Numer 488 - Wiesz, że ja nie mogę bez ciebie żyć

 Wiktoria wybiegła z domu, trzaskając drzwiami.... Stanęła na środku podwórka i złapała się za głowę.... 

- Co on tu robi?! - krzyczała na cały głos... - Arek! 

Nagle chłopak wyszedł z domu

- Wiktoria - podbiegł do niej i złapał ją za ramię, a ona zamaszyście odwróciła się w jego kierunku

- Co ty tutaj robisz? Nie powiedziałam ci, że dam ci odpowiedź?!

- Powiedziałaś - uśmiechnął się

- I z czego się śmiejesz? Nie zrozumiałeś?! JAK  SIĘ ZASTANOWIĘ, to dam ci odpowiedź?!

- Ale ja nie mogę dłużej czekać

- To jaki  masz ważny powód?

- Nie wystawiaj mnie na próbę, bo wokół mnie kręci się mnóstwo młodych atrakcyjnych kobiet

- Młodych? Czyli uważasz, że mając 18 lat jestem już dla ciebie za stara?!

- Nie, nic takiego nie powiedziałem... Sama to powiedziałaś.

- Arek... Ja dalej nie wiem, co mam zrobić..

- Ale wiesz, że ja nie mogę bez ciebie żyć - powiedział i w tym momencie jednym płynnym ruchem położył swoje ręce na jej policzkach  i pocałował ją

A Wiktoria stała jak oczarowana... Odwzajemniła jego pocałunek, ale szybko go odepchnęła

- Co ty robisz? - szepnęła... A emocje jej opadły

- Nie wiń mnie za to, że nie miałem z tobą żadnego kontaktu.. Ja tak bardzo chciałem.... Teraz nareszcie uwolniłem się od natręctw matki, mieszkam sam... Nie chcę mieć z nią żadnego kontaktu..

- Nie winię cię... Ale ty też nie powinieneś odwracać się od matki.. Masz tylko ją... 

- Wiem..  - powiedział , nie zdejmując rąk z jej policzków

- Arek... Ja też...

- Co ty też? - uśmiechnął się

- Też nie mogę bez ciebie żyć

I ponownie ich usta zastygły w gorącym pocałunku.. Gdy oderwali się od siebie, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy i uśmiechnęli się

- Chcesz spędzić resztę życia z kobietą, która jest nerwowa, kocha śpiew i literaturę? - zaśmiała się

- Oczywiście - zaczął się śmiać , a potem przybrał bardzo poważną minę , mówiąc:

Gdy sam na sam z tobą siedzę,

Nie mam czasu o nic pytać:

Patrzę w oczy, ustek śledzę,

Chciałbym wszystkie myśli czytać

Wprzód, nim w oczętach zaświecą;

Chciałbym wszystkie słówka chwytać

Wprzód, nim od ustek odlecą; —

I nie potrzeba tłumaczyć,

Co chcę słyszeć, co zobaczyć.

Rzecz nietrudna i nienowa,

Moja luba! te dwa słowa:

K o c h a m   c i e b i e,   k o c h a m   c i e b i e.

Oczy jego były przepełnione miłością, patrzył jej prosto w oczy.... 

Wiktoria zawisła mu na szyi i pocałowała w policzek

- Czyli nie tylko ja kocham Mickiewicza - zaśmiała się

- To chyba  ja powinienem spytać, czy chcesz być z mężczyzną, którego ciągle nie ma w domu i może już niedługo wyjechać za granicę?

Tutaj nastała chwila milczenia..

- Myślałam o tym ostatniej nocy - westchnęła

- O tym, że wyjeżdżam?

- Chcę, żebyś wiedział - złapała jego dłonie - Że... Kocham cię , Arek... Nie wyobrażam sobie innego życia, bez ciebie i ... gdzie będziesz ty... będę i ja... Nawet gdybyś grał w klubie w Australii.. Będę przy tobie, tylko... chcę zdać maturę... To się teraz dla mnie liczy i mam nadzieję, że rozumiesz moje priorytety

- Rozumiem cię, ale chcesz powiedzieć, że.... nareszcie jestem z tobą... bo cię kocham i teraz mamy sobie dać spokój do maja do matury? Mamy się znów od siebie oddalić? Tej przerwy nie przeżyję

- Nic takiego nie powiedziałam...

- Ale chciałaś powiedzieć..

- Nieprawda... Nie zrozumiałeś mnie do końca..

- To mi to  wytłumacz

- Nie wiem, Arek... Jak będzie teraz wyglądało nasze życie... Jak będziemy się spotykać... Jak się ułożą twoje treningi, a mój plan zajęć.... Chcę tylko, żebyś wiedział, że naprawdę chcę zdać maturę, bo ona jest teraz dla mnie najważniejsza.... Nie chcę, aby mi zarzucano, że jestem niewykształcona..

- Nikt ci nie będzie zarzucał.. - powiedział

- Nigdy tego nie wiemy... Wychodzę z założenia, że...wszystko się może wydarzyć w życiu.  Chcę zdać maturę, może i nawet pójść na studia, chcę zdobyć wykształcenie, chcę być kimś.... Nie opierać się tylko na tym, że mój ojciec jest najlepszym skoczkiem narciarskim na świecie i na razie nie zapowiada się, aby przez najbliższe kilka lat ktoś go przebił....Mój brat również jest skoczkiem... A teraz - uśmiechnęła się delikatnie - Mój chłopak jest piłkarzem... Nie chcę być tylko sławna dzięki wam.... Chcę sama się rozwijać... Widziałam, jak mój tata wspierał we wszystkim moją mamę i chociaż sam robił ogromną karierę, a mama wychowywała naszą szóstkę, to ją wspierał, mama jest na ostatnim roku studiów, do tej pory się kształci... Robiła różne kursy, podejmowała się różnych wyzwań... Potrafiła jeździć z Piotrkiem i małą mną, kiedy miałam kilka miesięcy, do Krakowa i nagrywać materiały historyczne na YT.... Nic ją nie powstrzymało... I musisz wiedzieć, że... jestem taka sama jak moja mama... Jesteśmy obie uparte, nerwowe , ale i walecznie... I kochające - uśmiechnęła się szerzej - I cię kocham mimo wszystko - wtuliła się w niego...

A Arek objął ją mocniej...

- Jestem szaleńczo w tobie zakochany - szepnął, odgarniając kosmyki włosów z jej twarzy - I chcę, żebyś wiedziała, że... jesteś dla mnie wyjątkową kobietą.... Prawdziwa miłość wzbudza w człowieku wiele emocji.. Człowiek sam siebie zaczyna poznawać... Tęskniąc za tobą , czułem ogromną pustkę w życiu, której nikt ani nic nie mogło zastąpić... Nigdy się tak nie czułem, nawet wtedy gdy byłem z Jessicą.. Bo tego miłością nigdy nie nazwę... Nie mogę w ten sposób bluźnić wobec miłości... 

W tym momencie złapał ją za rękę

- To gdzie idziemy? - zaśmiał się

- Gdzie tylko chcesz - uśmiechnęła się - Możemy iść wszędzie - ścisnęła mocniej jego rękę - Ale żeby z tobą

Uśmiech nie schodził im z ust... Nawet oczy im się śmiały..

- Zapraszam na Krupówki - zaśmiała się Wiktoria

Arek poszedł do samochodu, a Wiktoria weszła na chwilę do domu, powiedziała tacie, że jedzie z Arkiem na miasto

- Nie martw się o mnie, Arek to dobry chłopak - uśmiechnęła się

- Wiem - powiedział Kamil - Już go przejrzałem - zaczął się śmiać

Wiktoria wyszła więc z domu i pojechała z Arkiem prosto na Krupówki

Szli całą ulicą trzymając się za ręce. Aby stać się anonimowi, założyli sobie okulary przeciwsłoneczne.. Chociaż było dopiero chwilę przed południem, było bardzo gorąco.

Poszli zatem na lody, usiedli przy jednym ze stolików.

- Na każde zakończenie i rozpoczęcie roku szkolnego idziemy z rodzicami tutaj na lody... - powiedziała Wiktoria

- Do tej pory też tak robicie?

- Tak... Oczywiście Piotrek już z nami nie chodzi, ale... tak.. nadal to praktykujemy

- Ten mały brzdąc - uśmiechnął się na samą myśl o dziecku... - To twój bratanek?

- Tak, to syn Piotrka - Pawełek. Mój chrześniak. Jeszcze mam chrześnicę - Blankę

- Blanka... Ładne imię.. - zamyślił się

- Lubisz dzieci? - spytała nagle Wiktoria, aby obudzić go z tego transu. 

- Tak - powiedział - A co? - uśmiechnął się zalotnie

- Tak się tylko pytam

- A ty? - spytał

- Kocham - oczy jej zalały się miłością i szczęściem

W tym momencie wyciągnęła telefon i przesiadła się z miejsca naprzeciwko ukochanego na miejsce obok niego. Włączyła galerię i pokazywała mu pełno zdjęć, gdzie jest z młodszym rodzeństwem, chrześniakami, z dziećmi z chóru kościelnego i podróż do Zambii.

- Kochasz to robić? - spytał, patrząc na zdjęcie, jak jestem na chórze z dzieciakami i księdzem

- Tak, kocham! - powiedziała - Nie wyobrażam sobie robić coś innego 

- Chciałaś grać na organach?

-Od dziecka.. Kiedyś powiedziałam rodzicom, że chcę być jak ten pan w kościele - zaśmiała się

- I to trwa do tej pory?

- Tak... Prowadzę w sobotę zajęcia z chóru.... Robimy próby... A w niedzielę na mszy śpiewamy...

Arek przeglądał uważnie zdjęcia

- To jest Blanka? - spytał , pokazując na słodką dziewczynkę, którą Wiktoria trzymała na kolanach

- Tak, to Blania... - uśmiechnęła się Wiktoria - A to ja  z Olusiem, moim bratem

- Poznałem go - powiedział Arek - dzisiaj.. Mateusza też.. Ale Mateusz taki... bardziej nieśmiały.

- Mateusz? - zaśmiała się - Mateusz to diabeł wcielony... Mama się z niego śmieje, że ksiądz go nie dopuści do pierwszej komunii świętej i że nawet moje dobre kontakty z księdzem proboszczem nie pomogą 

- Masz wspaniałą rodzinę

- A nawet ich nie poznałeś - zaczęła się śmiać

- Twój tata jest niesamowitym człowiekiem.. Na początku chciał mnie wyczuć i poznać, więc się go bałem... Jak się spytałem... czy ten mały.. Pawełek to twoje dziecko, to poważnie odpowiedział mi "TAK" - Wiktoria wybuchnęła śmiechem - A potem mówi mi - "Tak można powiedzieć"

- Dlaczego tak sądziłeś, że Paweł jest moim synem?

-  Był podobny do ciebie i twojego taty... Twój tata powiedział, do niego, że mama poszła na zakupy, a potem powiedział mi, że... poszłaś na zakupy ze znajomymi

- Tata zrobił cię w konia, naprawdę - dalej nie mogła powstrzymać śmiechu

- A jeszcze jak się spotkaliśmy w Krakowie... Powiedziałaś, że miałaś trudny okres w swoim życiu... Jak zobaczyłem małego... Pomyślałem, że zaszłaś w ciążę.... 

- Nie... - powiedziała


Po zjedzeniu lodów przeszli się dalej po Krupówkach....  Nagle Arek wpadł na genialny pomysł. Zapytał się jednego z przechodniów, czy nie zrobiłby mu i Wiktorii zdjęcia. Chłopak zgodził się od razu. Zakochani stanęli obok siebie, a Arek objął ją w pasie swoją ręką... *Pstryk* I nagle Arek przyciągnął Wikę mocniej do siebie i pocałował ją w usta *Pstryk*

Wiktoria była oszołomiona...

- Dziękuję Panu bardzo - powiedział Arek do chłopaka i włączył galerię... Obejrzał oba zdjęcia.... i uśmiechnął się szeroko...

- Gdzie idziemy dalej? - spytała Wiktoria

- Myślę, że to chyba ty powinnaś mnie oprowadzić po mieście... - uśmiechnął się

- Jesteś gotowy na wycieczkę? - spytała

- Jaką?

- Pieszą!

- Szlak górski? Kasprowy? Dolina Kościeliska? - zaśmiał się

- Nie.... Tam się nie chodzi - uśmiechnęła się

- Zabierz mnie gdziekolwiek chcesz

Wsiedli w samochód i pojechali na miejsce, zgodnie ze wskazówkami Wiktorii. Zaparkowali samochód. 

Wiktoria chciała zapłacić za wstęp, ale.... Arek powiedział, że dziewczyna nie będzie za niego płacić...

Weszli więc do Doliny Lejowej..

- To bardzo piękna dolina - powiedziała - ale mało odwiedzana przez turystów....To największa w naszych polskich Tatrach dolina reglowa. - opowiadała

- Co to znaczy dolina reglowa?

-  To znaczy, że znajduje się w paśmie Tatr zwanym regle

- Co to są regle?  - spytał

Wiktoria uśmiechnęła się

- Nie śmiej się. Oprócz tego, że byłem tu na zgrupowaniu i w szpitalu nie byłem tu nigdy, nie byłem nigdy nad Morskim Okiem, na Kasprowym Wierchu, nigdy nie chodziłem... Będąc na zgrupowaniu byłem na boisku i do hotelu, nie wyszedłem poza ten obręb... Nie śmiej się - powiedział spokojnie

- Spokojnie - uśmiechnęła się szerzej Wika - Wszystkiego cię nauczę. Regiel to takie zalesione pasmo w Tatrach, dokładnie w ich północnej części. Wyróżniamy regiel górny i dolny....

- Różnią się rozumiem wysokością?

- Aruś - uśmiechnęła się, a jemu zrobiło się cieplej na serduszku - Dużo rzeczy pojmujesz! 

Szli przez szlak za rękę

- Krótki jest... Ma tylko 3.5 kilometra.... Wiesz dlaczego dolina lejowata?

- Dlaczego?

- Ponieważ tutaj swoje pastwiska mieli górale z Podczerwinnego o nazwisku Leja. W tej dolinie dawno dawno temu można było spotkać kopalnie oraz mały ośrodek hutniczy, dlatego później dojdziemy do takiego miejsca, jakim jest polana Huta Lejowa. 

I chociaż szlak jest mało odwiedzany przez turystów i wygląda na zaniedbany, to jednak widoki naprawdę są piękne.... Arek z Wiktorią zrobili sobie wspólne selfie, a po dojścia na sam koniec, Wiktoria usiadła sobie na jednym z obalonych drzew.... W tym momencie Arek zrobił jej zdjęcie... Wyglądała na bardzo zamyśloną, ale z jej oczów biła radość i miłość... Postanowił ustawić sobie to zdjęcie na wygaszaczu ekranu..

Gdy wrócili na parking, Wiktoria napisała do mamy SMS-a, że nie przyjedzie na obiad. Pojechała z Arkiem do jednej z restauracji

- To gdzie jeszcze pójdziemy, pani przewodnik? - spytał Arek, zajadając się pierogami z bryndzą

- Jeszcze nie wiem, ale... smakują ci?

- Są cudowne.... My chyba na starość zamieszkamy w górach - uśmiechnął się Arek

- Zabrałabym cię do Zębu, ale.... nie wiem czy to nie za wcześnie

- Na co?

- Nie zna cię jeszcze moja mama, a w Zębie mieszka mój dziadek.... Ojciec mojego taty.... 

- Rozumiem cię... Ale... chociaż mi o nim opowiedz

- Dziadek Bronisław to ukochany dziadek pod słońcem. Jak byłam mała... Od zawsze byłam z nim mocno emocjonalnie związana... Od malutkiej dziewczynki uwielbiałam spędzać z nim czas, jak były wakacje, to spakowałam walizkę i pojechałam do dziadka na tydzień, chodziliśmy na lody, na plac zabaw, do parku, do kina.... Do tej pory mam z dziadkiem super kontakt... Zawsze mnie wysłucha... Również jemu się wypłakiwałam po tym, jak odszedłeś... - zawiesiła na chwilę głos.

- Chciałbym mieć naprawdę tak kochającą rodzinę - westchnął Arek

Wiktoria jednak nie chciała bardziej rozmawiać o wspomnieniach z okresu, gdy nie wiedziała, co dzieje się z Arkiem. Postanowiła zabrać Arka w jeszcze jedno ważne miejsce... Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku.

Najpierw weszli do kościoła i tu po raz pierwszy Arek zauważył, jak ważna dla Wiktorii jest modlitwa.... To dla niej szczególna sfera. Nie lubi ona o niej rozmawiać z innymi, ale Arek zdał sobie sprawę, że na pierwszym miejscu w jej życiu jest Bóg i chciał to naprawdę uszanować, chociaż sam od dawna nie był w kościele i znane mu od dziecka formułki uciekły z głowy... Miał nadzieję, że Wika tego nie zauważyła.

Następnie weszli na cmentarz.. Wiktoria zachowywała się zbyt spokojnie, już nie było taka pełna energii jak wcześniej... Takie miejsca ją wyciszają.

- Po prawej stronie  ten piękny drewniany nagrobek to miejsce pochówku Jana Pęksy - fundatora cmentarza.... - opowiadała Wiktoria - Najpierw pokażę ci całą prawą stronę, a potem wracając zobaczymy po lewej... Ok?

- Tak..

Przeszli kilka kroków dalej

- Bronisław Czech... Jest to tylko grób symboliczny, ale dla mnie jest to naprawdę ważna postać i dla mojego taty... Zmarł w czasie wojny , dokładnie w Auschwitz...  Nazywany był najwszechstronniejszym polskim narciarzem okresu międzywojennego, ale też był i ratownikiem górskim , instruktorem narciarskim, pilotem... Wiesz, że będąc w Auschwitz... malował z pamięci pejzaże Tatr? To niesamowite.. Jak wybuchła wojna... był kurierem...  Został jednak aresztowany przez gestapo w 1940 i wywieziony do Auschwitz...  Uczestniczył nawet w ruchu oporu organizowanym przez rotmistrza Pileckiego... Wiesz, że... proponowano mu, aby trenował młodych niemieckich narciarzy? Nie zgodził się. A teraz Średnia Krokiew jest nazwana jego imieniem..

- Studiuję na AWF w Krakowie, ale nigdy się nie zastanawiałem,  dlaczego jest on nazwany imieniem Bronisława Czecha...

- Teraz już wiesz. - Wiktoria wykonała symboliczny znak krzyża nad grobem i zmówiła modlitwę.

Bez słowa przeszli dalej... 

Po kilku grobach stanęli ponownie przy nagrobku Stanisława Marusarza... 

- To również niesamowity dla mnie sportowiec... Wiesz, że gdyby nie uprawiał sportu.. Nie przeżyłby? 

-Jak to? 

-  Podczas wojny został zamknięty w więzieniu w Krakowie przy ul. Montelupich. Jemu też proponowano, aby trenował niemieckich narciarzy, ale również odmówił jak Bronisław Czech... I został zesłany do "celi śmierci".. Postanowił uciec wraz z innymi współwięźniami w celi. I wiesz co zrobili? Wygięli kraty w oknach nogą od taboretu.. Wylatywał jakoś w połowie i wiesz co zrobił?
Zlatywał na głowę, ale spadając zdołał wykonać obrót i wylądować na obie nogi. Podobne rzeczy wykonywał już na skoczniach narciarskich ratując się przed upadkiem i tak się uratował.... Wspiął się na 4 metrowy mur, zbiegł po dachu i wrócił do Zakopanego... Zmarł w 1993 roku.... na pogrzebie  swojego dowódcy krakowskiego profesora Wacława Felczaka. 


Bez słowa przeszli dalej. Minęli grób Kornela Makuszyńskiego...

- Kocham "Szatana z siódmej klasy" - powiedziała Wiktoria

Wracając od końca spoglądali na kolejne nagrobki

- Tutaj jest na przykład pochowany Bronisław Piłsudski - brat marszałka Józefa Piłsudskiego... Kolejnym grobem był Stanisław Witkiewicz...

- Witkacy... Kocham z mamą chodzić do teatru Witkacego -  nastała chwila milczenia, po której wyrecytowała fragment utworu Witkacego - "Lepiej jednak skończyć nawet w pięknym szaleństwie niż w szarej, nudnej banalności i marazmie."

Obok niego pochowany jest Kazimierz Przerwa- Tetmajer

I w tym momencie odezwał się Arek

- "Kocham cię jeszcze.... Ani mnie powiedzieć/ nie wolno tego, ani tobie wiedzieć..."

- Znasz Tetmajera? - spytała

- Coś się w szkole obiło o uszy.

Kolejnym grobem był Tytus Chałubiński

- A tego pana zna każdy, nawet małe dzieci... - powiedziała Wiktoria - Był przede wszystkim lekarzem, ale też  propagatorem turystyki górskiej i popularyzatorem Zakopanego.

I doszli ponownie  do głównej bramy, gdzie znajdował się pomnik Józefa Stolarczyka - pierwszego proboszcza Zakopanego.

Wyszli z cmentarza...  Wiktoria wydawała się dość taka nieobecna, wyciszona.... Była już 16:00..

- Może chcesz poznać moją rodzinę? - spytała niechętnie

- Jasne!

Gdy wsiedli do samochodu, Wiktoria zadzwoniła do mamy, że będą mieli gościa

- Spokojnie, córusia... Ja już wszystko wiem od taty - Kasia uśmiechnęła się

- Będziemy za jakieś 20 minut...

- Akurat robię naleśniki... Olek ma kolejne zachcianki

- Olek? - zaśmiała się - Od kiedy on lubi naleśniki?

-  Też jestem w szoku 

- Dobrze, mamuś... To niedługo będziemy

- To czekam... Koniecznie chcę go poznać

Wiktoria odłożyła telefon

- Mama chce cię poznać

- Ja ją też....

Pojechali razem pod dom Stochów... 

Wysiedli z samochodu i skierowali się prosto w stronę drzwi... Wiktoria weszła jako pierwsza, zaraz za nią Arek.. Odgłosy z kuchni już można było usłyszeć

-  Kamil! Pomógłbyś mi! W salonie pełno zabawek Pawełka! A Wiktoria zaraz przyjedziem, musimy się pokazać z dobrej strony

- Już dom widział, przecież - powiedział Kamil

- Ale co on sobie pomyśli, że jak zastał ciebie domu, to był porządek, a ja wróciłam i już bałagan w całym domu!

- Spokojnie, nie wydam cię, że jesteś bałaganiarą - zaczął się śmiać

- Kamil! To nie jest powód do śmiechu

Arek objął nagle Wiktorię w pasie i spytał

- Też tak będziemy się kłócić?

- Po 19 latach małżeństwa? - uśmiechnęła się - Oczywiście! - i pocałowała go w usta

Weszli razem do kuchni

- Dzień dobry! - powiedział Arek wchodząc do kuchni

- Dzień dobry, dzień dobry! - powiedziała uśmiechnięta Kasia ubrana w kolorowy fartuszek,  - Zapraszamy! - pokazała ręką do salonu.. - Kawy, herbaty?

- Herbaty

Wiktoria poszła do kuchni i wstawiła wodę oraz naszykowała szklanki. Nagle ze schodów zbiegł Olek

- Kto przyjechał?!

- Ja! - pomachał mu z salonu Arek

- To fajnie!

Olek usiadł obok niego na kanapie

-  Tata mi mówił, że grasz w nogę?

- Tak, gram

- A wiesz, jak zostać siatkarzem? - spytał

- Raczej trzeba zapisać się do klubu - odpowiedział mu Arek - Musisz powiedzieć rodzicom, pomogą znaleźć ci klub i muszą cię zapisać

-Rodzice prowadzą klub dla skoczków, ale ja nie chcę skakać... Lubię oglądać skoki!

- Też lubię!

- A siatkówkę oglądasz?

- Jak mam czas, to tak... Ale teraz wieczorami albo gram mecze, a jak mam treningi, to wracam często zmęczony do mieszkania.... 

W tym momencie z kuchni wyszła Wiktoria

- Ooo! Widzę, że mój najmłodszy brat znalazł nowego kompana ! - uśmiechnęła się

- Eeej! - odezwał się Olek - Nie jestem najmłodszy, Mateusz jest młodszy ode mnie o 8 minut!

- Niech ci będzie!... Dla mnie i tak zawsze będziesz najmłodszym braciszkiem...

Usiadła obok Olka

- A pójdziesz po resztę naszej załogi na górę? - spytała

- Piotrka też?

- Też... Koniecznie z Patrycją i Pawełkiem!

Olek pobiegł na górę

- Po resztę załogi? - zaśmiał się Arek

- Tak...

W tym momencie do pokoju weszła Kasia z talerzem pełnym naleśników... Wiktoria pobiegła po talerzyki dla wszystkich, a Kamil przyniósł herbaty.

Nagle z dołu zeszli wszyscy domownicy.. Arek poznał już Mateusza, ale Izabeli, Karola, Piotrka i Patrycji nie miał jeszcze okazji.

Wszyscy wydawali mu się bardzo mili i przyjaźni.. Prawdziwa rodzina... Prawdziwa.... 

Siedzieli wszyscy przy jednym stole, śmiali się, rozmawiali.. Nie umknęło jednak uwadze Arka, że pomiędzy  Piotrkiem a Patrycją nie jest chyba tak, jak powinno być.

Kasia zadawała oczywiście pytania Arkowi, gdzie dokładnie mieszka, jakie ma plany na przyszłość, jak mu obecnie idzie w klubie... Rozmawiało mu się naprawdę przyjemnie... Po podwieczorku Wiktoria zaniosła do kuchni naczynia.

- Pozmywam - powiedziała

- Oj nie.. - odezwał się jej tata - Masz gościa, zajmij się nim

- Ale ja z chęcią pomogę Wiktorii

I chociaż spotkało się to ze sprzeciwem Kasi i Kamila, Wiktoria z Arkiem  poszli razem do kuchni... 

- Twoi rodzice nie byli zbyt chętni, abym ci pomógł

- Mama nie lubi, jak goście chcą nam pomóc w takich obowiązkach... Nawet jeśli chodzi o jej najlepszą przyjaciółkę - Agę.. - mamę Blanki

Po zmyciu naczyń, Wiktoria zaprosiła Arka do swojego pokoju....  A tam zastał prawdziwe mini królestwo... Od razu po lewej stronie pod skośnym sufitem było duże, dwuosobowe łóżko, a nad nim przywieszony krzyżyk.. Najprawdopodobniej z bierzmowania... Obok łóżka szafeczka nocna... Po prawej stronie stał ogromny biały regał, ale naprawdę był ogromny... Było na nim pełno książek, przede wszystkim klasyki polskiej literatury... Na niektórych półkach były również ramki ze zdjęciami, duży zegar...  małe roślinki.... Obok regału było biurko... A na nim laptop... Kilka książek... A nad nim? Ludzie uznaliby to co za coś zwykłego, ale nie dla Wiktorii i samego Arka...

Nad biurkiem były oprawione dwa teksty.... W piękne złoto-czarne ramy. W pierwszej był wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego

"Niebo złote ci otworzę,

w którym ciszy biała nić

jak ogromny dźwięków orzech,

który pęknie, aby żyć

zielonymi Usteczkami,

śpiewem jezior, zmierzchu graniem,

aż ukaże jądro mleczne

ptasi świt.

 

Ziemię twardą ci przemienię

w mleczów miękkich płynny lot,

wyprowadzę z rzeczy cienie,

które prężą się jak kot,

futrem iskrząc zwiną wszystko

w barwy burz, w serduszka listków,

w deszczów siwy splot.

 

I powietrza drżące strugi

jak z anielskiej strzechy dym

zmienię ci w aleje długie,

w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,

aż zagrają jak wielonczel

żal — różowe światła pnącze,

pszczelich skrzydeł hymn.

 

Jeno wyjmij mi z tych oczu

szkło bolesne — obraz dni,

które czaszki białe toczy

przez płonące łąki krwi.

Jeno odmień czas kaleki,

zakryj groby płaszczem rzeki,

zetrzyj z włosów pył bitewny,

tych lat gniewnych czarny pył.

15 VI 43 r."


W kolejnej ramie było tekst piosenki Anny German "Jedna chwila wystarczyła" z zapisem nutowym na fortepian... Arek naprawdę poczuł w całym ciele niesamowitą falę... gorąca? Aż sobie przypomniał, jak Wiktoria mu śpiewała tę piosenkę w szpitalu...

Na przeciwko biurka pod ścianą stała biała toaletka, a na samym końcu pokoju przy  przeszklonej ścianie z wyjściem na balkon stał biały fortepian...

Wiktoria usiadła na łóżku, a Arek obok niej... Było już po 19:00. 

- Ten dzień zaraz się skończy i wszyscy wrócimy do swoich obowiązków - powiedziała Wiktoria

Arek złapał ją za rękę

- Wszystko będzie dobrze.... Wszystko jakoś ułożymy....

- Mam nadzieję, nie chcę cię znów stracić... Chcę każdą wolną chwilę spędzać z tobą, ale... Teraz będzie to naprawdę trudne.

- Wiem... Zdaję sobie z tego sprawę...

Wyszli na balkon...  Wiktoria miała na nim dwa krzesła ogrodowe i stolik... Zrobili małe przemeblowanie i stoliki znalazły się obok siebie... Usiedli razem.

Trzymali się za ręce i  patrzyli na słońce... Już powoli zachodziło... W końcu był koniec lata... Niebo przybierało różne kolory....  

- Wiesz... Że jak umiera malarz... To Bóg pozwala mu namalować ostatni obraz... Obraz nieba...

- Skąd ty bierzesz takie rzeczy? - spytał Arek

- Tego uczy życie.. Uczą rodzice... Urodziłam się z taką... wrażliwością... Lubię muzykę, sztukę, literaturę, kulturą...  Lubię otaczać się tym, co piękne...

- Jak można otaczać się samym sobą? - spytał i objął ramieniem... A ona wtuliła się w niego...

I tak spędzili cały wieczór... Wtuleni w siebie... Całowali się, on odgarniał kosmyki włosów z jej twarzy... Dotykali się nosami... Zwodzili się przez cały wieczór... Była jednak już 23:30...  Wszyscy  w domu już spali, prócz Kasi, która czuwała nad Wiktorią i Arkiem... Przecież jej córka miała dopiero 18 lat....

O północy Arek pożegnał się z Wiktorią, dziewczyna odprowadziła go do samochodu...

- Kiedy znów się spotkamy? - spytała

- Nie wiem... W przyszły weekend gram mecz w Krakowie. Może... Przyjedziesz na weekend do Krakowa?

- Dam ci znać... - odpowiedziała zdawkowo

- Dlaczego? - spytał  zdenerwowany lekko Arek

- W niedzielę muszę być w kościele... Mam też spotkanie w szpitalu...

- Czyli nadal jesteś tam wolontariuszką?

- Tak, nadal... Nie zrezygnowałam z tego..

- Co z Kacprem?

- Nie żyje...

Arek ścisnął mocniej pięść

- Czyli nie przyjedziesz na mecz?

- Kiedy jest ten mecz?

- W sobotę

- O której?

- O 20:00..

- Mam nadzieję, że znajdę jakiś pociąg o północy do Zakopanego.

- Przecież mogę cię odwieźć

- Nie chcę nadużywać twojej dobroci

- Ale to nic takiego

- Ale jednak... Dam ci po prostu znać... Muszę zobaczyć, jakby to wyglądało logistycznie.

-Ok

Pożegnali się długim, namiętnym pocałunkiem.... Arek wsiadł do samochodu i pojechałam do Krakowa.. Wiktoria jeszcze mu pomachała na drogę i wróciła do domu... Od teraz wszędzie nastała miłość - czy to w kontaktach w telefonie czy na messengerze i innych mediach społecznościowych....

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

                                                                                  kiki2000



Komentarze