Na ten dzień Wiktoria czekała już od kilku miesięcy... W końcu miała stać się dorosłą dziewczyną - przepraszam - kobietą.
Jej urodziny wypadały we wtorek.
Więc wstała dość wcześnie, aby ubrać się jak najlepiej na tę okazję... W końcu chciała zrobić niemałą furorę.
Założyła
Włosy wyprostowała i zrobiła nieco mocniejszy niż zwykle makijaż... Zeszła na śniadanie, a przy stole rodzice zrobili wielkie "WOW"
- Wiktoria, czy nie uważasz, że powinnaś założyć coś bardziej zasłaniającego niż odkrywającego? - spytała mama
- Mamo... Dzisiaj są moje urodziny, chcę wyglądać zjawiskowo!
- Ale żebym ja przez tę zjawiskowość nie była ponoszona do odpowiedzialności..
- Ty? Dlaczego ty?
- Jakbyś, kochanie, zapomniała, to ja też uczę w tej szkole, a ty jesteś moją córką - powiedziała Kasia
Nastała chwila milczenia...
- Oj.. Bez dyskusji - powiedziała Kasia - Chodź tutaj do nas! - i wyciągnęła ręce
A Kamil wyjął zza pleców małą torebeczkę prezentową
Wiktoria przytuliła się do rodziców
- Wszystkiego najlepszego, kochanie! - powiedziała Kasia
Kasia z Kamilem ucałowali córkę i wręczyli jej prezent...
- Dziękuję - powiedziała Wiktoria i otworzyła prezent..
Dostała od rodziców złoty naszyjnik i bransoletkę z literką "W", a w środku pudełeczka znajdował się napis "Abyś w dorosłość wkroczyła z uśmiechem - kochający Rodzice"
Wiktoria zjadła pośpiesznie śniadanie i pojechała do szkoły..
Pod salą czekała na nią jak zwykle uśmiechnięta Magda
- Myślałam, że dzisiaj nie przyjdziesz, a mam dobrych informatorów, że zaczynasz dziś w sali 19! - powiedziała i rzuciła się jej na szyję - Musiałam tu przyjść, chociaż prezent mam dla ciebie z Iwoną na sobotę. Nie ukrywam, ale jest on w moim pokoju i w tym bałaganie myślałam, że zginął. NAJLEPSZEGO!
- Dziękuję, kochana... Iwona już po północy napisała mi życzenia i wysłała pełno wspólnych zdjęć
- Osz ty... Wyprzedziła mnie!
- Nie bądź na nią zła... Wiesz doskonale, że Iwona nie może w nocy spać...
- Wiem.... Podziwiam ją, że kładzie się o 3:00, a zajęcia ma na 7:30 każdego dnia...
W tym momencie pod salą pojawiły się osoby z klasy Wiktorii. Wszyscy dziwnie się uśmiechali do solenizantki.
- Coś się święci -szepnęła do niej Magda - Idę.... Ja mam w 26.... Muszę wejść na kolejne piętro... Niestety.... Widzimy się po szkole?
- Zobaczymy
Gdy Magda odeszła, zadzwonił dzwonek na lekcje... Cała klasa 3e weszła na zajęcia.. Zaczynała się godzina wychowawcza. Wiktoria usiadła w ostatniej ławce w środkowym rzędzie - na swoim stałym miejscu od 3 lat.
Nagle do sali wbiegł spóźniony Marek. Usiadł sobie z Wiktorią, nie witając się z nią nawet krótkim "cześć"
W połowie godziny wychowawczej Emilka - jedna z dziewczyn z klasy wyjęła z plecaka małą torebeczkę prezentową i wstała z miejsca, a wszyscy w klasie zrobili to samo. Nagle zaczęli śpiewać "sto lat" dla Wiktorii. Młoda Stoch była zdziwiona zachowaniem klasy , ale pod koniec się wzruszyła. Dostała od nich złote kolczyki... Wyściskała wszystkich.
- Naprawdę jestem zaskoczona, ale wam dziękuję.... W końcu weszłam w dorosłość! - zaczęła się śmiać
A prawdziwa impreza miała rozpocząć się w sobotę.
A więc nadeszła sobota. Wstała rano o 7:00. Zaspana w piżamie zeszła na śniadanie. Mama już krzątała się po kuchni z Patrycją.
- A Pawełek śpi?
- Śpi jak zabity.. Piotrek z nim jest - powiedziała Patrycja
- Ja się zbieram zaraz - powiedziała Wiktoria
- Gdzie? - spytała mama
- Na próbę do kościoła..
- Dzisiaj masz próbę? W soboty? Tydzień temu nie miałaś
- Nie... Tydzień temu nie pasowało dziewczynom.. Księdza też nie było.. A dzisiaj mamy na 8:30.
Wiktoria szybko zjadła śniadanie i pobiegła szybkim krokiem na górę
- Po Kamilu jest taka pełna energii.
Wiktoria założyła
Włosy związała w kucyka... i pobiegła na autobus... Po kilku minutach była już pod kościołem. Dziewczyny i ksiądz już na nią czekali
- Już jestem - powiedziała nieco zdyszana - Korki były w centrum.... A dzisiaj przyjechałam autobusem
Nagle jej podopieczne i ksiądz zaśpiewali dla niej specjalnie "sto lat" i dostała od nich prezent... Srebrny medalik
- Niech Matka Boża na zawsze cię strzeże - powiedział ksiądz, a Wiktoria przytuliła ich wszystkich - Chciałbym z tobą później porozmawiać po chórze... Mogłabyś przyjść do mnie na plebanię po próbie?
- Tak, oczywiście
Ksiądz wyszedł z kościoła, a Wiktoria usiadła przy organach
- To jak dziewczyny? Od czego zaczynamy?
- "Będę tańczył przed Twym tronem" - powiedziała jedna z nich
- Ok...
Wiktoria zaczęła więc grać i śpiewać
Oprócz tego przećwiczyły jeszcze 4 piosenki...
- Może jest któraś z was chętna pójść ze mną do szpitala? Będę śpiewała na mszy dla dzieci na onkologii?
- A co będziemy śpiewać? - spytała Angelika
- Właśnie "Będę tańczył przed Twym tronem" , "Jezus siłą mą", "Ofiaruję Tobie, Panie" oraz myślałam o jakieś maryjnej pieśni... Zastanowię się jeszcze w domu... To co... jest jakaś chętna?
I nagle zgłosiła się ponad pół grupy
- Wiedziałam dziewczyny, że mogę na was polegać.... O 16:00 jest msza... Spotkajmy się o 15:30 pod szpitalem... Albo nawet trochę wcześniej...
- Ok
Po skończonej próbie, Wiktoria udała się na plebanię do księdza... Chciał się z nią spotkać. Zapukała więc i weszła do środka
Została zaproszona do gabinetu. Usiadła na przeciwko księdza
- Coś się stało? Chciał się ksiądz ze mną spotkać..
- Nie.... Siostry w naszej parafii organizują misję do Zambii..
- Wow! Naprawdę?
- Tak..
- Kiedy?
- W połowie lipca.
- Ile sióstr jedzie?
- Miało jechać 6 sióstr... Ale jedna z nich.... Zachorowała na nowotwór.... Wczoraj zabrała ją karetka... Szanse są bardzo małe, dlatego... chciałbym tobie zaproponować ten wyjazd..
- Mi?! - była wyraźnie zaskoczona
- Tak...
- Nie wiem, czy ja tam będę pasować... Wyjadę sama wśród sióstr zakonnych... Ja tylko śpiewam dla Boga...
- Pamiętaj... Kto śpiewa ten dwa razy się modli.. - uśmiechnął się ksiądz
- Mogłabym się zastanowić?
- Tak... Oczywiście... Umówmy się , że dasz mi odpowiedź w przyszłą niedzielę... Wtedy umówiłbym cię na spotkanie z siostrami... Mamy nadzieję, że masz paszport
- Tak, mam... Rok temu wyrabiałam nowy.
- To dobrze.... Skończyłaś już 18 lat, ale... porozmawiaj przede wszystkim z rodzicami
- Dobrze, proszę księdza.... Szczęść Boże
Wyszła z plebanii.
Gdy wróciła do domu... Od razu powiedziała rodzicom o propozycji...
- My cię do niczego nie będziemy zmuszać - powiedziała Kasia
- To jest twoja indywidualna decyzja... Są wtedy akurat wakacje.... Pojechałabyś z siostrami zakonnymi, więc mamy pewność, że żadne głupoty nie wpadną ci do głowy - powiedział Kamil
- Mam dać odpowiedź do przyszłej niedzieli...
- A co? Chciałabyś? - spytała Kasia
- Bardzo!
- To nie ma się nad czym zastanawiać.
- Musiałabym się spytać, ile trwałby ten wyjazd..
- Zapytasz się jutro..
- Ok... Idę się szykować..
Wiktoria poszła na górę... W końcu dzisiaj jej impreza 18-stkowa. Miała przyjechać cała rodzina, a przede wszystkim Magda z Iwoną.
Wiktoria założyła
Włosy rozpuściła i delikatnie zakręciła na końcach. Do naszyjnik z bransoletką, które dostała od rodziców i kolczyki, które dostała od klasy. Nieco mocniejszy makijaż i była gotowa.
Zrobiła sobie kilka selfie i zdjęć w lustrze w pokoju...
Stwierdziła, że wygląda bardzo zjawiskowo..
Poprosiła Patrycję, aby zrobiła jej zdjęcie przy fortepianie...
Wiktoria więc zapozowała przy fortepianie, usiadła przy nim i zaczęła grać... Pochylona sylwetka i te opadające włosy dodawały uroku zdjęciom...
Wiktoria dodała do kilku z nich filtr czarno-biały i jedno z nich dodała na swojego Instagrama z dopiskiem
"Życie jest jak fortepian
Białe klawisze to szczęśliwe dni
Te czarne to smutne dni
Ale potrzebne są i te białe i te czarne, aby móc stworzyć piękną muzykę"
Zeszła na dół, gdy usłyszała dzwonek do drzwi.. Był to dziadek Bronisław..
- Jak ty kochana, przepięknie wyglądasz... Z wiekiem coraz bardziej jesteś podobna do swojej mamy
Wiktoria przytuliła się do dziadka, a on wręczył jej prezent..
Dostała od niego przepiękną broszkę.
- Dziękuję dziadku - powiedziała i jeszcze raz mocno go przytuliła
- A gdzie rodzice?
- Zaraz powinni przyjść
W tym momencie po schodach zbiegła Kasia ubrana
- A gdzie mój syn? - spytał Bronisław
- Jeszcze się stroi - zażartowała Kasia i przywitała się z teściem
Do domu przychodzili powoli inni goście. Zjawił się Michał z Natalią i dziećmi, Julka z Jeremim... Agnieszka z Maćkiem i dziećmi, Magda i Iwona.
Na koniec przyjechała mama Kasi i babcia.
Przywitały się ze wszystkimi i podeszły do Wiktorii.
- Tutaj od nas taki mały prezent - powiedziały i wręczyły jej
- Dziękuję wam bardzo
Nagle do Wiktorii podszedł Piotrek z Patrycją
- Skoro tak wszyscy ci wręczają prezenty, to tutaj od nas upominek - zaśmiał się Piotrek i podał jej prezent. A w środku znalazła perfumy, kartkę z życzeniami i śmieszne skarpety
- Dzięki brat! Dzięki szwagierka! - przytuliła ich oboje.. Chociaż i tak wiedziała, że prezent na pewno kupiła Patrycja, bo Piotrek o niczym nie myślał ostatnim czasem.
Zasiedli wszyscy do stołu, Kasia poszła do kuchni i przyniosła tort. Wiktoria pomyślała życzenie i zdmuchnęła świeczki.
Wiktoria poszła zapozować do mnóstwa zdjęć, a potem cała impreza dla młodych rozkręciła się na zewnątrz na tarasie , a była tam oczywiście Wiktoria, Magda, Iwona, Piotrek z Patrycją, Karol, Julka z Jeremim, a potem wszyscy młodsi kuzyni również dołączyli do zabawy.
Piotrek wyjął alkohol i kieliszki
- No to siostra! Bawimy się! - zaczął się śmiać i polewać - Nasze zdrowie! - powiedział , podchodząc do siostry , wznosząc toast.
Potem poszedł do telefonu, połączył się z głośnikiem i zaczęła lecieć muzyka, a wszyscy zaczęli się do niej bawić na trawie...
Wiktoria zaczęła tańczyć później na boso... A pojawiały się przeboje młodości ich rodziców - bo przecież "Takie chwile" Kamila Bednarka to momenty gimnazjum rodziców .
Ag yd Wiktoria zaczęła w pewnym momencie sama śpiewać i zorganizowała swój mały koncert nagrywany przez wszystkich wokół, wiadomo było, że imprezy koniec już powoli nadchodzi..
Wszyscy rozeszli się do domów około 2:30...
Wiktoria poszła spać. I wstała o 8:00. Zjadła śniadanie, ubrała się w sukienkę i poszła do kościoła..... Ksiądz poinformował ją, że wyjazd do Zambii trwałby 2 tygodnie. Wiktoria bez wahania się zgodziła i już we wtorek po południu była umówiona z siostrami zakonnymi na spotkanie i omówienie szczegółów. A po południu pojechała do szpitala, zaśpiewała z dziewczynami na mszy, a potem odwiedzała dzieci przez ponad 3 godziny.... Nigdy o nich nie zapomniała... Nigdy... Byli dla niej cząstką życia.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000






Komentarze
Prześlij komentarz