Był koniec maja. Kamil obchodził swoje 41. urodziny.
Była niedziela, 25 maja. Dzień wcześniej wieczorem upiekłam tort.
Rano obudziłam męża śniadanie do łóżka.
- Dziękuję, kochanie - powiedział i pocałował mnie w policzek.
- Mam dla ciebie prezent, ale wręczę ci go po południu.
- Patrycja będzie? - spytał
- Piotrek mówił, że tak.
Zeszliśmy na dół, zrobiłam dzieciom śniadanie. Następnie przebrałam się w
I pojechaliśmy do kościoła.
Po powrocie do domu zaczęłam przygotowania do urodzin Kamila. Patrycja przyjechała jako pierwsza. Widziałam, że była trochę zmęczona i wręcz nieswoja. Usiadła na kanapie w salonie.
- Dzisiaj rano tak się źle czułam - powiedziała do Piotrka - Myślałam, że nie przyjadę. Nie byłam w stanie wstać z łóżka.
- Kiedy masz kolejną wizytę?
- Jutro...
- O której?
- O 10:30.
- Nie mogę być z tobą.. Mam jutro trening od rana.
- Rozumiem.. Moja mama ze mną ma pojechać..
- Wszystko będzie dobrze... Nie przejmuj się.
- Mam złe przeczucia..
- Nie bój się...
Po chwili zjawiali się pierwsi goście. Była moja mama, babcia, Bronisław, Agnieszka z Maćkiem i dziećmi, a także Stefek Hula z Marceliną i Rafałem.
Urodziny przebiegały w bardzo miłej, rodzinnej atmosferze. Widziałam, że Patrycja powoli klimatyzuje się między nami. Jednak powoli rozmowy przeszły na temat ślubu.
- W przyszłym tygodniu mam kolejne przymiarki sukni - odezwała się Patrycja... Ale to wszystko jest... Do sierpnia będę miała duży brzuch.
- Ja - odezwałam się - Dopiero koło 5 miesiąca miałam widoczny trochę brzuch. Wcześniej był płaski... W każdej z ciąż.
- Mam taką nadzieję, że też tak będzie....
- Moje dzieci nie potrzebowały dużego brzucha, mam nadzieję, że wnuki też - zaśmiałam się
- Kiedy będziecie prosić ? - spytała moja babcia
- W przyszłym tygodniu zaczynamy. - powiedział Piotrek - Będziemy wcześniej dzwonić, czy będziecie wszyscy w domach.
- Wiecie, że do tej pory do mnie nie dociera, że mój wnuk bierze ślub? - spytała moja mama - To naprawdę coś cudownego...
Kątem oka spoglądałam na Wiktorię, która była wyraźnie jakaś przygnębiona... Jednak gdy po imprezie spytałam się, co się z nią dzieje... Nie odpowiedziała mi. Powiedziała, że najpierw sama musi sobie z tym poradzić, a ja zrozumiałam, że dalej w jej sercu jest ten piłkarz... A ona nie ma z nim żadnego kontaktu
***Patrycja***
Założyłam rano
Bardzo się stresowałam... Poprawiłam jeszcze szybko włosy w lusterku i wsiadłam z mamą do samochodu.
Czekałam w kolejce do mojego ginekologa.
Gdy przyszła moja kolej, pani Maria uśmiechnęła się do mnie
- Uwielbiam wizyty ciężarnych kobiet w Dzień Matki!
I dopiero wtedy sobie uświadomiłam, że dzisiaj jest 26 maja.
Położyłam się , a pani Maria wykonała mi badanie USG...
Widziałam przerażenie na jej twarzy i ja sama też się przestraszyłam...
- Ciąża jest zagrożona - powiedziała.. - Musi Pani dużo odpoczywać. Proszę za 2 tygodnie przyjść na kontrolę...
I ja cała wystraszona wzięłam do ręki zdjęcia mojego dziecka i zapłakana wyszłam z gabinetu.
Zadzwoniłam do Piotrka. Powiedziałam mu, że muszę tylko odpoczywać. O żadnych zagrożeniu nie chciałam mu mówić.
-------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz