Numer 505 - "Randka"?

 Wiadomość o tym, że Kasia musi przebyć operację w szpitalu sprawiła, że w domu Stochów zapanowała grobowa cisza. Każdy martwił się o jej stan zdrowia, a noc z czwartku na piątek przez nikogo nie była przespana. 

W piątek około 12:00 na Kasię czekała sala operacyjna. Kamil od rana krzątał się po domu, nie mogąc znaleźć sobie miejsca i chociaż żona zapewniała go, że to tylko małe wycięcie i w poniedziałek dostaje wypis, on dostawał wręcz szału. O godzinie 9:30 nie wytrzymał z tych nerwów związanych z oczekiwaniem i wsiadł w samochód, nie mówiąc nikomu i pojechał do szpitala. Kasia leżała jeszcze na łóżku i szukała czegoś w telefonie, gdy do sali "wpadł" wręcz jej mąż

- Jak się czujesz, kochanie? - spytał od razu , wchodząc 

Kasia aż podskoczyła na widok męża, wystraszył ją

- KAMIL! - prawie na niego wrzasnęłam - Ja ci mówiłam, żebyś tutaj nie przyjeżdżał, bo wszystko jest pod kontrolą

- Nic nie jest pod kontrolą, bo ja całą noc nie mogłam spać i teraz wypiłem 2 kawy i działam jak automat!

- Przecież ty nie możesz pić tyle kawy, no co ty!

- Ale bez niej bym nie funkcjonował - pochylił się nad żoną i pocałował ją w czółko

- Oj... Ty mój... mężusiu - zaśmiała się, dotykając jego policzka

Kamil zachwycał się w głębi serca wyglądem żony. Nawet w tej rozczochranej fryzurze, w piżamie na szpitalnym łóżku wyglądała cudownie

- Czy ja ci dzisiaj mówiłem, że wyglądasz pięknie?

- A ja dzisiaj się z tobą w ogóle nie widziałam!

- Będę czekał na ciebie tutaj pod salą

- Nie ma potrzeby

- Ale ja bez ciebie strasznie się nudzę - wziął żonę za rękę

- Oj.. Wyobraź sobie, że... na przykład wyjechałam na jakąś wycieczkę kilkudniową

Kamil zamknął oczy i po chwili otwierając je, powiedział:

- Yyy... Nie mogę sobie tego wyobrazić!

Oboje wybuchnęli śmiechem

- Mam do ciebie pytanie - zaczęła Kasia

- Tak?

- Czy ty nie zauważyłeś, że... Wiktoria coraz częściej gdzieś wychodzi? Uśmiecha się podejrzliwie

- Może odreagowuje po tym rozstaniu?

- Wydaje mi się, że już pewnie ma jakiegoś chłopaka, albo dopiero co go poznała

- Nie wydaje mi się... Chociaż teraz w tych czasach to naprawdę wszystko jest możliwe

- Ok, ale nie wydaje ci się , że to zbyt wcześnie? Przecież dopiero co wyjechała z Arkiem na Mazury, a teraz..

- A może chodzi na spotkania z Magdą i Iwoną?

- Tydzień temu po tej konferencji bawiły się we trzy w klubie

- Więc wiemy, że była z nim, bo mi to w ogóle nie powiedziała, gdzie idzie i z kim. A jak wróciła, to szybko pobiegła do pokoju i potem widziałem, że się czegoś uczy

- Czyli nie popiła - zaśmiała się Kasia

- Oby nie piła na takich imprezach 

- Dlaczego? - spytała żona

Kamil uśmiechnął się

- Chciałabyś zostać babcią po raz trzeci?

- Przecież ja tak staro nie wyglądam! - trzepnęła go w ramię

- To ja tym bardziej!

- Tobie bardziej pasuje bycie dziadkiem, bo jesteś na emeryturze sportowej , siedzisz w domu

- Za to ty jesteś nowoczesną babcią!

- Zobaczymy, czy będziesz tak mówić, jak za kilka dobrych lat, wszystkie nasze dzieci przyjadą na święta z drugimi połówkami i dziećmi

- Chociaż będzie wesoło!

- A teraz nie jest wesoło? Pawełek jest pełen życia

- No tak, ale czy ty, kochanie, nie zauważyłaś, że pomiędzy Piotrkiem a Patrycją coś się dzieje?

- Niby co? 

- Moim zdaniem coś jest na rzeczy... W końcu Piotrek wtedy już zaliczył jeden skok w bok z tą... jak jej było

- Olka

- Tak

- Ale to byli młodzi

- A teraz jacy są? Piotrek ma 22 lata i niedługo po raz drugi zostanie ojcem! Pewnie chciałby zażyć trochę życia

- Czyli ty też chcesz zażyć trochę życia? - spytała dociekliwie?

- Ja w jego wieku miałem dopiero syna i nadal byłem wolnym strzelcem, więc to jest inna sytuacja

- Aha! - mówiła całkiem poważnie - chcesz mi powiedzieć, że jak byłeś.. jak to powiedziałeś "wolnym strzelcem", to wtedy korzystałeś z życia?

Kamil uśmiechnął się

- Ale ja cię przecież kocham - pocałował ją w policzek - I jestem w szoku, że masz takie myśli w głowie, przecież ja bym ciebie w życiu nie zdradził, ja nawet nie patrzę na te inne kobiety, bo przecież mam taką piękność przed oczami

Kasia zarumieniła się

- Kocham to, że od 22 lat , nadal się wstydzisz komplementów - uśmiechnął się

W tym momencie do sali wszedł lekarz i Kasia była proszona na salę operacyjną

- Zaraz przyjedzie pielęgniarka i zabierze panią na wózku na salę

- Na wózku? - zdziwiła się

- Przewieziemy panią, to trochę daleko na salę operacyjną, a nie chcemy żadnych przykrych sytuacji

- Ok

Kamil czekał więc przed salą operacyjną i po 5 godzinach wywieziono Kasię na łóżku szpitalnym. Była jeszcze pod narkozą. Poszedł więc za nią i spędził cały dzień przy jej łóżku, aż do momentu pobudki. Lekarz przy obchodzie poinformował ich, że wszystko skończyło się dobrze. Więc mogli w końcu odetchnąć

 

 ***

Tydzień  później Wiktoria była umówiona z Dominikiem na spotkanie, miał jej pokazać zdjęcia z sesji, które robił. Napisał do niej w piątek rano, czy odpowiada jej sobota, ponieważ w niedzielę jest na koncercie w teatrze Witkacy i ma cały dzień zajęty. Zgodziła się od razu, lecz szybko pożałowała, bo nie miała się w co ubrać.

Od razu poinformowała dziewczyny a grupie, że potrzebujemy pomocy, a na ich pomoc zawsze mogła liczyć, bo w sobotę o 8:10 w domu Stochów rozległ się dzwonek do drzwi. Była to Magda z Iwoną,  który pomogły przygotować się Wiktorii.

- My do Wiktorii - powiedziały do Kamila, który otwierał im drzwi

-  A coś się stało?

- Mała pomoc

- Ok, nie wnikam młode damy - zaśmiał się i wpuścił dziewczyny, a one co sił wbiegły na górę

Wiktoria siedziała na łóżku w samym szlafroku i turbanie na głowie

- Jesteście! - powiedziała do nich Wika

- Nie gadaj... Że się umówiliście na wspólne oglądanie zdjęć!

- No tak wyszło.... I nie wiem, w co mam się ubrać

Podeszła do szafy i zaczęła wyjmować kolejne ubrania , zaczynając od sukienek, jednak na każdą z nich Magda mówiła "nie"

- A czy w ogóle sukienki są dobrym pomysłem? - zasugerowała Iwona

- Ale że jak? - zdziwiła się Magda z Wiktorią

- No bo jeśli zobaczy się "odwaloną" w sukienkę czy spódnicę i odsłonisz przed nim te zgrabne nogi to zapewne pomyśli, że ci zależy, co nie?

Po chwili milczenia Magda powiedziała:

- Masz rację, kobietko!

- Bo ja zawsze mam rację

- To co mi polecacie?

- Załóż jeansy po prostu - powiedziała Iwona

- No ok, a co na górę, bo nie pójdę w samym staniku!

Magda wybuchnęła śmiechem

- To by dopiero pomyślał, że ci zależy!

- Ej... To tylko znajomy - odezwała się Wiktoria 

- Kobieto... Jak ty tam tańczyłaś z tym blondynem, to myślałam, że mu żyłka pęknie, a jak wyszłyśmy to on cię wzrokiem rozbierał - mówiła Magda

- Nie gadaj głupot

- Ja wiem, że to może zbyt wcześnie, bo to prawie miesiąc, ale może warto poszukać sobie kogoś nowego? - mówiła Iwona

- Ale to chyba za wcześnie

- Nigdy nie jest za wcześnie - mówiła Magda - Naprawdę... 

- Ale... on jest dla mnie chłopakiem, którego ledwo co poznałam.

- Ale sama mówiłaś, że nie mogłaś oderwać od niego wzroku - spostrzegła Iwona

- Fakt... Przystojny jest! - zaśmiała się Wiktoria i sięgnęła do szafy, aby wyjąć swoje bluzki. Postawiła na niebieski sweterek.

Zniknęła więc za drzwiami łazienki, a kiedy z niej wyszła wyglądała:


 

Do tego zrobiła sobie delikatny makijaż

- Pasują ci te krótsze włosy - powiedziała jej Iwona

- Dobra, dziewczyny.. Która jest godzina?

- 9:45 - odpowiedziała Magda

- Zbieram się... 

Zaczęła nerwowo szukać torebki. 

- Nie stresuj się, on pewnie stresuje się gorzej od ciebie! - mówiła jej spokojnie Iwona

- Chłopak tam pewnie spać nie mógł, więc ... - zaśmiała się Magda

- Ejejej... - zająknęła się Wiktoria - Ale czy to normalne, że ja się spotkam z jakimś typem, którego wcale nie znam?

- Mamy być w pogotowiu? - spytała Iwona

- Co za pytanie , Iwonka - trzepnęła przyjaciółkę w ramię Magda -  przecież to proste, że idziemy z tobą, Wika!!

Dziewczyny wyszły więc z pokoju, co nie umknęło uwadze Kasi

- A co to za strój? Myślałam, że tu jakieś wielkie wyjście!

- Trzeba pokazać się z naturalnej strony, pani Kasiu! - odezwała się Magda i wszystkie wyszły z domu

Wsiadły do białego mercedesa i pojechały w umówione miejsce. Wiktoria zapobiegawczo wysadziła koleżanki 200 metrów wcześniej, aby Dominik tego nie widział. Gdy podjechała na miejsce, spostrzegła, że siedzi już w umówionej kawiarni, przy oknie z laptopem.


Gdy zobaczył ją w takiej furze, znów poczuł, że naprawdę "Seba" miał rację i trafił w niezłą szopkę.. Gdzie to on i ona.... Aż mu to przez myśl nie przechodziło. Obserwował ją, jak zamknęła samochód z pilota i swoje kroki pokierowała ku kawiarni. Spostrzegła go, więc wiedziała, gdzie usiąść

- Cześć - powiedziała, siadając na przeciwko niego.

- Hej - odpowiedział zmieszany

- Jesteś śpiący ? - spytała

- Nie, skąd takie pytanie?

- Tak cicho mówisz..

- Nie wypiłem rano kawy, bo zapomniałem.. Byłem z rana jeszcze w pracy.

- Wyrwałam cię z pracy? - spytała od razu

- Nie, wpadłem tylko na chwilę podrzucić zdjęcia z wczorajszego wieczora. Tak zawsze wysyłam je mailem, ale potem i tak muszę je przynieść do pracy

- A co to za koncert w przyszłym tygodniu?

- Muzyka poważna

- Wydelegowali ciebie?

- Rozumiesz, nikt nie chce pracować w soboty

- Ale rozumiesz, że jest to Wielka Sobota

- Więc tym bardziej nikt nie chce pracować


W tym momencie do kawiarni weszły dwie "zamaskowane" przyjaciółki. Jedna z nich miała szalik owinięty wokół szyi, ale za to obie na nosie miały okulary przeciwsłoneczne. Wiktoria nie wiedziała, skąd one to wytrzasnęły

- Zamówić ci coś?

- To może napijmy się tej kawy!

- Z chęcią

Dominik poprosił kelnera o 2 kawy i wrócili do dalszej rozmowy

- Nawet ci nie powiedziałem, że ładnie wyglądasz - uśmiechnął się, ale Wiktoria wolała nie reagować

- Co to za muzyka poważna? 

Dominik był zmieszany i nie do końca wiedział o co chodzi

- Koncert za tydzień - uświadomiła mu

- Nie wiem tak do końca, dopiero w poniedziałek dostanę plan całego wydarzenia, ale skoro przyszła sobota odpada, to może za 2 tygodnie umówimy się na tę sesję? - spytał

- Ja nawet się jeszcze nie zgodziłam - zaczęła się śmiać

A Dominik popadł w zakłopotanie

- Ale za 2 tygodnie tym razem mi nie pasuje. Mój brat ma urodziny, więc na pewno Karol szykuje coś specjalnego na tę okazję

- Rozumiem... Ale to się jeszcze umówimy

- Ale pamiętasz o warunku? - uśmiechnęła się zalotnie

- Że... yy... - znów tkwił w kompletnym zakłopotaniu

- Najpierw oglądam twoje zdjęcia

- Ach, no tak!

W tym momencie kelner przyniósł dwie kawy, a Dominik klikał coś na laptopie.

- Poczekaj chwilę.. Muszę poszukać.. Wszystko mam w jakiś folderach, a sam do końca nie za bardzo wiem. co jest

- Ok, nie ma sprawy. Nie śpieszy mi się

Po chwili przekręcił laptopa w jej stronę

- Proszę

Na ekranie pojawiło się zdjęcie młodej dziewczyny - blondynki , Wiktoria od razu poznała to miejsce. Była to Dolina Chochołowska

- Mam sama je przesuwać? - spytała

I nawet nie otrzymała odpowiedzi, gdy Dominik zabrał swoje krzesło i usadowił się obok niej. Wiktoria z Dominikiem poczuli się dość niezręcznie, gdy stykali się ramionami. Zbliżyła więc je bardziej ku sobie, aby skulić się w drobną kulkę.

Dominik przesuwał zdjęcia najpierw te z sesji z blondynką 

- Twoja dziewczyna? - spytała

- Nie, to moja kuzynka

Następnie przeszli do kolejnego folderu. Obejrzeli wiele zdjęć, do każdego z nich Dominik dodawał krótki komentarz, ale Wiktoria nie mogła się napatrzeć na małego kuzyna, którego chrzest fotografował Dominik. 

- I to już wszystko - powiedział, ale Wiktoria zauważyła jeszcze coś , ostatni folder

- A ten? - wskazała palcem

- A ten... - był trochę zagubiony

- Jeśli nie chcesz - wyczuła jego strach - Nie pokazuj

- Nie, no co ty

Dominik kliknął folder i rozpoczął pokaz slajdów.

Była na nich kobieta wysoka o czarnych włosach, siedziała na huśtawce w długiej spódnicy i białej bluzce. Na oko miała 40 kilka lat. Na kolejnych była już z jakimś mężczyzną, a potem dołączył do nich mały chłopiec

- Rodzina? - spytała

-Rodzice i mój brat

- Masz takiego małego brata?! - spojrzała na to słodkie dziecko i znów nie mogła oderwać od niego wzroku

- To są zdjęcia sprzed dwóch lat. W tym roku Kuba skończy 7 lat

- Ale ładne imię - zachwycała się nadal nad chłopcem - A tak w ogóle nie zauważyłam, że jesteś bardzo podobny do taty! 

- No cóż - uśmiechnął się - Czyli geny w mojej rodzinie przechodzą bardzo dobrze

Dominik zamknął klapę laptopa i schował go do torby.

- I jak? Zastanowiłaś się? - spytał, patrząc jej prosto w oczy

- Muszę przyznać, że... zdjęcia są spoko

- Tylko spoko? - zdziwił się

- Nie mogę cię zbytnio chwalić, abyś miał motywację - oboje uśmiechnęli się

- Ok, rozumiem - zaśmiał się

- Ale myślę, że dam ci znać.. Muszę się zastanowić. Za miesiąc piszę maturę... Nie mam też za bardzo dużo czasu, na takie wyskoki, więc doceń to, że mam chwilę, aby przyjść tutaj

- Jestem ci wdzięczny - uśmiechnął się

- Muszę lecieć

- Zaproponowałbym ci odprowadzenie do domu, ale jesteś samochodem

- To możesz zaproponować mi odprowadzenie na parking

- Więc... mogę odprowadzić cię na parking?

- Oczywiście!

Wstali więc z miejsc, Dominik poprawił krzesło i wyszli razem z kawiarni. Magda z Iwoną zrobiły szybką "obczajkę sytuacji" i po chwili również wyszły z kawiarnii i udały się w drogę. Wiktoria pożegnała się z Dominikiem i wsiadła do samochodu, a gdy skręciła w pierwszy lepszy zakręt, poczekała, aż dziewczyny wejdą do samochodu

- I jak?! - spytały naraz

- On jest.... naprawdę inny niż reszta facetów, których spotkałam

- Inny od Arka? - spytała Magda

- Totalne przeciwieństwo

-  No to powiem ci tak... Ciężko będziesz miała..

- Już mam ciężko - westchnęła Wiktoria i odwiozła dziewczyny do domów.

 

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

                                                                          kiki2000

Komentarze