Numer 507 - Sesja

 Został przedostatni weekend przed maturą. Wtedy właśnie wszyscy skupiają się na nauce i zwalają na siebie całą naukę. Wiktoria stwierdziła jednak, że powinna się rozerwać. W piątek rano przed zajęciami napisała do wiadomość do Dominika, czy nie ma planów na sobotę. Odpisał jej od razu, że jest wolny, więc umówili się na sesję.

Plan wyglądał tak, że Wiktoria miała podjechać pod dom Dominika, chociaż chłopak bardzo prosił, aby tego nie robiła. Jednak ona nie chciała spotykać się na mieście wśród ludzi, nie lubiła tych krzywych spojrzeń. Tych samych spojrzeń, których nie lubił Dominik na swojej ulicy.

W piątek , gdy wróciła ze szkoły, poszła od razu umyć głowę i zeszła na dół ,aby razem z Patrycją obejrzeć ich serial. Gdy nagle do domu wpadła Magda i nie zważając na to, czy jest ktoś w domu, zaczęła krzyczeć

- Wika! Mamy problem, musisz odmówić jutrzejszą sesję z tym chłopakiem!

Gdy cały dom usłyszał o tajemniczym chłopaku, zbiegli się nagle wszyscy w salonie i zadawali Wiktorii mnóstwo pytań - a najbardziej zainteresowani całą sprawą byli rodzice. Oblegana pytaniami Wika w końcu wybuchnęła i zaczęła krzyczeć:

- To mój kolega! FOTOGRAF! Zaproponował mi sesję zdjęciową w górach! Zgodziłam się! I co?! 

Kasia poczuła pismo nosem i zaczęła zadawać pytania, skąd pochodzi, gdzie mieszka, jacy są jego rodzice, czy pracuje, czy studiuje... i najważniejsze pytanie czy jest przystojny?

Wiktoria miała tego serdecznie dość i złapała Magdę za rękę i pobiegła z nią na górę. Zamknęły się w pokoju i tutaj dopiero Wiktoria pokazała swoją nerwową stronę

- A ty byś miała trochę rozumu w głowie! - krzyczała, chodząc nerwowo po pokoju i gestykulować rękoma nad siedzącą na łóżku Magdą - Sama ci mówiłam, że to jest tajna akcja! Nikt o Dominiku nie wiedział! Nikt, oprócz ciebie i Iwony!  Jak możesz tak spartaczyć akcję! I to w taki sposób!! Jest taka godzina, że wszyscy są w domu! A ty przychodzisz do mojego domu i krzyczysz! Kobietko, naprawdę mogłaś wysłać mi jakąś wiadomość i bym się na to przygotowała! Wiesz, co ja teraz będę tutaj miała?! Przecież oni mnie ZAMORDUJĄ pytaniami! Przecież jak ja im nie opowiem życiorysu Dominika, to oni mnie z domu nie wypuszczą! Jeszcze wiesz, co sobie pomyślą? Że już sobie znalazłam kogoś na miejsce Arka! Przecież ja będę wyglądała w ich oczach na jakąś ladacznicę!

- Nie przesadzaj.. - chciała jakoś załagodzić sytuację

- Nie przeszkadzaj mi!! Ja mam teraz przerąbane w domu! A ty pewnie przyszłaś z czymś głupim!

- Nie umiem matematyki na maturę... - powiedziała szeptem

- I to był ten powód, dla którego przewróciłaś moje życie do góry nogami?! No świetnie! Przecież ja teraz nie zejdę na dół i nie pokażę im się na oczy! NIE MA SZANS!

-Przepraszam

- Teraz to mi nic po twoich przeprosinach.... 

Magda... smutna wstała z łóżka Wiktorii i otworzyła drzwi z klucza

- Przepraszam - szepnęła i w momencie opuściła dom Stochów. 

Zanim Wiktoria zdążyła zamknąć się ponownie od środka,  w drzwiach stali już rodzice i Wiktoria była przekonana, że ten weekend spędzi jednak z książkami

- Musimy porozmawiać - powiedziała stanowczo Kasia

A Wika ruchem ręki, zaprosiła ich do pokoju. 

- O co chodzi? - spytała rodziców, krzyżując ręce na piersiach

- Właśnie my chcielibyśmy wiedzieć, co tutaj się zadziało przed chwilą - powiedziała spokojnie Kasia

- Gdyby Magda nie wparowała w takim hukiem, mając w głowie jakieś durnoty, to naprawdę nic by się nie wydarzyło

- Mówiłaś nam rano, że jutro dzień masz zajęty, więc myśleliśmy, że spotkasz się z dziewczynami

- Właśnie, że nie - Wiktoria nadal była zła na Magdę o tę całą sprawę - Mój znajomy, fotograf zaproponował mi już dawno sesję zdjęciową ogólnie taki górski klimat, ale nigdy nie miałam czasu, potem on też , bo jest fotografem w gazecie "Głos Zakopca" i wyprzedzając wasze pytania, tak - istnieje coś takiego i umówiliśmy się na jutro.

- Ok - powiedział Kamil i podniósł się z łóżka i już miał iść, gdy Kasia złapała go za rękę

- Czekaj - zwróciła się do męża

- Chyba już wszystko wiadomo, co nie?

-  Wiktoria - Kasia ze srogą miną zwróciła się do córki - Mamy nadzieję, że nasz nie okłamujesz... Niedługo piszesz maturę, skup się na tym , ale również...

- Jakie znowu ale?  - Wiktoria miała dość rozmów z rodzicami

- Jeśli się dowiem, że pomiędzy tobą a tym chłopakiem .... coś jest...

- To co mi zrobisz? - zaczęła już pyskować do rodziców

- Dopiero co miałaś jednego chłopaka, jeśli media... przyłapią cię z kolejnym... Nie chcę, abyś wyszła na jakąś...

- Ladacznicę?

- Nic takiego nie powiedziałam!

- Ale pomyślałaś!

- Kochane moje - wtrącił się Kamil - Myślimy, Wiktoria, że to również nie media, ale twoi znajomi, rodzina i chyba dla samej ciebie.... My nie chcemy, aby tak o tobie mówiono, żeby nie było ci przykro.

- Martwicie się w końcu o mnie czy o siebie?

- Wiktoria nie mów do nas takim tonem - powiedział Kamil

- A jakim mam mówić! Jestem dorosła i sama za siebie odpowiadam!

- Jesteś pełnoletnia, ale nie dorosłaś do tego! - krzyknęła Kasia

- Przepraszam was bardzo, ale ja nie pytam się was, jakich wy macie znajomych! A ty się o siebie martwiłaś, jak miałaś chłopaka, a spotykałaś się z tatą?! - zwróciła się do mamy - A ten cały Gregor? Też sporo namieszał!

- Nie interesuj się takimi sprawami!

- Jak mam się nie interesować, skoro to historia mojej rodziny!  I ty się o media nie bałaś? Dominika prawie nikt nie zna, a ty obracałaś się w świecie sławnych osób!

- Ale ty jesteś córką sławnego sportowca!

- To rozumiem, że gdyby tata nie byłby skoczkiem, to mogłabym pójść na sesję z Dominikiem?!

- A kto ci zabrania iść?!

- To po co jest tutaj w ogóle ta rozmowa?!

Kasia wstała nerwowo z łóżka i wyszła z pokoju córki, trzaskając drzwiami. Kamil został z córką. Podszedł do niej i ją przytulił

- Przeproś mamę za swoje zachowanie, niepotrzebnie obie wybuchnęłyśmy złością, a ja i mama chcemy dla ciebie po prostu dobrze

- Ale czemu od razu uważacie, że spotkanie z jakimkolwiek mężczyzną ma się dla mnie tak skończyć?

- Bo tak zawsze jest - uśmiechnął się - Zobaczymy jak będzie z Karolem i dziewczynami - zaśmiał się do córki, a Wiktoria mu zawtórowała

Wyszli razem z pokoju, a Wiktoria zapukała do sypialni rodziców, gdzie była Kasia. Mama siedziała na brzegu łóżka . Wika usiadła więc obok matki i zaczęły rozmowę. Kamil przyglądał się im przez szparę w drzwiach, ale widok , gdy się przytuliły na koniec, rozczulił jego serce i wszedł do pokoju

- Tulimy!  - zaśmiał się i podszedł do nich , po czym objął ramionami.


***

Wiktoria wstała o 8:30. Pozwoliła sobie pierwszy raz od dłuższego czasu na sen. Zeszła na dół do kuchni w samej piżamie i puchatych kapciach. Patrycja siedziała w kuchni i karmiła Pawełka.

- O! A kogo ja tu widzę?! - zwróciła się do chrześniaka 

Zrobiła sobie kawę i płatki z mlekiem , po czym usiadła na przeciwko szwagierki

- Jak tam noc? - spytała - Mały kopie?

- Tej nocy nie - odpowiedziała jej

Wiktoria schyliła się nad miską z płatkami

- A co to za sesja? - spytała

- Tobie też pewnie nagadali? - zaśmiała się

- Nie, tyle tylko słyszałam wczoraj

- Zwykła sesja, kolega zaproponował. Żal nie skorzystać. Spotkałam się z nim kiedyś i pokazywał mi swoje poprzednie sesje i ich efekty. Dobry w tym jest. Może i wam zrobi ciążową?

- Zależy od czasu Piotrka... Ale pomysł nawet super!

- Bo ja to mam głowę do takich spraw! - uśmiechnęła się, popijając płatki kawą

- Ty naprawdę popijasz płatki kawą? - zdziwiła się Patrycja

- Cóż...Jestem dziwną osoba!

Wiktoria pozmywała po sobie naczynia  i uciekła do swojego pokoju

Powoli zaczęła szykować się do wyjścia , gdy nagle dostała wiadomość od Dominika

"Mam nadzieję, że pamiętasz?"

Stwierdziła, że nie odpisze mu od razu, aby nie wyjść na podnieconą sesją. Dopiero po niespełna 6 minutach odpisała mu

"Tak, pamiętam"

Nie dodawała żadnych emotikonów, aby nie pokazać , że naprawdę jest tym zafascynowana. Odłożyła telefon i poszła po deskę do prasowania.

Po przygotowaniu ubrań, poszła do łazienki i wzięła szybki prysznic. Ubrała się w


 Włosy rozpuściła-  nie było innej opcji, aby zrobić z nich ładne upięcie. W makijażu postawiła na naturalność i nie nałożyła go ani grama na swoją twarz.

Zrobiła sobie zdjęcie w lustrze w swoim pokoju i wstawiła na relację na Instagrama z napisem

"A gdzież tu by się wybrać?"

Spakowała do torebki najpotrzebniejsze rzeczy, po czym wyszła z pokoju. Pożegnała się z rodzicami , którzy oglądali jakiś film w salonie. Wzięła z szafki kluczyki do białego mercedesa ojca i wsiadła do samochodu

Znała adres Dominika. "Wyrwała" go od niego wręcz siłą. Miała mocną siłę perswazji, której żaden z nich nigdy się nie ugiął.

Po 25 minutach czekała już pod domem Dominika. Był to niski domek, ale wyglądał na całkiem.... niedawno remontowany. Można było dostrzec, że jest to ogólnie stary, mały domek, ale nowy dach i szara elewacja sprawiały, że wyglądał jak normalny dom - co jest rzadko spotykane wśród góralskiego budownictwa.

Widziała, że zrobiła furorę, podjeżdżając takim samochodem pod dom Dominika, bo w oknach dostrzegała głowy starszych kobiet.

Po chwili z domu wyszedł Dominik ubrany w jeansy i czarną koszulkę. Wyglądał naprawdę niesamowicie

"Wika, opanuj się" - mówiła sama do siebie

Na ramieniu jego znak rozpoznawalny - torba ze sprzętem. Wsiadł do samochodu.

- Cześć - powiedział

- Hejka - odpowiedziała mu - To gdzie mnie zabierasz? - spytała

- Rusinowa Polana? Odpowiada?

- Jak najbardziej! - powiedziała z radością i odpaliła samochód - Proszę zapiąć pasy, bo czasami sama się boję ze sobą jeździć!

Dominik uśmiechnął się nerwowo. Nigdy nie jechał w tak ekskluzywnym samochodzie

- Ale ja chcę wrócić do domu - powiedział

- Spokojnie. Jest dopiero 13:00 - spojrzała na zegarek

- Ok. Mi się i tak nie śpieszy do domu

- Mi tym bardziej. Wczoraj rodzice dowiedzieli się o sesji i stwierdzili, że... powinnam zająć się nauką - powiedziała coś na szybko

- Nie mówiłaś im?

- Chciałam im potem pokazać efekty, ale wszystko zepsuła moja przyjaciółka, która bez zapowiedzi wpadła do mojego domu i zaczęła krzyczeć, że ma problem i że mam odwołać dzisiejszą sesję. I jak powiedziała sesja, to oczy wszystkich domowników zostały skierowane na mnie.

- Jeśli to nie tajemnica... Co to był za problem?

Wiktoria wybuchnęła śmiechem

- Powiedziała mi, że nie umie matematyki na maturę i mam ją nauczyć

Oboje zaczęli się śmiać

-Teraz jest mi do śmiechu, ale wtedy byłam na nią okropnie zła i myślałam, że rozerwę ją na strzępy... Naprawdę

- To teraz boję się jeszcze bardziej jechać z tobą - zaśmiał się

Po 30 minutach dojechali na parking. Musieli przejść 1.5 godziny pieszo na miejsce, ale i tak było warto. Podczas wędrówki rozmawiali, opowiadali o sobie, naprawdę można było wyczuć pomiędzy nimi niesamowitą więź.

Gdy dotarli na miejsce, Dominik dopiero zaczął rozkładać sprzęt z torby

- Może ci pomóc? - spytała Wiktoria

- Nie ma potrzeby

Po chwili wszystko już było wyjęte i gotowe do działania

- A jak ja mam się w ogóle zachować? - spytała - Ja tak naprawdę nie wiem, co mam robić!

Dominik uśmiechnął się

- Po prostu bądź sobą

- Łatwo ci powiedzieć, jestem specyficzną osobą

- To zobaczymy

Wziął do ręki aparat i zaczął robić zdjęcia. Wiktoria najpierw przechadzała się po polanie. W pewnym momencie postanowiła skoczyć

- Uważaj! - wystraszył się Dominik

- Spokojnie, panie fotografie, wszystko pod kontrolą!

Dominik również jej podpowiadał pewne ruchy, które mogłaby wykorzystać. Usiadła więc na łące i wzięła do ręki kwiat, który zerwała. Bawiła się nim w palcach, ale w pewnym momencie, Dominik odstawił aparat, wziął kwiat z jej dłoni i schował za ucho

- Teraz lepiej! - powiedział i znów chwycił za aparat.

Aby zakończyć sesję w kwiatach, Wiktoria postanowiła włożyć go do buzi i robić śmieszne i głupie miny w stronę aparatu. Dominik trochę się zdziwił

- Przecież nie można być cały czas poważnym!

Gdy słońce powoli zachodziło, zwróciła twarz w jego stronę, aby ostatnie promienie oświetlały jej sylwetkę... Następnie rozłożyła ręce i zaczęła się śmiać

- Jak Jezus w Świebodzinie!

Dominik po raz pierwszy przeprowadzał sesję w takich warunkach. Nie umiał się skupić, a w dodatku co chwilę Wika go rozśmieszała. Na koniec położyła się trawie i robił jej zdjęcia od góry. 

- Ostatnie sekundy! - powiedział 

I Wiktoria wypięła język i otwarła prawe oko

A Dominik cyknął fotkę.

- Koniec!

Wiktoria nie miała jednak zamiaru wstawać  z polany i miała ochotę tutaj zostać. Dominik położył się obok niej. Zrobiło się jej gorąco na samą myśl, że są tak blisko siebie.

Nagle kątem oka spostrzegła przechodnia i poprosiła go, aby zrobił im zdjęcie i podała mu telefon. Oboje podparli się na łokciach, a mężczyzna zrobił im kilka zdjęć i podał Wice telefon

- Dziękuję panu bardzo!

Mężczyzna odszedł, a oni nadal zostali na polanie. Wiktoria położyła się na plecach, zakładając nogę na nogę. Po chwili Dominik również położył się na plecach, ale ręce położył na brzuchu

- Czasami myślę, kim bym mógł zostać, gdyby nie fotografem - zaczął - I tak naprawdę dalej robiłbym zdjęcia. Nie wiem, co może być bardziej fascynującego od tej pracy

- Może własna działalność? - zaproponowała - Doświadczenie w sesjach masz.Chociaż zobaczymy efekty tej mojej - zaśmiała się - Wtedy będę mogła wystawić ci opinię

- Zobaczymy - westchnął

- Jak wyjdzie cudnie, to będę miała dla ciebie kolejną fuchę! 

- Naprawdę? - obrócił głowę w jej stronę

- Ale to mówię, muszą wyjść cudne! - uśmiechnęła się

I nagle Dominik powiedział, całkiem nieświadomie, że powiedział to na głos

- Masz cudne dołeczki

Wiktoria przełknęła nerwowo ślinę

- Pomyślałam, że...bo mój brat po raz drugi zostanie ojcem. I może taka rodzinna sesja? W sensie moja szwagierka już się zgodziła, już jest na tak! Mały Pawełek lubi aparat - po chrzestnej - uśmiechnęła się - A kolejny maluszek jak na razie nie ma nic do gadania!

- Ok - wzruszył ramionami

- Wszystko zależy od twojego czasu, czasu mojego brata - który również jest skoczkiem i oczywiście od jakości moich zdjęć, ale widząc te poprzednie... Były niesamowite.

- Podobały ci się? - poderwał się i oparł na lewym łokciu, zwisając prawie nad Wiktorią

- Tak, jesteś dobry w tym co robisz

Poczuł, że zatopił się w jej tęczówkach, ale próbował się powstrzymać..

- I potwierdzam jeszcze raz... Podobały mi się

- A ty podobasz się mi - wypalił i zanim Wiktoria zdążyła zareagować, pochylił się nad nią i kładąc najpierw prawą dłoń na jej policzku, zatopił się w jej ustach.

Wiktoria odruchowo położyła lewą dłoń na jego ramieniu, ale szybko ją zdjęła i przekręciła twarz w przeciwną stronę, po czym szybko wstała i otrzepała się z trawy

- Muszę już wracać.. Zapomniałam, że... - szukała na szybko wymówki - że.... jestem umówiona z Patrycją na zakupy! Czekam na ciebie przy samochodzie, zbieraj rzeczy! - odwróciła się do niego tyłem i wręcz biegła na parking

- Przepraszam! - powiedział, ale była już za daleko, aby usłyszeć.

 Nie wiedziała tak do końca jak powinna zareagować i  czy odejście było odpowiednim rozwiązaniem. Dominik... oczarowuje ją - to musiała przyznać i do tego patrzyła na niego w inny sposób. Był bardzo intrygującym mężczyzną. Arek był bardzo męski i pewny siebie - prawdziwy boski Diego. Patrząc na Dominika jest zwykłym chłopakiem.. I może to ją urzekło w nim? Ale co ona tak naprawdę od niego chciała? W pewnym momencie przystanęła na chwilę i dotarło do niej... Ten pocałunek się jej PODOBAŁ! Dominik był taki delikatny i do tego tak niepewny tego kroku, jakby nie chciał zrobić jej krzywdy. I w dodatku to "Przepraszam". Pewnie myślał, że nie usłyszała, ale to jeszcze dotarło do jej uszu. Na samą myśl o Dominiku zaczęła drżeć i poczuła się jakoś inaczej... Nie był to jednak te motylki, jak po pocałunku z Arkiem.. I co do cholery?! Znowu ich porównuje! 

Odwróciła się delikatnie za siebie. Szedł za nią o kilkadziesiąt metrów, postanowiła przyśpieszyć kroku.

Szła bardzo szybko, ale Dominik zdążył ją dogonić. Nie chciał jednak podchodzić za blisko, aby jej gorzej nie zdenerwować.

Wsiadła do samochodu od strony kierowcy i już miała się rozpłakać... Dlaczego? Sama nie wiedziała co się z nią działo wewnętrznie i czego oczekiwała od niego i od siebie. 

Po chwili zauważyła, że i Dominik wsiada do samochodu. Był jakiś milczący i widziała na jego twarzy winę... Winę za to co zrobił. Może niepotrzebnie odchodziła? Zadawała sobie mnóstwo pytań, na które nie miała żadnej sensownej odpowiedzi. 

I nagle odwrócili się do siebie twarzami i razem, zwartym głosem powiedzieli:

- Przepraszam!

Serce obojgu mocniej zakołatało. Spojrzeli sobie prosto w oczy. Wiktoria szukała w nich odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, lecz jej wzrok skierował się na usta Dominika. Wąskie wargi były mocno przygryzione.. Stresował się... Sama się stresowała, bo ręce jej się trzęsły.. Dominikowi się pociły. Wiktoria wzięła głęboki oddech i z zamkniętymi oczami nachyliła się nad Dominikiem i ich usta zastygły w namiętnym pocałunku... Położyła prawą dłoń na jego policzku. Dominik odwzajemnił jej pocałunek, ale oboje poczuli, że chyba na tym dzień nie może się skończyć. Chłopak mocniej wpił się w jej usta, wsuwając dłoń w jej włosy... Po chwili i jej długie palce znalazły się we włosach bruneta. Nie mogli się od siebie oderwać, ale całując się tak na pozór namiętnie, a jednak spokojnie i wielbiąc każdy dotyk swoich ust, zrozumieli, że to nie jest już zwykłe wzdychanie... Dominik czując smak jej ust na swoich wargach , pragnął, aby do końca życia móc smakować tylko jej usta. Może było to bardzo mocne pragnienie, ale chciał tego.... Jeszcze nigdy nie całował w swoim życiu dziewczyny, z żadną nie był tak blisko, jak właśnie z Wiktorią. I chociaż wiedział, że są z dwóch różnych światów, czuł, że ich łączy coś wyjątkowego. Nie wiedział jednak jednego, co czuje do niego Wiktoria.

Wiktoria zrozumiała jednak jedno... Nigdy nie wyrwie się z porównań do Arka, ale teraz miała w swoim życiu Dominika. Czy to zauroczenie, fascynacja, czy miłość? Nie była pewna. Może to jednak wszystko działo się za szybko? Ale po chwili zrozumiała jedną ważną dewizę życiową "Chwytaj dzień!" i stwierdziła, że powinna korzystać z uroków życia, bo nie wiadomo nigdy co przyniesie kolejny dzień. I gdy nagle mocniej przysunęła się do Dominika, czując jego klatkę piersiową na swoich piersiach, poczuła, że Dominik się od niej oddala...

- Chyba powinniśmy już jechać - powiedział

- Chyba tak... - szepnęła i odpaliła samochód

W milczeniu odwiozła Dominika pod dom. Nie pożegnali się nawet... Powiedziała mu jednak ciche:

- Cześć

Ale odpowiedziało jej głuche milczenie i trzaśnięcie drzwiami od samochodu

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                                       kiki2000


Komentarze