Numer 501 - Problemów ciąg dalszy

 Katarzyna nie mogła spać całą noc. Chodziła najpierw po całym domu, a około 2:00 koczowała pod pokojem córki, słysząc jej przeraźliwy płacz. Chciała jej pomóc, ale sama nie wiedziała, jak... Nawet chęć odjęcia cierpienia była niemożliwa.. O 5:00 wróciła do sypialni. Kamil również nie spał. Martwił się o najstarszą córkę i żonę.

- Połóż się - powiedział do Kasi

- Nie usnę

- Przecież idziesz do pracy

- Wiem, że idę, ale.... nawet nie mam na to najmniejszej ochoty. Ty też powinieneś spać

- Ja się wyśpię w dzień

- Ach ,tak! Przecież zapomniałam, że mój mąż  jest emerytem! - zaśmiała się, ale humor po chwili znikł.


***

Teraz to Wiktoria stała pod drzwiami i podsłuchiwała, tak bardzo chciała do nich wejść  i ich przytulić, ale słyszała, że rozmawiają o czymś bardzo poważnie

-  O czym jej opowiadałeś?

- O nas - odezwał się Kamil - O naszych początkach

- Myślisz, że to podziałało? - spytała

- Myślę, że tak.. Było jej lepiej

- Kamil... - Kasia przybliżyła się do męża - Pamiętasz, jak... jak byłam w ciąży z Izabelką.. Wykryto wtedy u mnie torbiela na jajniku....

- Tak, pamiętam - głos Kamila był bardzo drżący

- Nie wiem, jak ci mam to powiedzieć.... Ale pojawił się na drugim 

Kamil zamarł, tak samo jak i Wiktoria za drzwiami

- Ale... ale jak to? Robiłaś badania? Kiedy?

- Dzisiaj otrzymałam wynik, jak wróciłam z pracy... 

- Czemu nic mi nie powiedziałaś?

- A co miałam mówić... Sama chciałam się najpierw sprawdzić

- Sprawdzić? Kasiu, przecież to są poważne sprawy

- Wiem, Kamil... Wiem... 

Kamil przełknął nerwowo ślinę i objął Kasię

- Jakiej wielkości?

- Powiedzieli mi, że jak winogrono

- Czyli tak jak wtedy?

- Tak...

- Kiedy usuwasz? 

- Za tydzień mam zabieg w piątek po południu, dlatego w piątek nie mogę iść do pracy, w czwartek wieczorem mam się wstawić do szpitala

- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś? Że się jakoś źle czujesz?

- Wiesz, że teraz wszyscy chuchamy na Patrycję, bo jest w ciąży. Staramy się nie denerwować, aby ta zła atmosfera nie wpłynęła na Wiktorię, chociaż Arek doświadczył jej wielu wrażeń.

- Ale co ci konketnie powiedział lekarz?

- Że nie jest to groźne i do wycięcia. Nie stanowi to jednak dla mnie takiego zagrożenia, jak wtedy...

- Oby się to już skończyło - powiedział i mocniej przytulił ją do siebie

A Wiktoria z większymi łzami w oczach wróciła do pokoju. 

 

-  Nie mówmy nic dzieciom, proszę...

- Przecież pójdziesz do szpitala, Kasiu...

- Dowiedzą się w czwartek

- Kasiu, źle robisz...

- Ale nie mam innej opcji

 

 

***

Nastał kolejny dzień. Kasia nie spała, całą noc, więc już przed 6:00 poszła do łazienki i założyła


Włosy związała w wysokiego kucyka i zeszła na dół, aby zrobić śniadanie. Po chwili w kuchni pojawiła się Wiktoria. Ubrana w


Do tego wyprostowała swoje długie włosy

- Dzień dobry! - powiedziała do mamy

- A co ci się tak humorek trzyma? - spytała Kasia

- Bo widzę, że ty jesteś smutna

- Nie jestem smutna, ale zmęczona - powiedziała jej mama

- Trzeba było spać, a nie koczować pod moim pokojem

- Wiktoria?  - Kasia była w szoku

- Tak, mamo? 

- Myślałam, że śpisz

- Tak samo myślałaś, że śpię, kiedy rozmawiałaś z tatą o tym, że masz torbiela

- Ciiii! - odezwała się Kasia - Ty to taka w gorącej wodzie kąpana po tatusiu. Ja myślałam, że ty będziesz po Arku tygodnie rozpaczała, a ty już dzisiaj...

- Mamo... Ty i tata jesteście dla mnie najważniejsi... A ty teraz masz problemy ze zdrowiem

- Ale kochanie... - usiadła obok niej - Nie mów tylko nikomu.. Nie chcę nikogo stresować, naprawdę...

- Masz moje słowo, ale... mamo.. - złapała ją za rękę - Nie ukrywaj przed nami takich rzeczy.. Nawet tata dopiero się wczoraj dowiedział.

- Nie chciałam, abyście się o mnie martwili

- Ale my zawsze się o wszystkich martwimy, a my przecież będziemy cię wspierać - przytuliła się do mamy

W tym momencie Kamil wszedł do kuchni w piżamie

- A co tutaj się dzieje? Wspieramy Wiktorię?

- Chyba mamę - odezwała się Wika

Kamil był w szoku, ale Kasia kiwnęła mu ruchem głowy , że Wiktoria o wszystkim wie

- Rozumiesz, Wikusia - odezwał się Kamil - Zęby na kłódkę

- Ok, tatuś.... 


Po chwili wszyscy powoli schodzili na śniadanie i wybierali się do szkoły i do pracy. Chociaż i tak pracą Kasi była szkoła..

Kamil również pojechał do klubu, gdzie dzisiaj miał brać udział w treningu, ale również miał mnóstwo papierkowych spraw. Gdy wklepywał wszystko do komputera, zadzwoniła do niego Patrycja

- Halo, Patrycja?

- Halo... Mam pytanie, czy Piotrek do taty nie dzwonił tak zupełnie przypadkiem?

- Nie, a coś się stało?

- Miał być 3 godziny temu, bo pisał mi SMS-a w nocy, a teraz go nie ma. Dzwoniłam 2 razy do niego, ale nie odbiera. Nie chcę dzwonić po raz kolejny, bo jeszcze pomyśli, że coś się stało...

- Nie dzwonił... Ale nie martw się. Ja nigdy nie wracałem punktualnie do domu, ale jak zadzwoni do mnie, to dam ci znać

- Dziękuję....

Kamil odłożył telefon i nie martwił się w ogóle o Piotrka w przeciwieństwie do Patrycji, która siedząc w domu w ciąży z opuchniętymi stopami czekała na rozwiązanie... Zostało jej jeszcze 3 miesiące. Pawełek był bardzo niegrzecznym dzieckiem, przez co Patrycja od momentu pobudki przez kilka godzin była bardzo zmęczona.

Nie wiedziała więc, co tak naprawdę dzieje się z Piotrkiem, a on siedział w mieszkaniu Olki i z niedowierzaniem patrzył na badania DNA nienarodzonego dziecka

- To niemożliwe! - powiedział

- Piotruś, to prawda.. Ja jestem z tobą w ciąży!

- Mówię ci Olka... To nie może być prawda...

- Mówiłam ci od samego początku... To koniec 5 miesiąca... Będziemy mieli córeczkę... Jeszcze twój syn i nasza córka będą przyjaciółmi w przedszkolu!

- Olka! Nie gadaj głupot!

- Ja nie gadam głupot.... To będzie niesamowite... - złapała go za rękę, ale on szybko ją zabrał, patrząc znów z niedowierzaniem w badania

- Nic nie będzie niesamowite

- Piotruś..

- Nie mów do mnie, Piotruś!!!

- Ale przecież będziemy mieli córkę! Musimy wybrać dla niej imię

- Ja nie będę wybierał żadnego imienia

- Ale jesteś ojcem, ja ciebie podam w papierach

- Nigdzie mnie nie podawaj!! - wstał zamaszyście z krzesła

- Ale jesteś ojcem!

- Ale czy ty nie rozumiesz, że to ty mnie tutaj zaciągnęłaś i wykorzystałaś to, że byłem pijany!! 

- Ale ja cię kocham! 

- Ale ja ciebie nie! Ja mam żonę, będę po raz drugi ojcem!

- I po raz trzeci - wtrąciła się Olka

- Czy ty naprawdę jesteś taka głupia, czy tylko udajesz?!

- Piotruś, uspokój się

- Nie mów tak do mnie, rozumiesz?! - podniósł z nerwów prawą dłoń - Gdybyś nie była kobietą... Źle by się dla ciebie skończyła ta rozmowa!

- Czyli tylko dlatego, że jestem kobietą, a to, że jestem w ciąży... W ogóle cię nie interesuje?

- Skończmy ten temat!

Olka jednak wstała z miejsca i podeszła do Piotrka i przytuliła się do niego. Chciał się wyrwać z tych objęć, ale zrozumiał powagę sytuacji. Olka była w ciąży, nie chciał zrobić jej, ani dziecku krzywdy...

- Ja cię kocham... - zrozum to. 

Piotrek spojrzał na Olkę... Była wysoką brunetką, do tego ten ładny makijaż. Wyglądała bardzo ładnie w tej granatowej sukience. Była również szczupła, przez co brzuszek nie zdradzał końcówki piątego miesiąca... Potem zamknął oczy i przytulił ją mocniej.. Sam nie wiedział, dlaczego... Wąchał niesamowity zapach jej włosów... I wyobraził sobie Patrycję. Również była piękną kobietą, ale druga ciąża nie służyła dla jej wyglądu.. Do tego ciągle była zmęczona opieką nad Pawełkiem... A od Olki tryskała energia... 

Nagle Piotrek poczuł dziką rządzę w całym ciele. Otworzył oczy i spojrzał na Olkę. Wyglądała cudownie... Jeszcze ten biust i zgrabne nogi sprawiły, że nie mógł się opanować... Położył ręce na jej policzkach i podniósł głowę do góry. Zanim brunetka zdążyła cokolwiek powiedzieć, wpił się w jej usta tak, że nie mogli wyrwać się ze swoich objęć.. Jego ręce powędrowały na jej tyłek, a ich pocałunki stawały się bardziej namiętne... Dziewczyna wplotła rękę w jego włosy, a drugą włożyła pod koszulkę... Piotrek schodził coraz niżej ust, a Ola odchylała się coraz bardziej, kładąc się na stole. Piotrek starał się być ostrożny, wiedział, że dziewczyna jest w ciąży i nie przygniatał jej ciężarem swojego ciała... Gdy brunetka oddychała coraz ciężej, położył swoją dłoń na jej udzie i wędrował coraz wyżej, trafił do bielizny, którą zdjął jednym ruchem... Olka oplotła go w biodrach swoimi udami zaraz po tym jak zdjął spodnie i swoją bieliznę... To było niesamowite kilka minut... Przez cały ten czas, szeptał jej, jaka to ona jest niesamowita... Ona zaś mówiła mu to samo, przeplatając z wyznaniem miłości... 

Gdy już ta chwila minęła, Piotrek... zrozumiał, co przed chwilą zrobił. Piekielna męska rządza sprawiła, że po raz kolejny zdradził swoją żonę i gdy już miał się ubierać i wychodzić jak najszybciej z tego mieszkania, Ola podeszła do niego od tyłu... Włożyła ręce pod jego koszulkę i dotykała każdy mięsień brzucha, a potem schodziła niżej...

- Nie mogę - powiedział do niej, chociaż czuł, że ponownie cały się rozpala

- Nie możesz, nie chcesz, czy sumienie ci nie pozwala? - spytała 

Piotrek odwrócił się do niej przodem.

- Ale... czy nie zrobimy krzywdy małej? - spytał i dotknął brzucha

A Olka rozczuliła się, gdy tak powiedział o ich dziecku.

- Jak będziesz ostrożny - uśmiechnęła się 

- Ja zawsze jestem ostrożny  - i zaczął ją namiętnie całować, a po chwili wylądowali w sypialni...

I znów po tych kilkunastu minutach namiętności, Olka wtuliła się w nagi tors Piotrka... On jedną ręką dotykał jej ciążowego brzucha... 

- Wiesz... - zaczęła, robiąc kółeczka palcem po jego klatce piersiowej - Od zawsze cię kochałam... Jesteś dla mnie facetem ze snów

Ale Piotrek jej nie odpowiadał. Dręczyły go wyrzuty sumienia z racji tego, że znów zdradził żonę... Ale nie mógł tego przerwać... To było silniejsze od niego samego

- Do tego jesteś taki męski.... - schodziła ręką coraz niżej, poza pępek...

- Olka... - przerwał jej.. - Zróbmy sobie przerwę..

- Jak to? - oburzyła się

Piotrek wstał z łóżka i zaczął szukać po mieszkaniu swoich ubrań. Gdy już ubrany wrócił do sypialni, naga Ola czekała na niego w łóżku... W tych rozczochranych włosach wyglądała jeszcze seksowniej.

- Ja wiem, że już czasu nie cofniemy.. Ale... ja jestem w trakcie sezonu, mam żonę, syna, niedługo drugiego syna i chcę.. żebyś wiedziała, że to oni są dla mnie najważniejsi.

- Ja cię rozumiem... Ale pamiętaj, że ja cię kocham..

- A ja nie wiem, co do ciebie czuję... Ale naprawdę zróbmy sobie przerwę. Nie spotykajmy się. Jakbyś czegoś potrzebowała... Czy coś by się działo z małą.. to napisz do mnie... A ja się zbieram - spojrzał na telefon - Patrycja do mnie już dzwoniła.. Cześć! - powiedział i wyszedł z mieszkania

A Olka jak echo powtórzyła jego "Cześć" i położyła się na łóżku.. Dotknęła swojego brzucha i powiedziała:

- Widzisz kochanie.. Już się tatuś do ciebie przekonał... Jeszcze kilka  razy mamusia zakręci tyłkiem i piersiami przed nim i będzie nasz... I pamiętaj.. Na każdego faceta to działa... Tatuś nie jest żadnym wyjątkiem.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                                 kiki2000

 

Komentarze