Numer 474 - Urodziny Karola, pożegnanie maturzystów

Urodziny Karola wypadały w czwartek, więc imprezę urodzinową postanowiliśmy zorganizować w sobotę.

W piątek wieczorem upiekłam tort. Schowałam go do lodówki, a następnego dnia rano postanowiłam posprzątać. 
Przed obiadem poszłam z mężem do pokoju syna i wręczyliśmy mu prezent z okazji urodzin.
Karol był zadowolony z nowych słuchawek bezprzewodowych. Wiedzieliśmy od Wiktorii że jego stare już słabo działały. Dźwięk był stłumiony, a po naładowaniu działają bardzo krótko. 

Po obiedzie zaczęłam nakrywać do stołu. Wiktoria siedziała ze mną w kuchni.
-Twoja klasa coś szykuje na swoje pożegnanie? 
-Nie wiem.. Myślę że tak, bo za każdym razem jak ich pytam, to odpowiada mi milczenie.
-Wiem, że 4g chce zabrać swojego wychowawcę do teatru.
-Skąd wiesz? - spytałam
Wiktoria trochę się zmieszała, lecz odpowiedziała 
-Od Adama...
-Macie dobry kontakt?
-Jeśli tak to można nazwać... Czasami rozmawiamy na korytarzu, ale ostatnio rzadko się widujemy.
-  Po tej studniówce macie taki dobry kontakt?
-Jeśli tak to można powiedzieć...
-Adam jest naprawdę dobrym chłopakiem...
-A co? Spytałaś o opinię innych nauczycieli??
-A co miałam zrobić.. Byłaś z nim na studniówce. Musiałam się jakoś dowiedzieć.. Teraz przez te 3 miesiące już wiemy na korytarzu który to.. Ładnie razem wyglądacie
-Ale nie to jest w życiu najważniejsze...
-A co?
-Mamo... Ja naprawdę nie mam głowy do innych chłopaków.
-Innych? - spytałam
-Mamo...
-Dalej myślisz o tym Arku?
-Możemy o tym nie rozmawiać?

Usiadłam jednak obok córki przy stole. 
-Ty go nadal kochasz..
-Minął już rok.. Straciłam Arka.. Kacper z sali nie żyje.. Tak samo inne dzieci z onkologii. Ja już nie mam siły, aby odwiedzać szpital.. Ci starsi ludzie również chcą, aby mnie odwiedzać. A ja im w ogóle nie potrafię odmówić.
-Rozumiem cię.. Ale ty musisz nauczyć się żyć dalej. Musisz...
-Ale wiesz jak to ciężko?
-Zobacz.. Minął rok.. Później minie kolejny.
-Aż może go spotkam..
-Nigdy nie trać nadziei.
-W maju mam występ w teatrze im. Witkacego.
-Jak to? Czemu nic nie mówiłaś?
-Wypadło mi z głowy.. Znów chcą, abym zaśpiewała Freddiego Mercury'ego
-Jak za pierwszym razem? - spytałam, pamiętając pierwszy występ córki na Dniach Zakopanego.
-Ale nawet straciłam ochotę do śpiewania.
-Nie mów tak..
-Wiesz, mamo, jak ja kocham śpiewać.
-Wiem..
-I kiedyś to sprawiało mi ogromną radość.. A teraz? Nawet nie mam ochoty usiąść przy fortepianie.. Wcześniej śpiewałam co tydzień w szpitalu. Teraz śpiewam co 3 tygodnie... I to bardzo mały repertuar...


Po rozmowie z córką poszłam na górę. Przebrałam się z jeansów w



Poszłam jeszcze do pokoju Piotrka i Patrycji. Patrycja akurat rozmawiała z kimś przez telefon i jednocześnie bujała Pawełka. 
Pokazałam jej, że ja go pobujam, a ona w spokoju mogła sobie porozmawiać. Z rozmowy wynikało, że rozmawia ze swoją mamą.
Popatrzyłam na swojego wnuka i się do niego szeroko uśmiechałam.
Wróciłam do sypialni mojej i męża. Kamil akurat rozmawiał z kimś przez telefon. Dzwonił do niego trener Maciek. Dogadywali się w sprawie zgrupowania dzieciaków z klubu. 
Gdy się rozłączył, usiadł obok mnie na łóżku. 
-Już wszystko gotowe do urodzin? 
-Tak.. Zaraz już powinni wszyscy przychodzić. 
-Wiktor będzie? 
-Tak, Karol go oczywiście zaprosił... 
-Nie mogę sobie uświadomić, że Karol ma już 12 lat..
- No tak.. 



Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Na urodzinach był Bronisław, moja mama oraz rodzice chrzestni Karola, a także oczywiście najlepszy przyjaciel naszego syna - Wiktor. 

Urodziny przebiegały naprawdę w fajnej, rodzinnej atmosferze. Po zjedzeniu tortu, zrobiłam chłopakom wspólne zdjęcia i Karol zaprosił przyjaciela do swojego pokoju. Co mogli robić chłopcy w jego wieku. Grają w gry na telefonie i komputerze. Nie pozwoliłam im na konsolę, ponieważ grając zrobiliby wielki hałas, a  Patrycja zeszła z małym Pawełkiem na dół.. 
Wiktoria powiedziała mi tylko, że podsłuchała rozmowę naszego syna z Wiktorem. Jak się okazało.. Nasz syn interesuje się już dziewczynami. 


W ostatni piątek kwietnia w szkole było pożegnanie klas maturalnych. 
Ubrałam się więc w



I pojechałam do szkoły. Na początku miała odbyć się uroczysta akademia pożegnalna. Usiadłam więc w pierwszym rzędzie i podziwiałam występu naszej zdolnej młodzieży. 
Po wszystkim rozeszliśmy się do klas. Gdy każdy z osobna podszedł do mnie i mnie przytulił, a następnie dostałam od nich prezent w postaci wielkiego wspólnego zdjęcia, na którego odwrocie były ich podpisy i życzenia wszystkiego dobrego, popłakałam się.. Mieli dla mnie jeszcze coś. Dostałam bukiet róż, a następnie Igor postanowił coś nam wyświetlić. 
Udostępniłam mu komputer, wcześniej się na niego logując. 
Igor włączył pendrive'a i kliknął jakiś plik o nazwie "4e" 
Był to filmik. Trwał ponad 10 minut. Był to zlepek różnych filmików i zdjęć mojej klasy. 
Na jednym było nawet, jak nagrali mnie, jak opowiadał jedną z lekcji 
"I kochani... Stanisława Augusta Poniatowskiego można śmiało nazwać.. Ciotą na tronie. To, co zrobił dla Polski. To dobry materiał na film czy grubą książkę. Ale nie każdy w rodzinie Poniatowskich taki był. Na przykład Józef Poniatowski był jednym z polskich koksów, dla których najważniejszą wartością był patriotyzm i dobro ojczyzny. "

Po obejrzeniu tego filmiku wszyscy się popłakaliśmy i jeszcze raz zostaliśmy w objęciach. 
-Tylko mi obiecajcie, że napiszcie dobrze maturę i będziecie mnie tu odwiedzać oraz że mnie nie zawiedziecie" 

I nagle jak jeden mąż odpowiedzieli mi, że przysięgają.. Znowu się wzruszyłam. 



--------------------------------------------------------------------------


                            kiki2000

Komentarze