Urodziny Karola wypadały w czwartek, więc imprezę urodzinową postanowiliśmy zorganizować w sobotę.
W piątek wieczorem upiekłam tort. Schowałam go do lodówki, a następnego dnia rano postanowiłam posprzątać.
Przed obiadem poszłam z mężem do pokoju syna i wręczyliśmy mu prezent z okazji urodzin.
Karol był zadowolony z nowych słuchawek bezprzewodowych. Wiedzieliśmy od Wiktorii że jego stare już słabo działały. Dźwięk był stłumiony, a po naładowaniu działają bardzo krótko.
Po obiedzie zaczęłam nakrywać do stołu. Wiktoria siedziała ze mną w kuchni.
-Twoja klasa coś szykuje na swoje pożegnanie?
-Nie wiem.. Myślę że tak, bo za każdym razem jak ich pytam, to odpowiada mi milczenie.
-Wiem, że 4g chce zabrać swojego wychowawcę do teatru.
-Skąd wiesz? - spytałam
Wiktoria trochę się zmieszała, lecz odpowiedziała
-Od Adama...
-Macie dobry kontakt?
-Jeśli tak to można nazwać... Czasami rozmawiamy na korytarzu, ale ostatnio rzadko się widujemy.
- Po tej studniówce macie taki dobry kontakt?
-Jeśli tak to można powiedzieć...
-Adam jest naprawdę dobrym chłopakiem...
-A co? Spytałaś o opinię innych nauczycieli??
-A co miałam zrobić.. Byłaś z nim na studniówce. Musiałam się jakoś dowiedzieć.. Teraz przez te 3 miesiące już wiemy na korytarzu który to.. Ładnie razem wyglądacie
-Ale nie to jest w życiu najważniejsze...
-A co?
-Mamo... Ja naprawdę nie mam głowy do innych chłopaków.
-Innych? - spytałam
-Mamo...
-Dalej myślisz o tym Arku?
-Możemy o tym nie rozmawiać?
Usiadłam jednak obok córki przy stole.
-Ty go nadal kochasz..
-Minął już rok.. Straciłam Arka.. Kacper z sali nie żyje.. Tak samo inne dzieci z onkologii. Ja już nie mam siły, aby odwiedzać szpital.. Ci starsi ludzie również chcą, aby mnie odwiedzać. A ja im w ogóle nie potrafię odmówić.
-Rozumiem cię.. Ale ty musisz nauczyć się żyć dalej. Musisz...
-Ale wiesz jak to ciężko?
-Zobacz.. Minął rok.. Później minie kolejny.
-Aż może go spotkam..
-Nigdy nie trać nadziei.
-W maju mam występ w teatrze im. Witkacego.
-Jak to? Czemu nic nie mówiłaś?
-Wypadło mi z głowy.. Znów chcą, abym zaśpiewała Freddiego Mercury'ego
-Jak za pierwszym razem? - spytałam, pamiętając pierwszy występ córki na Dniach Zakopanego.
-Ale nawet straciłam ochotę do śpiewania.
-Nie mów tak..
-Wiesz, mamo, jak ja kocham śpiewać.
-Wiem..
-I kiedyś to sprawiało mi ogromną radość.. A teraz? Nawet nie mam ochoty usiąść przy fortepianie.. Wcześniej śpiewałam co tydzień w szpitalu. Teraz śpiewam co 3 tygodnie... I to bardzo mały repertuar...
Po rozmowie z córką poszłam na górę. Przebrałam się z jeansów w
Poszłam jeszcze do pokoju Piotrka i Patrycji. Patrycja akurat rozmawiała z kimś przez telefon i jednocześnie bujała Pawełka.
Pokazałam jej, że ja go pobujam, a ona w spokoju mogła sobie porozmawiać. Z rozmowy wynikało, że rozmawia ze swoją mamą.
Popatrzyłam na swojego wnuka i się do niego szeroko uśmiechałam.
Wróciłam do sypialni mojej i męża. Kamil akurat rozmawiał z kimś przez telefon. Dzwonił do niego trener Maciek. Dogadywali się w sprawie zgrupowania dzieciaków z klubu.
Gdy się rozłączył, usiadł obok mnie na łóżku.
-Już wszystko gotowe do urodzin?
-Tak.. Zaraz już powinni wszyscy przychodzić.
-Wiktor będzie?
-Tak, Karol go oczywiście zaprosił...
-Nie mogę sobie uświadomić, że Karol ma już 12 lat..
- No tak..
Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Na urodzinach był Bronisław, moja mama oraz rodzice chrzestni Karola, a także oczywiście najlepszy przyjaciel naszego syna - Wiktor.
Urodziny przebiegały naprawdę w fajnej, rodzinnej atmosferze. Po zjedzeniu tortu, zrobiłam chłopakom wspólne zdjęcia i Karol zaprosił przyjaciela do swojego pokoju. Co mogli robić chłopcy w jego wieku. Grają w gry na telefonie i komputerze. Nie pozwoliłam im na konsolę, ponieważ grając zrobiliby wielki hałas, a Patrycja zeszła z małym Pawełkiem na dół..
Wiktoria powiedziała mi tylko, że podsłuchała rozmowę naszego syna z Wiktorem. Jak się okazało.. Nasz syn interesuje się już dziewczynami.
W ostatni piątek kwietnia w szkole było pożegnanie klas maturalnych.
Ubrałam się więc w
I pojechałam do szkoły. Na początku miała odbyć się uroczysta akademia pożegnalna. Usiadłam więc w pierwszym rzędzie i podziwiałam występu naszej zdolnej młodzieży.
Po wszystkim rozeszliśmy się do klas. Gdy każdy z osobna podszedł do mnie i mnie przytulił, a następnie dostałam od nich prezent w postaci wielkiego wspólnego zdjęcia, na którego odwrocie były ich podpisy i życzenia wszystkiego dobrego, popłakałam się.. Mieli dla mnie jeszcze coś. Dostałam bukiet róż, a następnie Igor postanowił coś nam wyświetlić.
Udostępniłam mu komputer, wcześniej się na niego logując.
Igor włączył pendrive'a i kliknął jakiś plik o nazwie "4e"
Był to filmik. Trwał ponad 10 minut. Był to zlepek różnych filmików i zdjęć mojej klasy.
Na jednym było nawet, jak nagrali mnie, jak opowiadał jedną z lekcji
"I kochani... Stanisława Augusta Poniatowskiego można śmiało nazwać.. Ciotą na tronie. To, co zrobił dla Polski. To dobry materiał na film czy grubą książkę. Ale nie każdy w rodzinie Poniatowskich taki był. Na przykład Józef Poniatowski był jednym z polskich koksów, dla których najważniejszą wartością był patriotyzm i dobro ojczyzny. "
Po obejrzeniu tego filmiku wszyscy się popłakaliśmy i jeszcze raz zostaliśmy w objęciach.
-Tylko mi obiecajcie, że napiszcie dobrze maturę i będziecie mnie tu odwiedzać oraz że mnie nie zawiedziecie"
I nagle jak jeden mąż odpowiedzieli mi, że przysięgają.. Znowu się wzruszyłam.
--------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz