Numer 508 - Matura

 Od czasu sesji zdjęciowej Dominik nie odzywał się do Wiktorii. Dziewczyna również nie miała zamiaru , aby odezwać się do chłopaka. Chciała mieć spokojną głowę przed maturą


I nadszedł ten sądny dzień - środa - 4 maja. Od samego rana ściskało ją w żołądku i nie miała ochoty, aby cokolwiek zjeść rano. Kasia chociaż postarała się ze śniadaniem, Wiktoria wypiła tylko kawę.

- Nie masz się czym stresować - powiedział jej Kamil - piszesz dzisiaj polski , będzie dobrze, to twój przedmiot

- Ale spędzenie tylu godzin w szkole nie brzmi atrakcyjne - mówiła, pijąc łyk kawy. 

- Ale i tak będzie dobrze - powiedziała Patrycja, która karmiła obok Pawełka - Ja też się stresowałam przed maturą, ale wszystko było dobrze. Stres spadł, patrząc na temat

- Co miałaś?

- "Dziady"

- Czyli ja na to nie trafię.. - westchnęła - Ale ok... Idę do pokoju... Ubieram się - i poszła na górę

Po 30 minutach Wiktoria zeszła ponownie na dół ubrana w 

Do tego delikatny makijaż i silna, wolna głowa. 

- Jestem gotowa! - powiedziała do rodziców

Kamil podszedł do córki i przytulił ją. 

- Kocham cię! - szepnął jej do ucha

Kasia wyciągnęła telefon i zrobiła córce i mężowi wspólne zdjęcie, a następnie samej Wiktorii

- Będzie dobrze - powiedziała jej na odchodne.

Wiktoria wsiadła do samochodu i po 20 minutach znalazła się pod szkołą. 

Magda już na nią czekała przed wejściem głównym

- No nareszcie jesteś! Iwona trzyma za nas kciuki , stawia na "Wesele"

- A ja mam inne przeczucia. - westchnęła Wiktoria - Ale Iwona to niech się nie odzywa! Ona ma jeszcze rok

- Oj tam... Jak nam nie wyjdzie, to będziemy pisać razem z Iwoną

Wiktoria uśmiechnęła się, ale weszły razem do szkoły. 

Gdy już weszli na salę, stres wszedł na wyższy poziom. Do tego wylosowała pierwszą ławkę w środkowym rzędzie.  Zostało im jeszcze kilkadziesiąt minut, gdy nagle na salę weszło trzech fotografów z różnych gazet oraz dziennikarz. Wiktoria peszyła się przed aparatem w takim ciężkim dniu, ale gdy nagle podniosła głowę... zobaczyła Dominika z aparatem w ręku, który zrobił kilka zdjęć. Ponownie spuściła głowę, ale nie umknęło to uwadze bruneta

Wiktoria chciała się jedynie skupić na tym, że zaraz pisze maturę, ale widok Dominika w błękitnej koszuli przyprowadzał ją do szału i do jeszcze mocniejszego bicia serca. Może niepotrzebnie piła kawę rano. 

Dominik podszedł do niej i nagle powiedział

- Mógłbym prosić panią o podniesienie głowy? - spytał

Wiktoria podniosła więc głowę i ze stonowaną miną spojrzała w obiektyw

- Pięknie pani wygląda, nie ma co się stresować! Ja już to przeżyłem!

- Ale kiedy to było? Pewnie kolega Łokietek siedział w rzędzie pod ścianą

Dominik zachichotał

- Przyznaję, były to odległe czasy, ale nie aż tak dawno, jak się Pani wydaje - i przeszedł dalej, robiąc zdjęcia

Wiktoria uśmiechnęła się, Dominik poprawił jej humor, ale nagle znów wróciła myślami do Arka. Nie miała żadnych wiadomości o nim i o jego stanie zdrowia. Bartek  i Maciek unikali jej telefonów, a gdy w końcu zadzwoniła do samego trenera powołując się na swoje nazwisko dostała odpowiedź "Niedyspozycja z powodu złego stanu zdrowia" co równało się w jej głowie z nawrotem białaczki.

Jednak już po chwili rozpoczął się jej egzamin i nawet nie zauważyła, kiedy wyszli dziennikarze, a pojawiła się komisja. 

Dostanie arkusza było dla niej okropnie stresujące i nawet nie mogła na niego spojrzeć. Ręce trzęsły się jej ze stresu, ale gdy w końcu go otworzyła poczuła ulgę - "Lalka" Prusa i cała matura poszła szybko łatwo i przyjemnie. 

Po wyjściu z sali miała godzinę odpoczynku, bo później zaczynała pisać maturę z języka polskiego, ale z zakresu rozszerzonego.

Gdy czekała na korytarzu, zobaczyła, że pod jedną z sal czeka jakiś mężczyzna z aparatem. Gdy stanął do niej bokiem, od razu go poznała - był to Dominik. Chciała jak najszybciej stamtąd uciec, ale zauważył ją i podbiegł do niej, łapiąc Wiktorię za ramię.

- Czego chcesz ode mnie? - spytała go

- Przepraszam, że cię ... - spojrzał na swoją dłoń i szybko zdjął ją z ramienia dziewczyny - Zdjęcia są gotowe. Myślę, że... że może się spotkamy, obejrzałabyś je i wtedy bym ci je przegrał na pendrive'a może dysk... Co tam masz...

Wiktoria już miała na końcu języka, aby powiedzieć mu, żeby po prostu przesłał jej te zdjęcia przez Messengera, ale wywnioskowała, że sam pewnie chce się z nią spotkać

- To ok -odpowiedziała - Ale mogłeś mi to po prostu napisać, a nie czekać tutaj na mnie, aż skończę

- Już wracasz do domu? - zmienił szybko temat

- Nie, za godzinę piszę rozszerzenie

- Czekasz w szkole?

- Tak

- To poczekam z tobą - odezwał się

- Nie ma takiej potrzeby

- Ale ja i tak nie mam co robić

- Musisz zanieść zdjęcia do pracy - skomentowała trafnie

-Dałem kartę koledze, on się tym zajmie.

- A nie masz innych obowiązków? - była lekko poddenerwowana

- Czyli rozumiem, że mam sobie stąd pójść

- Nie ukrywam, że twoja obecność dostarcza mi tylko więcej stresu, po tym, że nie odzywałeś się do mnie od.... od sesji

- Nie wiem, czego ode mnie oczekujesz... Przeprosiłem

Wiktoria spojrzała prosto w jego oczy

- Ale ty nie musiałeś mnie przepraszać, to ty... zrezygnowałeś

- Ja? - oburzył się - Ja uważałem, że... sprawy zaszły za daleko

- Gdybyś nie zaczął, do niczego takiego by nie doszło

- Czyli rozumiem, że to moja wina?!

- Nic takiego nie powiedziałam

- Ale tak to zabrzmiało

- Wiem, co chcesz mi powiedzieć, ale... spokojnie spotkajmy się... W sobotę? Pasuje ci?

Dominik sięgnął do swojej torby i wyjął z niej notatnik i po raz kolejny urzekł Wiktorię swoją normalnością, a jednocześnie starodawnością.. Otworzył go na dacie sobotniej , na stronie było coś napisane

- 0 9:00 jestem na turnieju szachowym w domu kultury.

- To jak skończysz to napisz do mnie

- Ok

Wiktoria zmierzyła go wzrokiem i już wiedział o co chodzi. Po prostu chciała, aby poszedł stąd. Powiedział jej szybko:

- Cześć - i wyszedł z budynku szkoły

Wiktoria westchnęła lekko i poszła w kierunku sali. W arkuszu nie było dla niej żadnej niespodzianki i zmierzyła się z interpretacją porównawczą - jeden wiersz był Baczyńskiego, a drugi angielskiego poety jezior. 

Po napisaniu i oddaniu arkusza wróciła do domu... I następnego dnia czekała ją ta sama karuzela

Założyła na matematykę


 Miała trochę problemów z 3 zadaniami otwartymi, ale reszta jak stwierdziła w domu - poszło jej nawet ok. I sama przyznała rodzicom rację, że ten stres jest w tym wszystkim najgorszy, a tak naprawdę sama matura nie jest aż tak okropna jak myśli każdego poranka

W piątek podeszła do egzaminu z języka obcego. Na poziomie podstawowym wybrała język angielski

Założyła rano


Tak samo jak w środę została również na poziom rozszerzony. 

Gdy wróciła do domu była bardziej zadowolona z rozszerzenia.

- Co ci jeszcze zostało? - spytała Patrycja 

- Rozszerzony niemiecki i historia

- Kiedy piszesz?

- W środę historię, a w piątek niemiecki

- A potem ustne?

- Tak

- Będzie dobrze

- Zobaczymy

Z jednej strony chciała się skupić na ostatnich powtórkach, ale tak naprawdę nie wiedziała, czy w sobotę spotka się z Dominikiem, więc cały dzień miała rozbity, nie mogąc nic zaplanować


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                                      kiki2000

Komentarze