Był poniedziałek - 15 grudnia
Kasia pojechała do pracy, dzieci do szkoły..
Patrycja siedziała z Kamilem sama w domu. Piotrek miał wrócić dopiero koło południa z zawodów
- Dzisiaj muszę jechać do klubu - powiedział Kamil - Zostaniesz sama?
- Tak, nie jestem małą dziewczynką - uśmiechnęła się
- Wolałbym nie zostawiać cię samej w ciąży w domu... Za 2 godziny powinienem wrócić... Ale jak to bywa... Wszystko się może przedłużyć..
- Proszę się nie martwić. Termin mam dopiero za kilka dni. Wszystko będzie dobrze
- Piotrek miał się urodzić w Sylwestra, a przyszedł na świat w Boże Narodzenie.
- Ale będzie wszystko dobrze
Kamil umył talerze po śniadaniu i wyszedł z domu. Jeszcze w progu powiedział do niej, że gdyby coś się działo, niech do niego dzwoni.
Patrycja usiadła więc na kanapie w salonie. Telefon miała w pokoju na górze. Włączyła telewizor.
Akurat leciały powtórki jakiś starych seriali.
Oglądała je, ale szybko przełączyła.
Nic jej się nie podobało.
Nagle zauważyła że w szafce pod telewizorem były jakieś albumy. Wyciągnęła pierwszy z nich . Był to ślub Kasi i Kamila.
Oglądała z zapartym tchem. Jej teściowa miała przepiękną sukienkę, teściu też wyglądał bardzo przystojnie.
Po obejrzeniu go, odłożyła na miejsce i wzięła kolejny z nich. Był to taki ogólny album. Pierwsze zdjęcia teściów, potem mały Piotrek.
I gdy już miała odłożyć album, poczuła mocne skurcze.. Upadła więc na kanapę...Zaczęło ją mocno boleć....
Skurczy nie dało się wytrzymać
- O Boże... A telefon na górze - powiedziała sama do siebie...
Delikatnie podniosła się z kanapy... Zrobiła tylko 4 kroki i kolejny skurcz był tak mocniejszy, że złapała się za komodę...
- Przecież to nie może być dzisiaj - powiedziała sama do siebie
I poczuła, że odeszły jej wody płodowe, a pod nią zrobiła się duża mokra plama na podłodze.
- Tylko nie teraz! - krzyknęła
Doszła ponownie na kanapę i wykręcała się z bólu... Skurcze były coraz częstsze i mocniejsze..
- Synku - dotknęła brzucha - Nie możesz dzisiaj..
Jednak synek kopnął ją mocno w brzuch..
- Jeszcze się na mamie wyżywasz? Tak ci się śpieszy na świat?
Już wiele razy wyobrażała sobie poród, teściowa zawsze jej mówiła, że wszystko będzie dobrze i że nie będzie to takie bolesne. Może dlatego, że rodziła w domu przy mężu, Kamil ją wspierał. A ona? Była sama...
Teściu mógł wrócić dopiero za jakąś godzinę, jak nie dłużej... A ona miała tutaj sama urodzić?
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi... Zapomniała, że zamknęła się od środka..
- Kto tam?! - krzyknęła i nagle syknęła z bólu - Ała!
Piotrek, który akurat przyjechał wystraszył się jej bólu
- Patrycja! Co ci jest?! - walił pięścią w drzwi
- Jestem zamknięta na górny zamek! Ałała!!
Piotrek szukał nerwowo w torbie klucza do drzwi i w końcu je otworzył. Wbiegł z hukiem do domu i zobaczył na kanapie wijącą się z bólu Patrycję
- Patrycja! - podbiegł do niej - Czemu nie dzwoniłaś?! Co ci jest!?
- Ja chyba rodzę... - jęknęła z bólu - Telefon mam na górze
Piotrek zadzwonił po karetkę i trzymał ukochaną za rękę. Dyspozytorka zadała pytanie, co ile minut ma skurcze...
- Co ile minut masz skurcze? - spytał Patrycji
- Co 8 minut..
Piotrek jak echo powtórzył do telefonu
Pobiegł na górę po torbę do szpitala, a jego żona wiła się z bólu na kanapie..
Po chwili karetka już była pod domem. Wsiadł razem z nią i cały czas trzymał za rękę...
Zabrali Patrycję na salę porodową. Piotrek czekał przed... Nie chciał być obecny przy porodzie. To wszystko go chyba przerażało... Zadzwonił do taty, a do mamy napisał SMS-a, ponieważ wiedział, że jest w pracy...
Po godzinie do szpitala przyjechał Kamil
- Jak Patrycja? - spytał
- Nie wiem, tato... Nie wszedłem tam.. To mnie chyba przerasta
- Spokojnie - powiedział do syna Kamil - Pomożemy wam...
- Ale ja sobie nie poradzę jako ojciec..
- Poradzisz sobie.. Ja też miałem chwilę zwątpienia... Też byłem młody..
- Miałeś 22 lata, a ja nawet nie skończyłem 19
Kamil usiadł obok niego i położył swoją rękę na jego ramieniu.
Po dwóch godzinach Kasia wbiegła wręcz do szpitala
- Co z Patrycją? Co z dzieckiem?!
- Nie wiem nic... Już tam 3 godziny jest...
- Będzie dobrze...
Po jakiś pół godzinie na korytarz wyszła położna..
- Syn już jest z nami na świecie - powiedziała a Piotrek wszedł do sali.. - A państwo? - spytała Kamila i Kasię
- My wejdziemy później.. - powiedziała Kasia
Piotrek wszedł do sali i przytulił żonę i syna... Mały bardzo płakał...
- Zaraz przewieziemy Panią na salę - powiedziała położna
Piotrek usiadł obok żony
- Godzina narodzin.... 13:28... Imię dziecka? - spytała rodziców
- Paweł.. - powiedziała Patrycja - Paweł Stoch
Piotrek nie mógł się nadziwić widokiem syna...
- Nasz Pawełek...
Po chwili przewieziono Patrycję na salę..
Kasia z Kamilem poszli do niej... Nie mogli się nadziwić widokiem wnuka...
Kasia aż się popłakała, gdy wzięła go na ręce..
- Mój wnuk... Pawełek - powiedziała i ucałowała Pawełka w czoło..
Kamil stanął obok niej i objął żonę, a Piotrek zrobił im zdjęcie...
Patrycja zmęczona usnęła...
Następnie to Piotrek stanął do zdjęcia z synem na rękach...
- Ja jestem ojcem... - powiedział sam do siebie... - Jestem ojca...
-----------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz