hulów, Wolnych, Zniszczołów, trzech kolegów z kadry, trenera, ale również kilku znajomych z naszej ulicy, z którymi się wychował. Jeden z nich, czyli Mateusz miał być jego świadkiem.


Po pierwszym dniu matury Piotrek wrócił do domu bardzo szczęśliwy. Opowiadał o tym, jak mu poszła rozprawka na na temat miłości na podstawie "Lalki" B. Prusa.


Drugiego dnia, gdy pisali matematykę, ja miałam być jedną z opiekunek.

Ubrałam się więc rano w



Widziałam stres w oczach Patrycji, ale podeszłam do niej i powiedziałam, aby się nie denerwowała.
Odgarnęła szybko włosy z twarzy, a na jej dłoni zalśnił pierścionek zaręczynowy.
- Na szczęście - powiedziała do mnie, ponieważ widziała, że ja przyglądam się uważnie pierścionkowi na palcu prawej dłoni



Matury poszły narzeczonym bardzo dobrze. Po napisaniu ich wszystkich , mieli już wolne, a mój plan trochę się zmienił. Na przykład w piątek miałam tylko jedną godzinę lekcyjną.
Wróciłam zatem do domu, zjadłam drugie śniadanie. Przebrałam się w


I wybrałam się na ploteczki do Agnieszki.

- I jak tam? Wnuczek lub wnuczka? - spytała, śmiejąc się..
-To nie jest takie śmieszne.. Jeszcze to do mnie nie dociera, że za pół roku będę babcią. Dopiero co z pieluch Olka i Mateusza wyszłam, a tu znowu to samo.. Przecież ja dopiero za rok będę miała 40 lat.
- Kiedy będą prosić na wesele? - spytała Aga
- Zaczynają już w ten weekend
- Będziecie jeździć z nimi?
- Raczej tak, do Wisły i Szczyrku to nie wiem, czy pojedziemy z nimi, ale do mojej rodziny na pewno
- A jak z Anną?
- Siostra Kamila nie daje znaku życia. Wysłaliśmy jej pocztą zaproszenie, ponieważ Bronisław ma jej adres i zadzwoniliśmy, ale nie odbierała
- A jakie będą zaproszenia? - spytała
- Zaraz ci pokażę zdjęcie

Wyjęłam telefon i pokazałam wzór


- W końcu stajemy z Kamilem na głowie, aby wszystko było perfekcyjne
- A sukienkę masz?
- Właśnie w  tym jest problem, że nie wiem, w co się ubiorę. Myślałam, że może jakąś długą założę, ale nie mam żadnych pomysłów.
- W długiej ci będzie ładnie...
- Wiem, ale w ogóle nie wiem, jaki kolor..
- Musisz być zabójcza, jak zawsze
- Ale nie nałożę nie wiadomo czego, w końcu jestem matką Pana Młodego i w dodatku prawie mam 40 lat!
- Ale taka koperta sukienka z rozcięciem... Idealna byś była!
- Myślisz, że to będzie pasowało, że ja założę sukienkę dopasowaną i podkreślającą moją talię , a Panna Młoda kilka rozmiarów większą, aby nie było widać brzucha?
- To naprawdę będzie ślub stulecia!
- A już mam dość przygotowań

--------------------------------------------------------------------------------------


                              kiki2000

Komentarze