Numer 484 - 18stka Wiktorii

 Na ten dzień Wiktoria czekała już od kilku miesięcy... W końcu miała stać się dorosłą dziewczyną - przepraszam - kobietą.

Jej urodziny wypadały we wtorek.

Więc wstała dość wcześnie, aby ubrać się jak najlepiej na tę okazję... W końcu chciała zrobić niemałą furorę.

Założyła


Włosy wyprostowała i zrobiła nieco mocniejszy niż zwykle makijaż... Zeszła na śniadanie, a przy stole rodzice zrobili wielkie "WOW"

- Wiktoria, czy nie uważasz, że powinnaś założyć coś bardziej zasłaniającego niż odkrywającego? - spytała mama

- Mamo... Dzisiaj są moje urodziny, chcę wyglądać zjawiskowo!

- Ale żebym ja przez tę zjawiskowość nie była ponoszona do odpowiedzialności..

- Ty? Dlaczego ty?

- Jakbyś, kochanie, zapomniała, to ja też uczę w tej szkole, a ty jesteś moją córką - powiedziała Kasia

Nastała chwila milczenia...

- Oj.. Bez dyskusji - powiedziała Kasia - Chodź tutaj do nas! - i wyciągnęła ręce

A Kamil wyjął zza pleców małą torebeczkę prezentową

Wiktoria przytuliła się do rodziców

- Wszystkiego najlepszego, kochanie! - powiedziała Kasia

Kasia z Kamilem ucałowali córkę i wręczyli jej prezent...

- Dziękuję - powiedziała Wiktoria i otworzyła prezent..

Dostała od rodziców złoty naszyjnik i bransoletkę z literką "W", a w środku pudełeczka znajdował się napis "Abyś w dorosłość wkroczyła z uśmiechem - kochający Rodzice"

Wiktoria zjadła pośpiesznie śniadanie i pojechała do szkoły..

Pod salą czekała na nią jak zwykle uśmiechnięta Magda

- Myślałam, że dzisiaj nie przyjdziesz, a mam dobrych informatorów, że zaczynasz dziś w sali 19! - powiedziała i rzuciła się jej na szyję - Musiałam tu przyjść, chociaż prezent mam dla ciebie z Iwoną na sobotę. Nie ukrywam, ale jest on w moim pokoju i w tym bałaganie myślałam, że zginął. NAJLEPSZEGO!

- Dziękuję, kochana... Iwona już po północy napisała mi życzenia i wysłała pełno wspólnych zdjęć

- Osz ty... Wyprzedziła mnie!

- Nie bądź na nią zła... Wiesz doskonale, że Iwona nie może w nocy spać...

- Wiem.... Podziwiam ją, że kładzie się o 3:00, a zajęcia ma na 7:30 każdego dnia...

W tym momencie pod salą pojawiły się osoby z klasy Wiktorii. Wszyscy dziwnie się uśmiechali do solenizantki.

- Coś się święci  -szepnęła do niej Magda - Idę.... Ja mam w 26.... Muszę wejść na kolejne piętro... Niestety.... Widzimy się po szkole?

- Zobaczymy


Gdy Magda odeszła, zadzwonił dzwonek na lekcje... Cała klasa 3e weszła na zajęcia.. Zaczynała się godzina wychowawcza. Wiktoria usiadła w ostatniej ławce w środkowym rzędzie - na swoim stałym miejscu od 3 lat.

Nagle do sali wbiegł spóźniony Marek. Usiadł sobie z Wiktorią, nie witając się z nią nawet krótkim "cześć"

W połowie godziny wychowawczej Emilka - jedna z dziewczyn z klasy wyjęła z plecaka małą torebeczkę prezentową i wstała z miejsca, a wszyscy w klasie zrobili to samo. Nagle zaczęli śpiewać "sto lat" dla Wiktorii. Młoda Stoch była zdziwiona zachowaniem klasy , ale pod koniec się wzruszyła. Dostała od nich złote kolczyki... Wyściskała wszystkich.

- Naprawdę jestem zaskoczona, ale wam dziękuję.... W końcu weszłam w dorosłość! - zaczęła się śmiać


A prawdziwa impreza miała rozpocząć się w sobotę.


A więc nadeszła sobota. Wstała rano o 7:00. Zaspana w piżamie zeszła na śniadanie. Mama już krzątała się po kuchni z Patrycją.

- A Pawełek śpi?

- Śpi jak zabity.. Piotrek z nim jest - powiedziała Patrycja

- Ja się zbieram zaraz - powiedziała Wiktoria

- Gdzie? - spytała mama

- Na próbę do kościoła..

- Dzisiaj masz próbę? W soboty? Tydzień temu nie miałaś

- Nie... Tydzień temu nie pasowało dziewczynom.. Księdza też nie było.. A dzisiaj mamy na 8:30.

Wiktoria szybko zjadła śniadanie i pobiegła szybkim krokiem na górę

- Po Kamilu jest taka pełna energii.


Wiktoria założyła


Włosy związała w kucyka... i pobiegła na autobus... Po kilku minutach była już pod kościołem. Dziewczyny i ksiądz już na nią czekali

- Już jestem - powiedziała nieco zdyszana - Korki były w centrum.... A dzisiaj przyjechałam autobusem

Nagle jej podopieczne i ksiądz zaśpiewali dla niej specjalnie "sto lat" i dostała od nich prezent... Srebrny medalik

- Niech Matka Boża na zawsze cię strzeże - powiedział ksiądz, a Wiktoria przytuliła ich wszystkich - Chciałbym z tobą później porozmawiać po chórze... Mogłabyś przyjść do mnie na plebanię po próbie?

- Tak, oczywiście

Ksiądz wyszedł z kościoła, a Wiktoria usiadła przy organach

- To jak dziewczyny? Od czego zaczynamy?

- "Będę tańczył przed Twym tronem" - powiedziała jedna z nich

- Ok...

Wiktoria zaczęła więc grać i śpiewać

Oprócz tego przećwiczyły jeszcze 4 piosenki...

- Może jest któraś z was chętna pójść ze mną do szpitala? Będę śpiewała na mszy dla dzieci na onkologii?

- A co będziemy śpiewać? - spytała Angelika

- Właśnie "Będę tańczył przed Twym tronem" , "Jezus siłą mą", "Ofiaruję Tobie, Panie" oraz myślałam o jakieś maryjnej pieśni... Zastanowię się jeszcze w domu... To co... jest jakaś chętna? 

I nagle zgłosiła się ponad pół grupy

- Wiedziałam dziewczyny, że mogę na was polegać.... O 16:00 jest msza... Spotkajmy się o 15:30 pod szpitalem... Albo nawet trochę wcześniej...

- Ok


Po skończonej próbie, Wiktoria udała się na plebanię do księdza... Chciał się z nią spotkać. Zapukała więc i weszła do środka

Została zaproszona do gabinetu. Usiadła na przeciwko księdza

- Coś się stało? Chciał się ksiądz ze mną spotkać..

- Nie.... Siostry w naszej parafii organizują misję do Zambii..

- Wow! Naprawdę?

- Tak..

- Kiedy?

- W połowie lipca.

- Ile sióstr jedzie?

- Miało jechać 6 sióstr... Ale jedna z nich....  Zachorowała na nowotwór.... Wczoraj zabrała ją karetka... Szanse są bardzo małe, dlatego...  chciałbym tobie zaproponować ten wyjazd..

- Mi?! - była wyraźnie zaskoczona

- Tak...

- Nie wiem, czy ja tam będę pasować... Wyjadę sama wśród sióstr zakonnych... Ja tylko śpiewam dla Boga...

- Pamiętaj... Kto śpiewa ten dwa razy się modli.. - uśmiechnął się ksiądz

- Mogłabym się zastanowić?

- Tak... Oczywiście... Umówmy się , że dasz mi odpowiedź w przyszłą niedzielę... Wtedy umówiłbym cię na spotkanie z siostrami... Mamy nadzieję, że masz paszport

- Tak, mam... Rok temu wyrabiałam nowy.

- To dobrze.... Skończyłaś już 18 lat, ale... porozmawiaj przede wszystkim z rodzicami

- Dobrze, proszę księdza.... Szczęść Boże

Wyszła z plebanii.

Gdy wróciła do domu... Od razu powiedziała rodzicom o propozycji...

- My cię do niczego nie będziemy zmuszać - powiedziała Kasia

- To jest twoja indywidualna decyzja... Są wtedy akurat wakacje.... Pojechałabyś z siostrami zakonnymi, więc mamy pewność, że żadne głupoty nie wpadną ci do głowy - powiedział Kamil

- Mam dać odpowiedź do przyszłej niedzieli...

- A co? Chciałabyś? - spytała Kasia

- Bardzo!

- To nie ma się nad czym zastanawiać.

- Musiałabym się spytać, ile trwałby ten wyjazd..

- Zapytasz się jutro..

- Ok... Idę się szykować.. 

Wiktoria poszła na górę... W końcu dzisiaj jej impreza 18-stkowa. Miała przyjechać cała rodzina, a przede wszystkim Magda z Iwoną.

Wiktoria założyła


 Włosy rozpuściła i delikatnie zakręciła na końcach. Do naszyjnik z bransoletką, które dostała od rodziców i kolczyki, które dostała od klasy. Nieco mocniejszy makijaż i była gotowa.

Zrobiła sobie kilka selfie i zdjęć w lustrze w pokoju...

Stwierdziła, że wygląda bardzo zjawiskowo..

Poprosiła Patrycję, aby zrobiła jej zdjęcie przy fortepianie...

Wiktoria więc zapozowała przy fortepianie, usiadła przy nim i zaczęła grać... Pochylona sylwetka i te opadające włosy dodawały uroku zdjęciom...

Wiktoria dodała do kilku z nich filtr czarno-biały i jedno z nich dodała na swojego Instagrama z dopiskiem

"Życie jest jak fortepian

Białe klawisze to szczęśliwe dni

Te czarne to smutne dni

Ale potrzebne są i te białe i te czarne, aby móc stworzyć piękną muzykę"


Zeszła na dół, gdy usłyszała dzwonek do drzwi.. Był to dziadek Bronisław..

- Jak ty kochana, przepięknie wyglądasz... Z wiekiem coraz bardziej jesteś podobna do swojej mamy

Wiktoria przytuliła się do dziadka, a on wręczył jej prezent..

Dostała od niego przepiękną broszkę.


- Dziękuję dziadku - powiedziała i jeszcze raz mocno go przytuliła

- A gdzie rodzice?

- Zaraz powinni przyjść

W tym momencie po schodach zbiegła Kasia ubrana



- A gdzie mój syn? - spytał Bronisław

- Jeszcze się stroi - zażartowała Kasia i przywitała się z teściem

Do domu przychodzili powoli inni goście. Zjawił się Michał z Natalią  i dziećmi, Julka z Jeremim... Agnieszka z Maćkiem i dziećmi, Magda i Iwona.

Na koniec przyjechała mama Kasi i babcia.

Przywitały się ze wszystkimi i podeszły do Wiktorii.

- Tutaj od nas taki mały prezent - powiedziały i wręczyły jej 

 

- Dziękuję wam bardzo

Nagle do Wiktorii podszedł Piotrek z Patrycją

- Skoro tak wszyscy ci wręczają prezenty, to tutaj od nas upominek - zaśmiał się Piotrek i podał jej prezent. A w środku znalazła perfumy, kartkę z życzeniami i śmieszne skarpety

- Dzięki brat! Dzięki szwagierka! - przytuliła ich oboje.. Chociaż i tak wiedziała, że prezent na pewno kupiła Patrycja, bo Piotrek o niczym nie myślał ostatnim czasem.


Zasiedli wszyscy do stołu, Kasia poszła do kuchni i przyniosła tort. Wiktoria pomyślała życzenie i zdmuchnęła świeczki.

Wiktoria poszła zapozować do mnóstwa zdjęć, a potem cała impreza dla młodych rozkręciła się na zewnątrz na tarasie , a była tam oczywiście Wiktoria, Magda, Iwona, Piotrek z Patrycją, Karol, Julka z Jeremim, a potem wszyscy młodsi kuzyni również dołączyli do zabawy.

Piotrek wyjął alkohol i kieliszki

- No to siostra! Bawimy się! - zaczął się śmiać i polewać  - Nasze zdrowie! - powiedział , podchodząc do siostry , wznosząc toast.

Potem poszedł do telefonu, połączył się z głośnikiem i zaczęła lecieć muzyka, a wszyscy zaczęli się do niej bawić na trawie...

Wiktoria zaczęła tańczyć później na boso... A pojawiały się przeboje młodości ich rodziców - bo przecież "Takie chwile" Kamila Bednarka to momenty gimnazjum rodziców .

 Ag yd Wiktoria zaczęła w pewnym momencie sama śpiewać i zorganizowała swój mały koncert nagrywany przez wszystkich wokół, wiadomo było, że imprezy koniec już powoli nadchodzi..

 

Wszyscy rozeszli się do domów około 2:30...

Wiktoria poszła spać. I wstała o 8:00. Zjadła śniadanie, ubrała się w sukienkę i poszła do kościoła..... Ksiądz poinformował ją, że wyjazd do Zambii trwałby 2 tygodnie. Wiktoria bez wahania się zgodziła i już we wtorek po południu była umówiona z siostrami zakonnymi na spotkanie i omówienie szczegółów. A po południu pojechała do szpitala, zaśpiewała z dziewczynami na mszy, a potem odwiedzała dzieci przez ponad 3 godziny.... Nigdy o nich nie zapomniała... Nigdy... Byli dla niej cząstką życia.

 

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

                                                                                               kiki2000

 

 

Komentarze