Piotrek wrócił do domu. Przez całą drogę miał wyrzuty sumienia, ale niestety... silna rządzą okazała się mocniejsza niż rozsądek po raz kolejny z rzędu. Stanął przed drzwiami w pełnymi torbami sprzętu i ubrań z konkursu Pucharu Świata. Zapukał do drzwi, bo jak zwykle zapomniał kluczy, o czym przypomniała mu żona.
Po chwili usłyszał, że ktoś idzie w kierunku drzwi, śmiejąc się i po chwili w drzwiach stała Patrycja, na widok której Piotrek zrobił wielkie "Wow". Stała przed nim w dopasowanych jeansach i czerwonej tunice. Włosy związane w warkocza i na nosie okulary. Za nią, przyczepiony do jej nogi
- Tatuś! - powiedział, wyciągając do niego ręce
Piotrek wziął syna w ramiona i mocno przytulił do piersi... Tuląc go mocniej, wziął na ręce i mając jedną wolną rękę, przytulił żonę i pocałował ją w usta
- Dzień dobry, kochanie! - powiedział do niej bez zająknięcia
Sam się dziwił, jak świetnym jest graczem i potrafi niesamowicie udawać dwie twarze... Postawił synka na nogi i wciągnął torby do środka.
- Jesteś sama?
- Tak, twój tata pojechał do klubu
Piotrek zamknął za sobą drzwi i zaczął zdejmować buty i kurtkę, kładąc te części swojej garderoby w przedpokoju. Następnie usiadł na kanapie w salonie, a mały Pawełek dołączył do niego. Po chwili Patrycja odezwała się z kuchni do męża
- Chcesz coś do picia?
- Nie, dziękuję
Po kilku minutach usiadła obok męża z kubkiem herbaty w ręku.. Wtuliła się w jego ramię..
- Ja wiem, że jeszcze przed tobą wiele lat skakania, ale ja naprawdę nie mogę się oderwać od ciebie - powiedziała - I nie wyobrażam sobie, jak to będzie coraz ciężej z każdym rokiem
- Będzie dobrze - ucałował żonę w czoło i położył dłoń na jej brzuchu - A jak nasz synuś? - uśmiechnął się
- Dobrze... W piątek jadę na kolejne badania, trochę się boję, ale..
- Wszystko będzie dobrze
- Z jednej strony tak, ale z drugiej... Nie będzie ciebie obok mnie.
- Będę cię wspierał duchowo - uśmiechnął się
W tym momencie do domu wszedł Kamil - cały w skowronkach
- Już jesteś! - powiedział do syna i podszedł go przytulić na przywitanie
- Jestem jestem
- Patrycja się martwiła, bo nie wróciłeś o czasie. Nawet i do mnie dzwoniła. Dobrze, że mamie nie mówisz, o której miałbyś być punktualnie, bo już by sobie włosy z głowy wyrywała
Kamil usiadł na fotelu , a na jego kolana wskoczył Pawełek
- Fajnie u dziadka? - spytał
- Cudownie! - krzyknął mały, a Kamil wtulił się w wnuka
- Poczekajcie, zrobię wam zdjęcie! - odezwała się Patrycja, szukając nerwowo telefonu, jednak Piotrek wyciągnął do niej pomocną dłoń , podając swoją komórkę
Patrycja zrobiła więc im wspólne zdjęcie i pokazała Kamilowi.
- To teraz ja zrobię wam - powiedział i wyłączył galerię w telefonie syna, klikając aparat - Uśmiech!
Piotrek przybliżył się nieco do Patrycji i objął ją w pasie, kładąc palce na ciążowym brzuchu. Po kolejnym zdjęciu, Pawełek krzyknął
- Ja też! - i zszedł z kolan dziadka, siadając na kolanach taty
Po zrobieniu zdjęć, Kamil oddał synowi telefon
- A nic jeszcze nie mówiliście na temat imienia - wtrącił się
- Bo jeszcze nie do końca wiemy - powiedział Piotrek
- Czyli coś macie na oku?
- Kilka... - powiedziała Patrycja - Ale pomysłów multum i ciężko się zdecydować
- Ja pamiętam, jak Kasia była w ciąży i się kłóciliśmy o imię dla ciebie... Ona chciała za wszelką cenę, aby był Karol, a ja robiłem sobie żarty i mówiłem, że będzie Piotr - po Piotrku Żyle i że Piotrek będzie twoim chrzestnym i świadkiem na naszm ślubie. Bo to był taki okres, że robiliśmy sobie z Piotrkiem wiele żartów. I jak Kasia urodziła i byliśmy w szpitalu, przyszła pielęgniarka i oczekiwała od nas imienia, bo musiała podać do danych i ogólnie, mieliśmy mało czasu. I wtedy Kasia bez zastanowienia powiedziała "Proszę zapisać. Piotr! Piotr Stoch" Więc... Masz imię po Piotrku Żyle!
Patrycja nie mogła powstrzymać się od śmiechu
- Ale aż takich żartów nie robisz. Mam nadzieję!
- Zobaczymy! - uśmiechnął się pół szczerym uśmiechem
***
Nadszedł piątek. Po szkole Wiktoria wróciła do domu. Mama siedziała w kuchni i sprawdzała jakieś kartkówki
- Hejka! - powiedziała do mamy i w podskokach ruszyła po schodach na górę
Rzuciła torebkę na łóżko i poszła do łazienki wziąć prysznic. Po wyjściu z łazienki, przebrała się w
Wyjęła z szafy torebkę, schowała do niej portfel i telefon i zagadkową białą teczkę. Zbiegła ze schodów i rzuciła do mamy
- To ja jadę do Magdy!
Wzięła z szafki kluczki do białego Mercedesa i już po 20 minutach stała pod domem Magdy. Iwona już była w środku i czekały tylko na Wikę. Magda otworzyła brunetce drzwi i przywitały się uściskiem.
- Nareszcie jesteśmy w pełnym składzie! - powiedziała Iwona
Wiktoria bez słowa usiadła w salonie na kanapie.
- Kawy, herbaty, może winka? - proponowała Magda
-Nie, no co wy. Jestem samochodem.
- Ok, to herbatka?
- Może być
- Owocowa, zwykła?
- Głupio się pytasz
- No pytam się! Przecież może rozstanie z tym palantem cię zmieniło.
- A właśnie powiem wam, że myślałam, że będę gorzej rozpaczać - stwierdziła Wika
- Ja to samo! Że to będzie morze łez, a tu już po sprawie - zaśmiała się Iwona
- Ale naprawdę nie robisz żadnych zmian w życiu?
- Właśnie... - zawahała się Wiktoria
- Co? - spytała Magda z kuchni
- Arek ciągle mi powtarzał, że kocha te moje włosy, więc.... chcę je obciąć... Do ramion!
- WOW! - krzyknęły Iwona z Magdą
- Jutro jadę do fryzjera mam na 10:00.
- No to czekamy na efekty
- Trzeba coś zmienić w swoim życiu.. - westchnęła
Ale po chwili powiedziała z wielką werwą i energią w głowie
- Ale nie po to się spotkałyśmy! - powiedziała i wyjęła z torebki białą teczkę
- Wow, ty to jesteś przygotowana! - odezwała się Iwona
- Ja mam wszystko wydrukowane - powiedziała Magda, która przyniosła im herbaty i pobiegła do swojego pokoju, z którego przyniosła plik dokumentów, spakowanych w koszulki na dokumenty
- A WIĘC.... - zaczęła Wiktoria, wyjmując kilka kartek - Tutaj mam jego dokumentację medyczną ze szpitala w Zakopanem
- A skąd ty masz takie informacje? - wrzasnęła Iwona
- Kobietki, ma się swoje znajomości... Ale wróćmy do sedna . Wiem wszystko, naczytałam się o białaczce, do tego wtedy ten nowotwór pokrzyżował mu plany. Wiem, że przechodził leczenie w Niemczech.
- Dobra, ja mam jego zdjęcia z treningów tych po powrocie - pokazała Magda wydrukowane zdjęcia - Widać, że pełen energii do działania - mówiła, przekazując zdjęcia na boki dziewczynom
- Widać... - mówiła Iwona - Cieszy się z powrotu na boisko
- No właśnie. A patrzcie na te focie z okresu ostatniego miesiąca - podawała zdjęcia dalej Magda - Widzicie ten grymas?
Wiktoria złapała zdjęcie, na którym złapał się za brzuch
- Co mu jest?! - była wyraźnie wystraszona i nie mogła oderwać wzroku od fotografii
- To zdjęcie dokładnie sprzed 2 tygodni - powiedziała Magda, szukając czegoś w teczce
Wiktoria patrzyła na twarz Arka przepełnioną bólem... Nie wiedziała, jak może ulżyć jego cierpieniu. Tak naprawdę nie wiedziała, co się z nim tak do końca dzieje
- Przepraszam dziewczyny, ale muszę użyć najwyższej władzy- powiedziała i wyjęła telefon
Znalazła w kontaktach telefon do Bartka i do niego zadzwoniła. Odebrał natychmiastowo
- O! Hej, miło że dzwonisz
- Cześć, Bartek... Mam takie pytanie. Martwię się o Arka... Nie wiesz, gdzie on jest? W sensie, czy u niego ok, bo... boję się o niego
- To Arek nic ci nie powiedział? - spytał zszokowany
- A co Arek miał mi powiedzieć?! - serce waliło jej jak młot
- To jeśli on ci tego nie powiedział, to ja tym bardziej nie powiem
- Bartek! Gadaj co się dzieje, bo zaraz wsiadam w samochód i jadę do Krakowa!!
- Wiktoria, ja cię bardzo proszę. Wiem, że się z tobą rozstał dla twojeg dobra
- Jak to się mógł rozstać ze mną dla mojego dobra?! Ty się słyszysz, jak to w ogóle brzmi?
- Muszę kończyć, Wiktoria - rozłączył się
- Bartek! Nie rozłączaj się! Bartek!! - krzyczała do telefonu, po czym rzuciła w nim o podłogę
Magda z Iwoną przytuliły Wiktorię.
- Wyraźnie nie był ciebie wart... - szepnęła Iwona
- Tylko ja go kocham! Czy on tego nie może zrozumieć?! - znów zaczęła płakać - I czemu powiedział mi to samo?!
Dziewczyny mocniej przytuliły brunetkę, ale Wiktoria zamaszyście wstała i nerwowo chodziła po salonie w domu Magdy
- Bartek mi powiedział.. - mówiła już bardziej opanowana - Że... Arek mi czegoś nie powiedział
- Ale ja nie skończyłam - powiedziała Magda
- Co tam masz? - spytała Iwona
Magda wyjęła z koszulki ostatni raport z treningu Wisły Kraków
- Arka nie było na żadnym treningu w tym tygodniu..
- Ale szuja! - krzyknęła Wiktoria - Jadąc na Mazury powiedział mi, że w poniedziałek ma trening! No nie mogę!! - była tak nabuzowana, że myślała, że rozwali ten szklany stolik
Wciąż nerwowo chodziła, a wręcz biegała po salonie...
- Ja już wiem... Wiem! - krzyczała - Arek mi nie powiedział... On gdzieś wyjechał! Pewnie gdzieś do szpitala! Może to nawrót! Jak to znowu białaczka?! Znowu ta ostra?! - złapała się za głowę i myślała, że wyrwie swoje włosy z głowy
- A wyrywaj te włosy! - powiedziała Magda - Przecież i tak je jutro obcinasz!
- Ale nie mogę mieć powyrywanych włosów! Tata zaprosił mnie na konferencję swojego klubu jutro o 15:00. Muszę się wyrobić, aby zdążyć zrobić się na bóstwo!
- No to z takimi włosami, to masz rację, nie wypada - powiedziała Iwona
- To musisz kreację wybrać! - krzyknęła Magda, jakby dopiero co się obudziła.
- Jakie kreacje?! - zdenerwowała się Wika - Ja tu mam Arka na głowie!
- Mówiłaś, że ci przeszło - powiedziała Magda
- Nieprawda!!
Wiktoria zabrała swoją torebkę, teczkę i znalazła na podłodze telefon. Wyszła z domu Magdy. Wpadła do samochodu jak huragan i się rozpłakała na dobre... Dopiero po chwili odpaliła samochód i wróciła do domu. Nie zauważyła nawet Olka, który siedział w kuchni.
Olek odruchowo wyjął telefon i napisał do Arka
"Wróciła od psiapsiółek. Płacze"
W tym momencie do kuchni wpadła Kasia
- Do kogo ty tak SMS-y piszesz?
Olek zestresował się, schował telefon do kieszeni i z drżącym głosem odpowiedział
- Do ... kolegi...
- Mam nadzieję... Nie kłam, bo się wyspowiadasz... - zaśmiała się - A do komunii idziesz przecież...
- Dobra, mamuś.. Lecę do siebie na górę! - i wbiegł po schodach na górę
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz