Numer 498 - Niespodziewana informacja, urodziny Arka

 Takiego telefonu, jak ten który dostał Piotrek początkiem lutego, nie spodziewałby się nikt . Zupełnie nikt. Piotrek przecież od momentu zdrady, stał się innym człowiekiem, zrozumiał które wartości są dla niego najważniejsze w życiu - RODZINA. 

Czy to nie było piękne, jak wracając do domu po zawodach brał syna w ramiona i swoją żonę , która była w ciąży. Nie chcieli znać jeszcze płci i nikogo nie poinformowali o ciąży, prócz najbliższej rodziny, a że Patrycja nie utrzymywała żadnych kontaktów ze swoimi rodzicami, oni nie wiedzieli nic o tym, że będą mieli kolejnego wnuka lub wnuczkę.


Był początek lutego, Piotrek wrócił właśnie z zawodów w Japonii, wylądował na lotnisku w Krakowie o 2:00 w nocy... Postanowili razem z chłopakami przespać się w hotelu i rano wrócić do domów..

Napisał do żony tylko SMS-a, że już wylądował i zobaczą się przedpołudniem. Patrycja zdążyła mu odpisać tylko, że go kocha i razem z Pawełkiem nie mogę się doczekać na jego powrót.


Wstał rano po 8:00, wziął szybki prysznic i miał się pakować, gdy nagle zawibrowała jego komórka. Jakiś nieznany numer, ale postanowił odebrać

- Halo? - spytał z zaciekawieniem

- Halo - odezwał się damski głos - Nie poznajesz mnie? 

- Przepraszam, ale nie

- Ola!

I nagle wszystkie wspomnienia do niego wróciły niespodziewanie... 

- Po co do mnie dzwonisz? Skąd masz mój numer ? - był bardzo zdenerwowany i myślał, że rozwali cały hotelowy pokój w drobny mak

- Piotrek... - szepnęła do słuchawki uwodzicielsko... Ja naprawdę nie wiedziałam, jak ci mam to powiedzieć, ale.... jestem z tobą w ciąży.

- Co?!! W jakiej ciąży? - walnął pięścią w nocny stolik

- No tak, nie rozumiesz? To koniec 2 miesiąca... Nie chciałam ci mówić, bo sama nie wiedziałam, jak mam ubrać to w słowa

- W jakiej ciąży, kobieto?! Ja mam żonę, będę po raz drugi ojcem

- Po raz trzeci - poprawiła go Ola

- Nic z tych rzeczy, nie możesz być ze mną w ciąży! Po prostu nie możesz!

- Przypomnieć ci, jak pocieszałeś się w moich ramionach?

- Byłem pijany, ja naprawdę byłem pijany... Czy ty naprawdę chcesz zrujnować mi moje życie, moje szczęście, które zdążyłem odbudować?

- Nie chcę ci nic zrujnować, chcę tylko, abyś wiedział, że będziesz miał kolejne dziecko...

- Olka... Dlaczego ty mi to robisz?

- Co?

- Zwodzisz mnie, uwodzisz swoimi wdziękami. Przez ciebie w szkole średniej przeżyłem poważny kryzys w swoim związku, teraz to samo zrobiłaś w moim małżeństwie, tylko że z większymi skutkami.

- Dziecko nazywasz skutkiem mojego uwodzenia? Nasze dziecko?

- Nie mam pewności, że to jest moje dziecko

- Ale ja daję ci tę pewność

- Ale ja ci po prostu nie wierzę

- To zróbmy test!

- Ok! Zróbmy test!

- Spytam się tylko u lekarza, od którego miesiąca życia można takie testy na ojcostwo wykonywać i ile kosztują

- Zapłacę każdą cenę, aby ci udowodnić, że to nie ja jestem ojcem tego dziecka!

- To się jeszcze przekonamy, Piotrek... - i rozłączyła się

 

Piotrek położył się na łóżku.. Opadł po prostu z sił... A jeśli ona naprawdę jest z nim w ciąży? Jest już zniszczony przez życie... Czemu Bóg zesłał na niego taki los? Pochodzi przecież z dobrego domu, rodzice kochający, do tego rodzeństwo... Wszyscy nieskazitelni jak pierwsza łza...  

Wrócił do domu w złym humorze. Przywitał się z żoną i synem bez jakichkolwiek emocji... Położył się na łóżku i zaczął rozmyślać, czy aby na pewno Ola jest z nim w ciąży.... A jeśli tak, to jak on sobie z tym poradzi...


Ta informacja naprawdę wybiła go z równowagi i przez kilka kolejnych dni. Nie rozmawiał ani Olką ani tym bardziej ze swoją żoną. Ta cała sytuacja zaczęła go bardzo przerastać.



Tymczasem Wiktoria nie mogła się nadziwić, jak piękne i cudowne wyszły zdjęcia ze studniówki. Oglądała je, leżąc na łóżku już po raz tysięczny. Zgrała je na pendrive i następnego dnia zaraz po szkole pobiegła do fotografa. Większość z nich wywołała dwukrotnie. Przechodząc obok jednego ze sklepów zobaczyła coś niesamowitego na witrynie sklepowej. Mały podświetlany globus i zdrapka miejsc, które warto odwiedzić... Musiała to bardzo kupić - Arek niedługo obchodził swoje 21 urodziny. Będąc w domu, usiadła wieczorem przy biurku. Wyjęła z torebki fioletowe pudełko.. Otworzyła je.... Szukała w internecie mnóstwo pomysłów na to, jak pięknie zapakować prezent. Włożyła do środka czerwone ozdobne sianko, do tego kilka cukierków. Na samym środku włożyła globus i zdrapkę.. Wzięła do ręki mnóstwo wspólnych zdjęć ze studniówki. Obwiązała je fioletową wstążką. Chciała już zamknąć pudełko, ale... Czegoś jej jeszcze brakowało. Wyjęła z szuflady czystą, białą kartkę. 

Zaczęła pisać 

"Mam nadzieję, że będą to niesamowite urodziny w twoim życiu 

Wszystkiego co najlepsze, kochanie

Twoja Wiktoria" 

Pod spodem odbiła swoje wymalowane czerwoną szminką usta... 


-Gotowe - powiedziała sama do siebie

Schowała kartkę do pudełka, zamknęła je, a na sam środek przykleiła dużą, brokatową kokardkę. 

Zamknęła pudełko w szafie i już nie mogła się doczekać urodzin Arka.. Jeszcze nigdy nie świętowała urodzin swojego chłopaka i nie wiedziała, jak się ma za to zabrać... 

Czy powinna ubrać się najpiękniej jak tylko potrafi i zrobić wyjątkowy makijaż, czy może jednak zachować się normalnie? Ale chyba urodziny chłopaka są jednym z niezwykłych urodzin w życiu. Nie mogła sobie pozwolić na założenie ciepłej bluzy i poszarpanych jeansów. 


Urodziny Arka wypadały w środku tygodnia, a dokładnie czwartek. Nie mogła sobie pozwolić na to, by wyjechać do Krakowa w ten dzień. Chciała zrobić Arkowi niespodziankę, więc kupiła bilet na pociąg w piątek na godzinę 17.00. 

W czwartek rano, jeszcze przed zejściem na śniadanie napisała do Arka SMS-a z życzeniami. Bardzo krótkimi, ale wiedziała, że prawdziwe życzenia złoży mu następnego dnia 

"Kochanie.. Wszystkiego co najlepsze z okazji twoich urodzin. Dużo miłości i abyś zawsze pozostał sobą. Kocham cię. Twoja Wiktoria" 

Po chwili odpisał 

"Dziękuję za życzenia. Mam nadzieję, że jakoś mi wynagrodzisz to, że nie przyjedziesz do mnie" 


Wiktoria musiała wymyślić małe kłamstwo, że ma do wykonania projekt i nie odwiedzi go w ten weekend. Była pewna, że zrobi mu ogromną niespodziankę. 

W piątek po szkole wróciła do domu. Torba podróżna stała w rogu spakowana już od wczorajszego wieczoru. Nie mogła się doczekać, aż w końcu zobaczy Arka. Dla niej każdy dzień bez ukochanego był jak wieczność. 


Przebrała się w 

Do tego rozpuściła swoje długie włosy i wyprostowała je. Zrobiła jeszcze delikatny makijaż i była gotowa do wyjścia. Tata zawiózł ją na dworzec PKP. 

Gdy wysiadła na dworcu w Krakowie, nabrała sporo powietrza w płuca. Nie mogło się ono równać z tym świeżym górskim, ale przyjeżdżając do Krakowa, czuła już obecność Arka. Nie wydawało jej się, że ich związek jest jak rodem z bajki i że chodzą na długie romantyczne spacery i randki nad Wisłę, chociaż tego bardzo chciała, ale była pewna jednego. Kochała Arka, a on ją i to było teraz najważniejsze.

Wsiadła w taksówkę i podjechała prosto pod jego blok. Widziała z ulicy, że w kuchni pali się żarówka. Był w domu, pewnie zmęczony po treningu... A może wybierał się na spotkanie z kolegami? Miewała w tym momencie różne myśli, że niespodzianka ta nie jest na miejscu...

Raz kozie śmierć - pomyślała i weszła do bloku. 

  Stanęła przed drzwiami i już miała zapukać, gdy usłyszała w środku kilka głosów nachodzących na siebie i ten przeraźliwy damski śmiech.... Przełamała się jednak i zapukała.

- Poczekajcie, zaraz przyjdę! - słyszała głos roześmianego Arka

Otworzył zamaszyście drzwi, a przed nim stała uśmiechnięta Wiktoria z torbą podróżną przewieszoną przez ramię i fioletowym pudełkiem w ręku

- Wszystkiego najlepszego!! - wykrzyknęła i rzuciła się mu na szyję

- Wiktoria! Co ty tutaj robisz? - spytał lekko speszony

- A co? Przyszłam nie w porę?

- Nie.... Jest ok, powiedziałaś, że nie możesz odwiedzić mnie w ten weekend

- Chciałam ci zrobić niespodziankę - i pocałowała go w policzek

- Bardzo mi miło - uśmiechnął się lekko

- To dla ciebie - powiedziała i wręczyła prezent

Arek wziął pudełko i położył na szafce

- Dziękuję

- Nie otworzysz? - spytała smutna Wiktoria

Nagle z kuchni odezwał się piskliwy damski głos

- Aruś, kto tam?

- Aruś?! - zdziwiła się Wiktoria

- Otworzę później, chodź do kuchni -  powiedział , lecz najpierw zdjął z Wiktorii kurtkę i powiesił na wieszaku. 

Wiktoria poprawiła przed lustrem włosy oraz spódniczkę . Arek objął ją w pasie i weszli razem do kuchni.

Przy stole siedziały 3 kobiety i dwóch mężczyzn. Dwie z nich były wręcz "uwieszone na swoich partnerach", a trzecia - blondyna siedziała obok pustego miejsca Arka.

- Chciałbym wam kogoś przedstawić - odezwał się Arek

- Hmm? - spojrzała na Wiktorie dziwnie blondyna

- To jest Wiktoria - powiedział pewniej Arek - Moja dziewczyna - zaakcentował wyraz "dziewczyna", patrząc prosto w oczy blondyny

- Cześć - powiedziała speszona brunetka

Pierwszy z krzesła wstał wysoki brunet o zielonych oczach. Twarz lekko pociągłą i zadarty nos... A podczas uśmiechu w kącikach ust pojawiały się minimalne dołeczki. Przeczesał ręką gęste włosy i podszedł do Wiktorii, podając jej swoją dłoń

- Bartosz jestem - powiedział, a Wiktoria podała mu swoją prawą dłoń

- Wiktoria - powiedziała

Brunet nie odszedł jednak i poczekał aż jego kruczoczarna dziewczyna podejdzie się przywitać

- Maja jestem - uśmiechnęła się szczerze, wyglądała na wesołą

- Wiktoria

Kolejnym z mężczyzn był niski blondyn, który wyglądał jak rozwichrzony nastolatek. Podszedł z zadziornym uśmiechem

- Maciek! - podał rękę

- Wiktoria

Jego towarzyszka o rudych włosach podeszła do Wiktorii

- Paulina jestem - podała rękę - Nie zwracaj uwagi na Maćka, lubi być w centrum uwagi - szepnęła jej do ucha

- Wiktoria - również podała jej swoją rękę - I będę pamiętać - pochyliła się nad rudowłosą dziewczyną

Przyszedł jeszcze czas na blondynę, która niechętnie wstała z miejsca

- Diana - powiedziała opryskliwie, nie podając brunetce ręki na przywitanie

- Wiktoria 

Arek poszedł i przyniósł z salonu fotel, który postawił przy swoim krześle.

- Proszę - uśmiechnął się do swojej dziewczyny , odsuwając fotel

- Dziękuję - odpowiedziała siadając i szeroko uśmiechając się do Arka, nie zważając na to, że blondyna ciągle na nich patrzy.

- Coś do picia?

- Co proponujesz?

- Wodę, wódkę, piwo....

- Jakie masz piwo?

- Warka, Żywiec - wymieniał nazwy, patrząc w szafkę... - O! Karmi żurawinowe jeszcze mam!

- To jakbyś mógł to karmi?

-Oczywiście, kochanie - uśmiech nie schodził mu z ust, wziął z szuflady otwieracz i już otwartą butelkę podał dziewczynie

 Usiadł obok niej... Wiktoria czuła się jednak niepewnie wśród znajomych Arka. Stojąc przed drzwiami słyszała gromkie śmiechy, teraz zapanowała kompletna cisza.

Jedno jednak nie umknęło jej uwagi. Wzrok Bartka i te zielone oczy, które cały czas się w nią wpatrywały.

- Skąd jesteś? - spytał Bartosz

- Z serca polskich gór - Zakopanego - uśmiechnęła się

- Czyli rozumiem, że w wolnych chwilach narty i wycieczki po szlakach - odpowiedział, ciągle patrząc w jej oczy

- I oglądanie skoków! - zaśmiał się Maciek, a Paulina delikatnie szturchnęła go łokciem

- Gdyby to było tylko normalne oglądanie skoków - uśmiechnęła się

- Co masz na myśli? - Bartek był coraz bardziej dociekliwy

- Skoki w moim domu ogląda się całym sobą, a przede wszystkim sercem. 

- Z czego to wynika? - spytała Maja

- Wywodzę się z rodziny skoczków narciarskich. Jak byłam malutka skakał mój tata, obecnie kadrze B znajduje się mój starszy brat.  

- Nie orientuję się w świecie skoków sprzed 15 lat - oznajmiła Diana

- Nazywam się Wiktoria Stoch, gdyby komuś to coś mówiło

I nagle Bartek otworzył usta z niedowierzania

- Od tego Stocha?!!

- Zależy o którym myślisz? - uśmiechnęła się 

- Jesteś córką Kamila Stocha?!!! - Bartek poczuł się, jakby poznał międzynarodową gwiazdę i nie wiedział, co ma ze sobą zrobić

- Dlatego nie lubię dużo o sobie opowiadać. Ciągle słyszę, że to wszystko co robię jest dzięki znanemu nazwisku i przede wszystkim ojcu.

- Ale to musi być niesamowite, że pochodzisz z takiej rodziny! Stary - zwrócił się do Arka - Nieźle trafiłeś

- A dzięki, dzięki! - zaśmiał się Arek

-  Wiecie jak to jest.... Mieszkam w Zakopanem, wszyscy na ulicy mówią mi dzień dobry, chociaż w ogóle ich  nie znam, wyjście z tatą na miasto to wyjście podwyższonego ryzyka, teraz to samo dzieje się z moim bratem. Skoki oglądamy wszyscy, bez wyjątku, krzyczymy  i dopingujemy! Słuchamy ciągle wspomnień taty z konkursów. Co dwa tygodnie jedno z nas - z mojego rodzeństwa  - pełni dyżur z tatą przy jego gabinecie trofeów, gdzie z nim czyścimy to wszystko, raz na 2 miesiące jest to gruntowne czyszczenie i wycieranie, a nie ukrywam, trochę tego jest. Kryształowej Kuli jak była mała nie dawał mi dotknąć, teraz ich się sporo nazbierało, więc powiedział, że może dać mi jedną do pokoju - zaśmiała się, a z nią wszyscy prócz Diany - jednak to Medale Olimpijskie to naprawdę... cenne dla niego trofea. Jak je wyciera, to zawsze zatrzymuje się na moment i wspomina wszystkie wydarzenia...

- Twoja mama to Kasia? - spytała Maja

- Tak

- Jesteś do niej bardzo podobna... Teraz to zauważyłam

- Charakter mam również po niej. Piotrek - mój starszy brat to cały tata - i wygląd i charakter, a reszta mojego rodzeństwa... Pół na pół

- Ile masz rodzeństwa?

- 5

- Wow! - krzyknął Maciek

- I jednego bratanka, a drugi w drodze!

- To gratulujemy, będziesz ciocią!

- Już nie mogę się doczekać, to naprawdę niesamowity moment dla rodziny, jak pojawia się w niej dziecko... Mój tata ma dwójkę rodzeństwa, za to mama już czwórkę. Wychowywałam się w ogromnym świecie skoków, więc każdy skoczek to wujek, a żona to ciocia, wspólne uroczystości jak urodziny ich czy dzieci to dla nas było święto, więc naprawdę mocno przeżywaliśmy każde narodziny. A teraz to  już w ogóle idzie zwariować! Moja mama nie wie, w co ma włożyć ręce, tata to samo, bo w końcu zostaną po raz drugi dziadkami. Moja prababcia powita kolejnego praprawnuka.... Niesamowite jest patrzeć, jak te więzy rodzinne się pogłębiają

 

Rozmowa zaczynała przebiegać spokojnie, gdy nagle Arek palnął przez głupotę, z racji tego, że był lekko wstawiony, że jego ukochana umie pięknie śpiewać.

- Nie gadaj! - wrzasnął Maciek

- Zaśpiewaj nam coś - powiedział Bartek i podparł głowę rękoma, aby móc lepiej się wsłuchać

- Zależy... co chcecie usłyszeć..

- Piosenkę, którą kochasz..

- Pełno jest takich.

- Wybierz jedną

 

Wiktoria lekko poprawiła włosy i zaczęła śpiewać... 

 

Gdy zły los wróżbami swymi w dobry zmienia
Cyganeczka w kartach szuka pocieszenia
A w nich każdy z czterech królów ma swój tron
Czterech królów, władców czterech świata stron
 
W tej kierowej, dawidaj, przez rok cały jest lipiec
A w treflowej, dawidaj, szumi las głosem skrzypiec
W tej karowej, dawidaj, gwiazdy są bardzo tanie
A w pikowej, dawidaj, są szczęśliwi Cyganie
 
Bo tam wszędzie władza czterech królów sięga
Gdzie się błękit nieba wsparł na widnokręgach
Wedle prawa co powstało z dobrych wróżb
W cztery strony świata można ruszać już
 
W tej kierowej, dawidaj, wiatr się w lasach zabłąkał
A w treflowej, dawidaj, złoto rodzi się w strąkach
W tej karowej, dawidaj, ludzi złych diabli wzieli
A w pikowej, dawidaj, nie ma nic prócz niedzieli
 
Kiedy wiatr mi, Cyganeczko, w oczy wieje
Kiedy jakoś nie chcą spełniać się nadzieje
Zamiast konia mi na drogę wróżbę daj
Zwiedzę cztery świata strony, dawidaj
 
W tej kierowej, dawidaj, nawet gorycz jest słodka
A w treflowej, dawidaj, może wreszcie go spotkam
W tej karowej, dawidaj, wszystkie smutki wyrzucę
A z pikowej, dawidaj, znów szczęśliwa powrócę


Zbyt mocno wczuwała się w śpiewanie, bo każdy ruch ręką był nawet przemyślany...Zamknęła oczy i wręcz odfrunęła... A Bartek nie mógł spuścić z niej wzroku, co zauważył Arek.... I po zaśpiewanej piosence i brawach dla jego ukochanej, złapał Wiktorię za rękę i ją pocałował

- To piosenka ludowa? - spytała Diana

- Nie! - oburzyła się lekko Wiktoria - To piosenka Anny German

- Nie znam - powiedziała Diana

- Anny German?! - aż wzdrygnął się Bartek

- Tak

- Moja babcia ma jej autograf.... - powiedział - To najcenniejsza rzecz w jej domu, nuci czasami jej piosenki

- Muszę koniecznie poznać twoją babcię - uśmiechnęła się 

- Tak... - zawtórował jej Bartek - Musisz koniecznie...

Arek lekko nie wytrzymał tego i złapał Wiktorię za kolano, dając Bartkowi jasno do zrozumienia, że Wiktoria jest jego dziewczyną, a on wyraźnie się do niej lepił... 

Maja również to zauważyła i złapała Bartka za rękę

- A może pojedziecie z nami na Mazury? - spytała Paulina Arka i Wiktorii, patrząc na Maję - Poszukujemy trzeciego duetu do naszego domku... Artur z Lidką nam się wykruszyli.

- Dobry pomysł! - odezwał się Bartek...

- Zależy od mojego treningu - powiedział Arek

- I od mojej szkoły... Piszę w tym roku maturę... Nie mogę sobie odpuścić kilku dniu

- Wyjeżdżamy na weekend - powiedziała Paulina

- To jeśli tak, to reszta zależy od Arka.... Nie chcę, aby przez moje zachcianki rezygnował z treningów.


Impreza , albo raczej posiadówa skończyła się o 2:00 w nocy. Wiktoria pomogła Arkowi sprzątnąć wszystko do zmywarki...

Usiadła na kanapie w salonie, nie była śpiąca. Arek usiadł obok niej, trzymając w ręku fioletowe pudełko.

- Czekałem z tym na odpowiedni moment.

Otworzył pudełko i wyjął z niego globus ze zdrapkami

- Zastanawiałam się, co kupić facetowi, który ma wszystko...

- I kupiłaś mi cały świat? - uśmiechnął się

Wyjął globus i położył na stoliku. Tak samo z kartką z życzeniami... Kolejną częścią prezentu były słodkości  i zdjęcia ze studniówki.

- Już są?! - zdziwił się 

- Tak, już są

Wiktoria wtuliła się w Arka i razem przeglądali zdjęcia

-  Pięknie wyglądałaś, zresztą jak zawsze.... - pocałował ją w czoło

Po przejrzeniu zdjęć położyli się na kanapie. Dokładnie to Wiktoria położyła się na Arku i wtuleni w siebie, delikatnie całowali się.

Wiktoria ukradkiem zabrała ze stolika cukierka czekoladowego, który był dołączony do prezentu. Rozpakowała go... I przejechała nim po swoich wargach, po czym pocałowała Arka..

- . A cóż to za słodki pocałunek - uśmiechnął się Arek... 

Był taki szczęśliwy , nie wiedząc jednak jak przekazać jej, że we wtorek jedzie na badania, które zaważą o jego życiu...

Arek odgarnął kosmyki włosów z twarzy Wiktorii

- Myślałem, że zaśpiewasz "Jedna chwila wystarczyła" - szepnął jej do ucha

- No co ty... - powiedziała oburzona - To jedyna piosenka, którą będę tylko tobie śpiewać..

- Bo od niej wszystko się zaczęło - i w tym momencie wpił się w jej usta

Noc spędzili w swoich objęciach na kanapie.... Całując się i przytulając do samego rana...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                                                 kiki2000

Komentarze